Dodaj do ulubionych

on, ja i jego spotkania z innymi

22.09.08, 22:25
mam do was, takie pytanie. moze gdzies tam z mała prosba o porade. sugestie co zrobić.
mam chlopaka, jestesmy 3 lata razem. na dobra sprawe szczesliwie zyjemy, studiujemy, widujemy sie regularnie. on wie, ze ja naleze do osob zazdrosnych. a raczej wlacza mi sie zazdrosc kiedy cos o jego kolezankach jest jakos bardzo utajniane [taka rysa spowodawana ukrywaniem przez niego osoby swojej byłej.ale to dluzsza historia. mniejsza z tym]. i on nabrał takiego zwyczaju, zeby nic mi nie mowic o kolezankach.
i zeby nie opowiadac calej historii, bo ciezko by mi bylo skonczyc. historie zycia bym wam opisała :). wiec krotko i tresciwie. co byscie zrobiły gdyby wasz facet umowil sie z kolezanka z sieci "w realu"? i gdybyscie sie dowiedzialy o tym dzien przed tym spotkaniem, tylko dlatego, ze jej spotkanie z nim i Wasze z nim by kolidowało? co prawda powiedzial, ze z tamta spotka sie w srode, a ze mna jutro. ale jednak boli... i nie wiem. nie wiem co zrobic.
tylko nie piszcie zeby zostawic.
Obserwuj wątek
    • nuttyfemale Re: on, ja i jego spotkania z innymi 22.09.08, 22:57
      jeszcze raz? pytasz co zrtobić gdy twój facet umawia sie z innymi
      laskami? aaaa nie przepraszam to tylko koleżanki.... a poznał je
      przez neta? pytasz co? umów sie z kolegą z internetu, znajdź
      jakiegoś przystojniaka pokaż mu zdjęcię na naszejklasie.pl,powiedz
      że umuwiliście sie na nowym świecie w piątek o 19:30 i idź:) znaczy
      niekoniecznie na spotkanie ale np do kina.... ale facetowi ani mru
      mru...
      a tak w ogóle to zwariowałaś facet umawia sie z jakąś laską, a
      przepraszam koleżanką a ty .... co do garów?
      prosze nie złość sie ale to śmieszne
    • narannja Re: on, ja i jego spotkania z innymi 24.09.08, 18:24
      co zrobić>
      przeciez to od razu widac,ze koles sobie kogos szuka byc moze nawet w gre
      wchodzi rozstanie z toba,bo watpie zeby chodzilo tylko o spotkanka na
      kawke,chyba ze jest uzalezniony opd posiadania kolezanek i wiesz co,masz o tyle
      farta ze ty o tym jego szukaniu przez neta juz wiesz
      co prawda powiedzial, ze z tamta spotka sie w srode, a ze mna jutro> och,co za
      wielkodusznosc z jego strony ze ci o tym powiedzial:/
      co zrobic?jesli ty to tak przezywasz to nie drecz sie i nie duś tego w
      sobie,tylko powiedz mu wprost co o tym myslisz,ze cie to boli i zeby z tym
      skonczyl bo zabardzo cie rani i nie wiesz co o tym myslec,po co on sie w nimi w
      ogole spotyka,a jak on dalej bedzie tak sobie szukal to cya:/
      • mala224 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 01.10.08, 22:21
        szkoda mi ciebie. Każda normalna baba marzy o szczerym prawdziwym uczuciu. Mój z
        kolegami na piwo sam nie wyjdzie, bo potem przez tydzień ma w domu fochy i
        gadanie, a co dopiero z koleżanką. To nie znaczy, że jest pod pantoflem tylko że
        rozumie moje uczucia i nie chce mnie zranić. ze mnie kocha. No fakt czasem
        idzie, czasem jestem zła, czasem nie(z kolegami oczywiście). Jakby z jakąś babą
        poszedł to bym zabiła na miejscu. Ja też jestem zazdrośnicą i mu to nie
        przeszkadza.Powiedz mu co czujesz, że tak się nie robi. A jak to do niego nie
        trafi to i ty się umów, niech po ciebie jakiś kolega pod dom podjedzie i
        odwiezie. Na pewno jakiś dobry kolega się znajdzie. Szykuj się godzinę do
        wyjścia i przezywaj jakby to była pierwsza randka, niech zobaczy że zależy ci na
        spotkaniu ze znajomym. Jak będzie miał do ciebie przyjechać to bądż w kinie na
        zakupach i jak zadzwoni powiedz "ups a to dzisiaj się widzimy? Ale ja jestem na
        kawie z kolegą" Raz jak się nie zobaczycie nic się nie stanie. Jak kocha to
        poczeka i będzie się starał. Dlaczego to my mamy zawsze wylewać może łez i
        obgryzać paznokcie z nerwów. Pozdrawiam i odpisz co i jak
          • rastalioness Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 17:50
            Nie wszystkie, ja tam mojemu pozwalam sie spotykac z kolezankami. Ja
            tez mam przyjaciol-mezczyzn, ktorych znalam jeszcze zanim wyszlam za
            maz i z ktorymi jestem w dosc bliskiej przyjazni i nie wyobrazam
            sobie, ze moj maz zabronilby mi spotkan z nimi tylko dlatego, ze on
            tam jest zazdrosny( na szczescie nie jest). Nie powinnyscie
            oczekiwac, ze tylko dlatego, ze ktos sie z wami zwiazal,bedzie
            musial zrezygnowac z bliskich przyjazni. Moja mama zawsze byla zla
            na mojego ojca gdy ten wychodzil na piwko z kolegami, choc ten robil
            to tylko raz w miesiacu i zawsze wydawalo mie sie to chore.Ludzie,
            miejcie do siebie troche zaufania i dajcie sobie troche luzu. To
            wlasnie ci trzymani na krotkich lancuchach predzek czy pozniej sie z
            nich zrywaja i pedza ku wolnosci
        • patriciusx Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 14:08
          Masz wiecej niz pewne, ze:

          * Twoj facet bedzie Ciebie oszukiwal, zeby odpoczac od Ciebie i zrobic cos z
          kumplami (mowiac np., ze musi zostac dluzej w pracy. Znam kilka takich przypadkow).

          * Twoj facet czuje sie jak zgnieciona mucha przy Tobie. Zamiast wspierac rozwoj
          jego meskosci i miec mezczyzne, masz sflaczalego, poslusznego chlopca. I nie
          bedziesz miala na kim sie oprzec.
        • racetam Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 14:56
          myślę że w dzieciństwie czegoś ci zabrakło i teraz się znęcasz nad "swoim"
          facetem i traktujesz go jak pluszowego misia przytulankę. popieram przedmówców,
          jesteś naiwna i przyszłości tylko na swoim uporze stracisz.
        • loolee Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 15:30
          Jestem kobieta, ale noz mi sie w kieszeni otweiera jak slysze takie
          wypowiedzi "fochy mam, bo moj facet idzie na piwo z kolegami". Nie
          dziwie sie wcale, ze ten facet chce WAS moje drogie zostawic, ze
          faceci maja takich kobiet dosc. przywiazcie go sznurkiem do nogi, na
          pewno wam nie ucieknie, bedizecie go kontrolowaly calkowicie. To
          jest cos o czym marzy kazdy facet. Jest to rowniez podstawa trwalego
          i szczesliwego pozycia.

          Jestescie zalosne, szkoda mi facetow ktorzy z takimi jak wy musza
          sie uzerac. I szkoda nam nas normlnych zdrowych dziewczyn, ktore
          pozniej musza po takich jak wy wariatkach, sprzatac. Bo facet nie
          chce nam zaufac i mierzy nas taka sama miara jak was.

          • pancwynar ... 15.10.08, 09:17
            ...dokładnie
            Przeczytałem pierwsze 5-6 (?) odp. i - jakem facet - nie chciałbym
            spotkać się z takimi paniami.
            Aha, będąc w związku potrafię iść do kina/pubu etc. z kilkoma
            (niekoniecznie naraz:P) bliskimi koleżankami (każda w udanym
            związku) i do glowy by mi nie przyszło, że ich partnerzy/mężowie
            (też zresztą dobrzy kumple:)) mogliby im z tego powodu myć głowę lub
            urządzac sceny.
            ps.
            A wszystko to mimo, że mam też przykre doświadczenia z nadmierem
            zaufania jakim obdażyłem jedną z kobiet;
            ale to chyba cecha charakteru...

            Co oczywiście nie zmienia faktu, że może bohater dyskusji ma ochotę
            na zmianę partnerki. Bo co można wywnioskowac na podstawie
            krótkiego, lakonicznego postu?
        • rob1979 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 15:33
          wyrazy współczucia dla Twojego faceta... Na pewno stworzycie długotrwały związek
          oparty na wzajemnym zaufaniu i oddaniu... hehehe...

          dzięki niebiosom za moją "normalną" żonę... Chyba nie doceniałem faktu, że mogę
          iść z przyjaciółmi na piwo... uffff
          • samson.miodek Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 18:04
            ro, zablokuj dojscie do tego forum bo jeszcze poczyta niektore posty
            i zaswita jej idiotyczna mysl:)
            Tez sie zastanawiam jakie zycie maja te kobitki ktore nie maja
            chyba nic innego do roboty tylko kontrolowac faceta i zloscic sie i
            strzelac fochy bo mial czelnosc pojsc z kumplami na piwo.Jak moj
            malzonek mnie informuje ze chce isc na piwo to wiem ze mam wieczor
            dla siebie.
            Rob, nastepnym razem jak pojdziesz z kumplami na piwo to albo
            przynies zonie 6ciopak jak lubi sobie wypic piwko, albo przynies
            jej w podziece jakikolwiek inny napoj ktory lubi nawet jakby mial to
            byc sok pomaranczowy:)
          • d.d.5 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 20:35
            no, w końcu on wcale nie szedł na piwo z kumplami,tylko na spotkanie z inną
            kobietą,poznaną w necie,będąc w związku z inną!!!!!!!!!To chyba jest
            różnica.Rozumiem niepokój autorki wątku,bo ona nie histeryzuje
            tylko czuje się zaniepokojona tą dwuznaczną sytuacją.
        • bambussi Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 15:52
          mala224 napisała:

          > Mój z kolegami na piwo sam nie wyjdzie, bo potem przez tydzień ma
          w domu fochy

          > To nie znaczy, że jest pod pantoflem

          o kurcze - dawno się tak nie uśmiałem :)

