samogloska
10.05.06, 11:57
pocieszycielką strapionych i nauczycielką wszystkiego, co facet wiedzieć
powinien, ale jakoś nie miał okazji, by to wcześniej pojąć.
Czemu to zawsze ja "muszę" kogoś kształtować? Chciałabym iść z kimś do
przodu,a nie cofać się do tyłu i nadrabiać jego zaległości.
Bo przecież to nie jest normalny związek, jeśli tylko jedna strona się w nim
rozwija.
Czy ktoś to przeżywał, czy ja jestem jakaś pociapana? :/