Dodaj do ulubionych

Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robić???

21.12.06, 13:56
Witajcie. Moj mąż zaproponował mi seks w czworokącie z wymianą partnerów.
Jestem nie przygotowana psychicznie na coś takiego i boję sie ze znasz
zwiazek runie w gruzach. Co robić - poradzcie:(((( nefretete_34@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • anula971 Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 22.12.06, 22:57
      Nie zgadzaj się, skoro nie potrafisz tego zrobić. Osobiscie też nie potrafiłabym
      sie przemóc, do czegoś takiego. Facet chce sie bzyknąc z ki mś innym i kombinuje
      jak to zrobić, zeby upiekło mu sie to ns sucho i probuje ciebie w to wciągnąć.
      Wasz związek runie jak to zrobisz, bo złamiesz swoje zasady i będziesz miła do
      niego żal, że zmusił Cię do czegoś takiego.
      • toa1 Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 07.01.07, 13:14
        Witam jestem facetem ale nigdy bym tego żonie nie zaproponował , widzieć to
        jak jakiś facet piesci moją żone szlag by mnie trafił . Jestem w związku ponad
        20 lat i sam nigdy nie zdradziłem żony .Czytając opinnie niekturych kobiet
        myśle że tego by nie wytrzymały psychicznie podobnie było by zemną . Pozdrawiam
        serdecznie i życze szczerej rozmowy z partnerem.
        • posampas Toa1 - wspolczuje ci- nie mozesz juz , prawda? 04.03.07, 01:00
          Co ty wygadujesz gosciu !! Podejrzewam ze Twoj zwiazek wlasnie tak wyglada jak piszesz!! Nie bzykasz swojej zony...ona Ci sluzy, podaje herbatke, cieple kapcie , gotuje rosol i jest cacy !!! Stary sluchaj, zycie jest tylko jedno i to jak go przezyjesz zalezy tylko od Ciebie...Zyj sobie tak jak chcesz..ale nie mieszaj innym w glowie !!! Niech sie bzykaja, niech sie ciesza ze jeszcze moga..a ty poprostu zazdroscisz !!!! Zazyj tabaki, smutasie !!
          • hipek_ewci jakies pomylenie pojec 31.03.07, 23:48
            Tak duzo agresji i wypowiadania sie blednie za innych w tym samym momencie
            spowodowalo ze odpisze na te wypowiedz.
            Wspolzycie w tym samym czasie z wiecej niz jednym partnerem bedac w zwiazku
            malzenskim to perwersja.Masochizm ze strony mezczyzny i bil z powodu ze ona
            zyje z kims innym wywolujacy jego podniecenie to zboczenie sexualne a nie jakas
            parwidlowsc.
            Napewno zwiazek po takim czyms sie rozleci.Szczegolnie wtedy gdy kobieta kocha
            swojego partnera i byla mu wierna.Nawet jezeli ona wykona takie polecenie to
            odejdzie sama z tego zwiazku.Inny typ kobiet moze znalezc jakies upodobanie
            perwersyjne w zyciu z wieloma partnerami i to sie calkowicie wymknie spod
            kontroli tego "pseudomeza".
            Powolywanie sie na jakas regule ze trzeba sie lajdaczyc bo niby zycie jest
            jedno to jakis absurd.Wiekszosc ludzi wie ze czlowiek tak naprawde nigdy nie
            umiera.Jezeli nawet tego nei wiedza to czuja to ze ich dusza jest niesmiertelna
            a proces rodzenia sie na Ziemi nie musi byc wcale procesem jednorazowym.
            Trzeba byc bardzo ograniczonym czlowiekiem zeby tego nei wiedziec lub nie czuc.
            Natomiast trzeba byc zwyjklym chamem zeby sie oburzac na ludzi bo sa normalni i
