anatras3
05.06.08, 12:32
Mamy z żoną prawie 70 lat, na emeryturze, dzieci odchowane i na
swoim. Zona ma emeryturę 1200 zł, ja 2200 zł. Ja mam inne
zainteresowania (komputery, książki, muzyka itp.). Zona ma działkę i
karmi koty. Jeszcze 3 tyg. temu kupowałem żonie gazety codziennie,
przygotowywałem lekarstwa (ma nadciśnienie, leczyła się
psychiatrycznie na objawy kancerofobii), przynosiłem rano herbate.
Ostatnio pod względem psychicznym było dosyć dobrze. Zona codziennie
wydawała polecenia dot. zakupów mięsa dla kotów, napraw domowych i
cięższych prac na działce. Miesięcznie na koty i działkę szło ok.
600 zł. Potrafiła wydać całą swoją emeryturę w 5 – 10 dni. Często
nie starczało pieniędzy do końca miesiąca i musiałem wziąć pożyczkę.
Zaczęła traktować mnie jak parobka. Opłaty miesięczne uiszczałem w
wysokości ok. 1000 zł. 3 tyg. temu byłem przeziębiony,37,8 st.
goraczki, bolały mnie stawy. Żona chciała, abym poszedł z nią na
działkę podlewać, bo jej się kręci w głowie. Na działce zaczęła
wymyślać mi od oferm, że depczę jej kwiatki, że źle umieściłem
przyrząd do podlewania, że nie znam się na rodzaju tych urządzeń ,
że nie ma ze mnie żadnego pożytku itp. Przebrałem się i poszedłem do
domu. Od tej pory nie rozmawiamy ze sobą , mieszkamy w osobnych
pokojach, sam sobie pitraszę. Obecnie żona nic dla mnie nie robi.
Opłaty miesięczne jednak płacę. W końcu po uiszczeniu opłat mamy
tyle samo pieniędzy. Zamierzam odłożyć wreszcie trochę forsy i
spełniać swoje marzenia (np. wycieczki zagraniczne),o ile zdrowie
pozwoli. Czy moje postępowanie jest słuszne ? Piszcie tutaj lub na
jaroslaw67.41 @o2.pl.