nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wygasła

09.07.08, 17:47
witam, spotykam sie z nim od 5 lat (w chwili obecnej mam 22 lata)
miesiąc temu dostałam pierścionek zgodziłam sie pełna obaw,
nie wiem czy chce z nim być, non stop sie kłucimy, o głupoty o
pierdoły czasami tez o poważne rzeczy wiem że jest w tym też wiele
mojej wing gdzyż np zawsze musi być tak jak ja chce a jeśli nie jest
jak ja chce to jest źle... ale on zaczyna mnie non stop denerwować,
wszystko zaczyna mnie w nim wkurzać, nie chce mi sie całować nie
chce kochać, nie czuje już tego co buyło 5 lat temu, już mi nie
zależy, od 4 dni nie odzywamy sie do siebie, i tak naprawde nie
przeszkadza mi to,.... nie wiem czy jest sens walczyć o odzyskanie
uczucia czy już sie nie da naprawić, czy lepiej szukać kogoś nowego,
planowaliśmy ślub za dwa lata, hmm.... ja planowałam bo jego
interesują tylko samchody, nie moge sie o nic doprosić, wszytsko
musze załatwiac sama.... czy potzrbny mi taki facet? nie mówie że ja
jestem idealna bo tak nie jest, mam swój humory, swoje zachcianki
jestem uparta ale jak on mi już zobojętniał to co robić?
    • slon-ko82 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 09.07.08, 18:26
      daruj sobie ten związek!!!bo potem nie bedziesz mogla sobie darowac
      ze nie odeszłas!uwierz mi kiedys tez bylam w takim zwiąku ale
      przestało sie kleic i to ja zakonczyłam znajomosc bo to nie mialo
      sensu a teraz nie zaluje-mam meza i w miare fajne zycie!zrob to co
      dyktuje Ci serce!!!ono wie najlepiej!
      • atrams5 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 12.08.08, 23:11
        Uciekaj kochanie ile sił w nogach, póki jeszce możesz. Nie wiążą was dzieci,
        wspólny majątek, pożyczki, kredyty itp. Zawsze masz szanse na nową, wspaniałą
        miłość, dla której zrobiłabyś wszystko. Pozdrawiam.
      • gadolinn od samej siebie nie uciekniesz 13.09.08, 04:35
        Jak sama piszesz wszystko musi byc tak, jak ty chcesz. I tu jest
        pies pogrzebany. Zwiazek to nie jest "ja tak chce i juz" tylko
        szukanie kompromisu. Skonczenie tego zwiazku nic ci nie da, bo ty
        jestes swoim wlasnym problemem.
      • karinsja Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 23:15
        jakbym gdzieś słyszała tą historię, tylko że tam to ona się jemu znudziła...
        niecały rok po ślubie on ją zdradził, rozeszli się, została sama z dzieckiem.......
    • wik.a1 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 11.07.08, 12:01
      Rozumiem Cię bardzo dokładnie!! Mam identyczną sytuację z tym
      wyjątkiem, że my jesteśmy razem od 3,5 roku mieszkaliśmy razem 2
      lata a teraz znów osobno i wszystko sie posypało.Nie ma dnia bez
      kłotni, bez szarpania sobie nerwów, dla niego znów najważniejsi
      zrobili się koledzy nie chce się usamodzielnić (mamy po 23lata) nie
      chce dorosłego życia,kocha tylko swoje auto i kolegów! traktuje mnie
      jak dodatek-->choć twierdzi ze mówie bzdury"mam ładnie wyglądać,
      pachniec i się uśmiechać" moje rozmowy na teamt poprawy związku
      starania nic nie dają nic do niego nie dociera!I co mam zrobić??
      Skończyć ten związek po tym co razem przeszliśmy?? Drażni mnie ,
      płacze codziennie wkurza i nie mam już siły z nim życ naciągać się,
      kłócić ale mimo to kocham go jeszcze aczkowleik chyba juz coraz
      mniej!! POMOCYYYYYYYYYYYYYYYYY
      • rachela25 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 11.07.08, 22:21
        Dziewczyno czyś ty oszalała? małżeństwo w wieku 22 lat?? o zgrozo.
        Po cholere ci to. Trzeba najpierw poznać wszystkie smaki żeby wybrać
        później ten ulubiony. A ty chcesz sie w niewole pakować . Ty
        powinnaś co tydzień po baletach latać a nie z jednym w domu siedzieć
        przed telewizorem .
      • magda27nov Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 25.08.08, 16:35
        Nawet nie chce mi się czytac wszystkich postów, które się wykluły pod tym wątkiem i radzą ci żebyś odeszła od faceta. Powiem ci jaka jest prawda, a decyzję i tak musisz podjac sama.
        Jest naukowo udowodnione, ze po 2-ch latach zakochanie mija i przychodzi szara rzeczywistość. W tym czasie jakas chemia wyparowuje z naszego mózgu czy coś w tym stylu, w kazdym razie jest to nieuniknione. Niestety ta zasada dotyczy każedego związku i po 2-ch latach z każdym innym facetem będzie tak samo. Masz wiec do wyboru, albo zostawisz chłopaka i poszukasz szczęścia z kimś innym. Albo, zostaniesz z chłopakiem, powiesz mu co czujesz i zaczniecie razem pracować nad tym związkiem, aby odbudowac dawne relacje. To nie jest niemożliwe. Ja też stanęłam przed takim wyborem 6 lat temu i wybrałam ciązką pracę nad związkiem zamiast uciekanie w coraz to nowe relacje i zwiazki z róznymi facetami. Dziś jestem z moim partnerem od 10 lat i niczego nie żałuję.
    • aga7890 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 12.07.08, 17:58
      Znaleźć swoją 2 połówkę bo będzie tak jak u mnie tylko że wtedy będzie więcej
      tego co łączy a po mimo to przepaść uczuciowa ogromna .dziś np dowiedziałam się
      ze powinnam się pana pytać czy ma ochotę ze mną na pół godziny wyskoczyc do
      sklepu bo przecież moze nie mieć.
    • imka125 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 12.07.08, 19:39
      kiedy pojawia się wątpliwość, czy dalszy związek ma sens, można
      poddać go próbie (np. rozstanie na jekiś czas, bądź inna radykalna
      zmiana, może wspólny wyjazd, zmiana otoczenia),
      trwały związek wymaga zaangażowania, umiejętności poświęcenia i
      znajdowania kompromisu,
      jeśli już teraz są kłótnie i pewna niechęć do wspólnego życia, to z
      upływem czasu raczej się będzie pogłębiać, zwłaszcza jeśli pojawi
      się dziecko, bez zaufania do partnera i pewności, że jest
      odpowiedzialny, związek raczej nie ma szans
    • hanka19841 czytam i ytam i .................... 12.07.08, 22:40
      radze Ci dziewczyno uciekaj gdzie pieprz rosnie........ja też kiedyś
      zastanawialam sie rzucić R czy nie i w tym czasie przyniósł mi
      pierścionek, jak go zbaczyłam to powiedzialam, bez romantyzmu
      zupełnego(bo ja za ślubami nie jestem)-że terminu nie ustalamy, a
      tak na wszelki wypadek.I pomyślałam, że może jak bedziemy zareczeni
      to sie chłopak zmieni,i wogole bedzie super:((((((((((((((


      I sie pomyliłam, bo było tylko gorzej....
      Zupelnie tak jak Ty nuttyfemale, myślalam o co chodzi i czy ja
      zasługuje na takie traktowanie?
      aż pewnego dnia usłyszałam, ze R, bedzie musiał sie przeze mnie
      leczyć, bo mu powiedziałam, ze nie zamierzam zaplacić za jego
      zakupy....(o pierdołe poszło, ale.........)
      To było w piatek, i we wtorek po tym juz był spakowany, a że
      mieszkałam wtedy z mamą, to poprosilam ja zeby sobie na noc
      pojechała do swojej siostry, bo bedzie nie miło i tak też sie
      stało..........

      I powiem Ci droga autorko wątku, ze on płakał i ja tez troche, ale
      później mi ULŻYŁO, imprezowałam, robiłam co chciałam , zaczeło mnie
      być stać na wiele rzeczy i wogole taka swoboda:))))))))))))))
    • hanka19841 czytam i ytam i .................... 12.07.08, 22:44
      radze Ci dziewczyno uciekaj gdzie pieprz rosnie........ja też kiedyś
      zastanawialam sie rzucić R czy nie i w tym czasie przyniósł mi
      pierścionek, jak go zbaczyłam to powiedzialam, bez romantyzmu
      zupełnego(bo ja za ślubami nie jestem)-że terminu nie ustalamy, a
      tak na wszelki wypadek.I pomyślałam, że może jak bedziemy zareczeni
      to sie chłopak zmieni,i wogole bedzie super:((((((((((((((


      I sie pomyliłam, bo było tylko gorzej....
      Zupelnie tak jak Ty nuttyfemale, myślalam o co chodzi i czy ja
      zasługuje na takie traktowanie?
      aż pewnego dnia usłyszałam, ze R, bedzie musiał sie przeze mnie
      leczyć, bo mu powiedziałam, ze nie zamierzam zaplacić za jego
      zakupy....(o pierdołe poszło, ale.........)
      To było w piatek, i we wtorek po tym juz był spakowany, a że
      mieszkałam wtedy z mamą, to poprosilam ja zeby sobie na noc
      pojechała do swojej siostry, bo bedzie nie miło i tak też sie
      stało..........

      I powiem Ci droga autorko wątku, ze on płakał i ja tez troche, ale
      później mi ULŻYŁO, imprezowałam, robiłam co chciałam , zaczeło mnie
      być stać na wiele rzeczy i wogole taka swoboda:))))))))))))))

      po 7miesiacach poznalam przez internet mężczyzne starszego o 18lat,
      i wogóle nie myślalam o dniu nastepnym, cieszylismy sie sobą(on też
      po nieudanym związku)i ja po prostu relaksowałam
      sie...ale.........jutro mija rocznica naszego poznania i półrocznica
      wspolnego mieszkania:))))))))))))))))

      jeste super i wogóle, naj i WAM też drogie dziewczyny życze
      szczęścia............i jeżeli czujecie, ze cos jest nie tak to
      uciekajcie..........no chyba ze wierzycie i dajecie szanse, ale tak
      można życ w nieskonczoność, z nadzieją...........ale ona kiedyś
      gasnie
    • terpsychora99 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 16.07.08, 11:19
      Niepotrzebny Ci taki facet. Poszukaj mężczyzny, bo to jest dzieciak.
    • maxima_70 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 17.07.08, 22:09
      Zrezygnuj. Ja uwikłałam się w taki związek 18 lat temu i niestety gorzko tego żałuję. Zaszłam w ciążę w czasie kiedy nasz związek był w takim stadium jak Twój. Zgodziłam się wyjść za Niego ale to była pomyłka. Niby nadal jesteśmy małżeństwem ale to porażka. Wiem że go nie kocham teraz i wiem że wtedy też go nie kochałam ale zwyciężyły względy praktyczne ( dziecko ), presja rodziny. Miałam wtedy 21 lat a to za wcześnie żeby decydować o całym przyszłym życiu. Daj sobie czas, może to jeszcze nie TEN
    • nuttyfemale Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 17.07.08, 22:40
      wiecie, przez dłuższy czas bałam sie tu zajrzeć, ale powiem wam co
      zrobiłam......
      jeszcze tak do końca to nie postanowiłam w którą stronę iść,
      ale tak szczerze porozmawiałam z nim, powiedziałąm co mnie boli co
      mnie irytuje, powiedziałam że jak ma tak dalej być to to nie ma
      sensu że nie ma co sie męczyć, on też mi powiedział co o tym
      wszytskim myśli, niczego sobie nie obiecywaliśmy typu że już nie
      będziemy sie kłócić, albo że ja nie bede sie gniewać bo takie
      obietnice są bez sensu, myślę że wszystko samo sie wyjaśni, że że
      tak ja ja tak i on doskonale zdajemy sobie sprawe że chodzimy po
      cienkim lodzie który łatwo złmac a cięzko naprawić ...a jak narazie
      to mimo że to dopiero tydzień od naszej 'poważnej a razazrem
      krótkiej' rozmowy... a już nie mogę sie doczekać naszego następnego
      spotkania.... oczywiście dziś znów sie posprzeczaliśmy o jakieś tam
      pierdółki ale to tylko pierdółki żande z nas tego nie przeżywa, nie
      rozpacza bo to tylko drobnostki....
      tak jak powiedziałam jeszcze nie postanowiłam co dale ale uwazam że
      może sie usprawiedliwiam a może i nie ale łatwiej jest wszystko
      przekreślić i szukać dalej niż próbować naprawić, ja sprubuję,
      znaczymy sprubujemy jak nam nie wyjdzie to wam powiem a jak wyjdzie
      to też powiem...
      mam nadzieje że dobrze robie.... czas pokarze... a wam dziękuję,
      • luzie Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 11.08.08, 20:36
        no i brawo daj znać co dalej :) ja zrobiłam kiedyś tak samo i naprawdę warto było bo Kocham go, posłuchaj sobie piosenki z tegorocznego Opola "wybieram Cię" albo "porcelany" działają kojąco
    • joannna_easy Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 19.07.08, 10:12
      Porozmawiaj z nim na szczerze. Jeżeli odejdziesz od niego bez
      rozmowy, być może kiedyś będziesz żałowała, że tego nie zrobiłaś.
      Powiedz mu o tym, co tutaj napisałaś. Może on tak naprawdę Cię
      kocha, ale zauważył, że coś się między wami psuje, a Ty jesteś inna,
      niż kiedyś. Może chce od Ciebie to usłyszeć, by stwierdzić, że nie
      warto dłużej tego ciągnąć, albo jednak warto zaryzykować i zacząć od
      nowa...
    • myszka5005 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 04.08.08, 14:00
      mój związek też tak wyglądał tylko że ja popełniłam ten błąd że za
      niego wyszłam, mamy dziecko i tylko ono chyba mnie przy nim trzyma.
      Jestesmy małżeństwem rok i od samego początku nie jest dobrze, przed
      ślubem się starał żebym znów nie odeszła, ale po ślubie skończyło
      się wszystko... często pije, spotykamy się z kolegami, którzy nie
      wylewają za kołnierz, a z dniem ślubu skończył się seks. Jestem
      załamana, ale on nie rozumie kiedy mówię, że to miało wyglądać
      inaczej. Nie zmarnu sobie zycia. Mam 23 lata
    • luzie ogarnij się 11.08.08, 20:28
      widzę że bardzo się nakręciłaś i zbyt nerwowo podchodzisz do sprawy, zastanów się przede wszystkim Ty to co napisałaś wyznałas jemu. Skoro i tak Ci nie zależy nie masz nic do stracenia. Obojętność mężczyzny zawsze budzi niepokój, niepewność i to powoduje że narasta w nas rozczarowanie i wychodzi taka głupia agresja. Ja też miałam kiedyś takie momenty ale zawsze wtedy szlam na długi spacer i ukladałam w głowie spokojna rozmowe a potem siadałam z nim i mówiłam słuchaj niepokoi mnie gdy (tylko spokojnym i łagodnym tonem !!!) bo odrobinę podniesiony ton, krzywe spojrzenie i on się zdystansuje. Powiedz mu że chcesz być szczęśliwa jak kiedyś i jesteś gotowa podjąć walkę o powrót do przyszłości i jeśli mu zależy to tez musi podjąć rękawice. Jeśli to oleje i zauważysz że rozmowa nic nie dała zapytaj czyaby napewno chce z Tobą być. Nad związkiem trzeba stale pracować, rozmawiać ze sobą ale nie męczyć się i nie tonąć w domysłach, czasem trzeba pójść na kompromis bo pomimo że jesteście rózni budujecie coś wspólnie. A pomyśl jeszcze czy nie napisalas tak bo zła jesteś na niego albo przyjęłaś taką obronną pozę "jestem silna, mam go w głęboko" bo w razie jak się posypie ta budowa to bedzie Ci łatwiej. Najłatwiej jest odejść dla świętego spokoju ale skoro te 4-5 lat było Wam dobrze, skoro on wsunął ci pierścionek na palec to chyba coś znaczy - jeśli nie to po co trwasz w tym tak długo. Musisz w związku czuć zaufanie i bezpieceństwo. Pozdrawiam Głowa do góry
    • neopsycholog nie wiesz co zrobić? - my wiemy co zrobić :) 25.08.08, 13:18
      my wiemy co zrobić :)

      zapraszamy,
      Neopsycholog
    • izabelkaf Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 25.08.08, 19:06
      hehe skad ja to znam :) mam podobny problem z tym ze moj facet to
      spedza czas z kumpalmi zamiast ze mna jesli ma wybor ja czy oni jest
      facetem bardzo zaradnym i w ogole super ale kurde te jego wyjscia z
      kumplami i w ogole :/dobijaja mnie
      • 17danielek11 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 26.08.08, 15:22
        boze babo ty sie ciesz wogoleze on ci posiweca czas.. a wedlug mnie milosc nigdy nie wygasa nawet po tych dwoch latach jakies bzdury...
        daniello
    • viola.s Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 27.08.08, 12:53
      Niestety tak to już bywa, decydujemy się z kims być ze wzgledu na całokształt,
      żeby po kilku latach coraz bardziej denerwowaly nas szczegóły i drobnostki.
      Skoro jesteście tak dlugo i doszlo do oświadczyn to raczej trudno watpic w Jego
      uczucia. Możesz spróbować odbudowac ten związek, być może wkradla się do niego
      rutyna i trzeba zorganizowac jakies spontaniczne wyjscie lub wypad na kolacje
      czy do kina. Być może przypomnicie sobie wtedy jak fajnie było kiedy się
      poznaliście. Oczywiście można walczyc i trzeba (pod warunkiem ze masz na to
      ochote i sile) zwłaszcza ze przeżyliście razem kawal czasu. Jeśli po wielu
      probach sytuacja nie będzie ulegala poprawie lub wracala do punktu wyjscia,
      lepiej chyba zrezygnowac niż tkwic w czyms co nie przynosi radości. Możecie tez
      szczere porozmawiac ze soba o problemach i wątpliwościach, w koncu slub to
      powazna sprawa i zanim podejmie się takie kroki trzeba dobrze się zastanowac i
      być pewnym.
    • kati1341 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 01.09.08, 13:31
      witam wszystkich... od 8 lat jestem mężatką i w zasadzie przez 8 lat
      mąż stosuje wobec mnie przemoc fizyczna i psychiczną. jest
      chorobliwym pedantem i darzy mnie chora , toksyczna miłościa. Ja go
      nie kocham i chyba nigdy nie było z moeje strony miłości.Mamy 2
      letniego syna. Kiedy mówie mu, że odchodze ogarnia go agresja i
      straszy mnie na rózne sposoby. Wkłada mi tasak w rękę i mówi aby go
      zabila. To tylko jeden z weilu prezykladów jego zachowania. Dziecku
      wmawia, że mama jest chora, że nie chce ratowac rodziny, że jest
      zła. Ja pracuje , mąz powiedxział mi ostatnio, że to nie ja
      wychowalam dziecko tylko jego mama. Mam dosyc. Miesiąc temu
      postanowiłam o wszystkim powiedziec tesciowej i ona przejeła jego
      strone. W tej chwili mam swój pokój, nie zyjemy razem lecz mąz ludzi
      sie że mi minie i że go pokocham ponownie. Czy to mozliwe? Ja jestem
      pewna, że nie pokocham go bo jedynym uczuciem które do niego czuje
      jest nienawiść i wstręt. Oznajmiłam mu że jesli w przeciągu kilku
      miesięcy nie zdarzy się cud w postaci miłości do niego to wystepuje
      do sądu o rozwód. Nie mam juz siły tak zyc. Ale on nadal sie łudzi i
      ciągle mi powtarza, ze to moja wina bo nie chce ratowac rodziny...
      co to za rodzina? To tylko pokrótce moja hostoria. Wczoraj mi
      powiedział że życzy mi w życiu najgorszego. Abym znalazł sobie
      gorszego od nego zsurwysyna, który mnie będzie jeszcze bardziej
      niszczył... Czy można takiego czlowieka ponownie pokochac? pytam bo
      juz sama nie jestem pewna. ja jestem pewna swojej
      decyzji ...pozdrawiam wszystkich gorąco... Kasia
      • jolka1974 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 04.09.08, 11:54
        Kasiu, wiem co czujesz, sama jestem w takim związku od 13 lat. Mamy
        dwójkę dzieci. On mnie kocha i to mocno, na swój chory sposób. Nigdy
        mnie jednak nie uderzył - w swoim domowym więzieniu mam ,,tylko''
        przemoc psychiczną i ekonomiczną. Nic pozytywnego do niego nie
        czuję. Odeszłam z dziećmi, złozyłam pozew o rozwód. I stał sie cud -
        faceta odmieniło natychmiast, zaczął nawet chodzić do poradni
        rodzinnej, by się nauczyć byc dobrym mężem i ojcem. Nieźle mu idzie.
        Tyle, że ja w takie cuda nie wierzę... Dla dzieci rozważam jedynie
        rozygnację z rozwodu na rzecz separacji. Jesli cud okaże się trwałą
        i świadomą zmianą, za rok-dwa podejmę decyzję co z tym dalej zrobić.
        Jesli Ty chcesz odejść - to ze względu na dziecko to ostatni dobry
        moment. Moja Mała ma 3,5 roku i bardzo przeżywa jego nieobecność.
        • kati1341 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 08.09.08, 08:47
          Jolu, mój mąz tez zmienia sie i to bardzo wyraxnie ale ja takze nie
          wierzę w takie trwałe metamorfozy... Poza tym nie kocham męża, źle
          sie z nim czuję, uważam , że wiele mozna zmienic ale samego
          czlowieka sie nie da zmienic. Nie chce z nim byc i zyc. Chce byc
          szczęsliwa... Pozdrawiam
    • czarna0429 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 03.09.08, 12:35
      Wita mam ten sam problem spotykam się z chłopakiem już prawie 6 lat też nam się
      już nie układało wszystko było ważniejsze ode mnie aż do momentu kiedy poznałam
      bardzo fajnego chłopaka z którym bardzo dobrze mi się rozmawiało o
      wszystkim.Kiedy mojemu chłopakowi powiedziałam że się zakochałam w innym to mi
      się oświadczył a ja z litości żeby się nie załamał(i oczywiście cała jego
      rodzina) przyjęłam pierścionek a teraz nie wiem co mam robić bo chłopak się
      diametralnie zmienił teraz ja jestem najważniejsza lecz ja już nic do niego nie
      czuję ciągle myślę o tym drugim chłopaku ale jest mi żal zostawić obecnego
      chłopaka proszę pomóżcie mi podjąć decyzję
      • taszita6 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 10.09.08, 12:48
        lepiej odejdz .... bo zostajesz z litości ..... bez sęsu ... ja odeszłam bo taka
        zmianą, którą teraz widzisz jest do ślubu - po ślubie będzie tak ja przedtem
        ...... tak ja myślę
        jak podejmiesz decyzje daj znać dobrze ?
        • robert1965-39 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.09.08, 20:38
          Posłuchaj. Jeżeli uważasz, że z Twojej strony miłość już wygasła, to
          jak najszybciej powiadom o tym swojego partnera. Nie będzie on
          bowiem tracił czasu na spotkania z Tobą i poszuka sobie jakiejś
          fajnej dziewczyny. Trudno bowiem okłamywać partnera. Jeżeli byłaś z
          nim przez tyle lat.....oblicz sama procentowo w stosunku do Twojego
          krótkiego zycia.... to warto być wobec niego szczerym, chociaz na
          końcu. A tak między nami mówiąc, jeżeli coś istnieje między ludźmi,
          a jakaś drobna sprzeczka powoduje to, iż jest ona powodem
          zastanawiania się nad sensem bycia razem, to nie jesteś wcale
          przygotowana "na sensacje" które mogę Ciebie jeszcze czekać w życiu.
          Ogladanie przez faceta telewizji, oraz interesowanie sie
          motoryzacja, to nie najgorsze co może Cię w życiu spotkać.....
          Najwiekszą tragedię będzie to, że której kobiecie bedzie to poprostu
          odpowiadało i zaakceptuje te jego "wybryki" i bedzie z nim
          janbardziej szczęśliwą kobietą na Świecie...a wiesz dlaczego... bo
          nie bedzie sama i to już jej wystarczy. :)))) Pozdrawiam, majać
          nadzieję, że takie drobne kryzysy, ktore beda miały swoje miejsce w
          przyszłysci, nie doprowadzą d tego, że bedziesz szukała do końca
          życia ideału..., bo takich nie ma. Wieć jeżeli facet naprawdę Ciebie
          kocha, to odwazejmniaj mu jego uczucia, bo myc może jest to jedyny
          facet na Świecie, które to robi, a być może jedyny, który ma to
          zamiar robić............................
          • nuttyfemale Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 18.09.08, 14:35
            witam was wszystkie,
            tak jak powiedziałam już wcześniej: zostałąm z nim, dałam nam
            jeszcze jedną szansę i wiecie co si stało ..... powiedziałąm mu o
            wszystkim, na początku nie myło łatwo gdyż sama ni byłam do końca
            przekonana czy dobrze robię, a potem..... a potem to kiedyś miał
            wypadek w pracy (pół roku temu) i dopiero teraz wyszły problemy,
            zabrali mi go do szitala na dwa dni, to były najdłuższe dwa dni w
            moim życiu, zabrali go do szpitala psychiatrycznego na obserwacje
            gdyż przez ponad pół roku żaden lekarz mu nie mogł pomuc... i jak go
            zabrali to świat mi sie połamał.... gdy go tam odwiedzałam i
            widzaiałam tych ludzi, ludzi chorych, to zaczęłąm strasznie sie bać
            o niego, nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam, zdałam sobie
            sprawe że te moje fochy i wszystkie inne błachostki o które non stop
            sie kłuciliśmy sa aż tak beznadziejne że szkoda nawet sekund tracić
            na nie... przez te całe dwa dni ryczałam, płakałam, byłam totalnie
            bezsilna, nic nie mogłam zrobić aby mu pomóc.... nic.... dopiero
            zrozumiałam jak jest dla mnie ważny, i ile dla mnie znaczy, wyszedł
            ze szpitala dwa tygodnie temu i od dwóch tygodni jest inaczej, nie
            mówie że jest idealnie, ale naprawed rozmawiamy ze sobą, troszczymy
            sie o siebie niezmiernie, naprawde sie kochamy, nie żałuje że
            zaryzykowałam... teraz jestem pewna i siebie i jego. ta rozłąka i
            bezsilność nauczyła mnie jednego: trzeba szanować każda szcześliwą i
            wszpólną chwilę, nie traćmy czasu na klótnie, jeśli coś mi nie
            odpowiada to mówię: j. przepraszam cie bardzo ale jest mi
            niezmiernie przykro gdy.... muszę czekać aż dwa lata żeby powiedzieć
            Tak.
            kocham go, dopiero teraz to zrozumiałam.
            kocham, słyszycie kocham. i wiem że on mnie też.
    • julita8888 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 18.09.08, 18:10
      Gdy czytałam Twoją historię, czułam się, jakby ktoś napisał o mnie. Kłócimy się
      z D, ostatnio cora częściej, a w tych swoich kłótniach jesteśmy tak zaborczy, że
      zapominamy o co poszło. Taka już moja natura, że bez wyjaśnienia nie kończę
      dyskusji, on niestety, a może stety ma tak samo. Dążymy do przedstawienia swoich
      racji, a na koniec się okazuje, że albo mamy takie same poglądy i to była
      bezsensowna kłótnia, albo zapominamy o co poszło. Potem zawsze się godzimy. Ale
      zanim dochodzi do zakopania topora wojennego to jestem załamana i nierzadko
      płaczę. Ale ja już tak mam, że czasem z błahego powodu potrafię się rozpłakać.
      Łatwo mnie zranić. D jako tako mnie nie rani, ale czasem przez przypadek,
      oczywiście niechcący, właśnie przez takie bezsensowne kłótnie. Po ostatniej
      kłótni oczywiście zaczęłam się zastanawiać czy to ma sens, bo jeżeli mamy się
      tak zajadle kłócić o błahe rzeczy, to się to chyba mija z celem, co nie? Sama
      nie wiem co mam myśleć. Kocham go i czuję, że z wzajemnością, i nie chcę
      stracić, ale czasem mam takie przebłyski, czy czasem nie brnę w to z obawy przed
      samotnością. Dodam, że on ze względu na mnie ograniczył znacznie kontakty z
      kolegami, więc widać, że w imię miłości jest skłonny do poświęceń. Pożyjemy,
      zobaczymy.
      • nuttyfemale Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 19.09.08, 00:06
        wiesz co Ci powiem, dpiero gdy cos utracimy zaczynamy to doceniać,
        tak własnie jest śpieszmy sie kochać ludzi...

        nie trać czasu na kłótnie ustap. ja złościłam sie na mojego j. tylko
        dlatego że korzysta z netu zbyt często, zbyt często zmiania
        samochody lub nie umie sie zachować, jak wrócił ze szpitala to
        zamiast złośić sie na niego że znowu dmucha w słomke i robi bombelki
        poprostu sama zaczęłam to z nim robić , oczywiście gdy ikt nie
        patrzył..

