musze z kims porozmawiac...

03.04.06, 17:19
Mam 35 lat. Zawsze bylam niesmiala i wystraszona. W ieku 18 lat poznalam
mezczyzne i tak juz zostalo. Jestesmy od 16 lat po slubie. I widze jak od lat
sie mecze. Nie mam odwagi tego przerwac. To moja wina, zycie ucieka mi przez
palce i ciagle sobie powtarzam... MASZ JUZ TYLE LAT i co dalej.

Moj maz zmienil sie, nie dba o siebie, chodzi i spi w tym sam. Odkad pamietam
nigdy nam sie nie ukladalo. Ja zawsze bylam pochlonieta praca, jemu bylo
wygodniej jak mial. Ja szukalam nowych wyzwan on byl zadowolony z tego co
mial. Mamy odmienne poglady. Od 5 lat sypiamy raz na kwartal, kiedy mam
totalnego dola. Ciagle mu tlumacze zeby: wzial sie za prace, umyl, przebral,
ze tak zyc nie mozna. On tlumaczy ze jest ok to ze mna cos nie tak.
Jedyne co nas laczy to dzieci....... to dla nich chyba sie poswiecam, nie
rozumieja jeszcze wszystkiego ale kochaja go takim jakim jest. Tylko ja mam
dosc............
Wiem co powinnam zrobic rozwod. Jednak nie potrafie bo widze jak czasem sie
stara zeby w czyms mi pomoc ale nie zmusi mnie zebym go kochala a ja
uczuciowo jestem rozdarta. Dobijam sie ze to jedny facet w moim zyciu, ze
popelnilam straszny blad wiazac sie, ale juz zapozno na zmiany...........
Nie chcialabym zlosliwych wypowiedzi ani osadow, brakuje mi kogos zeby o tym
pogadac..........
    • ereshkigal Re: musze z kims porozmawiac... 04.04.06, 15:48
      to dość ciężka sytuacja i osobiście uważam, że dla waszego wspólnego dobra powinnaś się zastanowić nad zmianą jakąś...jeśli chodzi o dzieci to szczęście rodziców chociażby osobne udziela się również im
      poszukaj w internecie jakies fora o tej tematyce, niewątpliwie są kobiety z podobnymi problemami
      uważam, że to bardzo dobrze , że sobie uswiadomiłaś swoją sytuacje
      Oklaski dla Ciebie za przyznanie sie przed sobą do potrzeby zmian.
    • india.s Re: musze z kims porozmawiac... 04.04.06, 16:04
      Z rozwodem to może jeszcze poczekaj:)
      Zacznij może od jakiś drobnych przyjemności dla siebie, coś w swoim otoczeniu,
      w domu?..może mąż zapragnie w końcu jakiejś zmiany.Niektórzy potrzebują
      dodatkowych bodźców.
    • ywonna Re: musze z kims porozmawiac... 05.04.06, 14:12
      Wyjedz na kilka dni - do mamay, do przyjaciolki, ze znajomymi lub (o ile masz
      kase) najlepiej sama. W tym czasie zadzwon i zapytaj tylko o dzieci, a maz
      niech daje sobie sam rade.
      "Tyle wiemy o sobie. ile nas spawdzono" - niech pokaze sie z tej lepszej
      strony...
      A Ty wroc swieza, wypoczeta i z usmiechem. jak nie pomoze to bedziesz myslala
      co dalej.
      Sprobuj. To nic nie kosztuje.
      Powodzenia.
    • makowa-panienka Re: musze z kims porozmawiac... 08.04.06, 22:05
      Jesli nadal masz ochote na rozmowe to zapraszam. Pisz na adres gazety.
      Pozdrawiam i glowa do gory.
    • agdas Re: musze z kims porozmawiac... 16.04.06, 11:03
      ja kiedyś bylam w podobnym związku - jak masz ochotę pogadać mój numer gg
      9277954
      • jadowitajola Re: musze z kims porozmawiac... 16.04.06, 21:55
        Kobieto, masz 35 lat i mówisz, że jesteś za stara? To twój szczyt możliwości,
        punkt kulminacyjny, moment rozkwitu, etc. etc. Jeśli teraz niczego nie
        zmienisz, to kiedy?
        • natalia_l201 Re: musze z kims porozmawiac... 05.10.06, 19:32

