mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne

26.06.07, 20:33
Jestem mężatką od 10 lat. Zawsze wierzyłam w siłę uczuć...Wyszłam za niego z
wielkiej miłości, a on wykorzystywał to i dręczył mnie psychicznie. Nie mogłam
się malować, ładnie ubierać, wychodzić ze znajomymi bo we wszystkim widział
zagrożenie dla siebie.Zarzucał mi, że robię to dla kogoś a nigdy dla NIEGO!!!
Ciągle byłam sprawdzana,kontrolowana...musiałam się tłumaczyć z każdego
wyjścia z domu, z każdego telefonu... Niedawno postanowiłam się od niego
uwolnić. Ale on manipuluje moimi uczuciami.Powiedziała mu, że chcę się z nim
rozstać.Jak zorientował się,że mówię poważnie to ,,poinformował" mnie,że jest
chory,ma nacieki na płucach...Myślę,że to kolejny szantaż,żebym nie odchodziła.
    • basiaaa13 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 26.06.07, 22:27
      kochasz go nadal? a nawet gdyby miał te nacieki, to masz z nim byc z tego
      powodu? bzdura jakas.. on się raczej juz nie zmieni, mój były mąż równiez był
      takim typem. I choc było mi cięzko po rozstaniu, jeszcze go kochaałam, teraz
      ciesze się,że jest juz "byłym".
      • takajakty76 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 27.06.07, 07:52
        wiem,że się nie zmieni.Już go nie kocham, zniszczył to we mnie sam. Próbuję
        ułożyć sobie życie od nowa. Dziękuję za wsparcie. Bardzo tego mi potrzeba.
        • basiaaa13 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 27.06.07, 10:02
          dopiero po długim czasie od rozstania uswiadomiłam sobie, jak duzy wpływ na
          mnie wywierał. Miłość ma dodawać skrzydeł, motywować, dawać siłe, nie gnębić ,
          nie ograniczać.. Teraz jestem przerazona, że taki- prostak- chciał mnie
          podporzadkować. I wiesz co zrobiłam po rozstaniu? kupiłam sobie czerwone
          spodnie.. taki symbol.. bo przy nim nie mogłam nosic czerwonych ubran, że niby
          wyzywający kolor.. I tak przyciaga wzrok,ze mój były rozgladał się za każdą,
          nawet niekoniecznie w czerwonym.. Dopiero po rozstaniu dowiedziałam się o jego
          zdradach- bardzo licznych, choc niedługo bylismy małżeństwem. Taki paradoks- ja
          naprawde go kochałam bardzo, nigdy bym go nie zdradziła, i to ja miałam sceny
          zazdrości- w jego wykonaniu, gdy to on zdradzał.. Zabraniał mi np. załozyć
          bluzke, bo dekold za duzy.. błyszczyk na ustach- w zyciu... I do czasu się na
          to godziałm. Nie można z siebie rezygnowac. Tym bardziej, że taki facet nie
          jest tego wart. Mój tez mnie szantazował- nie choroba, ale że się zabije..
          Nie daj się. Juz i tak na pewno wywarł wpływ na Twoje dalsze zycie. A macie
          dzieci?
          • takajakty76 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 27.06.07, 20:10
            Mamy dzieci.9 i 7 lat. Odkąd nie ma go w domu zapanował spokój. Wcześniej córka
            budziła mi się po nocach.Teraz tego nie ma.On też nie pozwalał mi chodzić w
            takich bluzkach jak tobie twój. Malować też nie.Ostatnio dzwonił do mnie.
            Straszył mnie, że sobie coś zrobi.Znalazłam jednak w sobie siłę i stanowczo
            powiedziałam mu, żeby pozabierał ode mnie swoje rzeczy.I że nic mnie to
            nie obchodzi.Próbuję ułożyć sobie życie z kimś innym.To on daje mi siłę do
            walki.Może spotka mnie w życiu jeszcze coś dobrego...Na razie staram się uczyć
            od nowa jak być prawdziwą kobietą.Dziękuję ci Basiu za wsparcie.Bardzo miło
            rozmawia mi się z tobą.Ile właściwie Ty masz lat? ja mam 31.
            • basiaaa13 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 27.06.07, 20:43
              A ja 32 :-). Bardzo dobrze, że masz kogos, kto Cię wspiera i jest przy Tobie.
              Dla dobra dzieci warto własnie dzięki dzieciom znaleźć siłę. Może niejedno
              jeszcze przykre spotka Cię ze strony męża, złe słowa lub szantaz emocjonalny,
              ale bądź dzielna ;-) i mam nadzieję ,że będziesz szczęśliwa. Ja tez mam kogoś,
              ale nawet nie wiedziałam, że tak cięzko bedzie zaufać.. skoro taki "poczciwy"
              mój mąż mnie zawiódł, to co dopiero ktoś inny. Ale tłumaczę sobie, że
              wystarczajaco zepsuł mi zycie, zebym pozwoliła mu w dalszym ciagu na mnie
              wpływac.
            • eualia Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 29.06.07, 11:30
              Witaj ,ciekawe jestem jak pozbylas sie swojego"pana"meza z
              mieszkania,moj"pan'maz (podjelam decyzje o rozwodzie)w zyciu sie nie
              wyprowadzi ...tak zapowiedzial ,a wraca za miesiac z morza i znowu
              bede musiala sie tulac po ludziach by unikac awantur i dreczenia
              psychicznego .Nie cofaj sie z twojej podjetej decyzji ,poki jestes
              mloda ,na pewno twoj malzonek sie nie zmieni ,ja tez sie
              ludzilam ,lepiej dzieciom oszczedzic domu z awanturami i zapewnic
              spokoj,trzymam za Ciebie kciuki
              • basiaaa13 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 29.06.07, 14:38
                jeżeli to wasze wspólne mieszkanie, pewnie nie bedzie chciał się wyprowadzić,
                nie tylko z powodu charakteru i checi dokuczenia, może tez nie miec gdzie. Z
                moim byłym mężem nie było problemu, poniewaz to on mieszkał u mnie, i
                wyprowadził się po którejs kolejnej kłótni, zabral swoje ubrania, nie było
                podziału majatku, wiec ten problem mi odpadł. Czasem większy kłopot sprawiał
                nachodząc mnie juz po rozwodzie. I kto mówi, że pieniądze szcześcia nie dają..
                nie tak prosto kupić sobie mieszkanie i zaczynac od nowa..
    • figgin1 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 29.06.07, 17:54
      Wydzielasz jakąś leczniczą aurę czy jak? Nie wiem co ma twoje odejscie do jego
      zacieków.
      • takajakty76 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 04.07.07, 20:54
        Dziewczyny,udało mi się go pozbyć z domu!Jest mi o wiele lepiej.Na początku
        krzyczał na mnie i wyzywał od najgorszych.Zniosłam wszystko.Nie reagowałam na
        jego zaczepki.W końcu miał już mnie dość.Jakoś temat jego choroby nie był nigdy
        więcej poruszany.Mogę więc sądzić, że to było kłamstwo.Teraz siedzi w Warszawie,
        daleko ode mnie i nawet nie zadzwoni spytać o dzieci.Coraz bardziej wierzę w to
        ,że zrobiłam dobrze odchodząc od niego.
        • telia777 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 04.07.07, 22:12
          Na pewno dobrze zrobiłaś! I tak trzymaj. Przerabiałam podobne sprawy kiedyś, na
          szczęście dobrze się skończyło, czyli całkowicie się uwolniłam od gnojka. A w
          temacie tej choroby, to spodziewaj się, że za jakiś czas prawdopodobnie i gorsze
          (a może bardziej realne) historie będzie chciał ci wcisnąć. W tą widać chyba sam
          "nie uwierzył", albo aż się przestraszył, że coś sobie "wykracze". Nie wierz w
          jego próby samobójcze, jego utratę wszystkiego, np mieszkania, pracy, kradzieże,
          rozboje na nim.. już nawet nie pamiętam jakie mi mój EKS bzdury wymyślał, a miał
          do tego fantazję, żebym się zlitowała. W końcu dał spokój. Trzymam kciuki!
          • takajakty76 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 04.07.07, 23:31
            Dzięki za wsparcie! Muszę być silna,wiem o tym.Pewnie niejedno jeszcze wymyśli...
            • syrena2005 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 20.07.07, 23:28
              tak wlasnie czytam i sobie mysle ze z ta zazdoscia to jakas paronoja. ja co
              prawda maluje sie i ubieram w lekkie dekolty, ale nigdy nie nosilam butow na
              obcasie bo jak twierdzil wygladam bardziej sexi (jak kazda kobieta) mocniejszy
              makijaz - pretensja po co. kupie sukienke bo mam az jedna bo kupilam w tym
              roku - to gdzie sie tak stroje. korki w miescie -wymyslone, napewno gdzies
              laze. wszytsko robione w pospiechu tylko po to zeby nie musial sie pytac gdzie
              sie tak zasiedzialam... to chyba chore... grzebie mi w telefonie, wyszukuje
              jakies smsy i robi amwantury ze kolega mi tam cos napisal i wlepil taki
              znaczek :). jestesmy ze soba 13 lat o 5 po slubie, mam go dosyc. wiem ze go
              nie kocham, bo ile mozna miec o wszytsko pretensje i zastanawiac czy aby do
              ubioru jak wloze nie bedzie mial zastrzezen. wywzywa mnie przy dziecku, krzyczy
              a maly slucha ( 5 lat ).o 5 lat mieszkamy z tesciamy i od tego czasu jezdzimy z
              nimi na makacje nad morze, a on nie ma zamiar robic nic w kierunku zmiany. mam
              28 lat i chyba stwierdzam ze dosyc.jak sie klocimy to wykrzykuje, ze dziecka
              nie dostane. to tylko czesc tego co mam w domciu, ale decyzja o odejsciu jest
              juz przesadzaona ale boje sie...
              popieram wasze decyzje bo zyc z takim facetem to tylko uderka. moj maz byl
              zadrosny "od zawsze", ale myslalam ze z wiekiem mu minie, no niestety...
    • 77misia1 Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 22.07.07, 21:09
      zazdrosnicy sa straszni i moga byc niebezpieczni wiec radze uwzac
      • sniegotka Re: mąż ,,zazdrośnik"- dręczenie psychiczne 16.09.07, 01:01
        Ja zato moglam ubierac sie i malowac do woli, tylko raz uslyszalam,
        ze wygldam jak dziwka. Ale awantury i wulgaryzmy pod moim adresem
        zdarzaly sie czesto. Niektore wyzwiska byly dla mnie niemala
        niespodzianka (np. ty padlino). Z jedna kolezanka z pracy chodzilam
        czasem na zakupy no i dowiedzialam sie od meza, ze utrzymujemy
        kontakty lesbijskie. Podejrzewal mnie o notoryczne romanse ze
        wszystkimi kolegami z pracy, a mam ich tyle, ze chyba bym nie
        wyrobila, nawet jakbym sie bardzo postarala. Oczywiscie bylo
        sprawdzanie komorki (znalazl smsa od kolegi) i wlamanie do poczty
        internetowej. Bez sledzenia tez sie nie obylo. Chcial mnie
        przywiazac do siebie dzieckiem bym nie mogla wychodzic do pracy.
        Dowiedzialam sie, ze ma niepelnowartosciowa sperme i moze zostac
        ojcem tylko jeszcze przez pol roku - potem juz bedzie bezplodny,
        zebym mu nie zabierala tej zyciowej szansy. Zazadalam wynikow do
        reki - potem okazalo sie, ze pan doktor sie pomylil. Awantury byly
        coraz bardziej niebezpieczne, nie moglam spac ze strachu, raz grozil
        ze zrobi mi dziecko, probowal wziac mnie sila i smial sie z mojej
        rozpacziwej walki i strachu. W koncu sie wyprowadzil. Po tygodniu
        chcial wrocic. Nachodzil w domu, sterczal pod oknem, blagal, grozil,
        szantazowal obiecywal...Zaliczyl 3 proby samobojcze. Wyszlam za maz
        z milosci. Teraz nie pamietam nawet ze kiedys kochalam.
Pełna wersja