        wiesz co ci jeszcze powiem życie jest zbyt piękne i zbyt krótkie aby
        je marnować.... wiesz jak byłam w tym szpitalu widziałam straszne
        rzeczy, takie że niegdy sobie wcześniej tego nie wyobrażałam,
        widziałam ludzi którzy już do końca swoich dni będą siedzieć w
        szpitalu psychiatrycznym bez klamek, bez kontaktu ze światem, za
        kratami, ludzi którzy polewają głowę wrzątkiem tylko dlatego że boli
        ich głowa, widziałam dziewczynę której oczy były tak szalone i pełne
        cierpienia że bałam sie patrzeć,kobiete w ciąży pogrążoną w takiej
        depresji że tygodniami przesiaduje w jednej pozycji bez ruchu,m
        młode dziewczyny które nie mają po co żyć i przed którymi ukrywa sie
        ładowarki do telefonów gdyż mogą sie nimi zabić, ludzi którym nie
        można już pomuc, nie można, po prostu nie ma jak, na takie rzeczy
        nie ma leków, to sa dopiero problemy, przepraszam że to powiem ale
        powinnaś zobaczyć to miejsce, po takiej jednorazowej wizycie
        zniknęły wszyskie moje kompleksty, stałąm się o wiele bardziej
        wrażliwa na ludzkie cierpienie i dziękuje Bogu za każdą chwile za
        tyo że jestem zdrowa i nie trece już czasu na awanture o to że
        spóźnił się 30 sekund, a mojej koleżance A. (ważącej 50 kilo)
        podczas rozmowy o jej wadze gdyż ona uważa że jest za gruba
        powiedziałam: WIESZ LUDZIE MAJĄ GORSZE PROBLEMY A TY JESTES ŚMIESZNA.
        POZDRAWIAM KOCHAJ ŻYCIE I NE ZMARNUJ GO. A CO BY BYŁO GDYBYŚ
        STRACIŁA GO NA 48 GODZIN JAK JA I BYŁABYŚ BEZSILNA TAK JAK JA?
        POWIEM CI DOCENIŁABYĆ KAŻDĄ NASTĘPNĄ SEKUNDE Z NIM SPĘDZONĄ...
    • iwcia42 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 21.09.08, 21:24
      czesc ja ze swoim znalismy sie 7 lat poczym wzielismy slub przed
      było fajnie wszystko spataniczne bez planowania sex ok a teraz
      kłótnie i tak jak u ciebie sex do bani nic mi sie nie chce- całowac
      kochac nie mysle o tym a jak juz sie kochamy to albo nie moge sie
      skupic i nie koncze albo udaje zeby miec juz to za soba to tyle ale
      pozatym jest ok zastanawiam sie co by było gdybysmy sie nie pobrali
      ale to juz nie ma sensu brne dalej i czekam co przyniesiee zycie ps
      mamy córeczke rekompensuje mi wszystko...
      • ultima-thule Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 23.09.08, 09:07
        Hej,
        moja sytuacja była trochę podobna - byliśmy razem 3 lata, wszystko
        było takie letnie, bez żaru, ale myślałam, że to normalne, a skrycie
        zazdrościłam moim siostrom "wielkich miłości". Przyjaźniliśmy się,
        mogłam na niego liczyć, miło nam się razem spędzało czas, a z czasem
        przywiązaliśmy się do siebie na tyle, że wzięliśmy ślub. Po dwóch
        latach odeszłam, jestem już po rozwodzie i najbardziej żałuję tego,
        że sprawiłam mu tyle cierpienia, bo dla niego byla to miłość zycia,
        dla mnie niestety nie.
        Teraz jestem w związku ,w którym mam wszystko, czego nie miałam tam -
        totalne porozumienie we wszystkich dziedzinach, cudowny seks,
        fascynację.
        Poczekaj na miłość.
    • czar-na33 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 07.10.08, 18:12
      Walnij nim....bo potem będzie za pózno...a możesz żałowac pózniej
      tak jak ja...:))))
    • daga_1 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 07.10.08, 19:50
      Tak to jest jak za wczesnie zacznie się takie małzenskie zycie i ciągnie latami,
      Bóg wie jak długo. Rzadko kiedy takie wieloletnie związki bardzo młodych ludzi
      przetrwają. Jeśli masz już jakieś wątpliwości, to lepiej tego nie ciągnąc, chyba
      nie warto, bo raczej nie skończy się za dobrze.
      • mariciadwa Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 10.10.08, 13:56
        niestety się zgadzam. rozstanie po długim okresie musi być bardzo bolesne, ale
        czasami to jest najmądrzejsze wyjście. po co sie męczyć i wmawiac sobie, że to
        raczej jest ten, a te moje uczucia schowam pod dywan i juz. trzeba czasem wyjśc
        naprzeciw swemu szczęsciu i pomóc mu.
    • taszita6 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 17.10.08, 13:29
      fajnie, że wszystko się dobrze skończyło :) widać nie miałam racji :) dobrze, że
      otworzyłaś oczy nie raz potrzebny jest taki wstrząs
    • smerfy218 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 12.11.08, 23:43
      Cześć mam na imię Paweł i mam 23 lata napiszę wam moją historię.

      Zacznę od początku poznaliśmy się z Martą bo tak na imię ma moja była dziewczyna
      u jej brata. Od pierwszego wejrzenia wpadła mi w oko. Od tamtego spotkania
      spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu pod byle pretekstem, było bardzo fajnie.
      W dniu gdy jej brat miał 18 urodziny zdecydowaliśmy się że będziemy parą i też
      tejże nocy pierwszy raz ze sobą spaliśmy ale seksu nie było. Czas mijał nam
      razem rewelacyjnie i ogólnie było super. Ale pewnego dnia po powrocie z nią do
      mojego domu Marta pokłóciła się z moją siostrą doszło nawet do rękoczynów i
      tegoż dnia postanowiliśmy że będziemy się spotykać tylko u niej mi to pasowało
      bo osobiście nie podobała mi się atmosfera jaka panowała u mnie w domu i było mi
      to nawet na rękę. Po ponad roku wydarzyło się coś co zmieniło nasze
      dotychczasowe życie a było to tak w dniu w którym moja siostra miała 18 nie
      zostałem w domu nawet jej życzeń nie złożyłem ponieważ dalej byłem na nią zły za
      to co zrobiła rok wcześniej ale mniejsza z tym. Następnego dnia po urodzinach
      mojej siostry wróciłem do domu wieczorem i wtedy wydarzyło się to czego się
      spodziewałem od wyjścia z domu dzień wcześniej moi "kochani" rodzice mnie pobili
      co zresztą Marta widziała bo odprowadziła mnie pod dom tego wieczoru. Następnego
      dnia wyprowadziłem się do niej a do rodziców nie odezwałem się ani słowem
      zresztą do dzisiaj. Mieszkaliśmy u niej dość długo aż w końcu w lipcu tego roku
      postanowiliśmy się wyprowadzić żeby spróbować jak będzie nam razem osobno. Na
      początku było parę niedomówień ale to był nasz początek wspólnego mieszkania
      osobno. Dostaliśmy od kolegi małą kotkę i wtedy po raz pierwszy poczułem się
      odtrącony Marta znacznie mniej poświęcała mi uwagi a coraz więcej kotce która
      zresztą mnie nie polubiła. Marta na kotkę zaczoła mówić dziecko co zresztą
      bardzo mnie denerowało powiedziałem wtedy mojej myszce żeby tak sie do niej nie
      zwracała do to nie jest człowiek tylko zwierze. Pewnego dnia po powrocie z pracy
      do domu chciałem pobawić się z kotka ale ta się na mnie rzuciła więc zaczołem ja
      bić niestety tak ją pobiłem że kotka zdechła i od tego momentu nasze wspólne
      życie padło w gruzach próbowaliśmy nawet to posklejać nawet nam sie to udawało
      ale ostatnio marta powiedziała mi że nie jest pewna swoich uczuć do mnie i wtedy
      świat mi się zawalił. Po 3 miesiącach życia w samodzielności rozstaliśmy się nie
      umiem sobie z tym poradzić ponieważ BARDZO MOCNO JA KOCHAM i nic nie jest w
      stanie tego zmienić pomóżcie mi co mam robić walczyć o tą miłość???
      • wamp1 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 09:57
        o chłopie. jak to czytałam to zastanawiałam sie czy tu czasem nie ma jakiegos
        ściemniania. troche trudno mi uwierzyć w cała ta historie, bo jest dośc
        niezwykła.za duzo bójek i jakos tak... a ile Ty masz lat w ogóle? ja myślę, że
        o miłośc walczyć zawsze trzeba. jeżeli to jest prawdziwa miłośc i tak czujesz w
        swym sercu.
        • durneip Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 14:42
          jaką miłość, to jest ścierwo, co zabiło kota!!!

          a na dodatek powiedział swojej myszce, żeby nie mówiła o kocie per dziecko, bo
          to nie człowiek. znaczy myszka też nie człowiek. wtf???
          • smerfy218 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 20:50
            Mam 23 lata a kota zabiłem nie chcący to był wypadek a co do muówniena na kota
            dziecko uważam że tak się nie powinno mówić na zwierzęta a myszka to jest po
            prostu ni le zdrobinienie.
            • raohszana Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 22:36
              Cóż, jakby sie trafił taki, co by tknął mojego rozpieszczonego zołza kociego, to
              a) dostałby w ryło tak, że by się złożył i tydzień by go z chodnika zdrapywali
              b) nie chciałabym dziada wiecej na oczy widziec

              Bo nie strawię osob robiacych krzywdę zwierzaki - kota wystarczy przytrzymac i
              co Ci zrobi? To JA, kobieta o drobnych dłoniach umiem złapać kota, że nie
              miauknie i ani mnie nie dostanie ani sie nie ruszy - a dorosły chłop zwierzaka
              zabił, bo go kot zaatakował? Phi, koty to i w zabawie potrafią zaatakowac,
              inaczej widza zabawe niz człowiek czasem.

              Jednym słowem - won chamie!
    • kk123456 Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 13.11.08, 21:06
      daj sobie spokój bo zycie krótkie i szoda go marnować na utarczki i
      codzienne oglądanie gościa który cię drażni
      • ultima-thule Re: nie wiem co mam zrobić... jak miłośc już wyga 14.11.08, 00:27
        Gościu od kota - trolluj gdzieś indziej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja