Czy kiedys ulzy ten bol.....:(

06.10.06, 21:21
To juz 10 rok sie zbliza...:( "placze"
A ja nigdy sie z tym nie pogodzilam..nigdy nie opuscilo mnie poczucie
winny..ze gdybym tylko z nim pojechala nic takiego by sie nie stalo:(
Zwolnil by...spuscil noge z gazu...
Ciagle placze po nocach...nie umie rozmawiac o tym z nikim..na samo
wspomnienie o tym lzy naplywaja mi do oczu:(:(
Mial tylko nascie lat...za szybko,niepotrzebnie....
Zrozumie tylko ktos kto stracil bliska osobe...pisze po to by to z siebie
wyrzucic,tutaj moge napisac co mysle i czuje i nikt nie widzi mych lez...
Tak mi ciezko...
Stracilam brata w wypadku samochodowym...
    • dryoureyes Re: Czy kiedys ulzy ten bol.....:( 07.10.06, 09:56
      przykro mi...nie wiem co powiedzieć. "Weź się w garść" brzmi głupio, ale
      uświadom sobie, że On patrzy na Ciebie z góry i jest przy Tobie cały czas.
      Trzymaj się dzielnie!
      • epox123 Re: Czy kiedys ulzy ten bol.....:( 10.10.06, 14:21
        wiem jak to boli,też straciłam kogoś bliskiego,do tej pory jest mi z tym
        ciężko,ale wiem,że muszę żyć już bez niego......
        • zagubionaaa nie tylko wam 10.10.06, 14:40
          Mialam wspaniala przyjaciolke, kochana osobe, ktorej zawdzieczam wiele a moze i
          wszystko. Odeszla nagle, gdy tego nie chciala, odeszla swiadoma ze lzami w
          oczach, ze tak musi byc. Prosila w ostatniej chwili o tabletki przeciwbolowe...
          pytala czy wsyztsko ok, chciala zobaczyc moje dzieci, ktorymi zajmowala sie na
          codzien... nie zdazyla... odeszla... i nigdy nie wroci. Ja wciaz mysle, tesknie
          i nie moge przestac. Mam wlasne dzieci ale bardzo tesknie za moja mama, choc od
          jej smierci minelo 6 lat. Tego sie nie zapomnie. Pamietam kazdy szczegol jakby
          to bylo wczoraj. Chodze na grob czesto jak tylko moge... bo czuje ze tylko tam
          teraz moga sie z nia spotkac.. Dlatego rozumiem kazdy bol po stracie bliskiej
          osoby........
    • asiek06 Re: Czy kiedys ulzy ten bol.....:( 12.10.06, 12:12
      Też miałam kiedyś najlepszego przyjaciela-właściwie to była moja pierwsza
      miłość-poznaliśmy się w podstawówce i bardzo byliśmy w sobie zakochani. Był dla
      mnie kimś tak bardzo wyjątkowym, że aż trudno to opisać słowami. We wrześniu
      minęło 9 lat jak odszedł z tego świata. Aż się wierzyć nie chce jak szybko czas
      leci. Czas leczy rany-ale nie do końca-rany może sie kiedyś zagoją ale blizny
      pozostaną...Jest tyle rzeczy, których mu nie powiedziałam...ale mam nadzieję,
      że on widzi mnie tam z góry i słucha tego co mam mu do powiedzenia jak go
      odwiedzam na cmentarzu i czyta moje myśli, kiedy myślę właśnie o nim a myślę o
      nim często. Był taką moją bratnią duszą i odszedł. Ja byłam nastolatką kiedy to
      się stało i był to dla mnie straszny cios-bardzo długo nie mogłam się z tym
      pogodzić-samej mi się wtedy żyć nie chciało. Teraz minęło już tyle lat-życie
      toczy się swoim torem-niedawno wyszłam za mąż-wszystko się zmienia-ale dla
      niego w moim sercu zawsze jest i będzie szczególne miejsce-i on o tym wie. Ból
      po stracie bliskiej osoby jest straszny ale nic na to nie poradzimy-kiedyś się
      spotkamy jeszcze na zielonych łąkach nieba, usłanych przepięknymi kwiatami, tam
      gdzie wszyscy się uśmiechają i tam gdzie nie ma bólu.........
