Mam dość bycia Matką Polką!!!

10.05.06, 11:57
pocieszycielką strapionych i nauczycielką wszystkiego, co facet wiedzieć
powinien, ale jakoś nie miał okazji, by to wcześniej pojąć.
Czemu to zawsze ja "muszę" kogoś kształtować? Chciałabym iść z kimś do
przodu,a nie cofać się do tyłu i nadrabiać jego zaległości.
Bo przecież to nie jest normalny związek, jeśli tylko jedna strona się w nim
rozwija.

Czy ktoś to przeżywał, czy ja jestem jakaś pociapana? :/
    • mag_da_lenca ależ... 11.05.06, 11:32
      rozwijasz się, pójdziesz do nieba, kiedy dorośniesz ;-).

      A jakie to zaległości? Za mało interesuje się sztuką konceptualną, a za bardzo
      futbolem? Nie chce ogladać Intymności, tylko Nagi instynkt? Trochę rozumiem,
      trochę podobnie narzekam, a troche myślę, że iść do przodu - to uczyć się
      akceptować.
    • bestia99 Re: Mam dość bycia Matką Polką!!! 17.05.06, 17:33
      zmień faceta na bardziej niezależnego... Lub pokaż mu się ze swej drugiej
      strony...
    • aserath Re: Mam dość bycia Matką Polką!!! 18.05.06, 15:09
      samogłoska - to problem prawie kazdej kobiety, tylko nie każda sie do tego
      przyznaje, część sie z nim pogodzila, aczesc tak jak radzi ktos wyzej - zmienila
      faceta.

      ja nie radze ci zmieniac ani naewt probowac zmieniac druga osobe, bo to proces
      ktory wymaga poswiecenia calego swojego zycia i nie przynosi zadnych efektow.

      mozesz rozwijac sie sama i ewentualnie liczyc na to ze facet tez zachce sie
      rozwijac, albo na to nie liczyc i tez sie rozwijac.
      problem bedzie gdy on w pewnym momencie przestanie ci wystarczac jako np.
      partner do rozmowy, albo wyda ci sie zbyt ograniczony.
      I tutaj wbrew pozorom jest wyjscie: albo akceptacja albo rezygnacja.

      smutne ale prawdziwe
      • aserath Re: Mam dość bycia Matką Polką!!! 18.05.06, 15:11
        acha zapomnialam dodac ze pocieszycielkami stajemy sie same NA WLASNE ZYCCZENIE
        bo na poczatku robimy to z ochotą bo czujemy sie potrzebne i kochane gdy ktods
        potrzebuje naszej pomocy/rady. POtem jednak czyjes problemy, i ta
        odpowiedzialnosc zaczyna nas przytlaczac. Az mamy dosc i wybuchamy (albo
        chorujemy zeby ktos sie nami zajął)

        to tak w skrócie bo to mega temat :)

        przepraszam za literówki
    • wierny_inaczej Re: najtrudniejszym dla nas jest unikanie 21.05.06, 13:32
      prób zmieniania innych, a szczególnie tych najbliższych sercu.

      samogloska napisała:

      > pocieszycielką strapionych i nauczycielką wszystkiego, co facet wiedzieć
      > powinien, ale jakoś nie miał okazji, by to wcześniej pojąć.
      > Czemu to zawsze ja "muszę" kogoś kształtować? Chciałabym iść z kimś do
      > przodu,a nie cofać się do tyłu i nadrabiać jego zaległości.
      > Bo przecież to nie jest normalny związek, jeśli tylko jedna strona się w nim
      > rozwija.
      >
      > Czy ktoś to przeżywał, czy ja jestem jakaś pociapana? :/
      • dj73 Re: najtrudniejszym dla nas jest unikanie 26.07.06, 13:49
        to kobiety się zmieniają, - dorastają , powaznieją, stają sie odpowiedzialne
        gdy maja dzieci, trochę nudne gdy je wychowują, zwalniaja, przyśpieszają itp
        facet w wieku 17 lat ksztaltuje charakter i taki jest mniej więcej do starosci.
        To z moich doswiadczeń - faceta nie zmienisz i szkoda na to czsu, albo
        akceptujesz, albo szukasz dalej. Aspiracje wychowawcze zostaw na faktyczne
        matkowanie swoim dzieciom.
        Mój poprzedni facet tez został w tyle - przykro mi, w moim przypadku nawet
        miłość nie pomogła, ryzyko zablokowania mojej osoby było istotniejsze. Moze
        samolubnie, ale teraz jestem z osoba o odpowiednim dla mnie tępie zycia.
        Pozdrawiam
Pełna wersja