          a swoją droga ciekawe jakbyś się czuła gdyby on stwierdził że twoje
          chodzenie na zakupy z koleżankami rani jego uczucia i od dzisiaj
          ubierasz się przez allegro :)
        • samson.miodek Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 17:55
          Mój
          > z
          > kolegami na piwo sam nie wyjdzie, bo potem przez tydzień ma w domu
          fochy i
          > gadanie
          A to juz jest smieszne zeby facet sobie nie mogl z kumplami na piwo
          wyjsc bo panienka bedzie miala fochy.A ty z kolezankami do galerii
          wyskoczyc mozesz a on na piwo ma szlaban?Ale ma magiere i twierdzisz
          ze nie jest pod pantoflem?
        • tiresias Re: on, ja i jego spotkania z innymi 15.10.08, 09:03
          Mój z
          kolegami na piwo sam nie wyjdzie, bo potem przez tydzień ma w domu fochy i
          gadanie, a co dopiero z koleżanką. To nie znaczy, że jest pod pantoflem tylko że
          rozumie moje uczucia i nie chce mnie zranić. ze mnie kocha.
          ---
          A pewnego dnia zniknie. nawet ciuchów nie zabierze
    • marian_na77 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 03.10.08, 13:21
      Nie wyobrażam sobie takie scenariusza w moim przypadku.Internet to
      czasem zmora,ale nie tych uczciwych ktorzy potrafia odpowiednio
      wykorzystac takie dobrodziejstwo jak internet,tylko
      kretaczy,randkowiczow,seksoholikow......
      Nie uwazam by wasz układ był zdrowy.Dlaczego TWOJ chlopak nie
      zaprosil Cie na spotkanie z nowa znajoma?Jesli jest tak szczery
      idzcie razem-moze kolezanka ma podobne hobby np.,albo ma hodowle
      psow i niedlugo pieska Ty dostaniesz....;-)Oczywiscie smieje sie
      teraz,ale zastanow sie powaznie nad "wami";-)
    • summerlove Re: on, ja i jego spotkania z innymi 03.10.08, 15:59
      Nawet by mi do głowy nie przyszło że mój facet miałby się umawiać z jakimiś
      "koleżankami". I jemu również.
      widocznie Twój misio nie nauczył się jeszcze jak trzeba traktować swoją kobietę.
      No cóż, chyba czas na zmiany.
      • trisdom Re: on, ja i jego spotkania z innymi 13.10.08, 11:23
        Z doświadczenia- nigdy, na dłuższą metę, te spotkania nie będa neutralne.
        Prędzej czy później, przy odpowiedniej ilości alkoholu, wyląduje z jedną czy
        druga w łóżku "bo ty będziesz cały czas zazdrosna i będzie mu przykro".
        Wybór należy do Ciebie.
        Ja się rozstałam z takim jegomościem i teraz nie stresuję się przy moim nowym
        chłopaku. Nareszcie.
        • azalia21 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 13.10.08, 12:38
          Droga linnio,
          To, że Twój chłopak umawia się z innymi dziewczynami, które
          nazywa "koleżankami" to chyba ewidentny dowod na to, że coś jest nie
          tak między Wami. Po co mu nowe koleżanki, i do tego z netu?? To
          jakaś paranoja...Oczywiście, że ma prawo czasem się z kimś umówić na
          kawę czy do knajpy, ale bez przesady- nowe znajomości internetowe??
    • blq Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 13:16
      jeśli po prostu chce sobie z nim pogadać, może zaprzyjaźnić... to umówcie się w
      trójkę. powinien się zgodzić, bo co w tym złego jest?

      jeśli się nie zgodzi, to znaczy że sobie szuka "następnej", niestety niektórym
      facetom kobieta się nudzi po roku, dwóch, pięciu i nic na to nie poradzisz.
      lepiej go zostaw "prewencyjnie".

      ewentualne kłótnie tylko ułatwią mu decyzję.

      PS. oczywiście możesz z nim długo i szczerze porozmawiać, ale to niewiele zmieni.
    • waldemar.rossztowski Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 13:28
      Zostaw!!!! Skoro już Cię zdradza to co mówić co będzie potem??? Nie wart twego
      zaufania. Pamiętaj, że jak nadal będziesz tkwiła w tym związku mimo naszych
      ostrzeżeń a za jakiś czas napiszesz wątek: Jestem w ciąży a on odszedł do innej
      - to zgłoszę Twój post do moderacji i poproszę o przeniesienie do działu: Sama
      jestem sobie winna i piję piwo, które sobie nawarzyłam.
    • hella_79 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 13:39
      pomijając już starszny problem autorki wątku :P co ma ta cała dyskusja wsplnego z naszą-klasą??? (to tak a propos tytułu, jaki wrzucono na stronie głownej)

      wy macie wszystkie jeden problem - nie potraficie patrzeć na mężczyzn przez przymat "kolega" - i daltego wydaje się wam, ze każda, któa sie umówi z facetem na kawę/piwo musi od razu chcieć go złowić :/ to jest chore. jak jest zdrowy związek i nikt nikogo w złotej klatce nie trzyma, to można sie bez stresu spotykać ze znajomymi obojga płci, niekoniecznie w towarzystwie przyzwoitki :P
      • funia81 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 13:50
        hella_79,
        100% racji. Mam kolege, przyjaciela nawet (chyba moge tak powiedziec). Swietny
        facet, konie mozna by z nim krasc. Jest zajety (od -nastu lat), ale jego zona
        nie ma nic przeciwko temu, zebysmy sie spotkali (we trojke lub we dwojke, roznie
        bywa). Zadne pojscie do lozka nam nie grozi, facet mnie nie kreci - a pogadac z
        nim mozna doslownie o wszystkim, napic sie, pojsc na rower... Sa takie uklady w
        przyrodzie ;-) i nie musza byc chore ani grozne. Kwestia zaufania. Zwlaszcza
        jesli nie jest to znajomosc netowa, tylko jakas zaszlosc z "naszej-klasy", co
        sugeruje tytul watku.
    • patriciusx Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 14:04
      Facet ciągle szuka nowych dziewczyn.

      Najpierw akcja z byłą.

      Z teraz szukał dziewczyny w necie, gadał z nią, umówił się na spotkanie za Twoimi plecami.


      Ze nie wspomne o dziewczynach o ktorych nie wiesz.

      Masz dwie opcje:

      1. Oszukuj sie dalej, trzymaj sie kurczowo tego faceta, ktory nie potrafi zadowolic sie Toba i... nie wiem co. Kolorowo nie bedzie.

      2. Zostaw go i zacznij zastanawiac sie, czemu przymykasz oczy na takie rzeczy, czemu takich facetow sie trzymasz? Czy czujesz sie wartosciowa osoba? Czy czujesz, ze masz prawo do swoich uczuc.
    • eas_y Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 14:36
      podobnie przydarzylo sie mnie, jednak mialo to miejsce na poczatku
      naszej znajomosci a teraz juz wszystko uklada sie nam ok. Otóz moj
      facet mial konto na portalu randkowym, wiedziałam o tym-sam mi je
      pokazał. Dlugo dlugo nie moglm sie doprosic zeby je zlikwidował,
      wiec zaczelam z nim korespondowac jako mariola z pigży czy cos w ten
      deseń... doszlo do tego ze prawie sie ze mna umowil. Jednak "nagły
      wyjazd do anglii" pokrzyzował plany i do spotkania nie doszlo-
      wszystko dzieki kolezance ktora odwiodła mnie od tego chytrego planu
      spotkania sie z nim jako JA. Facet zlikwidowal potem konto i w ten
      sposob uniknął gorącej kawy którą na pewno bym wtedy na niego
      wylała ;)
      to TYLKO FACECI.
      Mysle ze jesli kiedys mnie wkurzy do kosci to sie o tym dowie ze
      prawie sie umowil z mariolą ;)
      • racetam Re: Rob tak samo bo inaczej nie zrozumie 14.10.08, 16:45
        rób tak samo a będzie utwierdzony w przekonaniu że to akceptujesz bo czynisz tak
        samo. Do tego zupełnie się uodporni na zazdrość i w ogóle nie będzie o ciebie
        zazdrosny.

