girlandy
24.10.07, 03:18
Mieszkam zagranica. On tutaj przyjezdza do pracy. Zona i dwojka
dzieci w Polsce. Zwierzal mi sie, ze jakis czas temu on i zona
przezywali kryzys, ale teraz juz ten kryzys zostal zazegnany.
Zaczelo sie od tego, ze spotykalismy sie w gronie znajomych;
mielismy kilka fajnych rozmow, wyraznie sie rozumielismy i mielismy
podobne poglady na wiele spraw. Potem zaprosil mnie do kina i na
kolacje (zaplacil za mnie). Tylko mnie, bez reszty znajomych.
Piszemy do siebie w ciagu dnia, wysylamy smsy. Potem znowu kilka
razy zapraszalismy sie na wspolne wypady ze znajomymi. Raz
zaproponowal spotkanie sam na sam na kawe, ale sie wykrecilam. Lubie
go. Podoba mi sie. Nie jestem zakochana. Czuje sie glupio i nie
wiem, jak dalej postepowac. Nigdy nie przkroczyl tzw. granic
przyjazni. Byc moze jest mu tutaj po prostu nudno i brakuje mu
znajomych i rozrywek. A ja oczywiscie zastanawiam sie, czy
chcialabym kiedykolwiek znalezc sie w butach jego zony. OK jesli po
prostu zostaniemy przyjaciolmi, ale czy przyjaznie sa mozliwe w
takich sytuacjach (zonaty facet i kobieta (obecnie bez faceta),
zdala od zony)? Domyslam sie, ze nie opowiada zonie o kinie i
spotkaniach sam na sam ze mna.:) Jak mam interpretowac jego
zachowanie i co mam dalej robic? Wychodzic z nim do kina, spotykac
sie na kawe czy zaprzestac wszelkich kontaktow? Zapytac go wprost?
Powiedziec, ze jest to troche dwuznaczna sytuacja i zobaczyc jak
zareaguje?