przdługa, smutna opowieść o uczuciu

28.04.07, 01:09
Siedząc w Jego kapciach. Siedzę w Jego kapciach. Będę siedzieć w jego kapciach. Na pewno nie jeden dzień, ani dwa. Gdy tylko wrócę z długiego weekendu znów tu usiądę, włożę Jego kapcie, spojrzę na niedopitą przez Niego herbatę. Pewnie zalęgnie się w niej pleśń, ale co mi tam. Niech tu stoi ten kubek, wyrzut mojego sumienia. Zostawiłam go przecież właśnie po to, żeby o Nim myśleć. Podobnie się stało z suszkami, pustymi butelkami po winie, poduszką. O monitorze do komputera nie mówiąc. Są też rzeczy, które powinnam oddać, ale nie wiem jak to zrobię. Oczywiście świta mi ta mała matka głupich – a nuż do mnie wróci? Z kwiatami, pocałunkami i przytulaniem... Powie do mnie tak jak kiedyś mówił i nie będę się śmiała z dziecinności tych przezwisk ani wywodziła pseudo-freudowskich teorii o infantylizacji naszego zachowania. Pewnie by się przeraził, gdyby wiedział co się kryło w mojej głowie przez te 16 miesięcy, ile planów (których tak nie lubi), wizji przyszłości i przepowiedni-które-muszą-się-spełnić. Cóż... Kapciochy są o wiele za duże, co z nimi zrobię? Zawsze leżały pod łóżkiem albo w przedpokoju cierpliwie czekały. Tak jak ja cierpliwie czekałam na choć trochę miłości, której nie było. Co można powiedzieć o kobiecie, która po wyznaniu, że On jej nie kocha zostaje przy nim i cierpliwie czeka na mały strzęp uczucia? Przywiązanie, ciekawe rozmowy, dobre towarzystwo – tak. Miłość – nie. Poczekam, będę silna, to jest miłość mojego życia, dla niej warto się poświęcić, przecież były momenty szczęścia! Dla nich warto! A jednak nie było warto. To smutne. Czy jestem aż tak bardzo żałosna? Jeszcze nigdy nie zachowywałam się jak idealna kandydatka na żonę, aż do momentu, kiedy Jego poznałam. Chciałam w każdym uczynku i geście pokazać, jak bardzo mi na nim zależy. Robić obiady mimo, że nie mam na nie siły. Przychodzić na spotkania i zgadzać się na przekładanie z cierpliwością, której nigdy bym po sobie nie spodziewała. Słuchać opowiadań o piłce nożnej i nawet interesować się tym czy owym. Przejmować się Jego problemami, wspierać, pomagać, nienawidzić, kiedy On nienawidził i zachwycać się, gdy On się zachwycał. Prezent na urodziny – miesiąc poszukiwań książki po księgarniach, dorwałam ostatnie dwa egzemplarze. Buzi buzi, buziu, buziolek. Jakie to słodkie. I skończyło się nędznie pod Muranowem. Tyle mam do powiedzenia o „miłości po wsze czasy”. Zaczyna się i kończy jak cięciem noża.
    • procura Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 28.04.07, 15:35
      no tak, smutne to. ale głównie dlatego, że robiłaś obiad, mimo braku siły;
      wysłuchiwałaś opowieści, które Cię nie interesowały; nienawidziłaś kiedy on
      nienawidział itd. tak nie można. nie można się tak podkładać, bo:
      1. mężczyźni, to paradoks, na dłuższą metę nie szanują kobiet, których całe
      życie kręci się wokół partnera (mimo że leniwi, narcystyczni i lubią jak im się
      kadzi)
      2. Tobie teraz pozostała nie tylko pustka, ale pewnie i niesmak, że za bardzo
      dostosowywałaś swoje życie do niego.
      bo wszystko fajnie, kompromisy itp. tyle, że kobiety mają tendencję do
      zapominania, że kompromis to działanie obustronne, a nie ich li-tylko starania.
      ja wiem, że teoretycznie wszystko jest łatwe.
      mogę tylko powiedzieć - wszystko mija, także miłość, a nawet kłopoty :)
      będzie lepiej! czego szczerze życzę i pozdrawiam.
    • gabi_43 Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 28.04.07, 19:04
      Byłaś dla niego za dobra i zbyt uległa.
      Wyrzuć natychmiast wszystkie jego śmieci ( ważne odeślij pocztą )i rusz przed
      siebie - nauczkę już dostałaś i z następnym postępuj - odwrotnie !
      Naprawdę istnieją mądrzy faceci !
      • kika_19 Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 09.05.07, 17:34
        ciężko mi w to uwierzyć, że istnieją...

        bardzo się zawiodłam

        wyszło na to, że ciągle coś czuje do poprzedniej dziewczyny

        miesiąc namawiałam go na wyjazd majowy - w czwartek umówił się z nia, w piatek
        ze mną zerwał a w poniedziałek ruszył z nia na majówkę

        i baaardzo mu przykro, że nie potrafi dac z siebie wszystkiego, tak jak ja

        szkoda tylko, że nie pomyslal o tym póltora roku temu!


        faceci to świnie :(

        • ebi3 Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 10.05.07, 06:55
          bylas dla niego poprostu za dobra! i za bardzo sie mu posiwecilas..bledem tez
          chyba bylo czekanie na uczucie z jego strony...tym bardziej ze jak sie okazuje
          myslal caly czas o bylej...brak mi slow na temat takich facetow, zawracaja
          glowe innym a sami nie sa pewni swoich uczuc do ex wrr przechodzilam to wrr;/

          musisz sie otrzasnac i najwazniejesze powtorze za innymi dziewczynami: wyrzuc
          wszystkie jego rzeczy, po co sie dodatkowo dolowac....

          tryzmaj sie!

          • cattalina Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 10.05.07, 12:20
            glowa do gory !!! wiosna idzie wszystko wkolo zakwitnie slonko niedlugo wyjdzie
            zza chmur Ty tez musisz je rozgonic

            - wyrzucic jego rzeczy wszystko jak leci( tak jak juz pisaly moje poprzedniczki)
            - zrobic porzadki ( mi pomaga takie gruntowne sprzatnie)
            - fryzjer, kosmetyczka i ci wszycscy faceci wkolo ogladajacy sie za Toba:)
            - i wbij sobie do glowy ze nie byl ciebie wart nic a nic

            Pozdrawiam slonecznie!
            • kika_19 Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 16.05.07, 17:19
              dziękuję wam za rady :)
              zastosowałam się do prawie wszystkich i już mi lżej

              najgorsze jest to, że on się ciągle odzywa, mówi, że mu zależy i że może mu przjedzie i się pozbiera...
              czyli znów mi robi nadzieję :(

              nie lubie facetów, którzy nie wiedzą, czego chcą :[
              • akkknes Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 17.05.07, 17:05
                hej
                wiesz, moj eks tez mnie tak zwodzil... sa dowody ze pol roku, ale ile to tak
                naprawde trwalo - nie wiem i juz nie chce wiedziec.
                na fk jest 1500 wpisow pod moim tematem, przechodzilam wszystko i jedno ci
                powiem: nie daj sie zwodzic. ja nie wiem na jaki cud czekalam, poza tym nie
                moglam sobie wyobrazic zycia bez niego. powoli, kazdego dnia, bylo lepiej.
                teraz jest maj, a watek zaczelam chyba w marcu - dopiero od jakis dwoch trzech
                tygodni umiem zyc na nowo. BEZ tego oszusta.
                trzymaj sie cieplo, niedlugo wyjdzie slonce :)
                jak chcesz pogadac odezwij sie na maila
    • gabi_43 Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 17.05.07, 17:09
      Jeśli już MUSISZ - odczekaj
      • akkknes Re: przdługa, smutna opowieść o uczuciu 17.05.07, 17:34
        moj tez mi pieprzyl ze musi sie ogarnac ze szkola praca i mieszkaniem - szkoda
        ze nie dodal ze ma do ogarniecia jeszcze nastoletnia japonke...
Pełna wersja