          ja mam podobny problem.....jestem mloda mam z nim dziecko,ale jeszcze nie
          jestesmy malzenstwem.problem w tym,ze bylo naprawde fajnie,on wyjechal do
          niemiec zarabiac na nasze wspolne zycie a ja z dzieckiem sama:(nie klocimy sie
          czesto dzwoni,w miare mozliwosci przyjezdza,ubostwia mnie ale odkad wyjechal ja
          czuje ze to nie ten jedyny,mam mysli ktorych sie wstydze,mysle o innych
          mezczyznach (nie chodzi o seks).zal mi go bo on zarabia na nas,pracuje ciezko a
          ja?boje sie ze jak za niego wyjde to wtedy dopiero zrozumiem ze zle
          zrobilam...przeciez nie powiem mu to koniec podczas gdy on jest daleko od nas a
          kocha nas ponad zycie,jestesmy mlodzi a w nasz zwiazek wdarla sie rutyna,tak
          wczesnie!nie wiem co zrobic ze soba,ach no i dziecko!musi miec ojca!boshe to
          takie pograzajace,czy to moja wina?czy to oznacza ze jestem
          niedojrzala,samolubna?nie mysle o nim tylko o sobie?nawet nie rozmawiam o tym z
          rodzina bo chyba bym rozpetala wojne:(czy to minie jak on wroci do nas na stale?
          moze to przez ta rozlake?nie wiem juz....
    • agula_d Re: musze z kims porozmawiac... 07.10.06, 19:39
      jak masz chęć pogadać, to odezwij się na pocztę.
      Powiem tylko że doskonale rozumiem Twoją sytuację. Życzę dużo siły,
      konsekwencji i wytrwałości.
      • natalia_l201 Re: musze z kims porozmawiac... 08.10.06, 15:51

        yyyy kto???
        • ciekawa-zycia Re: musze z kims porozmawiac... 09.10.06, 09:59
          natalia_l201 napisała:

          >
          > yyyy kto???
          ______-
          Nie spodziewalam sie ze moj watek jeszcze ktos odczyta.
          Jesli nie jestes pewna, widzisz, ze juz sa nieporozumienia zastanow sie 100
          razy zanim podejmiesz decyzje o malzenstwie.
          Ja dzis jestem zalamana, bo nie wiem co robic. Z jednej strony mam zamiar
          zostawic go, isc swoja droga (i tak chodze) ale zajac sie soba i dziecmi. Z
          drugiej on obiecuje poprawe i mysli, ze ja zartuje o rozstaniu. Nie ma
          nikogo... i ja jestem jego jedyna rodzina. Tyle, ze ja sie dusze w tym zwiazku.
          Roznimy sie nie tylko charakterami ale podejscie do zycia........wszystkim. Ja
          robie jakas tam kariere, wygladam elegancko, dbam o siebie... a on tragedia.
          Nie pracuje, nie dba o siebie, o nas... zero jakis ambicji. Wiem jedno, ze tak
          byc nie moze i wszystko idzie w kierunku rozwodu. Boje sie tego i walcze z
          myslami. Do tego mam obecnie ciezko w prac, ktora jest dla mnie najwazniejsza
          bo bez niej nie utrzymam rodziny, domu. Ciezko, bo konkurencja!! Jednak wiem,
          ze co mnie nie zabije to mnie wzmocni i to sobie powtarzam. Wiem rowniez to, ze
          gdybym miala odwage, przed zawarcie zwiazku powiedziec jedno slowo NIE dzis
          bylabym szczesliwa osoba, sama ale bardziej szczesliwa, niz z kims kto
          mnie "meczy" psychicznie i nie daje szans na poprawe tego.
    • kamilka_milka Re: musze z kims porozmawiac... 09.10.06, 10:51
      Za późno na zmiany???????????????
      Masz 35 lat!!!!!!!!!!!!!
      Jak będziesz miała 45 to powiesz, że teraz jest już za późno i że chciałabyś
      cofnąć czas o jakieś 10 lat, bo wtedy można było jeszcze coś zrobić, bo wtedy
      było jeszcze tyle możliwości przed tobą.
      Jesteś młodą kobietą i całe życie przed Tobą i masz je tylko jedno, i twoim
      obowiązkiem jest o nie zadbać i być szczęśliwą.
      • ciekawa-zycia Re: musze z kims porozmawiac... 09.10.06, 11:10

        Masz racje!! Tylko tak jest ciezko zebrac sie w sobie i powiedziec dosc. Jestem
        tak pochlonieta praca, ze nie mam czasu zadbac o swoje zycie ale uczuciowe.
        Marzeniem moim jest miec szczesliwa rodzine u boku kogos wspanialego, kto
        zaakceptuje mnie i bagaz moich doswiadczen. Bede napewno dazyc w tym kierunku,
        zeby to zmienic. Czy mi sie uda .. to i szereg watpliwosci, ktore mnie strsznie
        mecza. Jestem przekonana, ze jak sie na cos dlugo czeka to sie wrescie doczeka.
        Mam nadzieje, ze i ja doczekam sie spokoju wewnetrznego i ciepla rodzinnego.
        Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja