vea1986
14.09.08, 11:34
hej, nie wiem sama co o tym myslec. jestem z moim facetem na imprezie u
znajomego, łącznie sa 4 osoby: my, kumpel i jego siostra. ja szybko połozyłam
sie spac, kolezanka równiez (spalysmy w jednym lozku w sypialni), faceci bawią
się sami. Po jakims czasie moj facet wraca, kładzie sie obok mnie i niej. no i
spimy wszyscy, padnięci. w nocy budzę sie, a on lezy metr ode mnie, plecami do
mnie i blisko tej dziewczyny. niepokojące, prawda? no i klepię go w plecy i
pytam jakby nie patzrec wkurzona: czy nie masz osoby do przytulania? on sie
wsciekł, tłumaczy, ze sie nie przytulal, tylko lezal obok.
no ok. rozumiem, spimy, pewne rzeczy robi sie przez sen, zwlaszcza, z enie
podejrzewam go o zadne flirty z ta dziewczyną, ale dla mnie po prostu obciach
- nie chcialabym sie obudzic, przytulana nieprzytomnie przez kumpla mojego
brata, zwlaszcza w sytuacji gdy zle sie czuje po alkoholu.
moj facet wpienił sie na mnie, ze mam schizy. a dla mnie naprawde wyglądało to
nieprzyjemnie! dlazego ja mam sie z tego tłumaczyc?! przeciez to on tą
sytuacja sprawil mi przykrośc :( przeprosiam go, ze bezpodstawnie go
oskarzylam, rozumiem - pewnie nieswiadomie przysunął się na jej strone łozka.
ale wydaje mi sie, ze poranne oskarzenia o schizy i , cytuje "potworną
zazdrosc" to juz lekka przesada. jest mi przykro, bo nigdy nie mielismy takiej
klotni z powodu takiego bzdety. nie mam zalu o to, ze sie do niej przysunął. w
nocy bylo to przykre, ale mogl po prostu nie uspokoic, na zasadzie, kot,
przepraszam niechcący przysnąłem sie w jej stronę, nic si enie stalo....
a tak wyszlo,z e jesetm zazdrosnica, wszystko jest moja winą i trzymam go na
smyczy? uderz w stoł a nozyce sie odezwą? :(((((