        boże niektóre kobiety w ogóle nie rozwijają się i stosują sztuczki z lat 50-tych
    • noname815 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 15:14
      Dziewczyno opanuj sie! Czy wg Ciebie, fakt, ze sie jest razem
      oznacza zerwanie i nie posiadanie zadnych innych znajomosci?
      Przeciwnej plci? To normalne, ze ludzie spotykaja sie z innymi, nie
      koniecznie w towarzystwie swojego partnera/partnerki. Dopoki sobie
      ufacie to jest ok.
      Facet trzymany pod pantoflem i "krotko przy pysku" najczesciej
      szybko sie urywa z postronka i szuka takiej, przy ktorej bedzie mogl
      swobodnie oddychac. Proponuje, zebys tez zaczela spotykac sie z
      ludzmi. Wtedy Ci sie pouklada.
    • kpaxxx Ale jesteście pop...rzone 14.10.08, 17:15
      Według Was facet nie może mieć koleżanki ? Jak jest z Wami to wara mu od innych
      kobiet, nie może spojrzeć, porozmawiać spotkać się ... Sprowadzacie wszystko do
      jednego ... zdrady. Śmiem twierdzić że te co najgłośniej krzyczą same mają na
      sumieniu najwięcej.

      Może facet na prawdę ma koleżankę i chciałby się z nią normalnie spotkać i
      pogadać, ale nie może bo ma w domu głupią babę i musi robić to po kryjomu żeby
      nie zostać zaszczutym posądzeniami o zdradę !!

    • momoneymoproblems Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 18:09
      Nie można tak łatwo tego ocenić, potrzebna jet dogłębniejsza analiza, bo
      wszystko zależy od tego, jaki facet ma charakter.Są tacy którzy jak już zdobędą
      kobietę darują sobie resztę bo ich kontakty z płcią przeciwną są raczej dość
      ograniczone ze względu na brak wspólnych tematów, różnice, bo o czym z taką babą
      pogadasz? O sporcie - nie, o samochodach? nie, o komputerach? - też nie. Zakres
      tematyczny się zawęża, a że wylewni nie są to gadanie o "uczuciach" jest gorsze
      niż wyrywanie zęba. Wolą chlanie z kumplami i granie w gry. Niestety posiadanie
      takiego partnera ma swoje wady i zalety. Zaletą może tu być np. brak obaw o
      zdradę z drugiej strony płacimy za to życiem z dość okrojonym emocjonalnie
      człowiekiem, który na słowa "porozmawiajmy o nas" reaguje alergicznie. Ale jest
      też drugi typ - facet uczuciowy, który lubi rozmawiać o swoich emocjach,
      podobnie jak kobieta potrafi godzinami przy winie albo kawie opowiadać o sobie i
      o tym, jakie on ma problemy uczuciowe a jego partnerka go nie rozumie i w ogóle
      jaki to on jest nieszczęśliwy - bla bla bla. Tacy goście mają zazwyczaj dużo
      koleżanek, bo z kobietami znajdują nić porozumienia i lepiej im się ogólnie
      gada. Nie znaczy to oczywiście, że zaraz musi zdradzać - jest po prostu wylewny
      i skupiony na sobie. Może wybór partnerki w przeciwieństwie do pierwszego typu
      być dla niego trudniejszy (bo tamten nie ma zwykle dużych wymagań poza jednym -
      można się domyślić jakim) i stąd bierze się to ciągłe poszukiwanie i myślenie "a
      może ta byłaby dla mnie lepsza", może by mnie zrozumiałą itp. Oczywiście są też
      typy pośrednie. Dlatego mówię, że zanim się coś poradzi to człowieka trzeba
      poznać i zaszufladkować:-))
      • lilith.b Re: monogamia jest wbrew męskiej naturze 14.10.08, 20:48
        Ależ płytka odpowiedź... monogamia nie leży w męskiej naturze. hehe
        Sam się chyba okłamujesz i wolisz żyć w jakimś wyimaginowanym
        świecie. Monogamia w ogóle nie leży w naturze ludzi. Tak więc kobiety
        też sypiają z innymi facetami niż ich własny. Ograniczanie tezy o
        monogamii i jej naturze tylko do samców jest bardzo krótkowzroczne.

        vanilla.dream napisał:

        > i żadne teorie tego nie zmienią. tak po prostu jest. umówi się za
        twoim
        > przyzwoleniem lub ukrywając to przed tobą.
        >
        > nie zwalczysz tego, pogódź się z tym.
    • quasimodo82 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 14.10.08, 21:17
      Coś jest zdecydowanie nie tak. Bo albo chłopak nie ma do Ciebie zaufania, żeby
      Ci powiedzieć o zamiarach spotkania się z koleżanką (zakładając, ze rzeczywiście
      chodzi o koleżankę), albo po prostu za twoimi plecami rozgląda się za kimś
      innym. Tak czy inaczej, musicie szczerze porozmawiać, bo nie wierzę, że on
      mógłby nie zdawać sobie sprawy, że chcesz wiedzieć o takich rzeczach. Mój
      chłopak zawsze mi mówi, z kim się spotyka i vice versa. I nie dlatego, że się
      nawzajem śledzimy, tylko dlatego, że po prostu dzielimy się swoimi przeżyciami.
      No i nie mamy nic do ukrycia.
      • racetam Re: on, ja i jego spotkania z innymi 15.10.08, 09:55
        ale babska odpowiedz, w każdej z dwóch wspomnianych sytuacji wina leży po
        stronie chłopaka???