            nie akceptuja pewnych zachowan anormalnych i amoralnych.
      • posampas Nie zaszkodzi sie pobzykac z innym factem 04.03.07, 00:29
        Nie rozumiem z czego robisz tragedie.... sex z mezem czy tez z innym facetem..Tak dlugo jak bedzie wam obojgu z tym dobrze...jak nie bedziecie sie do niczego zmuszali...!!!
        Ja z moja zona czesto robimy to w trojeczkach...w czworeczkach...teraz myslimy o czyms w wiekszej grupie. Powiem Ci tez moja droga ze -pod warunkiem ze bedziecie oboje na to gotowi- to wzmocni wasz zwiazek... Wiec do dziela !!!
        • hipek_ewci Re: Zagrozić separacją?????????? 31.03.07, 23:58
          zagrozic separacja?
          A po co?
          Odejsc od zboczenca ,bo z tego i tak nie bedzie zadnego zwiazku.
          Szloda twoich nerwow dziewczyno jakis wybrakowany facet ci sie trafil.
          No ale przed slubem nie widzialas ze on ma pedalskie ciagatki.Zeby inny za
          niego robil robote a on bedzie sie napalal na to?! To perwersja z takim kims
          nie zaklada sie rodziny!
          Taki facet potem wybzyka swoja corke.To kur.a meska a nie mezczyna.
          Odejdz od niego natychmiast.
      • piega97 Do anuli 971 29.12.06, 21:23
        Masz rację świat oszalał, też tak uważam.Owtórz jakąkolwiek stronę z
        ogłoszeniami towarzyskimi dziewczyny za 100-200 zł za godzinę są chętne na
        wszystko.
    • j-50k Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 20.02.07, 20:53
      Jeżeli jesteś nie przygotowana do takiego stosunku to porozmawiaj z nim że nie
      chcesz tego robić jezeli mu na tobie zależy to to zrozumie i da sobie spokój.
      Jeżeli będzie nalegał to nie daj się zmuszac oznacza cto że nie traktuje cie
      poważnie najlepije przeprowadzic rozmowe na temat przyszlości związku. Gdybys
      sie zgodziła a byłabys nie przygotowana do tego wówczas twój związek legnie w
      gruzach. Nalezy miec twarde wlasne zdanie zarówno za jak i przeciw
    • rychu713 Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 03.03.07, 18:40
      Witam,
      Wydaje mi się iż tak naprawde to powinnaś z nim najpierw porozmawiać, choć z
      tonu wypowiedzi wygląda iż już wstępnie bez konkretów "na te tematy"
      rozmawialiście i (nie wiem czy się nie mylę) ale we wcześniejszych rozmowach
      zainteresowanie "tematem" nie było Ci obce, a teraz przeraziła Cię konkretna
      propozycja?
      Więć poprostu szeczerze z nim porozmawiaj, wysłuchaj jego argumentów, przedstaw
      mu swoje. Jeśli coś dla niego znaczysz to zrozumie i nie będzie nalegał.
      P.S.
      Tak naprawde nie potrzeba "takich rzeczy" aby "związek runął w gruzach"
    • posampas Nefretete_34. Przeczytaj...moze ci cos wytlumaczy 04.03.07, 01:39
      Odchodzą w niepamięć czasy, gdy seks był dyskretną sferą życia. Dawniej "to" się robiło, ale się o tym nie mówiło. Rewolucja obyczajowa lat sześćdziesiątych zainstalowała w sypialniach mikrofony i ustawiła reflektory, które oświetliły to, co dotąd pozostawało w ukryciu. Czy odtajnienie seksualności, własnego ciała i fizjologii posłużyło kobietom? Bezwzględnie przyniosło istotne pożytki, szeroko opisywane przez bojowników sprawy feministycznej. Z drugiej strony zbyt dosłowna realizacja postulatu jawności, jak dobrze widać z perspektywy ponad trzydziestu lat, kobietom nie sprzyja.

      Ciotka rewolucji na plaży

      Po stuleciach ukrywania ciała z entuzjazmem przyjęto wywalczone przez pionierki przyzwolenie na naturalność, cielesność i swobodę. W rezultacie dzisiejsza ciotka hippisowskiej rewolucji niezależnie od wieku biega boso z luźno puszczonym biustem, brzuchem i włosami. Swojemu mężczyźnie skwapliwie odsłania fizjologiczne sekrety kobiecości, gdyż ma on prawo - a raczej obowiązek - do wiedzy o tajnikach cyklu miesięcznego czy wyższości podpasek nad tamponami lub odwrotnie. Jako kobieta autentyczna wysoko ceni i konsekwentnie roztacza tak zwane naturalne zapachy ciała. Na plaży objawia swoją cielesność bez żadnych osłonek tuż obok nieskazitelnych szesnastolatek. Stoją za tym dwa optymistyczne założenia.



      Po pierwsze, mężczyzna, który kocha, przyjmie od swojej kobiety wszystko, jej fizjologia go fascynuje, a defekty ciała rozczulają. Po drugie, kobieta, która w pełni akceptuje swoją fizyczność i nie stosuje żadnych trików w rodzaju stanika Wonderbra, wysokich obcasów czy szminki jest seksualnie atrakcyjniejsza i mężczyzn ta naturalność podnieca. A jeśli któryś mężczyzna nie stosuje się do obu tych założeń, to tym gorzej dla niego, bo:



      a/ jest męską szowinistyczną świnią,



      b/ nie kocha naprawdę.



      Otóż seksualność męska jest, jaka jest - można się na to obrażać, ale nie sposób kwestionować widocznej gołym okiem rzeczywistości, potwierdzonej przez badania z zakresu psychologii ewolucyjnej. Statystyczny mężczyzna lubi światło w sypialni, ale niekoniecznie chce asystować ukochanej, kiedy ta depiluje sobie pachy. Przepraszam: kobieta autentyczna pach - ani niczego innego - nie depiluje. Czy włosy, które w sposób naturalny rosną na jej ciele, nie są piękne właśnie poprzez tę naturalność?



      Otóż nie są. Mężczyźni są kapryśni, tu i ówdzie włosy na ciele kobiety im się podobają, a znowu gdzie indziej wzbudzają odrazę. Mężczyźni ożywiają sie erotycznie, gdy ciało kobiety jest w pewien sposób wykreowane, często zresztą paradoksalnie kreacja ma za zadanie dać złudzenie naturalności. Oczywiście, nikt nie każe dostosowywać się do tych męskich fanaberii. Mamy wolny wybór. Ale kobiety, które godzą się uwzględniać oczekiwania seksualne mężczyzn, niekoniecznie są podatnymi na seksistowskie gierki kobieciątkami, o mózgach zlasowanych od męskiej indoktrynacji. Kierują się mądrością - w ostatecznym rozrachunku to ich geny przetrwają, a one same przyjemniej przejdą przez życie.

      Łóżkowy monolog

      Coraz więcej osób potrafi rozmawiać o swoich erotycznych pragnieniach czy lękach. Ale zbyt często zapomina się, że relacja seksualna ma charakter głównie pozasłowny i jako taka nie poddaje się instrukcjom, negocjacjom ani reprymendom. Istotą seksualności jest tajemnica, a części reguł tą tajemnicą rządzących nie poznamy nigdy. Możemy tylko przypuszczać, co powoduje, że pociąga nas fizycznie ktoś, kto jest zaprzeczeniem naszego ideału, dlaczego u jednego intensywna namiętność przemija po kilku miesiącach, a u innego trwa latami, skąd bierze się uczucie wstydu związane z jakimiś wydarzeniami w łóżku, jak to się dzieje, że podniecają nas pewne słowa. Próba ujęcia tego wszystkiego w logiczny dyskurs jest przejawem braku pokory. Standardowa porada serwowana komuś, kto uskarża się na seksualne niezadowolenie - "Porozmawiaj z nim (z nią) o tym!" - nie zawsze gwarantuje korzystną zmianę. Czasem - przeciwnie - powoduje nieodwracalne zniszczenia, bo w kontakcie seksualnym ludzie odsłaniają się fizycznie i psychicznie najbardziej jak to możliwe i nawet delikatnie wyrażony zarzut, dotyczący tej sfery życia, może głęboko zranić. Istnieją jednak osoby wierzące, że seksualność poddaje się perswazji, zwolenniczki nieskrępowanego łóżkowego dialogu - a często raczej monologu. Szczegółowe opisy doznań erotycznych i szczere wyznania własnych potrzeb zajmują wiele czasu przed i po, a także - dla mało zdolnych partnerów - w trakcie. "Trochę mocniej, wyżej, tak, dobrze, nie, raczej bardziej na prawo, już prawie jesteś, odrobinę na lewo, och tak, auuu, coś mnie tu boli. O, teraz dobrze, no nie, spróbuj jeszcze raz" - tak mogłoby wyglądać ich miłosne wyznanie. Tak jakby życie seksualne ustalało się w wyniku otwartej negocjacji dwóch partnerskich podmiotów.

