Pokłuciłam się...prosze o rade, mam doła:(

10.03.07, 11:55
Wczoraj moj facet obraził się bo podczas zakupow powiedziałam mu, ze nie zorbie sałatki ktorą chciał. Według jego powinnam być prawdziwą "żoną" (mieszkamy razem bez slubu) i gotować, sprzątac itp. Nieraz mi to zarzuca. Pewnie chciałby, zebym była jak jego matka! Ja czasami gotuje, robie sałatki, sprzatam, piore...uważam się za "normalną" kobietę. Fakt, ze w kuchni mam raczej dwie lewe ręce i nie przepadam za kulinarnymi eksperymentami, ale jak trzeba to przyrządzam dania! Szlag mnie trafia, ze ciągle jest niezadowolony i pewno gdybym pichciła, jak on sobie tego życzy i tak by coś wymyślał, a ja nie chce być niewolnikiem kuchni i jego wymysłów.
Co o tym myślicie? Kobiety! Czy ja jestem jakaś wyrodna?? Zarzuca mi, ze potrafie tylko siedzieć u kosmetyczki i fryzjera (akurat w tym tygodniu byłam, więc tak sobie skojarzył)
Mam doła strasznego, ale nie zamierzam sie odezwać pierwsza! Wiem, głupota
    • rachela27 Re: Pokłuciłam się...prosze o rade, mam doła:( 10.03.07, 13:32
      Ja też nie gotuję o nie lubię.I wychodzę z założenia, że nic nie muszę tylko
      ewentualnie mogę- jak chcę.I tyle.Jestem 4,5 roku po ślubie.
      Nie jestem niczyją niewolnicą.Owszem gotuję czasem,ale jak mam ochotę np. w
      niedzielę.
      Tyle, że mój mąż nic nie mówi.Idziemy do baru albo zamawiamy pizzę.
      W ogóle to on mi nic nie każe.Robię jak chcę i kiedy chcę.
      Zresztą jak gotujemy, to oboje i sprzątamy też na zmianę.
      Żyj jak lubisz.No, chyba, że masz dzieci, to już tak luźno się nie da.Pozdrawiam
    • pani.ewa Re: Pokłuciłam się...prosze o rade, mam doła:( 10.03.07, 13:50
      Ja akurat nie mam problemu z gotowaniem, bo kocham gotować i dobrze mi to
      wychodzi. Też mieszkam razem ze swoim facetem. Praktycznie jak małżeństwo.
      Zajmuję się domem, robię zakupy, sprzątam, gotuję, piorę i tak dalej.

      Czasami jednak irytuje mnie to, że mój facet nie potrafi tego docenić.
      Kiedyś zrobił wielki krzyk, bo w piątki nie jemy mięsa - i zawsze jest ryba.
      Akurat tak się stało, że w tym sklepie w którym byłam ryby zabrakło.
      Zadzwoniłam do niego, mówiąc, że dziś będzie kurczak.
      A on do mnie z wielką pretensją, że powinnam pomyśleć o tym wcześniej, że ze
      mało się starałam, i że mam jeszcze raz iść do sklepów i chodzić dotąd, aż nie
      znajdę ryby !!

      Takie sytuacje są przykre - wiem !!
      To smutne, że nasi mężczyźni nie zdają sobie sprawy ile serca wkładamy w to, by
      było im jak najlepiej.
      Że sie staramy, poświęcamy - że to wszystko dla nich.
      A jednak - potrafią wytykać nam nawet najmniejszy błąd i niedociągnięcie a to boli.
      Przecież każdemu zdarza się popełniać błędy !!

    • pani.ewa Historia z ŻYCIA wzięta . . . 10.03.07, 13:58
      Też mnie boli, a zarazem irytuje to, że faceci czasami zachowują się jak
      egoiści. Nie ma sałatki, czy ryby to już są wielce obrażeni.
      Nie potrafią zrozumieć, że czasami nam się nie chce, nie mamy siły, ochoty,
      jesteśmy zmęczone, lub czegoś nie potrafimy.
      Oni myślą jednokierunkowo - "Chcę i muszę to mieć"



      Wiesz... kiedyś słyszałam taką radę od znajomej.

      Byli małżeństwem już dość długo. Ona była przykładną żoną - typową gospodynią
      domową, a on pracował na dom i zarabiał.
      Ona zawsze wstawała razem z nim, szykowania śniadanko, drugie śniadanko,
      pracowała koszule, wyprawiała do pracy.

      On kiedy wracam z pracy - to zawsze czekał na niego ciepły obiad, kapcie,
      gazeta, telewizor. Mógł odpocząć. Potem kolacja i takie tak.
      Ale on tego nie doceniał. Kiedyś zarzucił żonie, że ona nic w domu nie robi
      tylko śpi i ogląda seriale !! Miał do niej pretensje, że ma dużo wolnego czasu.

      Co zrobiła żona ??
      Otóż, któregoś dnia zbuntowała się. Nie wstała razem z mężem, tylko długo spała.
      Mąż wstał, śniadania nie ma, koszula niewyprasowana - a do pracy trzeba iść.
      Pyta się żony o co chodzi, a ona mu mówi:
      - "Mówiłeś, że cały dzień śpię, więc śpię"

      Biedak, jakoś się wyszykował, poszedł do pracy. Wrócił, a żona siedzi i ogląda
      TV. Obiadu nie ma, lodówka pusta, zakupów brak.
      Znów pyta się o co chodzi, a żona na to:
      - "Mówiłeś, że przez pół dnia oglądam seriale, więc oglądam"

      Wtedy facet zrozumiał jak wiele żona dla niego robi. Że jego myślenie było
      błędne i to, że jej nie doceniał bardzo ją krzywdziło.
      Zrozumiał, że bycie gospodynią domową wcale nie jest łatwe i też ma się masę
      obowiązków, by dogodzić mężczyźnie.

      Od tamtej pory pomagał jej kiedy tylko mógł :)

      Mam nadzieję, że i WY się dogadacie :))

      Szczęścia życzę i POZDRAWIAM :)
Pełna wersja