pieniadze w malzenstwie

28.08.07, 22:48
witam!
Ciekawa jestem opinii forumowiczek/ow...
A oto moj dylemat.
Nie wiedzie sie w moim malzenstwie juz od dluzszego
czasu .Mieszkalismy przez ostatnie prawie 3 lata osobno, w
roznych miastach, mamy 3-letnia coreczke. Od niedawna postanowilismy
(po dlugich wahaniach...) sprobowac jednak znow zamieszkac
razem....W jakims sensie...postanowilismy sprobowac dla dziecka...
Mieszakmy ze soba zaledwie kilka dni i juz sa klotnie.... A tym
razem chodzi o kase. I moje pytanie - co Wy na to -
Wiec - wprowadzajac sie z powrotem do niego, wynajelam swoje
mieszkanie, i maz uwaza , ze do tzw "wspolneo gara" powinnam dawac
cala kwote pozyskana z wynajmu, natomiast on - polowe swojej
pensji, a jak zaczne pracowac(teraz intensywnie poszukuje pracy) mam
rowniez dawac pol pensji. Zreszta przedtem, zanim wyjechalam - byla
taka umowa miedzy nami - ze skladamy sie na wspolne zycie po polowie
uzyskanych dochodow, ... ta umowa byla narzucona przez meza,
poniewaz ja uwazam ze malzenstwo to wspolnota, w kazdym zakresie, a
nie takie dzielenie - Twoje , moje, a ten kawalek - wspolny.
I wlasnie (skoro on tak zarzadzil , ze dajemy po polowie
dochodow). - uwazam , ze kasa z wynajmu to w pewnym sensie moj
dochod, i ze powinnam dac do "wspolnego gara" polowe z niego .
Jego filozofia brzmi - on daje w calosci pozytki ze swojego
mieszkania(tzn , ze moge w nim mieszkac, nie placac za wynajem,
ktory jest tu bardzo drogi - w-wa) , wiec i ja powinnam dawac kase z
wynajmu swojego mieszkania w calosci. I gdzie tu racja, wg was....?
    • hanulka3 Re: pieniadze w malzenstwie 30.08.07, 18:56
      Czesc! KOPA - to powinnas mu zafundowac! Z wlasngo doswiadczenia i
      ze szczerego serca radze ci dobrze abys nie likwidowala swojego
      mieszkania. On nie pracuje to i nie ma prawa stawiac warunkow a
      zreszta, gdy w zwiazku temat pieniedzy zajmuje tak zasadnicze
      miejsce to zastanow sie dobrze, czy warto ten "nadtluczony garnek"
      lepic!!! Najwiecej rozwodow jest z powodu .... nieporozumien w
      sprawie ekonomii a nie, jak by sie wydawalo zdrady. Mezczyzna,
      ktory "truje glowe" o pieniadzach to .... goodbye!!! Stracisz wiele
      zdrowia a macie mala coreczke. Dziecko niech nie bedzie swiadkiem
      takich dyskusji. Osobiscie (mam 59 lat i dwoje doroslych,
      fantastycznych, wyksztalconych dzieci) - rozwiodlam sie z ex.
      malzonkiem po 19 latach i uwazam, ze zbyt dlugo dawalam naszemu
      malzenstwu - druga szanse, za druga szansa .... bezskutecznie, gdyz
      na nic to sie nie zdalo a on i tak sie nie zmienil i tylko
      psychicznie mnie terroryzowal w sprawie pieniedzy. Teraz po latach i
      w drugim zwiazku, ktory ustawilismy od samego poczatku, ze nasze
      zarobki to wspolna kasa chociaz jego zarobki sa prawie 4-krotnie
      wieksze.Jezeli nie mozna spokojnie i sprawiedliwie wysluchac swojej
      kobiety co jej lezy na sercu w sprawie prowadzenia domu czyli
      ekonomii - to nie bedzie dobrze. Wielu mezczyzn chce miec wszystko,
      bo to im sie nalezy ale jezeli chodzi o pieniadze - to nie ma
      wspolnoty tak naprawde.Moj drugi maz przed slubem musial napisac
      testament co mi sie nalezy po jego smierci. Oczywiscie moze sie
      zdarzyc, ze to ja pierwsza .... tym niemniej on jest o 10 lat
      starszy jak i posiada 3 dzieci z poprzedniego malzenstwa. To nie
      dlatego abym byla materialistka a tylko dlatego bym po latach
      spedzonych razem nie wyladowala "gola i wesola", gdy dzieci przyjda
      po spadek. Tak niestety bywa. Tak wiec moja kochana DBAJ o SIEBIE i
      DZIECKO bo .... "...watroba to nie mieso a maz to nie rodzina" -
      Pozdrawiam serdecznie, nie jestes sama
    • niebo34 Re: pieniadze w malzenstwie 31.08.07, 09:15
      Pieniądze z najmu to taki sam dochód jak wypłata. Była umowa po połowie to ma
      być po połowie i nie ma o czym gadać.
      Zeby własnej żonie i dziecku mąż "wynajmował" łaskawie swoje mieszkanie...? to
      może za seks i wszelkie prace jakie w mieszkaniu wykonujesz niech Ci zacznie
      płacić i bedziecie kwita. wrr.

