mama_piotrusia1984
13.08.08, 10:15
Normalnie musze sie gdzieś wygadać. Byłam wczoraj na ostatecznej
rozmowie kwalifikacyjnej z dyrektorem dużej firmy w wielkopolsce.
stanowisko odpowiedzialne za zarządzanie produkcją, konieczny biegły
język, obsługa komputera, doświadczenie, studia wyższe- wszystko to
spełniałam, pan dyrektor opowiedział jak wygląda praca, że łatwo nie
jest, masa roboty, stres i odpowiedzialoność za prace wkońcu blisko
2000 ludzi. OK spodziewałam sie. No ale jak mi powiedział ze bede
dostawac 1200 netto no to sory!!! Ja już cudów nie wymagam , ale to
już przesada! do tego wyliczyłam ze na dojazdy wydawałabym 500-600
zł wiec wiele nie zostaje. Rozgoryczona jestem tym bardziej ze na
poprzednich rozmowach pytano mnie o mninimum, a oni dają i tak
jeszcze sporo mniej. No to jaki jest tego sens? A dotego podłamałam
sie i doła mam okropnego wiec błagam pocieszcie