      • gaballa Re: Czy kiedys ulzy ten bol.....:( 14.10.06, 18:11
        Ponad siedem lat temu odeszła moja ukochana mama.
        Tęsknię za Nią do dziś i to bardzo.
    • e1982 Re: Czy kiedys ulzy ten bol.....:( 22.10.06, 17:43
      Witam!
      Strasznie mi przykro z powodu brata...Chyba wiem, co czujesz, bo sama 5
      miesięcy temu straciłam brata...Utonął..
      Zmarł na 2 miesiące przed jego 20-tymi urodzinami..
      Do tej pory nawet ciężko mi uwierzyć, że on już nie żyje, że już go nigdy nie
      zobaczę, nie usłyszę, nigdzie z nim nie wyjdę...Mam czasem wrażenie, że tylko
      gdzieś pojechał i wróci...
      Znałam go od malusiego, bo byłam starsza o 4 lata. Opiekowałam się nim; wspólne
      zabawy, kłótnie; potem wyjścia...
      I w jednej krótkiej chwili straciłam go...Czowieka, który chciał żyć..miał
      kochającą dziewczynę...:-(
      Strasznie to przeżywamy..
      Też siebie często obwiniam - bo widziałam w jego plecaku krótkie spodenki -
      mogłam zapytać, po co mu to...Może nie doszłoby do tego...To jest chol**nie
      ciężkie...
      Ale z drugiej strony uświadomić sobie trzeba - że on miał swój rozum..wiedział,
      co robi...musiał liczyć sie z ryzykiem..Tym bardziej, że było zimno tego dnia...
      Co by to dało, że ja, czy rodzice byśmy powiedzieli: Nie jedź tam.
      Nic..
      I tak by pojechał, gdyby chiał...Nic nam nie mówiąc...Może to było mu pisane??
      Nie wiem...
      Staram sobie jakoś to tłumaczyć..Na swój sposób..Bo inaczej bym chyba
      zwariowała...
      Co do bólu - też chciałabym wiedzieć kiedy on minie..Ale na to pytanie nikt nie
      zna odpowiedzi = to zależy od każdego z nas indywidualnie..
      Na pewno jest lepiej, niż miesiąc temu, czy po samej tragedii..Ale nie oznacza
      to, że jest dobrze..Nie! Wychodząc ze znajomymi jestem zupełnie inną osobą -
      śmieje się -jak zawsze, powygłupiam..itd.
      Co z tego?
      Wracam do domu - i codziennie płaczę..Albo mam łzy w oczach..Ciągle
      myślę..Nieprzerwanie od 5 miesięcy...I nikt tego nie widzi...Po co?
      Na swoim przykładzie wiem - że bardzo ważni w takich momentach są znajomi i
      rodzina..Dzięki nim jakoś przeszłam i przechodzę przez to..Wiem, że mogę na
      nich liczyć..Rodzice to samo uważają..Że gdyby nie troska, bliskość innych,
      oddanych ludzi - byśmy pewnie zamknęli się w sobie i...ześwirowali (głupie
      określenie, ale tak właśnie myślę)..
      Życzę Ci żebyś nie obwiniała się - bo to sensu nie ma..Tym juz niczego się nie
      zmieni..A brat - tam gdzie jest - pewnie smuci się..:-(
      Spróbuj chociaż...nie obwiniać się...Może porozmawiaj z kimś zaufanym..?
      Pozdrawiam
      Chcesz - napisz do mnie na miala.
    • urszam Re: Czy kiedys ulzy ten bol..... 23.10.06, 09:08
      Bol ktory czujesz po utracie brata jest wyrazem Twojej do niego miłosci,ale tą
      samą milosc mozesz wyrazic na inny sposób.Sprobuj uśmiechnąc sie leciutko do
      kazdego wspomnienia o nim,do kazdej mysli z nim zwiazanej jaka Ci przyjdzie do
      glowy. Jezeli skupisz sie tylko na bolu i rozpaczy to Twoje wspomnienia
      zwiazane z bratem beda zawsze smutne i przygnebiajace a przeciez przezyliscie
      wiele wspaniałych i radosnych chwil.Otaczaj go w myslach
      milościa ,wdzieczniścią za to ze z toba był i usmiechem ktory On chciałby
      widziec na Twojej twarzy.Pozddrawiam.
Pełna wersja