NIE wiem jak mam się zachować

08.08.08, 11:59
... jestem młodą mężatką z 3 letnim stażem. W sumie z mężem jesteśmy
10 lat. Wczoraj byliśmy ze znajomymi którzy wrócili z Anglii na
imprezie. Mąż pod wpływem alkoholu powiedział mi, że miał styczność
z narkotykami. Poczułam się jakby mnie ktoś w tył głowy strzelił. To
był dla mnie ogromny szok. Spytałam co to za narkotyki powiedział,
że sporo trawy wypalił. A kilka lat wstecz zdarzyło się, że 3 razy
wziął dragii na dyskotece i raz amfetaminę wciągnął nosem. Mówił, że
chciał tylko spróbować, jak to jest. Mówi, że nie spodobało mu
się ... ale nie wiem czy mam mu uwierzyć. Zwłaszcza, że wyszło na
to, że okłamywał mnie tyle lat ... bo pamiętam, że kilka lat wstecz
znalazłam u niego fifkę. Wtedy spytałam o nią, nie wyparł się ... a
na moje pytanie czy to tylko trawka czy coś więcej – stanowczo
odpowiedział, że innych narkotyków nie brał. Wręcz mówił, że to
świństwo i zarzekał się że takiego gówna nie brał, nie bierze i nie
ma zamiaru brać. A wczoraj powiedział że i dragii próbował i
amfetaminę. Cała noc męczyłam się, nie potrafiłam zasnąć. Czułam się
oszukana. Gdyby o tym powiedział mi kilka lat wstecz, zaraz po tym
jak tego próbował to na 100% zerwałabym z nim. A teraz – nie wiem co
robić. Mówi, że dragów, amfy i innych narkotyków nie weźmie ... ale
być może zapali trawkę. Czuję jakby mi zaraz miała głowa
eksplodować ... nie wiem co mam myśleć a tym bardziej co robić. Mąż
ostatnio zaproponował abyśmy postarali się o dziecko a po
wczorajszym ochota mi całkowicie odeszła. Boję się. Spytałam go co
by zrobił gdybym ja zapaliła trawkę albo dragów spróbowała to
odpowiedział, że nie ożeniłby się ze mną. A na moje pytanie
dlaczego? To powiedział, że kobieta ma być matką więc prochy mogłyby
zaszkodzić dziecku.
Od wczoraj nie potrafię się pozbierać. Tyle lat żyła ze
świadomością, że mój chłopak/narzeczony/mąż stroni od narkotyków. A
tu, teraz PO ślubie okazało się, że próbował. Jestem w szoku – nawet
jeszcze śniadania nie zjadłam, ani nie doprowadziłam się do porządku
po śnie. Nie mam ochoty na nic. A gdy mąż podszedł do mnie.
Przytulił mnie i powiedział że kocha, to samoistnie łzy mi
poleciały. Spytał czemu? Odpowiedziałam, że zszokowało mnie to co
powiedział. A on na to, że to było dawno temu, że był młody i głupi,
spróbował tylko z czystej ciekawości.
A ja teraz nie wiem jak mam się zachować. Nie spodziewałam się tego.

P.S. ten sam wątek umieściłam na forum KOBIETA
    • alicja601 Re: NIE wiem jak mam się zachować 09.08.08, 12:36
      Po przeczytaniu Twojego opowiadania o tej całej sytuacji myslę, że
      Twoj duży żal do męża jest w pełni uzasadniony. Ufałaś mu przez tyle
      lat a tu nagle po 3 latach maużeństwa dowiadujesz się że jednak nie
      jest tak jak myślalaś. Próbuję też wczuc się w sytuację Twojego
      męża. Myślę że Cie bardzo kocha i właśnie dlatego nosił tą calą
      prawdę w sobie aż kilka lat, pewnie bał się ze sie na nim
      zawiedziesz ale z drugiej strony zdobył się na odwagę i Ci o tym
      powiedział. Nie był przeciez narkomanem, to były jednorazowe
      młodzieńcze wybryki, więc myslę że owszem zawiodłaś sie na człowieku
      z ktorym jesteś tak długo i podważył Twoje zaufanie, ale z tego co
      piszesz wywiozkowałam że Twoj maż napewno nie jest nakomanem i nie
      ma problemu z trawką czy innym twardszymi narkotykami. Poprostu się
      na nim zawiodłas i masz duży żal, dlatego nie mozesz przestac o tym
      myślec, poza tym mysle ze tu nie tylko o te narkotyki chodzi
      poprostu Cie bardzo zawiódł a Ty mialaś do niego ogramna zaufanie i
      dlatego tak bardzo Cie to boli i nie mozesz przestac o tym myslec.
      Myślę, że powinniście razem usiąc i o tym wszystkim porozmawiac,
      powinnas mu powiedziec co myślisz na ten temat on pewnie powie Ci
      dlaczego tak długo ukrywą to prawdę, poruszcie też temat dziecka
      powiedz mu o swoich obawach (bo pewnie je masz) i o wszystkim co
      czujesz. To powinna byc szczera i długa rozmowa, w ktorej wszystko
      sobie wyjaśnicie i dojdziecie do porozumienia.

      Jeśli będziesz chciała to napisz jak Wam poszło. Pozdrawiam
      • ell-aaa alicja601 09.08.08, 14:39
        masz rację. Najbardziej zabolało mnie to, że tyle lat ukrywał
        prawdę. Przez tyle lat pozwolił mi myśleć, że jest w stosunku do
        mnie szczery. Ufałam mu bez reszty. A tu taki zawód. Rozczarował
        mnie. Myślałam, że wszystko sobie mówimy. On od samego początku
        wiedział, że jestem dobrze wychowaną dziewczyną ... wiedział, że
        jestem przeciwnikiem narkotyków i nadużywania alkoholu. Nie mam
        żadnych nałogów. Nie lubię dziewczyn puszczalskich i chłopaków co
        zaliczają panienki. Mam do niego teraz ogromny żal, że na samym
        początku naszego chodzenia nie powiedział mi o tym, że pozwolił na
        to abym się z nim związała mimo iż wiedział o tym wszystkim co wyżej
        napisałam. Gdyby mi to wtedy powiedział na 100% zerwałabym z nim.
        Wczoraj przyrzekał mi, że nigdy nie dotknie żadnych narkotyków ...
        ale nie wiem czy mam mu wierzyć ... bo przecież wierzyłam mu tyle
        lat a teraz okazało się, że żyłam w zupełnie innym przeświadczeniu.
        Zapewniał mnie że jedynym narkotykiem jego jestem ja, że beze mnie
        nie potrafi żyć. Nawet zaczął rozmowę na temat dziecka, że chciałby
        abyśmy spróbowali. Ja do tej pory bardzo pragnęłam maleństwa ale po
        tym co ostatnio usłyszałam od niego, zmieniłam zdanie ... bo boję
        się, że mogę dowiedzieć się jeszcze innych gorszych rzeczy o nim.
        Mam jeden mętlik w głowie. Za dużo wydarzeń w tak krótkim czasie
        spadło mi na głowę. Ponad tydzień temu tato trafił do szpitala o
        mało nie otarł się o śmierć. Mama moja nie żyje. Od ok. 3 miesięcy
        przechodzę traumę z teściem – ubliża mi. Problemy z pracą. Także
        ostatnie miesiące były dla mnie ciężkie. Jedyne wsparcie miałam w
        mężu. A teraz jeszcze on „wyskoczył” ze sprawami jakie przede mną
        ukrywał przez tyle lat. Czuję że oszaleję. Po nocach nie mogę spać.
        Przeżywam to.
        • claratrueba Re: alicja601 10.08.08, 08:42
          Sama sobie odpowiadasz. Gdyby się przyznał to byś zerwała, więc się nie przynał
          bo mu na Tobie zależało. Proste. Bez urazy, ale Twój stosunek do narkotyków jest
          histeryczny. Co z tego, że palił trawkę? Ja też, i haszysz. I amfetaminy
          spróbowałam i LSD. Fajnie było, ale żadna rewelacja. Zrobiłam to kilka razy z
          ciekawości i przestałam ze strachu przed uzaleznieniem. Pewnie Twój mąż
          dokładnie tak samo. Nigdy nie robiłam z tego tajemnicy, nawet przed synem, który
          zapytał mnie czy paliłam trawkę kiedy miał 10 lat i była pogadanka o narkotykach
          w szkole. Powiedziałam prawdę (jakoś nie uznaję okłamywania dziecka), że paliłam
          w Holandii, gdzie jest to legalne, teraz nie palę bo to przestępstwo i boję sie
          nałogu. Tobie życze trochę tolerancji dla ludzkich słabości. Z tego, że ktoś
          zapali, wypije raz czy dwa za dużo, prześpi się z kimś, ze strachu nie wyzna
          wszystkich grzechów głupiej młodości jeszcze nie wynika, że to dno. Moi
          przyjaciele palą, piją, do agencji chodzą i są wspaniałymi ludźmi, którzy wiele
          mi w życiu pomogli. Mają wykształcenie, stanowiska, dzieci, o które dbają i za
          które do piekła by poszli. Usiądź spokojnie i przemyśl jakim człowiekiem jest
          Twój mąż: czy jest dobry, zyczliwy. I czy warto robić takie wielkie halo. Albo
          go zostaw i szukaj sobie ideału bez wad i szczerego na 100%. Zajmie ci to resztę
          życia.
          • albba Re: alicja601 10.08.08, 10:22
            ell-aa, chyba rzeczywiście cos z nerwami nie tak, albo jestes bardzo dziecinna.
            To, że ktos nigdy nie pił, nie próbował narkotyków, nie zaliczał panienek nie
            czyni z niego dobrego człowieka. Takiego "ideała" miała za męża moja koleżanka,
            a kiedy urodzilo sie niepełnosprawne dziecko- poszedł sobie w siną dal. Mój
            kolega- babiarz i lekkoduch 15 lat opiekował się sparaliżowana matką. Moja
            przyjaciółka- "wesoła wdówka" ma nowego faceta co tydzień. Jej dupa, jej sprawa.
            Jest wolną kobietą. Wczesniej, kiedy umierał jej mąż nie oddała go do szpitala,
            zmieniała mu pampersy, robiła lewatywę i zastrzyki i trzymała za rękę do końca.
            Znajomi moich synów, kochający zabawę i nieraz nie bardzo zdolni wyjść z imprezy
            o własnych siłach adoptowali nieuleczalnie chore dziecko. Przemyśl to. Jestem
            starą kobietą, już babcią. Spotkałam setki ludzi. Z takimi czy innymi wadami. I
            spotkałam takich bez wad- roboty bez serca. I ani nie oczekuj pełnej szczerości
            ani jej nie dawaj bo to zabija miłość. Pewnego dnia zauroczy cie na chwilę
            kolega z pracy albo aktor z filmu. Po tygodniu, dwóch minie, ale jeśli powiesz o
            tym mężowi zranisz go na długo.
            • ell-aaa Re: alicja601 10.08.08, 11:08
              Nie wiem czy teraz nic nie bierze. Co prawda po ślubie znalazłam dwa
              razy u
              niego fifkę. Parę razy wymknął się z domu - raz nie było go ponad 8
              godz. zero kontaktu. Telefonu nie odbierał. Potem okazało się że był
              z kolegami, wśród których paru ćpa. Po prostu wyszedł z domu pod
              pretekstem, że idzie po papierosy do sklepu i wrócił dopiero ok.
              godz. 24ej. Z trzy razy się zdarzyło, że w domu wybuchł agresją, bo
              chciał iść z kolegą do baru a ja zaproponowałam że może mu
              potowarzyszę. Wpadł w szał, rzucił butelką z napojem i roztrzaskał
              pięścią gniazdko. Wyszedł. A później widziałam go, że był nie tylko
              z tym kolegą co się umówił ale też z kumplem który bierze i
              rozprowadza trawę, prochy. Na mój widok, że ich widzę wpadał w
              złość. A po powrocie do domu robił mega awantury. Nie szczędził
              słów, był agresywny. Jakoś do tej pory tłumaczyłam sobie to, że pod
              wpływem alkoholu nerwy mu puszczały, bo ma ciężkie życie z ojcem ...
              że całą złość jaką gromadził w sobie i te przykrości jakie doznawał
              od ojca wyrzucał z siebie. A teraz – od kilku dni jak powiedział mi,
              że miał kiedyś tam do czynienia z narkotykami to zaczęło mi milion
              myśli do głowy napływać ... że może ta agresja była spowodowana
              narkotykami, że może nadal coś bierze ... i dobrze się z tym kryje.
              Nie mam pojęcia. On zarzeka się że nie ... ale mi nie daje to
              spokoju. Zwłaszcza, że strasznie się zmienił z charakteru ... stał
              się nie słowny, kłamie, kręci, czasem jest agresywny. Ma częste
              zmiany humoru. Raz jest milusi a w ciągu minuty potrafi stać się
              agresywny.
    • onlymamae Re: NIE wiem jak mam się zachować 11.08.08, 05:52
      Po pierwsze ile masz lat?bo wydaje mi sie ze z 15?
      Moim zdaniem,wszystkiego w zyciu trzeba sprobowac,narkotykow,
      alkoholu, zabawy.NIgdy nie zauwazylas dziwnego zachowania u meza.?
      Ale robisz afere...

      • kol.3 Re: NIE wiem jak mam się zachować 14.08.08, 16:17
        To że próbował narkotyków to jedna sprawa, powiedziałabym nieco
        przebrzmiała, problem w tym czy aby na pewno z nimi zerwał. I tego
        bym się obawiała.
    • miszkolc1 Re: NIE wiem jak mam się zachować 24.08.08, 23:19
      Zazdroszcze Ci problemow i zal mi twojego meza,bo ma glupia babe.100
      lat temu maz wypalil skreta,a ty teraz robisz afere i po nocach nie
      spisz???!!!
    • pinnky Re: NIE wiem jak mam się zachować 28.08.08, 21:33
      hmm no a jakbyś to uznała za błędy młodości? No bo to o przeszłość
      chodzi, ale on musi wiedzieć, że coś takiego teraz nie może się już
      zdarzyć.
      • justownway Re: NIE wiem jak mam się zachować 29.08.08, 10:46
        Rozumiem że bardziej boli Cie fakt że Cie okłamał niż to że próbował czegoś
        wiecej? Jeśli to pojedyncze kłamstwo to myslę ze nie ma co się az tak
        przejmować, bał się pewnie że go uznasz za jakiegoś cpuna i zwyrodnialca:) Ale
        jeśli wychodzą i inne kłamstwa z przeszłości po drodze to też bym sie zaczeła
        martwić.
        Mam nadzieję,ze to pojedyncze kłamstewko i ze jako takie nie powinno mieć
        wieksego wpływu na Wasz związek. Powodzenia
Pełna wersja