żona, matka ale nie kobieta???

29.09.06, 09:04
Mój mąż uważa że jestem dobrą żoną i matką. Mam jednak wrażenie że zapomniał,
że jestem kobietą. Od pewnego czasu żyjemy jakby obok siebie. Takie sytuacje
zdarzają się co jakiś czas. Mój mąż nie jest wylewny, nie potrafi za bardzo
okazywać uczuć, ale mnie to boli, mam przecież potrzeby "emocjonalne",
potrzebuję żeby mnie przytulił, powiedział jakieś dobre słowo. Próbowałam z
nim o tym rozmawiać, ale to jakbyśmy rozmawiali w dwóch różnych językach. On
twierdzi że się zabawiam w psychologa... a ja po prostu potrzebuję trochę
bliskości i on mi jej nie daje. Czasami mam tego dość, czuję się jak stara
baba, kobieta jakiejś drugiej kategorii. Kiedyś nawet myślałam że on ma kogoś
i dlatego tak się dzieje, ale się myliłam i teraz też jestem pewna, że nie
ma. On po prostu ma taki charakter. A ja ciągle zadaje sobie pytanie czy po
10 latach bycia razem zawsze tak jest, że pozostaje tylko rutyna?
    • g.a.r.c.i.a Re: żona, matka ale nie kobieta??? 01.10.06, 12:21
      Hej!
      Absolutnie nie myśl, że po ślubie pozostaje tylko rytuna. Nie jesteś przecież
      bezdzietną, niezamężną kobietą by jedynym Twoim nieuniknionym partnerem była
      codzienna rutyna w drodze do pracy. Masz prawo do tego by mąż okazywał Ci
      należne uczucia i zainteresowanie, pod jednym jedynym warunkiem niestety - o
      ile to zainteresowanie i czułości są realne, istnieją. Być może Twój mąż to ten
      typ, któremu żona jest potrzebna do tego by dbała o dzieci i dom, zaspokajała
      kulinarne i nie tylko potrzeby swojego męża, była jego potwierdzeniem przed
      rodziną i znajomymi, że facet potrafił założyć rodzinę. Tylko że oczywiście,
      jesteś jeszcze Ty - czująca, potrzebująca wyraxnego potwierdzenia uczuć ze
      strony męża, najważniejsza osoba w domowym ognisku i ta, która może mieć
      największy wpływ na swoje dzieci.
      Cieszy mnie ogromnie,że szukasz pomocy bo masz już dość takiego stanu rzeczy i
      dobrze! Masz prawo do miłości, czułości i zainteresowania. Widać, że jesteś
      inteligentną i trzeźwo myślącą kobietą i matką. Więcej takich można tylko
      życzyć sobie. Piszesz, że od pewnego czasu żyjecie obok siebie...
      Spróbuj więc wywołać u męża wspomnienia jak to było przed tym pewnym czasem.
      Możesz też wybrać się do fryzjera lub kosmetyczki i upiększyć się strojem. Bądź
      zawsze elegancko, ale bez przesady ubrana czy uczesana, nawet jak zmywasz
      naczynia, co szkodzi poprosić męża by Ci w tym pomógł? Nie bój się prosić męża
      o takie przysługi częściej, on też ma wpisane w małżeństwo takie obowiązki. Nie
      zapomnij mu podziękować za każdą taką jego pomoc. On jest też ojcem, a dzieci
      potrzebują przecież tego męskiego pierwiastka rodziców. Powinien spędzać z nimi
      jak najwięcej czasu. Wybierzcie się wszyscy razem na jakies wspólne
      grzybobranie, zakupy lub zacznijcie spędzać razem czas w podobny sposób.
      Mam nadzieję, że to wszystko wystarczy by ocieplić relacje między Tobą a Twoim
      mężem. Tego przynajmniej gorąco Ci życzę. Pozdrawiam i powodzenia.
    • shila78 Re: żona, matka ale nie kobieta??? 06.10.06, 18:48
      niestety...twój facet(jak większość po ślubie) zapomniał że potrzebujesz
      czułosci i wiecej zainteresowania z jego strony..wzbudz w nim troszkę
      zazdrości,daj mu do myslenia że jestes kobieta i na nim sie swiat nie
      kończy,np:wieczorem zrób sie na bustwo i powiedz ze idziesz do sklepu,nie
      wracaj z godzine(w tym czasie pojdziesz sie gdzies przejsc,albo do kolezanki)
      wróć bez zakupów w zajebistym humorze,a jak spyta,to powiedz,że zapomniałas o
      zakupach,bądz tajemnicza...wkońcu się "obudzi"zacznie przejawiać większe
      zainteresowanie tobą...
      • bajdus Re: żona, matka ale nie kobieta??? 13.10.06, 10:07
        shila78 napisała:

        ...wkońcu się "obudzi"zacznie przejawiać większe
        > zainteresowanie tobą...

        albo poczuje się odrzucony i będzie chciał Ci udowodnić, że on "potrafi o
        siebie zadbać" - znajdzie sobie powiernicę, która ukoi jego ból :(

        Zdecydowanie lepszą strategię przedstawiła pierwsza forumowiczka
Pełna wersja