        a może to właśnie ponadprzeciętna zazdrość do której przyznała się autorka wątku
        jest przyczyną, a skutkiem jest ukrywanie choćby szczerych i dobrych zamiarów?
        może koleżka chce oszczędzić sobie i jej nerwów związanych z jej bujną fantazją
        i wyolbrzymianiem?
    • supergrover Re: on, ja i jego spotkania z innymi 15.10.08, 10:09
      Absolutnie w żadnym wypadku go nie rzucaj. Rób awantury, ukradkiem przeglądaj
      kontakty w telefonie, czytaj SMSy, maile, podglądaj co robi w necie, musisz
      przecież dobrze poznać ukochaną osobę. I konsekwentnie foch za każdym razem,
      kiedy będzie chciał cokolwiek zrobić bez Ciebie. Przecież przebywanie razem
      powinno mu sprawiać najwięcej przyjemności. Dobrze by było jeszcze zajść w
      ciążę, wtedy trudno będzie się od Ciebie uwolnić i będzie Twój na zawsze.
      Trzymaj się go kurczowo zębami i pazurami, bo z takim podejściem do mężczyzny,
      to już nikogo więcej nie znajdziesz, a bez chłopa będziesz jakaś taka
      niepełnowartościowa. Walcz o swoją miłość. A potem, kiedy mu już zbrzydnie ta
      sielanka, będziesz mogła być oficjalnie nieszczęśliwa, porzucona, zostaniesz po
      jasnej stronie mocy, jeszcze nieraz będziesz gwiazdą wieczoru w towarzystwie
      koleżanek, opowiadając, jaka byłaś dobra, a on nie potrafił docenić i faceci to
      świnie nalej jeszcze setkę...
      się rozpisałem
      • malaaa24 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 15.10.08, 10:53
        Czytam Wasze porady i odnoszę wrażenie,że w większości mylicie
        pojęcia.Moim zdaniem co innego iść z kolegami na piwo,spotkać się z
        koleżanką z dawnych lat,a zupełnie co innego szukać
        nowych "koleżanek"w necie.Zarzucacie też tej dziewczynie nadmierną
        zazdrość,z tego co przeczytałam wywnioskowałam,że facet już raz
        zawiódł jej zaufanie,więc nie jest to taka prosta sprawa.A
        wypowiedzi typu "faceci nie są monogamiczni"są po prostu
        dziecinne,skoro chce się szukać wrażeń uczciwiej by było nie wiązać
        się z nikim-nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność
        innego człowieka-trzeba o tym pamiętać dla własnego dobra bo życie
        lubi odpałacać nam tym samym
        • Gość: jola Re: on, ja i jego spotkania z innymi IP: *.kamis.eu 04.11.08, 23:49
          Witam.jestem z chłopakiem młodszym o 9 lat i on też
          szuka "koleżanek"w necie.Mówi mi o tym otwarcie,że z tą czy tą
          rozmawiał,a mnie to bardzo rani.Jestem wtedy bardzo zazdrosna i
          płacze,a on mówi żebym nie robiła scen,że on kocha tylko
          mnie.Powiedział mi też,że nie jest pantoflarzem i że nie będę go
          trzymać na smyczy.Czy kocha naprawdę czy ma ochotę na zdradę????
          • Gość: Arkadiusz Re: on, ja i jego spotkania z innymi IP: *.radom.vectranet.pl 08.11.08, 02:45
            Jak ja to (jako facet) widzę? Chore... Ten koleś to jeszcze dzieciak, który nie potrafi docenić kochającej go kobiety, szuka więc szczęścia w sieci i wcale nie myśli o stabilizacji. Przejżyj na oczy i pogoń go na cztery wiatry. Nie chodzi o to, żeby facetowi zakładać smycz - wiadomo, że wchodząc w związek nie da się nikogo odciąć od znajomych "sprzed", których być może zna się od dzieciństwa. Ktoś, kto zabrania kontynuacji takich znajomości jest zwyczajnie głupi. Tu zaś mamy gościa, który nie kontynuuje starych znajomości, ale SZUKA NOWYCH w sieci, w dodatku znajomymi mają być OBCE KOBIETY. Ja sie pytam, o co tu chodzi? Nie ufaj facetowi bezgranicznie. Dziś powie "Kochanie, to tylko koleżanka, ciebie kocham najbardziej", jutro "Kochanie, to tylko partnerka, ale seks z Tobą i tak jest najlepszy", a pojutrze "Kochanie, to tylko jej ciąża. Urodzi, wychowam... Ale i tak ty jesteś najważniejsza" To oczywiście mocno przerysowany obraz, ale może on uświadomić do czego zdolny jest facet, któremu na zbyt wiele się pozwoli. Nie jest powiedziane, że on z każdą z tych koleżanek zaraz uprawia seks, ale jeśli szuka kobiecego towarzystwa samemu będąc w związku, to wyraźny sygnał, że "ta jedyna" tak naprawdę nią nie jest. Czym więc jest? Przyczółkiem, który zdobył, założył na nim fort, aby odpocząć i przystąpić do dalszej walki, do zdobywania kolejnych baz. Wiem, że po trzech latach trudno jest po prostu powiedzieć "end, schluss, basta, kaniec", ale zauważ że i tak nie masz do niego pełnego zaufania, a więc szczęściem na full nazwać tego się nie da. Zazdrość jest materiałem wybuchowym wypełniającym bombę zwanej paranoją, a jest to materiał o tyle niebezpieczny, że sam z siebie potrafi zainicjować wybuch. Ktoś w bardzo ironiczny sposób napisał, abyś walczyła wszelkimi siłami o swoje szczęście. Jesteś zapewne kobietą inteligentną, więc do takich kroków się nie posuniesz, albo... całkiem niechcący zauważysz, że "do diabła z inteligencją, on jest mój..." i wtedy właśnie paranoja ma wielką szansę, aby zacząć siać zniszczenie. Wtedy to już nie jest związek, a typowe pole bitwy. Tak, tak... Dwoje kochających się osób zmienia się nagle w dwóch żołnierzy, gdzie pierwszy próbuje przechytrzyć drugiego, a drugi szpieguje plany przeciwnika, aby zaskoczonym nie zostać, i wytoczyć w odpowiednim momencie działo odpowiedniego kalibru. Nie sądzisz, że takie podchody są nieco męczące, i gdybyś miała na nie ochotę, nie wstępowałabyś w związek, a do wojska? :) Ponadto jest to wojna wyniszczająca, bo nawet jeśli zakończy się wynikiem 1:0 dla Ciebie, to i tak pewnie zbyt wiele gestów, słów i innych bolesnych dla obu stron możliwości "dopieczenia" dawno zostało wprowadzone w czyn. Ze związku zostanie ruina... Tak więc wzleć nad opary miłości i spójrz trzeźwym okiem. Pomyśl, czy naprawdę chcesz być oszukiwana nie tylko jako dziewczyna, ale także narzeczona, aż w końcu żona? I nie próbuj sobie wmawiać, że gość się zmieni... Faceci rzadko kiedy się zmieniają... Pozdrawiam, i trzymam kciuki
              • Gość: Arcadios Re: on, ja i jego spotkania z innymi IP: *.radom.vectranet.pl 19.11.08, 14:47
                Dzięki... Z tą szczerością to wszystko zależy od faceta. Ja jestem taki z natury - broń Boże chamski, ale szczery, szczególnie jeśli chodzi o sytuację, kiedy dziewczyna marnuje (albo zaczyna marnować) sobie życie u boku nieodpowiedniego gościa. Mam wielki szacunek do kobiet, a czasy tym szacunkiem zbytnio ich nie darzą. Wiadomo, że dziewczyny w związkach na wiele rzeczy patrzą przez pryzmat swojego zakochanego serduszka, jednak masa współczesnych facetów to zwykłe świnie, które tylko czekają na potwierdzenie uczuć. Kiedy są już pewni, że druga połówka kocha - hulaj dusza! Z obrzydzeniem patrzę, jak faceci mający dziewczyny, narzeczone, czasem żony na imprezie "rzucają się" na pierwszą wolną kobietkę. To jest aktorstwo, którego nie nauczy nawet łódzka filmówka. Facet opowiada, jaki to on krzywdzony, niekochany i nie układa mu się w związku. Kobietki, spławiajcie takich gości! Co z tego, że jest przystojny, urzeka uśmiechem, zachwyca inteligencją, czaruje dowcipem... Nigdy nie będziecie jego "jedyną", a tylko i wyłącznie "kolejną". Postawcie się w sytuacji kobiety, z którą jest związany. Teraz rozmawia z wami, jest super. Ale by to zrobić musiał pewnie skłamać, że jest dłużej w pracy, że ma jakieś spotkanie biznesowe. Nie czujcie się jak zdobywczynie "ciacha wieczoru", bo po dwóch, trzech miesiącach ze zdobywcy zmienicie się w ofiarę, i to wam będzie "żenił kity", że jest na spotkaniu, albo miał awarię auta. Warto potem wylewać łzy i cierpieć, oraz znosić poniżenie ze złudną nadzieją "zmieni się", albo nie daj Panie obwiniać się? Faceci się nie zmieniają! Mogą maskować swoje zachowania, jednak ten który był zły, zły zostanie. Dobrego nie zepsuje nawet stado prostytutek w podłej melinie na jakiejś dzielnicy cudów. Zdrada jest uzależnieniem - identycznym jak tytoń, alkohol czy narkotyki. Czy palacz myśli o pecie, pijak o pustej butelce, a narkoman o zużytej igle? Dziewczyna z którą zdradza swoją kobietę facet jest takim właśnie przemiotem - pozostałością po używce. Nie popełniajcie tych błędów! On idzie dalej, a wam zostaje ból i poniżenie. Pamiętajcie, że żadna osoba nie jest warta waszych łez, zaś ta, która jest ich warta nigdy do nich u was nie doprowadzi. Pozdrawiam...
                • wamp1 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 19.11.08, 16:33
                  Arcadios bardzo mądry facet z Ciebie:) oby takich więcej było. a masz Ty już kobiete?:) hehe. no żartuję, ja mam mężczyznę i nie poszukuję wiecej. ja akurat trafiłam na bardzo porządnego i super lojalnego, także wiesz. ale pewnie już nie jedna na tym forum będzie miała na Ciebie chrapkę;)))
                  • Gość: Arcadios Re: on, ja i jego spotkania z innymi IP: *.radom.vectranet.pl 20.11.08, 01:40
                    Nie mam kobiety :)Takich par jak Wy obecnie jest bardzo mało, więc należą się wam gratulacje. Czemu zaś jestem sam? Cóż... chwilami myślę (choć zupełnie się tymi myślami nie przejmuję), że moje poglądy nie trafiły na odpowiednie czasy. Marzę o tym, aby wreszcie ktoś je docenił, ale często jest to odbierane jako "nadopiekuńczość", "bycie za dobrym", "przesadny romantyzm" itp. Może to taka mała autoreklama, ale pisuję wiersze. Jest to twórczość jak na razie "do szuflady", a raczej "do pliku" :). Któregoś razu postanowiłem zrobić miły prezent dobrej znajomej, która obchodziła 25 urodziny. Napisałem na tę okazję utwór, w którym (przynajmniej tak mi się wydawało) opisałem wszystkie jej pozytywne cechy. Do tego trzy róże, tak więc prezent chyba sympatyczny. Znajoma owszem, wiersz przyjęła, jednak od "znajomych znajomych" (Plotka rzecz paskudna) dowiedziałem się, że zachowałem się cytuję: "Jak stary dziadek", zresztą "Jaki to romantyzm, kwiatki to się daje jak się kogoś kocha" Jej mężczyzna za to romantyzmem naprawdę błysnął - wierszyk ściągnięty z sieci, przepisany z błędami ortograficznymi, a róża kupiona rano, przez cały dzień wymęczona podróżami po całym mieście autem (luby jest kurierem) i wręczona późnym wieczorem - możesz sobie wyobrazić jak kwiatuszek po takich przejściach wyglądał.
                    Jest więc romantyzm i romantyzm... Ja jednak wolę tę moją staroświecką formę, niż żałosne smsiki z wygoglowanym wierszykiem i skrótem KC:***. No bo co mówi ten skrót? "Kocham" ma tylko siłę, kiedy wypowiedziane jest twarzą w twarz, ze szczerością i przekonaniem. Taki skrócik to dla mnie np. "Komitet centralny dwukropek gwiazdka, gwiazdka, gwiazdka" :):)Rozumiem, że to ułatwienie, skrót, symbol. Skracać można sprawy błahe. Nie miłosć. Ech, nie są to czasy dla romantyków, Słowacki i Byron jak dotąd tylko od czasu do czasu przewracali się w grobach, ale teraz to turbina parowa ma mniejsze obroty niż częstotliwość tych przewrotów. :) Pozdrawiam,
                    • wamp1 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 20.11.08, 12:21
                      rzeczywiście sa kobiety, którym nadrmierny romantyzm przeszkadza. ja sama jestm romantyczka, więc chyba nie miałabym nic przeciwko temu, zeby i mój facet chociaz troche był. ale na to liczyć nie moge;( nie wierze jednak, ze nie nie ma takiej, której Twój romanztyzm by odpowiadał. sa takie staroświeckie jak ja:) a z tym co zrobiłes swojej koleżance... słodkie:))))) tez bym tak chciała:)) ludzie to potrafia byc jednak niewdzięczni i jeszcze potrafia błotem ochlapac. paskudne zachowanie. a w moim związku nie jest jednak tak kolorowo jakby się to wydawało. po prostu stały związek jest bardzo trudny. wiem jednak, że warto przejśc te problemy. czasem tylko dół okropny;((
                      • Gość: Arcadios Re: on, ja i jego spotkania z innymi IP: *.radom.vectranet.pl 20.11.08, 19:24
                        Stały związek - czy to narzeczeństwo, czy po prostu że tak infantylnie powiem "chodzenie" to jest próba. Próba przed prawdziwym życiowym testem jakim staje się życie po ślubie, a więc po kroku bez odwrotu.Ludzie wiążą się ze sobą, aby sprawdzać swoje zachowania. Założycielka tematu ma już jasną odpowiedź, Ty dopiero szczątkową i zupełnie niejednoznaczną. Żaden związek nie jest w pełni kolorowy, bo jesteśmy tylko ludźmi - zawodnymi i niedoskonałymi. Nie można jednak usprawiedliwiać świadomych błędów tą niedoskonałością, ale też unikać tłumaczenia ich u partnera. Naprawdę dziwią mnie związki w typie opisanego przeze mnie wcześniej pola bitwy. Najgorsze jest to, że z takich związków wykwitają małżeństwa kończące się po dwóch, trzech latach rozwodem - przecież to tylko zawracanie głowy urzędnikom. Tacy ludzie są żałośni, oszukują bowiem i innych, i samych siebie. Wiesz pewnie jak to wygląda choćby w kwestii "Naszej klasy" :) "Ja z moim misiem", "My :*KCMNZ" Ktoś samotny może im pozazdrościć udanego związku. Ja znam masę takich profilów i prawdziwe historie ich właścicieli oraz właścicielek. Jest np. dziewczyna, która oprócz swojego imienia i nazwiska wstawia całe zdania o miłości do męża, a podpisy pod zdjęciami są małymi elaboratami dotyczącymi ich szczęścia. Tymczasem mąż zdradza jak i gdzie może, w domu bywa tylko wtedy naprawdę musi (i robi to z wyraźnym obrzydzeniem), a jego profil jest wypełniony... zdjęciami koleżanek (domniemanych kochanek), imprez z nim w roli głównej i fotek mocno zahaczających o tematykę "porno" :) Oczywiście "real" to wyzwiska, wspólne odbijanie piłeczki z napisem "Obowiązek opieki nad dzieckiem", rękoczyny i wyraźna męka - głównie dla niej, bo kocha i jest raniona, ale też dla niego, bo kochać nie potrafi, ale stalowy krążek spina mu skrzydełka, na których mógłby odlecieć do wszystkich diabłów. Żal tylko tej, której znów zakręci w głowie urodą, statusem materialnym i na samym początku kulturą, której dyplomaci mogliby się chwilami od niego uczyć. Jeśli zaś chodzi o Ciebie - do góry głowa. Romantyków jest mało, jednak jeszcześmy nie wyginęli :) A może warto byłoby rozbudzić w swoim mężczyźnie instynkty romantyka? Wielu facetów ma tę opcję tylko fabrycznie zablokowaną :) Może warto przeprowadzić mały teści, samej zaaranżować taką sytuację, w której On mógłby sprawdzić się jako romantyk? Miałabyś wtedy pewność, czy "Opcję uaktywniono", czy też "Oprogramowanie nie zawiera opcji. Skontaktuj się z serwisem w celu aktualizacji" :):) To oczywiście żart, ale spróbować warto. Pozdrawiam ;)
                        • wamp1 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 21.11.08, 10:36
                          bardzo mi sie spodobało to z zablokowana opcja romantyzmu:)) pewnie gdzies w nim to siedzi, tylko baaaaardzo rzadko sie uwidacznia. mój związek trwa już dobre kilka lat i juz myslimy o zakładaniu rodziny, tak więc to nie jest takie tam sobie chodzenie. nie jestem gó...ara, która dopiero co sie zakochała. tak samo mysle jak Ty o tym chwaleniu sie swoimi uczuciami na zewnątrz. ja tez mogłabym podac kilka takich przykładów, gdy kobieta albo mężczyzna chwali sie jak to fajnie mają w związku, podczas gdy prawda jest czasem tak okrutna, ze az żal. ja nie mam zamiaru chwalic sie niczym, bo czasem zdarzają sie takie sytuacje, że głowa mała. ale mimo wszystko przetrwalismy i jesteśmy razem. oby na zawsze;)
    • quintipit Re: on, ja i jego spotkania z innymi 08.12.08, 15:05
      dla mnie sprawa jest prosta, facet ma ciebie wiec po co ma spotykac
      się z innymi laskami?? jezeli są to spotkania typowo koleżenskie to
      czemu nie mozesz w nich towarzyszyć? ja też mam znajomych którzy są
      facetami i lubie się z nimi spotkać pogadać o głupotach ale nie
      ukrywam tego przed facetem i mówię mu o tym szczerze.
      dla mnie to jakaś podpucha zwłaszcza, że to laska z netu
    • beta88live Re: on, ja i jego spotkania z innymi 23.02.09, 15:31
      Ja też mam problem z moim chłopakiem. Jesteśmy ze sobą już ponad
      rok, przez ten czas ( no tak dokładnie przez pół roku ) , wciąż
      powtarzał mi, że mu na mnie zależy, że mnie kocha i że nie wyobraża
      sobie przyszłości beze mnie. W pewnym momencie to wszystko nagle się
      skończyło, dokładnie w chwili kiedy bardziej zaprzyjaźnił się ze
      swoimi koleżankami ze studiów, zaczoł z nimi spędzać bardzo dużo
      czasu, wspólne wypady na dyskoteke itp co bardzo mi sie nie
      podobało, mówiłam mu o tym wiele razy, ale z jego ust słyszałam
      tylko "Przesadzasz", prosiłam go żeby, skoro mu na mnie zależy (bo
      wciąż mi to powtarza) przestać to robić, czułam bowiem że sie od
      siebie oddalamy. On jednak, nie liczył się z moimi uczuciami i wciąż
      to robił. Cierpiałam, ba wciąż cierpie z tego powodu bardzo.
      Zaczełam nawet podejżewać, że cos do którejś z tych lasek ma, ze
      stancji (pragne dodac ze uczy sie zaocznie i nie uczy sie w miejscu
      zamieszkania) nagle przeprowadził sie do akademika, przed tem czesto
      nocował razem z nimi w pokoju (ponoć nie w łóżku), szukał byle
      pretekstu by ze stancji (zanim zamieszkal w akademiku) pojechac do
      nich na nocleg, pewnego razu zostawil tam kolege , zajechal na
      stancje by wziac prysznic i stwierdził ze nie ma kartek w drukarce i
      musi pojechac po nie do akademika na drugi koniec miasta ( bo w
      sklepach blirzej zapewne ich nie bylo), nocował oczywiscie z nimi.
      Potem była kolejna dyskoteka, przy trzeciej a dokladnie w ten
      weckend zaproponowałam ze mozemy tam w koncu pojechac razem, ja bym
      sie czula spokojniej gdybym poznala te dziewczyny i ich zamiary
      wzgledem niego (zadna z nich nie ma chlopaka), lecz on mi powiedzial
      ze nie "gdyz chce te ostatki spedzic ze znajomymi, te jak i
      wczesniejsze ktore tez z nimi spedzal) pragne dodac ze bylo trzy
      dziewczyny i tzrech chłopaków, wychodzi na to ze w czyms bym
      przeszkadzała a potem kolejna nioc w akademiku, obiecal mi ze wroci
      do 15, lecz wollał ten czas spedzic na rozmowach z tymi panienkami i
      spoznil sie o cale trzy godziny w czym nie widzial zadnego problemu
      i wciaz powtarza mi tylko to nieszcezsne "przesadzasz". Powiedzcie
      mi czy naprawde przesadzam, tym bardzioej ze sam mi oznajmil ze on
      pod kazdym wzgledem sa lepsze ode mnie?
      • zawszezabulinka Re: on, ja i jego spotkania z innymi 23.02.09, 18:56
        moj facet na szczescie bardzo zadko sie z kolezankami spotyka. ale napewno
        bylabym zazdrosna.

        jesli moj by sie z nimi spotykal, to ja bym sie spotykala z facetami.

        a co do ciebie : beta88live . trzeba z nim porozmawiac i to powaznie zapytalabym
        sie jego czemu tak sie czesto z nimi spotyka? czy mu zalezy, a jesli odpowie
        tak, zalezy mi. to powiedzialabym : to bys ze mna spedzal czas a nie z nimi. i
        mnie bys proponowal wypady na impreze.i poprostu zrobilabym karczemna awanture
        wrzeszczac ze one sa wazniejsze ? :)

        to slowo przepraszam to za malo. moze ty za mila jestes dla niego po tym "
        przepraszam" ? jak ja jestem zla na swojego to mowie : no to nic dla ciebie nie
        zrobie bo jestem dla ciebie za mila, a ty tak mi sie odplacasz.

        trzeba walczyc o szacunek do siebie i szacunek do zwiazku. i trzeba sobie faceta
        wychowac.

        tak czy inaczej "wprosilabym" sie na ta dyskoteke czy impreze , albo przyszlabym
        sama, albo ze swoimi znajomymi i podeszlabym do niego , przedstawiajac sie
        (ironicznie) :)

        nie wyobrazam sobie sytuacji gdyby moj facet nocowal z kolezankami. rozumiem
        koledzy i jedna kolezanka ale nie same dziewczyny

        nie wiem tylko czy pytanie : wybieraj : ja czy one? to nie bedzie troszeczke
        prowokujace.

        ale nawet jesli odpowie, to przynajmniej bedziesz wiedziec i nie bedziesz sie
        meczyc. chociaz wiem ze to trudne.
        ale jesli on je wybral to raczej nie ma o co walczyc (?)
    • alinka12318 Re: on, ja i jego spotkania z innymi 10.04.09, 14:32
      ja też jestem zazdrosna o mojego faceta. Może ktoś mi pomoże jak
      idziemy zawsze gdzieś razem to rozgląda się za innymi pannami, tak
      samo w pracy jak rozmawia z koleżankami to ukazuje dziwne gesty np.
      puszcza oczka, jest zapatrzony w koleżankę itp. co mam robić????????
      może chce mnie zostawić dla niej
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka