reniferka19
22.12.06, 22:56
Jestesm razem trzy lata...chciałbym zeby wszystko było super ale tak nie jest
niestety.Wszystko zaczeło sie psuc gdy poznałam jego kolege z pracy.Zrobił na
mnie takie wrazenie ze długo nie mogłam sie pozbierac...Spotkalismy ale on
postawił sprawe jasno nie i koniec!Meska przyjazn ponad wszystko.Po jakims
czasie mój chłopak sie o tym dowiedział <choc miedzy nami nic nie zaszło>i to
był dla niego szok....był płacz przeprosiny i obiecanki ze nigdy tak nie
postapie i zapewnienia o miłosci.Wszystko było by w porzadku pewnie do dzisiaj
moje gdyby nie M.
Wystarczył jeden sygnał na komórke by wspomnienia wróciły...czekam na sms od
niego na jakikolwiek znak, a gdy taki sie pojawi moje serce bije jak
szlone.Czuje podniecenie i tak nieodparta chec bcia z M. ze az sama sie tego
boje...Nie wiem co mam robic???trzy lata to długo.Dzisiaj mój chłopak wrócił z
pracy po trzech dniach nieobecosci nie powiem ze sie za nim steskniłam bo tak
nie było...chyba sama siebie oszukuje.Ale mój facet to swietny gosc taki na
całe zycie; dobry odpowiedzialny kochajacy a mnie ku... ciagnie do innego..a
myslałam ze naprwade uwolniłam sie od tego.Dodam ze M. nie jest piorunujaco
przystojny ale inteligenty i ma podobne poczucie humoru jak ja...tak naprawde
to nie mam zadnej gwarancji ze chciałby byc ze mna,,,moze to tylko moze
fantazje>>>juz sama nie wiem.Obydwaj sa zupełnymi przeciwienstwami jeden
spokojny ułozony-to ten mój a drugi niepokojna dusza w jego zyciu ciagle sie
cos dzieje- moze ktos z Was ma jakas rade dla zbłądzonej duszy???pozdrawiam