iliaaa22
08.02.08, 11:30
Problem przedstawia sie tak, ze nie rozumiem wlasnej kolezanki,
ktora znam 10 lat. I teraz nie wiem, czy to co ona robi jest
normalne czy moze ze mna cos jest nie tak?
Jest od 9 lat po rozwodzie, ma 9 letnia corke. Fakt ze w malzenstwie
dobrze nie miala bo ani maz ani tesciowa ja nie szanowali. Gdy byla
jeszcze zona zdradzala swojego meza. Jeden romans trwal z 5 lat,
drugi moze z pol roku a trzeci to nie wiem. Zawsze mowi, ze to przez
meza, bo on byl zly.
Teraz jest od 2 lat z innym. Niby ok jak on jest trzezwy ale jak sie
napije, to wyrzuca ja z domu, robi jej awantury, krzyczy na nia,
pilnuje, zeby z pracy sie nie spoznila 10 minut, chodzi za nia i
wiem ze ja sledzi, nie moze ona wyjsc nawet na piwo!!!!!!!! jest
rozliczana z kazdej minuty i pieniedzy (oboje pracuja). Wtedy placze
a raczej ryczy i mowi, jak jej jest zle z nim, ze odejdzie ale nie
wie gdzie bo nie ma swojego lokum. Za 3 dni mowi mi ze go kocha, ze
jest wspanialy, ze jest najlepszy w lozku, normalnie zloty chlopak.
Pozniej znow historia sie powtarza. Dodam tylko, ze ma juz innego na
oku, mlodszego od niej o 6 lat ale ja na razie nie chce z nim
sypiac. Tylko sie wieczorami spotykaja.
Rozumiecie cos z tego????????????????????? bo ja nie!!!!
Jak mam jej wytlumaczyc, ze sobie znow robi krzywde i wmawia sobie
na sile, ze jest ok ?????????? Przeciez ona ma dopiero 35 lat !!