mi1980
18.06.06, 19:25
Szczerze mowiac to mam stan lekkiego podłamania-a poniewaz trudno wtedy o
racjonalne podejscie do kwestii-wiec pytam.Pomocy forumowiczki!Czy w zwiazku
powinno sie oczekiwac tzw.wzajemnosci?Czy jest to fair?Czy raczej powinno sie
zakladac,ze wszelkie dzialania podejmujemy czysto bezinteresownie?I czy tak
naprawde jednak podswiadomie pragniemy jednak podobnego dzialania,moze
pozniej?Chodzi jak zwykle o drobiazg,glupote ktora,no wlasnie urosla u mnie do
rangi problemu.Ja podswiadomie mam zakodowane,ze troszcze sie o mojego
mezczyzne takze przez drobiazgi-pytania typu-chcialbys sie napic?Jestes
glodny?Zrobic ci herbate?Przyniesc ci cos?Itp.Nie wyobrazam sobie,ze lece do
kuchni i szykuje sobie pracowicie frykasy i nie zapytam nawet czy on rowniez
by chcial.Z jego ust jeszcze nigdy nie slyszalam,by zatroszczyl sie tak o
mnie.No a gdy chwile temu wkroczyl z talerzem kanapek i kubkiem aromatycznej
kawusi do pokoju,chrupiac smakolyki to sie zagotowalam.Jest mi przykro,ze
zupelnie pomija mnie.A moze przesadzam,tylko czemu tak mi smutno..