jak sobie poradzić?

13.04.08, 09:17
Mąż mnie zostawił- po awanturze, którą zrobił bo gadałam przez telefon z
koleżanką i nie przyszłam na obiad, który zrobił-powiedział,, nie szukaj mnie
i wyszedł". Wyczyścił konto i zniknął. Nie daje znaku życia, telefony
zostawił, rzucił pracę. Z dzieckiem tez sie nie kontaktuje. Jego rodzina wie,
ze jest w Polsce, ale nic więcej nie mówi, albo nie chce mówić.Co robić????
jak to przetrwać i co robić dalej?????? pomóżcie
    • mati_toja Re: jak sobie poradzić? 13.04.08, 14:03
      chyba znalazł wreszcie pretekst...
      nikt nie odchodzi od rodziny tylko dlatego, że ktoś inny nie reaguje na
      zaproszenie na obiad... on myślał o tym już dawno - nerwy go poniosły, zdarzyła
      się okazja więc ją wykorzystał...
      daruj sobie go!
      i nie obwiniaj się przypadkiem - skoro nie miał odwagi na konfrontację z
      (ewentualnymi) problemami w Waszym związku - jego strata, niech się błąka po
      świecie i przez resztę życia ucieka od problemów...
    • modliszka24 Re: jak sobie poradzić? 14.04.08, 12:13
      Chyba coś nie do końca mówisz prawdę żeby się tak pokłócić o OBIAD Chyba że to
      taki typ szukał pretekstu żeby cię zostawić
      • asala70 Re: jak sobie poradzić? 14.04.08, 14:54
        Niestety prawdę. To fakt, że ostatnio miedzy nami nie było najlepiej, ale trzeba
        rozmawiać. A on nie chciał. Całe 16 lat tak nic nie mówił.
    • agrado_22 Re: jak sobie poradzić? 14.04.08, 17:59
      Mnie też się wydaje, że to był pretekst. coś musiało w nim siedzieć od dłuższego
      czasu. szkoda, że nie wpadł na to, żeby z Tobą o tym porozmawiać: może wspólnie
      rozwiązalibyście ten problem. myślę, że po pewnym czasie się zreflektuje i na
      pewno da jakiś znak życia. zwłaszcza, że macie dziecko. nie można tak po prostu
      zniknąć. może wtedy wyjaśni Ci o co chodziło.
      • ferro2 Re: jak sobie poradzić? 14.04.08, 20:55

        • biedronkamala Re: jak sobie poradzić? 14.04.08, 23:02
          no jeszcze została ci kioleżanka i wreszcie telefon tylko dla
          siebie ...
    • nely211 Re: jak sobie poradzić? 15.04.08, 09:14
      Zgłosiłabym Jego zaginięcie na policji.Mógł mieć wiele powodów że tak zrobił,ale
      Tobie i dziecku należą się wyjaśnienia.Okradł Cię,nie masz alimentów i tkwisz w
      zawieszeniu jako "żona".Poza tym że mógł to zrobić świadomie nie możesz
      wykluczyć w 100% że to efekt zaburzenia psychicznego.Dopóki nie dowiesz się
      prawdy nie odzyskasz spokoju wewnętrznego.
      • funstein Re: jak sobie poradzić? 17.04.08, 13:18
        hej nely, czy ktos mowil Ci prawde o mozliwosciach Twojego rozumu.
        Ja sie tego w koncu podejme, bo tak zyjesz w nieswiadomosci.
        Jestes potwornie glupia.
        Szkoda czasu na wyjasnianie dlaczego tak jest.
        Facet niczego nie ukradl - po prostu nie wytrzymal
        egoizmu i glupoty swojej slepej malzonki.
        • nely211 Re: jak sobie poradzić? 17.04.08, 14:27
          No proszę...troll funstein.
          Jeszcze moderator Cię nie wyrzucił?
        • zabka785 Re: jak sobie poradzić? 04.05.08, 14:29
          nie wyzywajmy sie bo nie wiemy wszystkiego,kobiety też szukają trochę relaksu
          ,dobrze ze jej mąż jeszcze zrobił obiad bo mój ma to gdzies pozdrawiam
    • alunia78 Re: jak sobie poradzić? 17.04.08, 10:20
      Musiałaś dać mu wycisk że zwiał z domu ale tak poważnie jeżeli jest faktycznie
      tak jak piszesz to od dawna musiał szykować się do opuszczenia rodziny i zmiany
      pracy,a ale czemu nie ma kontaktu z dzieckiem przecież ono mu nie zawiniło w
      niczym.TO że między wami było nie tak jak trzeba nie musi cierpieć przez to dziecko
    • funstein Re: jak sobie poradzić? 17.04.08, 13:15
      meczyl sie z Toba az w koncu nie wytrzymal i wyszedl.
      Jestes po pierwsze slepa na cudze emocje egoistka.
      A to jest potwornie meczace byc ze slepa i glupia kobieta.

      Wiec wyszedl.
      Co zrobic - przede wszystkim szanowac ludzi i zapanowac nad wlasnym egoizmem.
      Swiat to nie Ty i Twoje paznokcie.
      • asala70 Re: jak sobie poradzić? 18.04.08, 08:42
        Wiele tu opinii, a ja zyje jak w zawieszeniu. Nie wiem co dalej robić? Odezwał
        sie po tygodniu, przeprosił, ze tak zrobił, bo sie pogubiliśmy w tym wszystkim.
        Wziął dziecko na godzinę i kilka koszulek. Wynajął mieszkanie, chce rozwodu.
        szuka pracy. A gdzie ja w tym wszystkim? Nie ma miejsca na mnie w jego zyciu???
        Juz nie, a może od dawna tak planował? Moze nie mial odwagi wcześniej tego zrobić???
        • zabka785 Re: jak sobie poradzić? 04.05.08, 14:21
          szkoda ze to tak wyszło,jeszcze porozmawiajcie,jesli rozmowa nic nie pomoże,to
          daj mu rozwód, on juz widocznie zdecydował.
          • asala70 Re: jak sobie poradzić? 04.05.08, 16:05
            Rozmawiamy kolejny raz i nic z tego. Raz rozmawia normalnie, potem straszy i
            mówi pogróżki. Nie rozumiem tego. Zaczął się odgrywać na córce- nie odbiera od
            niej telefonów, zmienia terminy spotkania itp. Ja juz nie wiem co robić- jak
            gadać? walczyć czy dać mu wolna rękę. Mam wrażenie ze cieszy sie moim
            cierpieniem, a znowu innym razem sam cierpi. Co robić? Czekać, bo czas pokaże
            jak ma być?????
    • pinnky Re: jak sobie poradzić? 05.05.08, 12:09
      ojjj biedactwo :* mam nadzieję, że się nie obwiniasz za to? On
      napewno tylko szukał jakiegoś powodu. Chociaż ta sytuacja była tak
      marnym powodem, że czarno na białym widać, że coś już od dłuższego
      czasu planował. Ale dobrze byłoby go znaleźć, żeby rozstać się
      oficjalnie. Jak był taki odważny żeby tak Cię zostawić, to powinien
      dać Ci rozwód i uregulować resztę spraw rodzinnych.
      Teraz zajmij się sobą i dzieckiem, a jego poprostu skreśl.
      • asala70 Re: jak sobie poradzić? 10.05.08, 22:30
        To wszystko jakieś chore, co mnie spotyka. Gadaliśmy bardzo
        długo-powiedziałam,że nie jestem gotowa na rozwód,że może powinniśmy spróbować
        jakoś to odbudować. Że jesli jest szansa, żeby sie zastanowił, ale on tez musi
        chcieć wrócić do nas i jakos zaczniemy od początku. On twierdzi raz, że jestem
        mu obojetna, potem że 16 lat tak łatwo nie da sie skreślić. Więc własciwie nie
        wiem, jak to z nim jest. Sama mam też wiele wątpliwości, bo cokolwiek zrobię
        jest lub bedzie źle. Wiem jedno- niestety kocham go i trudno mi w tej sytuacji.
        Co robić- walczyć czy odpuścić????? POradźcie!!!
        • dzuliana27 Re: jak sobie poradzić? 10.05.08, 22:51
          Jeśli Go naprawdę Kochasz to walcz!!!!!!!!!!!!!
          • asala70 Re: jak sobie poradzić? 11.05.08, 08:11
            Walczę! Z nim, ze swoją miłością, z jego obojętnością i sarkazmem. Cały czas
            próbuję, ale mam wrażenie że jego to bawi. Męczę się z tym wszystkim.Ta sytuacja
            mnie przerasta emocjonalnie. Nie rozumiem tego wszystkiego. Chodzę do psychologa
            ale to pomaga na chwilę.Zranił mnie do głębi, a ja o niego walczę- jak umiem.
            Chore to!!!!!! Gubię sie we własnych myslach i postępowaniu.
            • betka2222 Re: jak sobie poradzić? 21.05.08, 13:16
              może ma kogoś i stąd te problemy, szarpanie się i ciągłe pretensje
              do ciebie,obojętność i sarkazm, wierz mi przerabiałam to, zastanów
              sie nad tym, wiele na to wskazuje
              • jacekw30 Re: jak sobie poradzić? 21.05.08, 13:46
                Droga autorko postu. Otóż żonaci mężczyźni w dużej większości są jak garnki na
                gazie. Wyświęcająć ideę żę mężczyzna może mieć w domu albo rację albo spokój
                spokojnie prez lata małżeńśtwa gotują się jak ten garnek na małym gazie. Ale
                prędzej czy później zawartość garnka musi się wygotować. I do tego naprawde nie
                trzeba jakiegoś super powodu. Ot przelało się i kropka. A dlaczego?? Bo w pewnym
                momencie choćby po 16 latach można dojść do wrażenia że przegrywa się życie. Że
                dla swietego spokoju w domu człowiek staje się zarabiaczem, wynoszaczem śmieci i
                przynoszaczem zakupów. I jednemu uda się taki garnek gotować w sobie całe życie
                a innemu po prostu spadnie pokrywka. I mam wrażenie że to przypadek Twojego
                męża. Kto jest temu winien?? I Ty i on. Ty bo pewnie prez tyle lat nie
                zauważyłaś narastającej frustracji męża, a on bo sam nie potrafił sobie
                zorganizwoać z Tobą życia w taki sposob zeby go wszystko nie wnerwaiło
Inne wątki na temat:
Pełna wersja