mal_ina
04.10.07, 12:05
Jestem z moim mezczyzna juz od kilku lat. To, ze chcemy byc razem
nie ulega watpliowsci, natomiast do tej pory jakos nigdy na powaznie
nie myslelismy o slubie. Az tu nagle 'spadla' na nas okazja kupna
mieszkania (obydwoje dotad wynajmowalismy, nie majac wasnego kąta).
W ciagu tygodnia podjelismy decyzje o zaciagnieciu wspolnego
kredytu - wniosek, umowa, podpis, trafiony-zatopiony... Przez to
mieszkaniowe szalenstwo i ceny rosnace z miesiaca na miesiac nie
bylo nawet czasu na myslenie. Dopiero teraz emocje opadly i
zaczynamy zdawac sobie sprawe z tego, co zrobilismy. No i cieszymy
sie - pytanie tylko czy dlugo tak bedzie? Znajomi kiwaja glowami z
powatpiewaniem. Uslyszalam nawet: "wyszlas za maz za kredyt
hipoteczny" albo 'Nie mogliscie sie najpierw pobrac?". A przeciez
taki kredyt to wezel na lata (dokladnie 30...) - i rozwodu bank nam
nie da. Nasza radosc maci lek, ze moze nie zawsze bedzie rozowo. I
co wtedy? Pozdrawiam serdecznie wszystkich Kredytobiorcow w luznych
zwiazkach! :-)