krispina
27.03.08, 00:15
Zaczeło się jak w pięknej bajce...on czuły,opiekuńczy,wrażliwy(tak mi się
wówczas wydawało)robił plany na przyszłość.Bardzo szybko dałam sobie wmówić,że
jestem tą jedyną na którą czekał przez całe życie. Pisał czułe sms-y,zdobywał
mnie jak prawdziwy dżentelmen.Po roku znajomości wzieliśmy ślub.Gdy byłam w
6mc.ciąży zaczął mnie zdradzać z kol. z pracy.Zaciągał w bankach niesamowite
długi na cele mi nie znane.Sprzedał nasz jedyny wspólny dorobek-samochód a
kasę sobie przywłaszczył.Pieniądze z wesela również znikneły.Teraz twierdzi,że
że chce wszystko naprawić i być z nami.Ale ja mu już nie wierzę..zbyt wiele
razy mnie oszukał!Myślę,że ludzie się nie zmieniają(chyba że na gorsze)Co
sądzicie o mojej historii?czy ktoś przeżył większą podłość?czy można wybaczyć
komuś kto zawiódł w najważniejszym momencie życia(ciąża,narodziny pierwszego
dziecka?