      Kolega z kursu pierwszej pomocy

      Inny postulat głoszony w imię seksualnego oświecenia głosi, że mężczyznę należy informować o zdradach, fascynacjach i zakochaniach. To pomysł utopijny i nacechowany ignorancją psychologiczną. Taka otwartość nie przynosi nikomu pożytku. Jeżeli zdradzająca małżonka potrzebuje spowiedzi - niech uda się do kapłana lub dyskretnej przyjaciółki. Jeśli chce pokuty i zadośćuczynienia - niech zada je sobie sama bez używania do tego celu męża, któremu już i tak wbiła nóż w plecy. Mężczyzna nie jest genetycznie przystosowany, by znosić tego rodzaju rewelacje. Bo o ile zdradzona kobieta, jeśli przekona się, że mąż mimo wszystko kocha tylko ją jedną, może po pewnym czasie zapomnieć, o tyle zdradzony mężczyzna - nigdy. Dlatego pamiętajmy: nie warto dać się ponieść pokusie wyznań, należy wszystkiemu zaprzeczać, iść w zaparte, a w sytuacjach jednoznacznych twierdzić, że ten pan to kolega z obowiązkowego kursu pierwszej pomocy i właśnie ćwiczyliśmy chwyty. Dorosłe kobiety dobrze to wiedzą, a młodsze niech na razie uwierzą na słowo. Jeden wyjątek: można rozważyć wyznanie zdrady, jeśli wiąże się ona z uzasadnionym poczuciem bycia przez męża odrzuconą. Wtedy prawda może spowodować przełom i uratować związek.

      Z córką na imprezę

      Przedłużył się okres fizycznej atrakcyjności kobiety. Można na przykład być pociągającą seksualnie czterdziestoletnią matką dorastających dzieci, które to role sto lat wcześniej rzadko bywały możliwe do pogodzenia. Dojrzałe, ale wciąż erotycznie czynne kobiety, zaczęły ujawniać swój potencjał seksualny również w kontaktach z dziećmi: imprezują z nimi, dzielą ciuchy i kosmetyki, radośnie kibicują ich seksualnej inicjacji, zwierzają się ze swoich orgazmów. W mniej skrajnym wydaniu przejawia się to w deklaracjach o tym, że córka jest najbliższą przyjaciółką albo że matka i syn wszystko sobie mówią.

      Dokonuje się na naszych oczach naruszenie bariery międzypokoleniowej, przecież rozwojowo niezbędnej. Dzieciom potrzebni są nie kumple, ale dorośli rodzice, którzy nie obnoszą przed nimi swoich seksualnych dokonań, pragnień czy niespełnień, nie konkurują z nimi w obszarze fizycznej atrakcyjności, nie upijają się razem z nimi. Tu jawność ma wyraźną granicę: seksualność matki nie powinna być otwarta dla jej syna czy córki. Dziecko ma wiedzieć, że matka jest istotą seksualnie aktywną, ale nie powinno tego widzieć.

      Żyjemy w dobrych czasach - możemy okazywać naszą witalność i cielesność, nie jesteśmy skazane na pruderię. Ale może nie warto od razu rzucać się w ekshibicjonistyczną jawność. Ciemność można rozświetlić nocną lampką, niekoniecznie od razu latarnią uliczną.
    • m_aggi Może warto rozważyć propozycje..? 12.03.07, 08:49
      A czy to musi byc od razu sex?? Gdyby mój partner mi tak zaproponował też by
      sie wystraszyła. Jednak my spróbowaliśmy i było ciekawie;-) Troche winka, para
      dobrych znajomych, zabawa, gry erotyczne, pieszczoty z wymianą partnerów, tańce
      w seksownej bieliźnie dla naszych mężczyzn, komplementy (fajnie słyszeć od
      innego faceta komplement, poczułam się dowartościowana)...do niczego więcej się
      nie posunęliśmy. Może tez zacznijcie od takiego spotkania-gry wstępnej, a po
      pewnym czasie moze posuniesz się do czegoś więcej. Najpierw jednak powinnaś
      odbyć szczerą rozmowę ze swoim mężem, że nie chcesz od razu seksu!! Po
      takiej "imprezce" naprawdę zbliżyliśmy się do siebie z moim mężem:-) Wspominamy
      to z uśmiechem i niewykluczone, ze to kiedyś powtórzymy.
      Jednak też Twojemu mężowi może się wydawać, ze tego chce, a gdy dojdzie co do
      czego może spękać i uciekać gdzie pieprz rośnie:-)
      Życze wszystkiego dobrego. Odpowiem na każde Twoje pytanie-pisz śmiało.
        • m_aggi Zapewniam Cię, że jestem kobietą:-) 03.04.07, 12:44
          Uczestniczyłam dwukrotnie na takich imprezkach i mój związek ma sie dobrze.
          Wszystko zależy od atmosfery. Wszystko robiliśmy wspólnie i za zgodą każdego z
          nas. Nie wiem czy powtórzymy, bo tak naprawdę takie imprezki nie są mi do
          niczego potrzebne. Te dwie wyszły spontanicznie i bardziej z inicjatywy naszych
          znajomych.
          Chętnie odpowiem na każde pytania:-)
          Też zawsze myślałam, ze taka "akcja" nie jest najlepsza dla związku i sprawi,
          ze bede szalenie zazdrosna o swojego partnera...jednak roczarowałam sie mile.
        • m_aggi Re: Zastanawia mnie czy tego posta pisala kobieta 03.04.07, 14:55
          hipek_ewci napisał:

          > Dlaczego po takim czyms para mialaby sie zblizyc,zadna perewrsja i
          wpuszczanie
          > innych osob do sypialni nie zcala zwiazku ,wprostprzeciwnie rozbija go w
          > szalonym tempie.


          Tak z ciekawości zapytam, skąd wiesz, że perwersja i wpuszczenie do sypialni
          innych osób nie scali związku? Próbowałaś? Jeśli nie, to nie możesz miec
          pewności.


    • agg.agnieszka Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 15.03.07, 19:46
      nefretete_34 napisała:

      > Witajcie. Moj mąż zaproponował mi seks w czworokącie z wymianą partnerów.
      i bakterii...
      > Jestem nie przygotowana psychicznie na coś takiego i boję sie ze znasz
      > zwiazek runie w gruzach.
      o jakim ty zwiazku piszesz???
      Co robić - poradzcie:((((
      puknac sie w glowe a mezowi dac kieszonkowe, niech idzie do burdelu.
      nefretete_34@gazeta.pl
    • alozin13 Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 26.02.20, 22:51
      To zależy ile lat Jesteście po ślubie jak niewiele to odradzamy ale jak macie już dłuższy staż to polecamy jak najbardziej, my z mężem już to przerobiliśmy, mamy zaprzyjaźnione inne małżeństwo i jest cudownie jak się spotykamy, dwa, trzy razy w miesiącu ale my mam już 25 lat stażu małżeńskiego i zaczęła się wkradać nuda i rutyna a teraz jest bosko, Maryla i Artur
      • ken-ya Re: Mój mąż zaproponował mi czworokąta... co robi 03.04.20, 22:10
        Mylicie sie. Na stare lata przyjdzie wiekrze sumienie. Stary czlowiek inaczej mysli , ma wiekrzy dystans do zabicia jakiegos stworzenia , wiekrzy dystans do zrobienia zla. bo ta z kosa stoi za plecami i nie dlugo wymierzy sprawiedliwosc. Wasza mlodosc przeminie dosc szybko , wtedy weznie sie za was sumienie. Z moja tesciowa tak bylo. Szalala , byla rozwodka, wiec wydawalo sie ze wszystko jej bylo wolno. Na starosc wysluchiwala od syna pijaka - ktoremu bylo wszystko jedno co mowi do mamusi. Wiec biedaczka nie mogla powiedziec nam jaka to byla idealna. Wydalo sie wszystko przed wnukami. Gdy juz wszyscy dokladnie poznali przeszlosc babci Babcia plakala kilka tygodni i taki byl jej koniec.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka