O opaleniźnie i jej braku...

17.05.06, 18:57
W dzisiejszym świecie nie słyszy się często,aby ta rzecz,choć dla
większości"defekt"budziła jakieś miłe skojarzenia.Taka moja uroda,że nie
jestem się w stanie opalić gdyż moja skóra na słońcu tylko lekko się
przypieka,a potem złuszcza się i schodzi.Do tego mam złociste włosy więc taka
moja uroda.Razi mnie niestety opinia"koleżanek",które traktują to jak jakąś
zarazę i spotykam się z częstymi"super" radami,abym wybrała się w końcu do
solarium czy na plażę bądź też zaopatrzyła się w dobry samoopoalacz.Właściwie
nie robię sobie nic z tego tylko żal mi tych dziewczyn spieczonych na
mulatki,które twierdzą,że brązowa skóra jest jak najbardziej trendy,śliczna i
warta każdego wyrzeczenia-nawet zdrowotnego.Lubię swoją mleczną karnację
jednak razi mnie kiedy spotykam się z takimi opiniami.Co Wy,na forum-o tym
myślicie?
    • imme1981 Re: O opaleniźnie i jej braku... 17.05.06, 21:38
      wszystko zależy co komu pasuje, nie mozna byc niewolnikiem mody i sugerować się
      tendencjami, zbyt mocna opalenizna postarza, blada twarz wygląda na chorą, ale
      nie trzeba się oplać, wystarczy odrobina pudru brązującego by twarz wyglądała
      młodo, swiezo i zdrowo, sama jestem blada jak trup, mam uczulenie na słońce i
      solarium wiec brązery to mój jedyny ratunek by nie straszyć wyglądem,
      • aserath Re: O opaleniźnie i jej braku... 18.05.06, 15:12
        tak na szybko: powiedz dobrym kolezankom, ze nicol kidman tez jest blada a caly
        swiat ja kocha podziwia i uwaza za piekność :)

        a bardziej na powaznie - wazne zebys ty czula sie dobrze w swojej skorze. :)
        • bluefoto Re: O opaleniźnie i jej braku... 18.05.06, 16:10
          To jaką mamy opaleniznę zależy od takiego czegoś jak melanina. Znajduje sie ona
          w naszej skórze i w zasadzie im jest jej więcej tym silniej ona reaguje na
          promienie słoneczne. Jeżeli ktoś-w jego/jej mniemaniu- ma jej za mało może
          pójść do dermatologa i tam lekarz juz poradzi co z tym zrobić. Można jeszcze
          inaczej, wystarczy pić duzo karotenu ale to raczej zżłóca skórę..

          Pozdrawiam..
    • adamari1 Re: O opaleniźnie i jej braku... 19.05.06, 12:07
      Powiedz kolezankom, ze w oczach wiekszosci NORMALNYCH facetów i kobiet, te ich
      pomaranczowe solaryjne ryjki wygladaja koszmarnie, odpychajaco, nienaturalnie,
      itp. Jak typowe lodziary.
      A w dodatku w wieku 40 lat beda wygladaly na 60, czego im wszystkim z calego
      serca zycze.
    • croyance Re: O opaleniźnie i jej braku... 21.05.06, 23:49
      Ja uwazam, ze pokutuje jakis straszny mit o tym, ze "opalona skora wyglada
      zdrowo".
      No, jesli ktos chce wygladac jak podstarzaly tenisista lub Pamela A., to
      faktycznie, ale jest cala masa ludzi o karnacji i urodzie wedlug innych niz
      kalifornijskie standardow.
      Ja lubie swoja biala skore, a opalenizny nie lubie i jej unikam.
    • mama_muminka2 Re: O opaleniźnie i jej braku... 22.05.06, 17:25
      Moim zdaniem ważne jest to, jak ty czujesz się w"swojej skórze". Ja również
      należę do osób raczej bladych, ale źle się z tym czuję, więc chodze sobie na
      solarium. Ale przecież nikt cię do tego nie zmusza, a koleżanki niech sobie
      gadają...
      • oliwka711 Re: O opaleniźnie i jej braku... 25.05.06, 08:31
        Mozna byc opalonym ale troche nie mozna przesadzac z solarium bo potem to taka
        dziewczyna wyglada strasznie...

        Nie przejmuj sie kolezankami po prostu kazda z was ma inne zdanie na temat
        karnacji ciala i ty powinnas zrobic tak jak uwazasz jesli podoba ci sie jasna
        karnacja to taka pozostaw...
        • dj73 Re: O opaleniźnie i jej braku... 26.07.06, 13:38
          Ja opalam sie bardzo szybko, ale pamietam na koloni ( daaaawne lata) była
          dziewczyna o mlecznej karnacji i bialo-złotych włosach, taki typ słowianki ze
          starych obrazków. Wszyscy opaleni ona biała. Zmusiłysmy ja do całodniowego
          lezenia na słońcu - spiekła sie na raka , na drugi dzien zero, nic, ani sladu
          opalenizny. Brak pigmentu. Ale pamiętam ze dostała ksywke DAMA, nie robiła
          wrazenia sino chorej dziewczyny, tylko dystyngowanej arystokratki o
          alabastrowym ciele.Mysle ze dzis jest bardzo oryginalną osobą na tle
          współczesnych "mulatek" i osobiście uwazam ze miała doskonały kolor ciała
          idealnie dopasowany do koloru włosów i oczu - oryginalnie mamy jako dzieci
          kolorystycznie wszystko zgrane - później zaczynamy kombinacje. A czy dziś nie
          jest moda na ORYGINALNOŚĆ - minimalnie podkreslic swoje walory i kobieta jest
          piekna. A opalac sie tylko tyle co dla zdrowia.
          Pozdrawiam
          • madeofstars Re: O opaleniźnie i jej braku... 29.07.06, 18:31
            tez mam jasna cere, tego lata raz jedyny lezalam na plazy,bo wiem,ze za duzo bym
            mogla sobie dokuczyc,smiesza mnie te panny -solarki,ktore jak jest teraz slonce
            to leca do solarium-walniete jakies jak nic,a potem eciskaja kita co ladne a co nie.
Pełna wersja