Czy dobrze robi że wraca?? trochę długawe...

07.07.08, 10:52
Moja koleżanka była w związku z facetem 5 lat... w ciągu ostatnich dwóch lat
zaczęło się między nimi psuć- była na każde jego skinienie, sprzątaczka,
praczka, kobieta do seksu itd ... Pił bez umiaru tzn nie znał takiej granicy
kiedy trzeba powiedzieć stop i zakończyć imprezowanie, robił wręcz przeciwnie
pił do tego stopnia że kolejnego dnia nie pamiętał co sie z nim działo, to ona
martwiła się o niego i np odprowadzała go do domu...(kiedyś wyzwał ją od kurw
i suk, był oczywiście pod wpływem alkoholu) dużo by tu wymieniać takich
sytuacji w których czuła, że coś nie tak jest w tym związku. W końcu
powiedziała dość i postanowiła odejść. On początkowo w to nie wierzył i myślał
a raczej był pewny tego że ona max po 3 dniach przyjdzie się pogodzić, tak się
jednak nie stało. Był wściekły tą sytuacją, nachodził ją w domu, padały wtedy
z jego ust przykre słowa min to że jest oziębła seksualnie, jest kitowa bo ma
małe piersi itd. I nadszedł czas że w końcu przystopował i się od niej
odczepił, nie nachodził, nie telefonował, zero kontaktu. Ona odżyła, zaczęła
spotykać się z kimś innym, była w to bardzo zaangażowana, ale nie udało im się
i się rozstali... trochę to przeżyła bo z tym chłopakiem miała namiastkę
normalnego, zdrowego związku gdzie nie tylko kobieta się stara ale i facet
również. Odczułam to tak jakby bała się tego że ten facet z którym spotykała
się 5 lat rozpije się i skończy źle. Więc zaproponowała mu spotkanie, o takie
zwykłe spotkanie bez podtekstów, chciała z nim pogadać na temat jego dalszych
planów życiowych. Nie nalegał na powrót ale wiem że zaprezentował się z dobrej
strony... mówił ze zrozumiał dlaczego odeszła i że wie w czym tkwił błąd, że
to wszystko przez alkohol te chore sytuacje, te kłótnie dlatego że chciał się
napić w spokoju i potrzebował samotności a wiedział ze po tym moja koleżanka
pójdzie do domu, powiedział ze to zrozumiał i jest gotowy robić sobie wszywkę
za wszywką. No i ją z deka zaczarował, od tego spotkania posypała się lawina
spotkań, i tak trwa do dziś.

Chłopak ten pochodzi z rodziny dysfunkcyjnej,jest DDA, matka alkoholiczka
zmarła rok temu, ojciec kilkanaście lat temu
Ja uważam że ludzie się tak łatwo nie zmieniają, bardzo boję się że koleżanka
wpakuje się drugi raz w to samo bagno, bo ile może być dobrze w takim
związku?? rok.. dwa..?? Myślę, że koleżanka popełnia wielki błąd, lecz rozumię
że to jej decyzja i nie zamierzam w nią ingerować. A Wy co sądzicie o takim
powrocie? Może ktoś z Was miał podobną sytuację? Pozdrawiam
    • asienka2605 Re: Czy dobrze robi że wraca?? trochę długawe... 07.07.08, 17:51
      Na miejscu Twojej kolezanki to nie mialabym zbyt wielkich nadziei ze
      facet sie zmieni. Chociaz znam wiele osob ktore mialy kiedys problem
      z alkoholem, a dzis sa normalnymi mezami czy ojcami. Ale nalezy
      pamietac , ze wychodzenie z nalogu jest niezwykle trudne i calkowite
      wyleczenie udaje sie w mniejszosci przypadkow.W trakcie leczenia
      bardzo wazna jest pomoc najblizszych. Jesli kolezance tak bardzo
      zalezy na tym facecie i jest gotowa przez to wszystko przejsc? Ja
      osobiscie nie pakowalam bym sie w taki zwiazek. Skoro juz raz sie
      rozstali i udalo jej sie bez niego zyc to w jakim celu zaczynac
      wszystko od nowa? Zycze kolezance powodzenia...pozdrawiam
Pełna wersja