      Ten mąż jakiś... taki... nie żebym namawiała do odejścia ale facet który chce
      oskubać niepracującą żonę z całego jej dochodu mimo, że sam daje do małżenstwa
      tylko połowę swojego - to dupek.

      • kosmopolitka71 Re: pieniadze w malzenstwie 31.08.07, 10:57
        ...seksu nie ma juz ponad 3 lata(od mniej wiecje 4 miesiaca ciazy) -
        mezowi sie odechcialo, i nawet namawia mnie do posiadania
        kochanka....
        ech...
    • zebrrra Re: pieniadze w malzenstwie 31.08.07, 23:51
      bierz nogi za pas i uciekaj od niego! masz szanse na normalne i
      szczesliwe zycie! wiem, ze chcesz dobrze dla dziecka, ale w ten
      sposob mozesz zafundowac mu niepotrzebna lekcje zycia. duzo lepiej
      zyc w niepelnej, ale spokojnej i szczesliwej rodzinie niz w domu,
      gdzie rodzice zapomnieli co to milosc do siebie.
      powodzenia!
    • hanryc1 Re: pieniadze w malzenstwie 13.09.07, 14:37
      tak przegladam forum i moze ktoras z WAS mi odpowie na moje
      dylematy...
      przeprowadzilam sie do meza a raczej jego dziadka ktory zyje z nami
      mamy 4 letniego synka
      od poczatku byla gatka ze dziadek bedzie sie dokladal do zycia ale
      nigdy nie bylo skonkretyzowane jak to ma wygladac a w rzeczywistosci
      wyglada to tak: kupuje chleb, mleko,margaryne, cos na chleb-
      najtanszego i bleee, dorzuci sie do świni jak kupujemy, do rachunku
      za prad, ziemniaki, piwo!
      reszta generalnie nalezy do nas...
      druga sprawa jest taka... kasa powiedzcie mi jak to jest lub jak
      praktykujecie podzial pensji... czy wszystko razem czy czesc czy
      facet utrzymuje (bo przeciez glowa rodziny). Ja osobiscie mam b.
      duze poczucie niezaleznosci finansowej i nie ukrywam ze nie podoba
      mi sie ze mam utrzymywac dom, rodzine, dojazdy do pracy,
      przedszkole. Zycie i tak jest b. kosztowne poza tym rachunki i
      paliwo, kredyt studencki mnie zzeraja i nie jestem w stanie z pensji
      tego pokryc...
      a moj maz od 2 miesiecy nie ma pracy i nie szuka jej... nazywa mnie
      egoistka. Ja osobiscie uwazam ze kobieta powinna sie zawodowo
      spelniac i zapracowane pieniadze nie tylko przeznaczac na biezace
      koszty bo do cholery ile jestem w stanie tego "wesolego cyrku"
      pociagnac???
      do tego tesciowa ktora odwiedza mnie 2-3 razy w tygodniu ... gotuje
      jakies jedzenie, panoszy sie, pierze dziadkowi... jakies
      nieporozumienie
      Napiszcie kilka slow o waszych domach i "rzadach"
      a tak chcialam zostac na wynajetym pokoju z dala od wszystkich...
      • hamerykanka Re: pieniadze w malzenstwie 13.09.07, 18:20
        U mnie to troche skomplikowane. Kazde z nas zarabia, on dwa razy
        wiecej niz ja. On placi rachunek za dom gdzie wg umowy rowodowej
        mieszka byla zona (jeszcze dwa lata), ze swojej pensji splaca kredyt
        na dom/basen, ubezpieczenie na swoj i jej samochod. Ona placi
        rachunki za wode/prad/satelitarna/telefon itp. Ja mieszkam w
        wynajmowanym mieszkaniu i czysz i rachunki oplacam sama, on mieszka
        ze mna. Fakt, z tego co mu zostaje nie wynajalby nawet mieszkania
        dla siebie. Przez jakis czas dorzucal do rachunku za prad i telefon,
        ostatnie dwa miesiace nie. Ja wychjodze z zalozenia ze i tak
        musialabym placic za mieszkanie i tak, a czy prad pojdzie na jedna
        osobe czy dwie to juz mala roznica. Oplacam kredyt na swoj samochod.
        Czyli mamy calkowita rozdzielnosc finansowa. Zakupy rozdzielamy tak
        zeby bylo mniej wiecej po polowie. W restauracjach placimy po kolei,
        raz on, raz ja.
        W sumie on ze swojej pensji oszczedza mniej niz ja z pensji o polowe
        mniejsza. A wiem ze gospodaruje pieniedzmi raczej dobrze bo zawsze
        to on oplacal rachunki w malzenstwie, ona wydawala je na swoje
        potrzeby, z laski dorzucala sie na jedzenie.
        Mam satysfakcje ze jestem niezalezna finansowo, co zreszta jest sola
        w oku bylej, ktora mowila mu ze ja lece na kase:). A to ja go
        utzymuje:))
    • zielono-fioletowa Re: pieniadze w malzenstwie 14.09.07, 11:33
      u nas jest bardzo prosto: wszystkie wydatki (czynsz, prąd, gaz,
      woda, żywność oraz inne rachunki) dzielimy na pół. Każdy płaci swoją
      część i już. Tak nam się wydaje najsprawiedliwiej.A swoją drogą
      zastanów się, czy powrót do takiego związku "dla dobra dziecka" ma
      sens...
Pełna wersja