kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małżeńska?

04.10.07, 12:05
Jestem z moim mezczyzna juz od kilku lat. To, ze chcemy byc razem
nie ulega watpliowsci, natomiast do tej pory jakos nigdy na powaznie
nie myslelismy o slubie. Az tu nagle 'spadla' na nas okazja kupna
mieszkania (obydwoje dotad wynajmowalismy, nie majac wasnego kąta).
W ciagu tygodnia podjelismy decyzje o zaciagnieciu wspolnego
kredytu - wniosek, umowa, podpis, trafiony-zatopiony... Przez to
mieszkaniowe szalenstwo i ceny rosnace z miesiaca na miesiac nie
bylo nawet czasu na myslenie. Dopiero teraz emocje opadly i
zaczynamy zdawac sobie sprawe z tego, co zrobilismy. No i cieszymy
sie - pytanie tylko czy dlugo tak bedzie? Znajomi kiwaja glowami z
powatpiewaniem. Uslyszalam nawet: "wyszlas za maz za kredyt
hipoteczny" albo 'Nie mogliscie sie najpierw pobrac?". A przeciez
taki kredyt to wezel na lata (dokladnie 30...) - i rozwodu bank nam
nie da. Nasza radosc maci lek, ze moze nie zawsze bedzie rozowo. I
co wtedy? Pozdrawiam serdecznie wszystkich Kredytobiorcow w luznych
zwiazkach! :-)
    • johnbelushi Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 04.10.07, 12:54
      mal_ina napisała:
      Nasza radosc maci lek, ze moze nie zawsze bedzie rozowo. I
      > co wtedy? Pozdrawiam serdecznie wszystkich Kredytobiorcow w
      luznych
      > zwiazkach! :-)

      Co wtedy? Totalski no problemski.
      Np. jeśli jesteście współwalścicielami w częściach ułamkowych (np.
      po 1/2, no bo nie macie wspólnosci małż.)to zawsze jest kilka opcji:
      1. sprzedajecie mieszkanie, spłacacie resztę kredytu a pozostałą ze
      sprzedaży kwotą dzielicie się (sposób podziału - do uzgodnienia)i
      jesteście wolni
      2. jedno spłaca drugie i wykupuje pozostałą część mieszkania(sposob
      zdobycia środków - dowolny: kredyt, ciotki, nerka)i drugie odchodzi
      z kasą a pierwsze zostaje z mieszkaniem i garbem do końca życia (no
      bo długi nawet u ciotki/w banku trzeba spłacać), chociaż z jedną
      nerką można w miarę żyć
      3. jedno z was wykonuje darwozinę na rzecz drugiego swojej części
      mieszkania buhahahaha...

      Opcja 1 lub 2 jest w miarę rozsądna (sam zaimplementowałem opcję 2).
      Opcje są do zrealizowania oczywiście jeżeli oboje jesteście
      właścicielami mieszkania - jeśli tylko jedno z was, a spłacacie na
      mocy niepisanej umowy kredyt oboje to problem leży tylko w
      uczciwości ludzkiej (podział kasy ze sprzedaży). Ale to insza
      inszość jest :-)



      W sumie jednak po co do cholery teraz się martwisz takimi bzdetami,
      co bedzie np. za 5 lat i jak wam się ułoży???? Ciesz się a nie
      marudź!

      Również pzdrawiam kredytobiorców po luźnych związkach !!:-)
      • mal_ina Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 04.10.07, 13:24
        a czy ja marudze?? :-) chce sie tylko podzielic ze swiatem swoimi
        rozterkami - w nadziei, ze ktos mi napisze cos madrego i podniesie
        upadle morale ;), podzieli sie wlasnym doswiadczeniem... Rozbawiles
        mnie tą nerką. Pozdrawiam!
        • johnbelushi Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 04.10.07, 13:43

          Ok, ja taką sytuację, o której napisałem (pomijając nerkę :-) )
          przerabiałem, więc nie taki diabeł straszny... Tak, że ciesz się z
          mieszkania, bo .... nawet jak wam "nie pójdzie" - wyjścia sa
          różnorakie.

          pozdro
    • asia0212 Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 05.10.07, 15:38
      Nasza radosc maci lek, ze moze nie zawsze bedzie rozowo. I
      > co wtedy?

      I wtedy będzie sprawa majątkowa:
      1-kto chce pozostać w mieszkaniu
      2-kto kogo spłaca(wartość mieszkania) i płaci dalej kredyt
      3-możecie zamieszkać też razem po "rozwodzie"i płacić dalej każde swoją część
      To bardzo poważna decyzja.Kredyt wiąże Was niczym małżeństwo więc w razie
      rozstania są takie same problemy majątkowe.Wiem o czym piszę,bo przeszłam przez
      to.Życzę Wam dłuuugiego pożycia w miłości i zgodzie:-)
    • merezka Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 06.10.07, 23:28
      Wiesz co? Powinnas się cieszyć tym co masz, ze mieliście zdolność
      kredytową, ze macie własne mieszkanie itd. A co będzie za x lat to
      zobaczysz.
      A dla rozbawienia filmik o kredycie hipotecznym
      www.wrzuta.pl/film/f8lA6HRbYT/tuhajbej
    • modliszka24 Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 11.10.07, 14:05
      w Kredyt Banku coś słyszałam ze bez ślubu jak ktos jest to dają to głupie dla
      kredytu ślub
      • mal_ina Re: kredyt hipoteczny - więź silniejsza niż małże 12.10.07, 08:41
        bez slubu daja teraz prawie wszedzie - to nie jest warunek,
        kredytobiorcy nie musza byc ze soba zwiazani formalnie. Nie
        napisalam, ze trzeba brac slub dla kredytu - tylko, ze kredyt czasem
        wiaze tak jak malzenstwo. Nasz 'luzny' zwiazek przestal byc
        luzny ;) - wspolny kredyt, wspolne mieszkanie, wspolne konto... :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja