angel_of_darkness1
16.06.06, 21:04
Otóż mam faceta, ma 24 lata. Jesteśmy z sobą 3 miesiące. Na początku było wszystko ok. Od niedawna zaczęło wychodzić szydło z
worka. Gdy nie miałam dla niego czasu to latał, starał się. Widocznie byłam zbyt dobra, bo zaczął pokazywać rogi. Niedawno
wyprowadził się na własne. Na początku zapraszał mnie do siebie, ale teraz cały czas przesiaduje u mnie.Czuje się jak u siebie w
domu. Grzebie w lodówce i szafkach, niby szklanek szuka. Jakby nue mógł spytać gdzie są. Moja mama była zbulwersowana, ja też w
sumie. Jak kiedyś się przekomarzaliśmy, to pytał jaki powinien być mój mąż, no to mówię miły, sympatyczny, opiekuńczy, dobrze
gdyby lubił tańczyć. A on powiedział "Boże daj mi bogatą żonę". Nie należę do biednych, ale poczułam się za przeproszeniem, jakby
ktoś mnie w mordę strzelił. Innym razem jak śmiałam się, że jestem Bogiem (zostałam adminem pewnego forum) na forum, bo mogę
kasować użytkowników, blokować itp., to powiedział "Tak, jesteś nikim". Twierdzi, że jestem materialistką, bo wydaję sporo kasy.
Ale to moja kasa, a nie jego!!! I nic mu do tego. A materialistą to jest chyba on, patrząc na tę wypowiedź o bogatej żonie. On
należy do pewnej wspólnoty katolickiej i "nie może" opuścić żadnego spotkania, ale moje spotkania, to już się nie liczą i wtedy
właśnie chce przychodzić. Jak przychodzi, to siedzi do rana i nie da się go wyprosić. Jak mówię, że chcę już spać, to on na to, że
"kto ci nie daje?" Jak on ma do pracy na rano, to musi się wyspać, a jak ja mam egzamin, to nie muszę. Nie liczy się z nikim.
Wydaje mi się, że przychodzi do mnie żeby zaoszczędzić na jedzeniu :/, ostatnio mówi, że wpadnie na truskawki, jakbym ja działkę
miała, ale nie. Przecież musiałam je kupić :/ Jak byliśmy na koncercie i spotykaliśmy moich znajomych, to przedstawiałam go, a on
żadnemu ze swoich mnie nie przedstawił. I on mówi, że kultury mnie musi nauczyć :/ Ani dziękuję po obiedzie (powiedział, że
wpadnie do mnie na obiad, tylko mam coś porządnego zrobić!!! :/)nie mówi, ani dzień dobry i do widzenia do mojej babci Ostatnio
zaczął się interesować moim kontem. Owszem mam swoją kasę, bo mam rentę po ojcu i stypednium 300 zł, a teraz idę do pracy. A on
jeste leniem. On nie pójdzie do pracy, bo tak można czasami. Ciekawe jak on utrzyma rodzinę w przyszłości, jak sam siebie ledwo co
utrzymuje. Jeszcze jedna rzecz i już kończę. Dzwoni do mnie i pyta czy mam gofrownicę. Myślałam, że chce pożyczyć. A on
powiedział, że będzie robił gofry , tylko mam wszystkie składniki kupić. No żesz .... Nie ma za grosz ambicji. Może to przez to,
że został adoptowany. Co ja mam robić?