marta586
05.08.08, 20:03
Mój mąż od miesiąca jest bez pracy, a tym samym leży brzuchem do góry w domu.
W niczym mi nie pomaga. Wracam po pracy z zakupami (bo przecież to ja zajmuję
się zapełnieniem lodówki), piorę (bo on nie potrafi), gotuję (on tylko
odgrzewa jedzenie, a potem twierdzi, że ugotował obiad). Jak napisałam mu
kartkę z 3 rzeczami o które go proszę aby w ciągu dnia zrobił to jedynie umył
balkon o metrażu 2x1. Nawet nie chce mi się wymieniać tego co mógłby zrobić w
domu, gdyż mi ręce opadają. Dzisiaj zapomniał zadzwonić do przychodni aby
wyjąć sobie numerek do lekarza, taki był zajęty oglądaniem tvn turbo....,
discovery itp.
Wracając z pracy do domu, nie tryskam energią jak z rana, wiadomo..., ale
wykonuję wszystkie czynności sama, gdyż nie chce mi się z nim po raz kolejny
kłócić. Nie mam humoru, nie odzywam się, a on twierdzi, że jestem
naburmuszona. Może i jestem, bo szlak mnie strzela, że można być takim leniem
i nie widzieć, zakurzonej podłogi, pełnego kosza brudnych rzeczy, brudnej
ławy, i wieeeeelu rzeczy.
Tradycyjnie do tego wyciąga mnie na wizyty u swojej mamy, chociaż ją bardzo
lubię to wybaczcie codziennie do niej jeździć nie będę. Mam
ochotę poleniuchować w domu chociażby przed telewizorem, czytając gazetę,
książkę, bądź słuchając muzyki.
Kurde nie mam siły. Jak mam sobie z tym radzić?
Chcę być uśmiechnięta do męża, pełna energii jak dawniej, zadowolona z życia,
lecz jego postępowanie mnie przytłacza.
Wracam po pracy i czuję ogromną złość.