"nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie...

04.10.07, 10:44
... pół godziny pucować" takie słowa dziś rano usłyszałam od męża,
którego naszła ochota na sex. według niego jestem żoną i nie trzeba
mnie piścić "przed"(bynajmniej nie za długo- 3-5 min max,a i to
wnioskuję, że wydaje mu się za długo)powinnam zawsze chcieć na
życzenie wypiąć się, rozłożyć nogi, zrobić l..a. itp.:/. to nie był
pojedynczy incydent, już nie raz, dał mi odczuć swoje prymitywne
podejście do tych spraw. i jak tu mieć ochotę na sex po takich
slowach.
Co wy na to, bo mi sie chce płakać.co raz częściej dochodzę do
wniosku że mnie po prostu już nie kocha,( dochodzą również inne
przykre sytuacje z naszego życia) a może miłość i jakikolwiek
szacunek już się żonie nie należy, tak jak nie należą się jej
pieszczoty...:((((
    • yoka1 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 04.10.07, 11:13
      ale powiedziałaś mu o tym, jak się czujesz, gdy ona tak mówi do Ciebie? Bo jego słowa są bardzo niemiłe, a wręcz chamskie i ja chyba wyskoczyłabym ze skóry słysząc cos takiego.
    • mili_vanili _ma - sa - kra!_ :/ 04.10.07, 15:30
      weź z nim porzdanie pogadaj, albo pomyś co zrobić, by zmienić swoje
      życie (włącznie z facetem)
    • ocochodzi28 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 04.10.07, 16:58
      powiedziałamu mu żeby się nie sugerował tak bardzo opowieściami
      kolegów, zadających się z dzi....ami i tym co widzi w filmach porno,
      że w normalnym kochającym się związku nie powinno tak być i jak nie
      wierzy w moje słowa to niech idzie do psychologa a najlepiej do
      sexuologa.Ale skoro ktoś jest takiego zdania to co pomoże moje
      tłumaczenie, nie dość że był dalej obrażony to jeszcze dodał żebym
      nic od niego nie chciała("nic" czyt. pieniądze) i nie dzwoniła kiedy
      wychodzi z kolegami
      • yoka1 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 05.10.07, 09:55
        no to jednak cham, a z takimi nie dogadasz się
    • hanryc1 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 05.10.07, 10:13
      powiem jak to u mnie wyglada: z tymi pieszczotami to
      podobnie...niestety. W zwaizku nie ma juz emocji-ŻADNYCH. dlatego
      wychodze z zalozenia ze jak mamy sie kochac to liczy sie dla mnie
      orgazm... a on...no coz... ale mysle o zmianie partnera(czyt.
      kochanek na boku) dla urozmaicenia zycia
      • wielorak Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 05.10.07, 11:09
        z mężczyznami trzeba rozmawiać
        gra wstepna max.5 minutowa? a on chce tylko swojej przyjemności czy twojej też?
        trochę go potrząśnij- niech wyjdzie z amoku
    • miranda8 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 05.10.07, 11:17
      ja bym sie zastanowiła czy chce byc z takim prostym -facetem, który
      traktuje mnie przedmiotowo. Takich komentarzy bym chyba nie zniosła.
      Co do gry wstepnej, w moim zwiazku jest na odwrót, to ja lubie
      szybkie bzykanko, a maz potrzebuje półdniowej gry wstępnej, choc
      jestesmy po slubie juz 8 lat. Przez te lata zawsze chciałam zeby
      jemu było dobrze, ostatnio jednak dojrzałam chyba do sexu i tylko
      mnie interesuje mojja przyjemnosc.. trudno, ale zaczełam myslec o
      sobie i cieszę, ze w koncu sie to stało. jesli mąz CIę kaze za brak
      checi na jego fikołkowe pomysły to równie z dobrze mu mozesz
      powiedziec, ze jest kiepski bo cie to nie podnieca.. a moze
      rozejrzyj sie wokoło, oze jest ktoś, kto sprawi ze samym dotykiem
      wszystkie włoski na ciele stana CI dęba?
    • ocochodzi28 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 05.10.07, 12:54
      Dzięki dziewczyny za odpowiedzi. rzeczywiscie coraz częściej
      dopadają mnie myśli że ktoś inny dałby mi więsej czułosci i szacunku.
      A może jakiś facet wypowie się jeszcze na ten temat
      • panigazeta Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 07.10.07, 21:44
        Rece opadaja, moge ci tylko wspoolczuc i usprawiedliwic skok w bok,
        faceci sa prosci ale bez przesady, ten prymitywizm i zapatrzenie w
        swoje tylko przyjemnosci sa chore,
      • rosemary77 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 08.10.07, 11:51
        Hej. WIem o czym mówisz, przez 5 lat byłam z czymś takim. ALe dwa
        lata temu powiedziałam dość i się z tym rozwiodłam. Mam teraz
        fantastycznego mężczyznę który dba żeby mnie było dobrze. I o to
        chodzi.
      • kiribat Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 20.10.07, 15:15
        ocochodzi28 napisała:

        > A może jakiś facet wypowie się jeszcze na ten temat

        Jeżeli chcesz opinii faceta to proszę bardzo:
        Otóż Twój mąż to najzwyczajniejszy prostak.Jeżeli tak do Ciebie powiedział to
        powinnaś solidnie mu dać do zrozumienia że nie jesteś przedmiotem do łóżka i też
        masz uczucia i pragnienia.Jeżeli to nic nie pomoże i będziesz chciała kogoś
        innego,kto by się Tobą zaopiekował to najpierw skończ związek z tym pierwszym.
        Nie ma niczego gorszego niż zdradzająca kobieta niezależnie od powodów dla
        których tak postępuje,no chyba że ten podniósł na nią rękę-ale wtedy pomagają
        odpowiednie organy.Tak więc rozmowa a jak nie,to OFICJALNA zmiana modelu.
        Pozdrawiam !
    • bahmat Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 08.10.07, 12:20
      czy ty naprawdę nie czujesz że on cię nie kocha, otwórz szeroko
      oczy on jest tylko nastawiony na bzykanie i lubi podczodzić do
      ciebie instrumentalnie, pasują mu tylko ruchy posuwisto- zwrotne,
      nic go to nie obchodzi czy ty potrzebujesz sexu czy nie, to jest po
      prostu zwierzęcie.
      • news21 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 08.10.07, 20:56
        Znajdź sobie innego. Szkoda życia.
        • aniesia26 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 16.10.07, 21:36
          masakra!
          Ja mam męża od ponad 2 lat a w sumie jesteśmy razem 9 lat i nigdy przenigdy nie
          użył takiego wulgarnego słownictwa jak mąż autorki wątku. Mój mąż potrafi w miły
          sposób mnie zachęcić do seksu a jeśli ja nie mam ochoty np.po ciężkim dniu to
          przyjmuje to ze spokojem do świadomości i nie wygraża mi. U nas z seksem jest
          różnie - zależy od nastroju itp. raz jest długa gra wstępna a innym razem od
          razu przechodzimy do konkretów :))
          Nie mam pojęcia jakbym zachowała się na miejscu autorki ale znając mój charakter
          to pewnie pierwsze co to dostałby w twarz za to słownictwo, za to że odnosi się
          do mnie jak do pierwszej lepszej brrr....
    • ocochodzi28 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 11.10.07, 20:12
      dzięki wszystkim za odp.
    • modliszka24 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 12.10.07, 11:22
      sorry ale z niego straszny cham
    • sandrunia87 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 13.10.07, 20:52
      jesli nie macie dzieci to sie rozwiedz z nim szybko, zanim zrobi je
      w ten swoj jaskiniowy sposob
      • cytrynka123 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 15.10.07, 18:38
        fajnie to ujelas :)))))

        kurcze, ja sama jestem jaskiniowa, a moj zacny jak z jakiegos
        harlequina... ale powyzszy wspomniany przypadek to szczyt chamstwa.
        uwazam, ze nie warto sie wiazac na sile, po to, by udowodnic cos
        rodzinie, badz skladac sie na oltarzu ofiarnosci malzenskiej. jak
        juz sie utknie.. to ciezko z tego wyjsc.
    • kill4love Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 15.10.07, 19:35
      przerażające słowa, aż serce boli:(
    • kill4love Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 15.10.07, 19:43
      musisz faceta sprowadzić na ziemię! nie daj się tak traktować!
    • ruda-spinka Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 15.10.07, 20:59
      Drastyczne: powiedz mu ze nie jest Twoim kochankiem, zeby "dostawal"
      kiedy chce.Jesli powiem, ze Twoim obowiazkiem jako zony jest jego
      zapsokoic to pwoiedz mu ze i jego obowiazkiem jest zaspokoic Ciebie.
      Tak wiem..ze to nei rozwiaze problemu, ale go zaostzy moze, ale mam
      wrazenie ze dośc chamski jest, wiec bym mu chamsko wygarnela.
      • agiee1988 Re: "nie jestem jakąś tam kochanką żeby mnie... 16.10.07, 17:47
        jakby moj chlopak przeczytal o tym facecie by powiedzial : ale z
        niego palant, zabil mi chama.

        tu trzeba porozmawiac,i "zadaj swoich praw", ty nie jestes jego
        wlasnoscia i oczekujesz szacunku.

        jak by mi facet cos takiego powiedzial to by sie na awanturze nie
        skonczylo. nie odzywalabym sie do niego dopoki by mnie nie
        przeprosil, a jesli by mi powiedzial o tym zapokojeniu tak jak
        opisala ruda spinka to bym mu dala nawet w twarz ;P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja