Mąz mnie nie pociaga-co robic????

    • twojabogini co robić? przestać się k...ć 25.05.09, 10:53
      Co ty właściwie nazywasz miłością:
      - oszustwo i manipulację? - powiedziałaś mężowi, zanim wzięliście
      ślub, że cię nie pociąga seksualnie?
      - kłamstwa? co mu mówisz, kiedy idziesz go zdradzać?
      - zdradę? on wie i zgadza się na twoich kochanków?
      - narażanie jego życia i zdrowia? pomyslałaś o tym, ze od któregoś z
      kochanków możesz zarazić się chorobą, a potem swojego męża - robiłaś
      już badania na HIV?to zrób!

      Nie kochasz męża. Nie wiem, co cię przy nim trzyma, ale ma to wiele
      z bardzo przedmiotowym traktowaniem drugiego człowieka - tego za
      którego wzięłaś odpowiedzialność, składając mu przysięgę małżeńską.
      Obrzydliwe.

      Co zrobić? Popracować nad swoim systemem wartości.Zacznij od
      czytania słownika - hasła: lojalność, wierność, bliskość, szczerość.

      Zróba badania. Potem porozmawiaj z mężem. Będzie trudniej jeśli
      będziesz musiała poinformowac go o tym, że byc moze jest na coś
      chory - z twojej winy. Niech on podejmie decyzję, czy chce nadal być
      twoim mężem. Ma prawo wiedzieć z kim naprawdę zyje.



      • troll_bagienny Ale kołtuństwo z ciebie wylazło 25.05.09, 11:04
        Tak to jest, jak słoma z butów wystaje. Zanim komuś zaproponujesz
        badania na nosicielstwo, sama skonsultuj się z psychiatrą. Stany
        lękowe można leczyć, trzeba tylko chcieć. To, że ciebie nikt kijem
        nawet nie dotknie, nie znaczy, że każda kobieta, która ma romans,
        musi od razu roznosić kiłę czy HIV.
        • twojabogini Kto tu jest kołtunem?? 26.05.09, 12:16
          troll_bagienny napisał:

          > Tak to jest, jak słoma z butów wystaje.

          Atak prymitywny i niemerytoryczny. Nie rusza mnie.

          >Zanim komuś zaproponujesz badania na nosicielstwo, sama
          >skonsultuj się z psychiatrą.

          Grupą podwyższonego ryzyka zakazeń HIV i innymi chorobami
          przenoszonymi drogą płciowa, są m.in. osoby nie dochowujące
          wierności małżonkom - majace wielu partnerów (i niestety ich
          małżonkowie również, choć w sposób niezawiniony). Powie ci to każdy
          lekarz, nie tylko psychiatra. Jeśli ktoś pisze - "miałam kochanków" -
          jest w grupie podwyższonego ryzyka.

          >Stany lękowe można leczyć, trzeba tylko chcieć.

          Ja nie boję się HIV. Za to po twojej reakcji sądzę, że nieraz juz
          odkładało się wykonanie badań? Prawda? Ja badania zrobiłam, jestem
          zdrowa.

          >To, że ciebie nikt kijem nawet nie dotknie, nie znaczy, że każda
          >kobieta, która ma romans, musi od razu roznosić kiłę czy HIV.

          Znów atak dość prymitywny. Dla twojej wiadomości - mam życie
          seksualne i jestem z niego zadowolona. Jak byłam wolna miałam
          romanse, jak jestem w związku monogamicznym - dochowuję wierności.
          To kwestia zasad i odpowiedzialności za partnera, którego kocham. Za
          jego stan emocjonalny, ale i fizyczny.
          Nigdzie nie napisałam, że kobieta, która ma romans z automatu ma też
          kiłę albo HIV. Natomiast prawdą jest, że romansując, zwłaszcza w
          Polsce, gdzie kołtuny badań nie robią, bo nie wypada, na takie
          ryzyko się kobieta naraża.

          Tam gdzie nastapiło "oswobodzenie" obyczajów i ludzie zaczęli
          częściej romansować (zgniły Zachód :), wykonywanie badań stało się
          standartem. Młodzi ludzie zanim wezmą ślub, również wykonują komplet
          badań. Nie jest niczym złym zapytać potencjalnego kochanka, kiedy
          ostatnio robił badania. To własnie w kołtuńskiej Polsce stosuje się
          mechanizm zaprzeczania, zamiast pójść i zapłacić 35 zł.
          Poza tym kołtuństwo wychodzi z ciebie jeszcze jedną drogą - boisz
          się ludzi z HIV, prawda? Sugestię, że ktoś mógłby być chory (po
          prostu - chory) traktujesz jak zarzut ciężkiego kalibru. Stany
          lękowe da się leczyć, że zacytuję.
          Radze przemyśleć te twoje "nowoczesne" i "niekołtuńskie" poglądy.
          Kołtunie.
          • ten.inny Re: Kto tu jest kołtunem?? 26.05.09, 12:38
            > troll_bagienny napisał:
            >
            > > Tak to jest, jak słoma z butów wystaje.
            >
            > Atak prymitywny i niemerytoryczny. Nie rusza mnie

            Az przyjemnie bylo przeczytac co napisalas. Wiesz co piszesz, a nie piszesz co
            wiesz :) Kazdy wybiera rodzaj Zycia. W takim, jakim czujesz sie dobrze, takiego
            bron.

      • haldeman79 Re: co robić? przestać się k...ć 25.05.09, 15:11
        Autorka wątku nie szuka porad tylko rozgrzeszenia.
    • troll_bagienny Mamy równouprawnienie 25.05.09, 11:01
      Nie masz żadnej gwarancji, że twojemu mężowi nie zdarzył się choć
      jeden skok w bok. Nie przejmuj się, seks traktujesz na sportowo, dla
      higieny psychicznej warto czasem pociupciać na boku, jeśli nie ma
      się tej przyjemności pod własnym dachem. A koleżanka z postu powyżej
      powinna się zastanowić, jak nazwać faceta, który zdradza - też się
      niby ku...? Nie ma to, jak jakaś sfrustrowana idiotka da upust swoim
      kompleksom, pewnie sama jest tak beznadziejna w tych sprawach, że
      przez nazwanie cię (choć nie wprost) dziwką ulży jej chorej od
      zawiści główce. Nie przejmuj się, jesteś po prostu wyzwolona i
      oddzielasz seks od całej tej uczuciowej sfery, ja to popieram i
      gratuluję nieszablonowego myślenia.
      • e.i.t.h.e.l Re: Mamy równouprawnienie 25.05.09, 11:05
        Wszystko byłoby ok, gdyby mąż o tym wiedział i się zgadzał. Jeśli jemu by odpowiadał taki związek, emocjonalno-ekonomiczno-rodzinny, natomiast seks każde z nich mogłoby mieć na boku, oddzielając uczucia od gimnastyki.
      • swojski_fr_1 Re: Mamy równouprawnienie 25.05.09, 11:22
        hmmmm skoro ma niby takie 'nieszablonowe myslenie' to po cholere
        wychodzila za maz ;-))

        otoz ma bardzo szablonowe - kobiece myslenie: dopasc meza, zeby nie
        byc sama, z uczuciami, czy bez, byle bylby 'dom'. Jak jest pb w
        zwiazku - to zazwyczaj brak u kobiet niezaleznego podejscia i
        samodzielnego szukania rozwiazania, musza byc konsultacje u
        psiapsiulek, ewentualnie romans na boku. Czyli komplikuje to, co
        moze z poczatku bylo prosciej przegadac z partnerem. Ciekawe, czy mu
        powiedziala, ze 'ma z orgazmami problem' ;-))

        Buduja te swoje N I B Y L A N D I E - rzekomo 'milosc' z udawanym
        orgazmem w stalym zwiazku, i rzekomo oddzielony od uczuc seks na
        boku.

        Jedynie niski poziom inteligencji u wiekszosci sprawia, ze nie
        popadaja w schizofrenie. Ze srednio-inteligentnymi jest gorzej -
        mecza sie, ale same tez nie przejma inicjatywy. O procencie
        inteligentnych, takze tych inteligentnych emocjonalnie nie bede sie
        wypowiadal - z szacunku do nich wlasnie.

        Posiadanie dzieci wszystko zmienia, ale staram sie zajmowac jedynie
        bezdzietnymi przypadkami :)




        troll_bagienny napisał:

        > Nie masz żadnej gwarancji, że twojemu mężowi nie zdarzył się choć
        > jeden skok w bok. Nie przejmuj się, seks traktujesz na sportowo,
        dla
        > higieny psychicznej warto czasem pociupciać na boku, jeśli nie ma
        > się tej przyjemności pod własnym dachem. A koleżanka z postu
        powyżej
        > powinna się zastanowić, jak nazwać faceta, który zdradza - też się
        > niby ku...? Nie ma to, jak jakaś sfrustrowana idiotka da upust
        swoim
        > kompleksom, pewnie sama jest tak beznadziejna w tych sprawach, że
        > przez nazwanie cię (choć nie wprost) dziwką ulży jej chorej od
        > zawiści główce. Nie przejmuj się, jesteś po prostu wyzwolona i
        > oddzielasz seks od całej tej uczuciowej sfery, ja to popieram i
        > gratuluję nieszablonowego myślenia.
      • twojabogini Re: Mamy równouprawnienie 26.05.09, 12:34
        troll_bagienny napisał:

        > Nie przejmuj się, seks traktujesz na sportowo, dla higieny
        >psychicznej warto czasem pociupciać na boku, jeśli nie ma
        > się tej przyjemności pod własnym dachem.

        Tylko męża warto by wczesniej poinformować, ze się zmieniło zdanie
        co do tej "wierności". Jest takie coś, jak pojęcie honoru, ale od
        ciebie raczej nie oczekuję znajomosci takich pojęć.

        > A koleżanka z postu powyżej powinna się zastanowić, jak nazwać
        faceta, który zdradza - też się niby ku...?

        A niby co twoim zdaniem robi? Ano k...i się. Łamie dane słowo,
        szmaci się i ma gdzieś swoją żonę.

        >Nie ma to, jak jakaś sfrustrowana idiotka da upust swoim
        > kompleksom, pewnie sama jest tak beznadziejna w tych sprawach, że
        > przez nazwanie cię (choć nie wprost) dziwką ulży jej chorej od
        > zawiści główce.

        Nie nazwałam jej dziwką, bo nie wiem z czego żyje. Jasnowidzem nie
        jestem. Natomiast zdradzanie partnera, w związku w którym deklaruje
        się monogamię i zapewnia o miłości, ma swoją nazwę. Kur..nie się to
        również te wszystki klamstwa jakie trzeba przy okazji zdrad
        wypowiedzieć, ta "szczerość" na codzień. Niszczy psychikę i sferę
        wartości. Człowiek ma prawo do nieskrępowanego zycia seksualnego,
        ale prowadząc je w małżeństwie, bez wiedzy małzonka - po prostu się
        poniża.

        >Nie przejmuj się, jesteś po prostu wyzwolona

        Jakby była wyzwolona, to by wzięła rozwód i bzykała sie z kim by
        miała ochotę, nie robiąc z siebie szmaty. I sama na siebie pracując.
        Albo by poinformowała męża o zmianie swoich poglądów.

        > oddzielasz seks od całej tej uczuciowej sfery,

        Hahaha, to skąd płacze i żale na forum i chęć autokastracji?Świetnie
        jej idzie to oddzielanie.

        >ja to popieram i gratuluję nieszablonowego myślenia.

        A ja gratuluję głupoty i kołtuństwa. To co uwazasz za wyzwolenie,
        jest przejawem potwornego zakłamania.
    • mamaancia Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 11:05
      Kobieto, dojrzej wreszcie.Choćby do jakiejś decyzji.
    • magda-magda25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 11:39
      autorko nie sluchaj tych niewolnikow kultury ktorzy tkwia w niezadowalających
      ukladach bo "tak trzeba". Znajd zi nnego faceta, jak nie chces zbadz z tym,
      stworzcie dobra rodzine, realizującą wspolne palny, dbajaca o dzieci o ile
      chcecie je miec a seks....na boku, tylko bez poczucia winy bo jak bys miala je
      miec to lepiej pozostan wierna i sfrustrowana. Albo przyjmie sie do wiadomosci
      ze nie mozna miec czasem wszyskiego i bedzie sie to zdobywalo inteligentnie w
      inny sposob albo trzeba sie meczyc jak czujesz i wierzysz ze to byloby zle.
      Niestety, uciskani przez kulture czesto nie wyjdziemy poza nia. Z moim mezem
      mielismy wiele rozmow ont. roznicy w potrzebach temperamentach i nt. tego ze
      pozadanie jako pochodna glownie hormonow po prostu mija, koniec koncow jest
      przyzwolenie na erotyzm poza zwiazkiem, to nasze rozwiazanie i na chwile
      dzisiejsza moze nie idealne ale najlepsze( dla nas) z mozlwiych. Nie kazdy ma na
      tyle otwartości i dystansu , jest to zreszta zrozumiale. Zycze kobietom w
      podobnej sytuacji aby nie robily z siebie męczennic, nie słuchajcie tych bluzgów
      na forum. Do mezczyzn, gdyby autorem byl facet napisałabym bez wahania to samo:)
      rozumiem, ze nie kazdy musi sie zgadzac z taka interpreatcja ale przynajmniej
      nie udawajcie ze w zyciu moze byc idealnie a jak nie ejst to oznacza patologie,
      niestety wszelkie formy niedoskonalosci sa po prostu norma, warto po prostu byc
      tego swiadomym a nie przygniatac sie bezrefleksyjnym poczuciem winy lub krzywdy.
      • kretynofil Hihihihi :) 25.05.09, 11:48
        > autorko nie sluchaj tych niewolnikow kultury (...)

        Chyba na glowe upadlas - to nie chodzi o wolnosc wobec kultury, tylko o
        uczciwosc wobec drugiego czlowieka.

        Twoj uklad jest poprawny: rozmawialas z mezem, staralas sie, nie wyszlo,
        ustaliliscie ze bedziecie sie realizowac poza zwiazkiem. Wasza decyzja i wierze
        ze dla Was jest najlepsza. Ciesze sie ze doszliscie do dojrzalych wnioskow!

        Niemniej jednak - nie zgadzam sie z tym co piszesz m.in. o moich postach ze to
        kwestia niewoli kulturowej. To zupelnie cos innego, to chodzi o uczciwosc wobec
        drugiego czlowieka. Jej maz nie ma pojecia o jej skokach w bok; mozliwe ze nawet
        nie wie o tym, ze jej z nim zle. Tu jest sedno problemu.

        Rzecz w tym, i Ty tego nie rozumiesz, bo masz otwartego meza, ze reakcja tamtego
        faceta bedzie zgola inna - on otworzy grzecznie drzwi, zaprowadzi ja do nich,
        pocaluje w policzek... i jednym szybkim ruchem wypie*doli ja po schodach na
        ulice - tam gdzie jej miejsce.

        Jedyne co ja powstrzymuje przed powiedzeniem mezowi (i, de facto, ustanowieniu
        zwiazku otwartego) to lek przed jego reakcja i konsekwencjami - bo raz, ze boi
        sie utracic bezpieczenstwo, dwa, boi sie ze maz ja zastapi kims innym...

        I sorry, w tym kontekscie to co dla Ciebie oznacza "wolnosc od kulturowych
        ograniczen" dla mnie to po prostu tchorzostwo...

        Ale ladny frazes sobie ukulas :)
        • twojabogini Re: Hihihihi :) 26.05.09, 12:38
          O cholera, zgodziłam się w 100% z Kretynofilem... :)))
          • kretynofil Skoro tak... 27.05.09, 11:00
            ...to nie ma dla Ciebie juz ratunku :)
            • twojabogini Re: Skoro tak... 01.06.09, 15:03
              kretynofil napisał:

              > ...to nie ma dla Ciebie juz ratunku :)
              >
              Tak żle nie jest ;) Nadal jest wiele punktów co do których się nie
              zgadzamy - jest nadzieja...
      • swojski_fr_1 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 12:12
        czyli, co Madziu - radzisz autorce powrot do normalnosci - wylozenia
        kawy na lawe partnerowi, powiedzenia o niezaspokajanych potrzebach,
        o tym ze proponuje mu poluzowanie zwiazku w dziedzinie seksu...
        Dla mnie - SLUSZNIE!!

        nie pisz tylko tu o stereotypowych odpowiedziach, ale o
        stereotypowej (sic!) sytuacji, ze najpierw jest zdrada, a pozniej
        myslenie czy dobrze sie robi. Czy to kultura??? Nie, raczej strach o
        swoj zwiazek ;-)) i o to ze skrzywdzi sie osobe ktora 'autorke
        kocha', a ktora nasza autorka w tym przypadku regularnie latami
        oklamuje. Faktycznie - nalezy jej sie szczere potraktowanie
        problemu.




        poczuciu winy forumowiczow, lecz o


        magda-magda25 napisała:

        > autorko nie sluchaj tych niewolnikow kultury ktorzy tkwia w
        niezadowalających
        > ukladach bo "tak trzeba"
    • magda-magda25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 11:41
      autorko nie sluchaj niewolnikow kultury ktorzy tkwia w niezadowalających
      ukladach bo "tak trzeba". Znajdz innego faceta, jak nie chcesz badz z tym z
      ktorym jestes,
      stworzcie dobra rodzine, realizującą wspolne palny, dbajaca o dzieci o ile
      chcecie je miec a seks....na boku, tylko bez poczucia winy bo jak bys miala je
      miec to lepiej pozostań wierna i sfrustrowana. Albo przyjmie sie do wiadomosci
      ze nie mozna miec czasem wszyskiego i bedzie sie to zdobywalo inteligentnie w
      inny sposob albo trzeba sie meczyc jak czujesz i wierzysz ze to byloby zle.

      Niestety, uciskani przez kulture czesto nie wyjdziemy poza nia. Z moim mezem
      mielismy wiele rozmow ont. roznicy w potrzebach temperamentach i nt. tego ze
      pozadanie jako pochodna glownie hormonow po prostu mija, koniec koncow jest
      przyzwolenie na erotyzm poza zwiazkiem, to nasze rozwiazanie i na chwile
      dzisiejsza moze nie idealne ale najlepsze( dla nas) z mozlwiych. Nie kazdy ma na
      tyle otwartości i dystansu , jest to zreszta zrozumiale. Zycze kobietom w
      podobnej sytuacji aby nie robily z siebie męczennic, nie słuchajcie tych bluzgów
      na forum. Do mezczyzn, gdyby autorem byl facet napisałabym bez wahania to samo:)
      rozumiem, ze nie kazdy musi sie zgadzac z taka interpreatcja ale przynajmniej
      nie udawajcie ze w zyciu moze byc idealnie a jak nie ejst to oznacza patologie,
      niestety wszelkie formy niedoskonalosci sa po prostu norma, warto po prostu byc
      tego swiadomym a nie przygniatac sie bezrefleksyjnym poczuciem winy lub krzywdy.
    • dorsai Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 11:49
      A ja teraz cyniczny będę, a co...
      Żadnych wątpliwości Panie nie macie, to tylko zasłona dymna. Wiecie doskonale,
      ze tenże kochanek, z którym jest wam tak cudownie w hotelach i motelach, w
      momencie w których dowiedziałby się , że widzicie w nim stałego partnera,
      uciekłby z krzykiem... Bo co innego być kochankiem, który spija sam miód,a co
      innego zdradzanym nieszczęsnym rogaczem. Oszukujecie wiec siebie, ze niby
      jesteście "takie dobre" i za nic od męża nie potraficie odejść...
      A tak naprawdę nie chcecie. I za Chiny Ludowe nie odejdziecie. Nigdy. Będziecie
      go dziesięcioleciami oszukiwać i dogadzać mu. Bo jeśliby się dowiedział i
      postanowiłby odejść...
      - kto zapłaci kredyt za to 140 m mieszkanie z super tarasem, które na nim
      wymogłyście
      - kto zapłaci za tego waszego Yarisa w garażu ("bo przecież muszę mieć własny
      samochód")
      -kto zapłaci za te norki w zimie i torebkę Diora lecie i kozaczki od Leśniewskiego
      - kto wychowa dzieci, o których staracie się nie myśleć czyje właściwie są
      - kto będzie znosił wasze wieczne fochy i dąsy kawiarnianych feministek

      Och wy hipokrytki...byle panienka z agencji jest przy was jak święta Cecylia.
      Ona wie co robi, po co to robi i niczego nie ukrywa. A wy? "Trzy najważniejsze
      zwierzęta dla kobiety: norki w szafie, jaguar w garażu i osioł, który na to
      wszystko zarobi". Tak, znam te wasze powiedzonka, kiedy jesteście same. I wasz
      cynizm...
      • magda-magda25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 12:05
        dlaczego piszesz hipokrytki? dlaczego uwazasz ze kobieta z mezem i kochankiem
        jednego nie szanuje? zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz kochanek i cale
        nie musi chodzic tu o splacanie kredytu:P jezeli maz daje mi wsparcie,
        zrozumienie itp. dba o dizeic to ja robie to samo i jest ok. jak nie daje mi
        seksu to nie wplywa na wymienione funkcje , nadal che byc z nim ale chce tez
        erotyki i ja sobie znajduje , owszem moge sie meczyc bo rodzina dziala ale ja "
        nie dzialam" wiec wybieram opcje dodatkowa. Nie usprawiedliwiam nikogo chce
        tylko zauwazyc ze takie sytuacje sa powszechne i nie wynikaja czesto z braku
        moralnosci czy tez obrzydliwego chrakteru( choc chetnie tak myslicie czyz nie?).
        Ludzie sa sfrustrowani bo zyja w przekoanaiu ze wszystko musi byc idelana a jak
        nie jest to na pewno wina; ich, partnera, zwiazku, a to nieprawda, bo nigdy nie
        ma 100% idealow.:P:P
        dziwi mnie ze dorosly facet utożsamia związek i malzeństwo z seksem....
        wszyscy chcieliby miec wszystko, nie da sie :) po prostu:)
        wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni z reguly nie
        maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto podzielają udane
        zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja zdrowie psychiczne,
        moze w koncu wszyscy sie do tego przyznamy i bedziemy potrafili dogadac sie i
        przyznac z monogamii to dosc niesprawdzajacy sie wymysl( dlaczego
        niesprawdzajacy sie? na podstawie mnogosci zdrad mozna latwo dojsc do tego
        wniosku) ale to pewnie potrwa, wiec poki co...:)
        • dorsai Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 12:20
          No i jakiej gimnastyki umysłowej magdo-magdo25 dokonasz, żeby usprawiedliwić
          rzeczy proste:


          magda-magda25 napisała:

          > dlaczego piszesz hipokrytki? dlaczego uwazasz ze kobieta z mezem i kochankiem
          > jednego nie szanuje? zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz kochanek i cale
          > nie musi chodzic tu o splacanie kredytu:P jezeli maz daje mi wsparcie,
          > zrozumienie itp. dba o dizeic to ja robie to samo i jest ok. jak nie daje mi
          > seksu to nie wplywa na wymienione funkcje , nadal che byc z nim ale chce tez
          > erotyki i ja sobie znajduje , owszem moge sie meczyc bo rodzina dziala ale ja "
          > nie dzialam" wiec wybieram opcje dodatkowa. Nie usprawiedliwiam nikogo chce
          > tylko zauwazyc ze takie sytuacje sa powszechne i nie wynikaja czesto z braku
          > moralnosci czy tez obrzydliwego chrakteru( choc chetnie tak myslicie czyz nie?)

          Rozumiem. Wynikają takie sytuacje: a .z hipokryzji b. z wygodnictwa c. braku
          zasad moralnych d. z chciwości. No bo tylko tak świetlanymi cechami można
          usprawiedliwić zwykłe oszustwo. Czasem wieloletnie. No to co z tego zestawu
          wybierasz?

          > Ludzie sa sfrustrowani bo zyja w przekoanaiu ze wszystko musi byc idelana a jak
          > nie jest to na pewno wina; ich, partnera, zwiazku, a to nieprawda, bo nigdy nie
          > ma 100% idealow.:P:P

          Jasne. W związku z tym robimy co nam wygodne, oszukujemy partnera, szmacimy się
          na boku, lejemy na jakiekolwiek zasady. "Moralne jest to, co ja uznam za
          moralne" - tak powiedział niejaki Neron. Jak wyglądał jego dwór - wie każdy.
          Wiele do "dam tego dworu się nie różnicie, jak widać


          > dziwi mnie ze dorosly facet utożsamia związek i malzeństwo z seksem....
          > wszyscy chcieliby miec wszystko, nie da sie :) po prostu:)

          No nie - bomba!!! Czyli małżeństwo jest po to aby zapewnić takiej
          (mało)szanownej małżonce stabilizację ekonomiczną? Mimo woli potwierdziłaś to,
          co napisałem wcześniej. BTW: to małżeństwo po co właściwie jest? Czekam na
          przekonujące wyjaśnienie?

          > wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni z reguly nie
          > maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto podzielają udane
          > zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja zdrowie psychiczne

          Jassne...A w Ameryce Murzynów biją!
          > ,
          > moze w koncu wszyscy sie do tego przyznamy i bedziemy potrafili dogadac sie i
          > przyznac z monogamii to dosc niesprawdzajacy sie wymysl( dlaczego
          > niesprawdzajacy sie? na podstawie mnogosci zdrad mozna latwo dojsc do tego
          > wniosku) ale to pewnie potrwa, wiec poki co...:)

          Taaak...OK. Wobec tego nie ma związków, ze tylko swobodna gra sił erotycznych.
          Oraz pragnień. Ale wtedy będziecie musiały magdo-magdo25 wychowywać same te
          dzieci spłodzone z niewiadomo kim. I trudno bedzie wam znaleźć jelenia, który
          was będzie utrzymywał...

          Ps. gratuluję cynizmu. Szczerze, bo z tak otwartym dawno się nie zetknąłem. No,
          może w Sejmie, gdzie bywam służbowo. Ale posłowie to przy Tobie niewinne baranki
          i anioły. Serio!
        • swojski_fr_1 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 12:20
          cos z tej odpowiedzi uleciala mi pewnosc, ze tak jest jak piszesz
          wczesniej, ze masz meza i razem dogadaliscie sie, ze erotyka miedzy
          wami nie istnieje i pozwalacie innym ja zaspokajac.

          Wyobraz sobie ze zdrowy mezczyzna chce utazsamiac zwiazek/malzenstwo
          z seksem. No chyba, ze ma juz 60-70 lat, jego ostatnia zona jest w
          okolicach trzydziestki - to pewnie moze jej pozowlic na wyszalenie
          sie erotyczne, bo to ostatnia rzecz, ktora pobudza jego zmysly i
          wyobraznie.

          Jesli dla obojga to jest OK, to czemu nie.


          magda-magda25 napisała:

          > dlaczego piszesz hipokrytki? dlaczego uwazasz ze kobieta z mezem i
          kochankiem
          > jednego nie szanuje? zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz
          kochanek i cale
          > nie musi chodzic tu o splacanie kredytu:P jezeli maz daje mi
          wsparcie,
          > zrozumienie itp. dba o dizeic to ja robie to samo i jest ok. jak
          nie daje mi
          > seksu to nie wplywa na wymienione funkcje , nadal che byc z nim
          ale chce tez
          > erotyki i ja sobie znajduje , owszem moge sie meczyc bo rodzina
          dziala ale ja "
          > nie dzialam" wiec wybieram opcje dodatkowa. Nie usprawiedliwiam
          nikogo chce
          > tylko zauwazyc ze takie sytuacje sa powszechne i nie wynikaja
          czesto z braku
          > moralnosci czy tez obrzydliwego chrakteru( choc chetnie tak
          myslicie czyz nie?)
          > .
          > Ludzie sa sfrustrowani bo zyja w przekoanaiu ze wszystko musi byc
          idelana a jak
          > nie jest to na pewno wina; ich, partnera, zwiazku, a to nieprawda,
          bo nigdy nie
          > ma 100% idealow.:P:P
          > dziwi mnie ze dorosly facet utożsamia związek i malzeństwo z
          seksem....
          > wszyscy chcieliby miec wszystko, nie da sie :) po prostu:)
          > wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni
          z reguly nie
          > maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto
          podzielają udane
          > zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja
          zdrowie psychiczne
          > ,
          > moze w koncu wszyscy sie do tego przyznamy i bedziemy potrafili
          dogadac sie i
          > przyznac z monogamii to dosc niesprawdzajacy sie wymysl( dlaczego
          > niesprawdzajacy sie? na podstawie mnogosci zdrad mozna latwo dojsc
          do tego
          > wniosku) ale to pewnie potrwa, wiec poki co...:)
        • kretynofil Ale jakie 100%? 25.05.09, 13:05
          Kobieto, piszesz o tych 100% idealach - a przeciez nikt tego nie oczekuje...

          Ja juz nawet nie pisze o przysiedze malzenskiej, bo wychowane w katolskim duchu
          niedoje*ki sa nauczone ze przy oltarzu to sie gada co trzeba a nie co sie mysli.

          Tu chodzi o elementarna uczciwosc wobec siebie i wobec partnera - wiadomo ze
          kazdy ma swoje wady, swoja wizje zwiazku. Doroslosc polega na tym, ze potrafimy
          przyznac przed soba i przed partnerem jakie sa nasze oczekiwania i na tej
          podstawie podjac decyzje o tym czy z dana osoba chcemy byc.

          Oczywiscie, kazdy by chcial miec w domu ideal, ale to nie jest mozliwe jak sama
          piszesz - wiec sztuka polega na tym, zeby okreslic czy zalety naszego partnera
          potrafia zrownowazyc wady. Jesli tak, i jesli partner uwaza tak samo, to trzeba
          ustalic reguly i sie ich trzymac - a jesli jest taka koniecznosc, to je
          zmieniac, ale za aprobata obu stron...

          Wracajac do autorki watku: moze jej facet nie mialby nic przeciwko, gdyby ona
          przyprowadzila do domu swojego kochanka? Nie wszyscy faceci uciekaja z placzem
          na widok siusiaka :)

          Rzecz w tym ze takie decyzje trzeba podejmowac swiadomie, we dwojke - bo
          tworzenie sobie "idealnego" zycia (ktore, co zabawne, tak wysmiewasz) kosztem
          drugiej osoby to sku*wysynstwo...
        • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 14:19
          "zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz kochanek"

          szukam czegoś ciekawego do stopki:) To na razie mój faworyt.

          "dziwi mnie ze dorosly facet utożsamia związek i malzeństwo z seksem...."

          odebrało mi mowe:)

          "wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni z reguly nie
          maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto podzielają udane
          zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja zdrowie psychiczne"

          Twardziele! Oczywiście żony nie miały nic przeciwko.
          • magda-magda25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 14:58
            haldeman79 napisał:

            > "zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz kochanek"
            >
            > szukam czegoś ciekawego do stopki:) To na razie mój faworyt.

            haha, pamietaj o prawach autorskich!
            >
            > "dziwi mnie ze dorosly facet utożsamia związek i malzeństwo z seksem...."
            >
            > odebrało mi mowe:)
            >
            ? dlaczego? przypuszczam ze znasz definicje slowa TOZSAME, tak wiec postawisz
            znak rownosci pomiedzy malzenstwem a seksem?
            jezeli tak to mi odebralo mowe, choc coz, to takie typowo meskie podejscie ; mam
            zone mam seks a reszta przy okazji ....:P
            > "wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni z reguly nie
            > maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto podzielają udane
            > zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja zdrowie psychiczne
            > "
            >
            > Twardziele! Oczywiście żony nie miały nic przeciwko.

            zony oczywiscie nie wiedzialy w wiekszosci przypadkow, wiec ja nie rozumiem tej
            ironi( troche bez sensu tu umieszczona) ;)
            ale to nie moje zony byly wiec sie nie przejmuje za bardzo
            • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 16:21
              "...choc coz, to takie typowo meskie podejscie ; mam
              zone mam seks a reszta przy okazji ....:P"

              może Cie to rzeczywiście dziwić ale uważam, że bycie z kimś w związku JEST
              TOŻSAME z seksem, na szczęście moja druga połowa reprezentuje w tej materii
              również "typowo męskie podejście" w wersji kobiecej oczywiście

              "zony oczywiscie nie wiedzialy w wiekszosci przypadkow, wiec ja nie rozumiem tej
              ironi( troche bez sensu tu umieszczona) ;)
              ale to nie moje zony byly wiec sie nie przejmuje za bardzo"

              Widzisz, po prostu młoda dupa ze mnie skoro zaskoczyło mnie stwierdzenie
              kobiety, że większość mężczyzn jakie ona zna zwyczajnie w świecie dyma sobie
              jakieś panny na boku i czuje się w tym wspaniale...
        • tombadyl Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 15:30
          > dlaczego piszesz hipokrytki? dlaczego uwazasz ze kobieta z mezem i kochankiem
          > jednego nie szanuje?

          rozumiem, że miałaś na myśli że taka kobieta nie szanuje obu ;D

          zauwaz ze maz pelni nieco inne funkcje niz kochanek i cale
          > nie musi chodzic tu o splacanie kredytu:P jezeli maz daje mi wsparcie, >
          zrozumienie itp. dba o dizeic to ja robie to samo i jest ok. jak nie daje mi >
          seksu to nie wplywa na wymienione funkcje , nadal che byc z nim ale chce tez >
          erotyki i ja sobie znajduje , owszem moge sie meczyc bo rodzina dziala ale ja "
          > nie dzialam" wiec wybieram opcje dodatkowa.

          w sumie racja - oferta usług i funkcji świadczonych przez męża jest na tyle
          atrakcyjna że nie warto jej tracić - a to czego brakuje kobieta znajduje u
          innego - sama napisałaś że to taka opcja dodatkowa. Mąż w Twoim wypadku ma
          podobnie - domek, rodzina itd + własne opcje dodatkowe wg potrzeb. I wszystko
          byłoby pięknie gdyby nie fakt że osoba która rozpoczęła ten wątek w
          przeciwieństwie do Ciebie nie zgłosiła mężowi niezadowolenia z palety
          świadczonych usług co nie przeszkodziło jej nabywać opcji dodatkowych. I to
          właśnie jest hipokryzją. Jeżeli uważa że to co dostaje i co daje mężowi jest
          bardzo wartościowe (użyła słowa kocham go) to on przecież powinien zgodzić się
          kontynuować takie życie - ale bez oszustwa, kłamstw i obłudy. Jak napisał któryś
          z przedmówców - chodzi o zwykłą uczciwość wobec człowieka który jest przecież
          jedną z najbliższych osób.

          Nie usprawiedliwiam nikogo chce > tylko zauwazyc ze takie sytuacje sa powszechne
          i nie wynikaja czesto z braku > moralnosci czy tez obrzydliwego chrakteru( choc
          chetnie tak myslicie czyz nie?)
          > wiekszosc macetow jaich znam zdradzała lub zdradza zony tylko oni z reguly nie
          > maja wyrzutow sumienia, drodzy panowie bez skazy. BO prosto podzielają udane >
          zycie domowe od seksu, jakkolwiek tego nie oceniac zachowuja zdrowie psychiczne
          > moze w koncu wszyscy sie do tego przyznamy i bedziemy potrafili dogadac sie i
          > przyznac z monogamii to dosc niesprawdzajacy sie wymysl( dlaczego >
          niesprawdzajacy sie? na podstawie mnogosci zdrad mozna latwo dojsc do tego >
          wniosku) ale to pewnie potrwa, wiec poki co...:)

          Napisałaś że nie usprawiedliwiasz nikogo - a powyższe fragmenty Twojej
          wypowiedzi są właśnie usprawiedliwieniami budowanymi na podstawie fałszywej
          pewności że skoro wszyscy tak robią więc to jest normalne. Nie ma takiego
          osobnika jak wszyscy. Media tak mocno atakują nas stwierdzeniami: typu miliony
          zostały bez dachu nad głową że udało się im wmówić w istnienie mitycznego stwora
          "wszyscy" ewentualnie mitycznej "większości". Otóż zapamiętaj - czują, cierpią i
          radują się jednostki. I to że ktoś zdradza a jej mąż/żona to akceptuje nie jest
          wytłumaczeniem dla zdrad innych osób, które nie poinformowały o tym fakcie
          najbardziej zainteresowanej jednostki.

          Co do Twojego stwierdzenia że ludzie chcieliby aby wszystko było idealne i
          wszyscy chcieliby mieć wszystko (zauważ jak dużo tutaj słowa wszystko), a sama
          jesteś przykładem osoby która szuka pełnego ideału - tych Twoich 100% - chcesz
          mieć ciastko i zjeść ciastko - jedyna różnica jest taka że Ty uważasz że Twoje
          100% jest możliwe do osiągnięcia przy czerpaniu z różnych źródeł. Sama sobie
          zaprzeczasz.

          Podsumowując. Jeżeli obie strony są świadome i akceptują innych partnerów - to
          ich indywidualna sprawa - biorą na siebie związane z tym ryzyko i
          odpowiedzialność za ewentualne problemy z tego płynące. Świństwem z kolei jest
          prowadzenie z pełną świadomością takiego podwójnego życia przy jednoczesnym
          udawaniu i okłamywaniu swojego/jej partnera/ki.
    • c-9 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 19:46
      zielonejabluszko.2 napisała:

      > Jestem mężatką od parunastu lat..Mam problem bo mój mąz nie
      pociąga
      > mnie seksualnie.Nie chodzi o to,ze jest zaniedbany czy mało
      > przystojny.Nie,wręcz przeciwnie zwraca uwage wielu kobiet w kazdym
      > wieku.Problem w tym ,ze nigdy nie czulam przy nim ekscytacjii
      > seksualnej ale kocham go bardzo mocno.Dziwne to moje uczucie bo
      przy
      > nim moglabym calkowicie zapomniec o sexie gdyby nie inni
      > mezczyzni...Moj maz moglby byc rownoczesnie moim synem...Mam na
      > mysli uczucie milosci jakie do niego zywie.Jestem atrakcyjna i
      > zwracam uwage , nie raz zdradzalam...Dostawalam to czego nie mam
      > przy mezu.
      >
      > Czasem mysle,ze najlepiej było by mi sie wykastrowac i zyc bez
      > namietnosci..Potem nasuwa sie pomysl,o kochanku na boku..Sama nie
      > wiem co ma robic.Pomozcie mi..
      W czym tu pomagac! poprostu zdradzaj seksualnie i ciesz się życiem
      zaznawaj namiętności a napewno będziesz więcej dawała uczucia mężowi
      i całej rodzinie. Jak się jest zaspokojonym i szczęsliwym na sie
      więcej serca dla bliskich! wiem coś o tym.
      • rachela25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 22:29
        Łatwo mówić wszystkim krytykującym że to zła kobieta jest. Ale
        inaczej sie myśli jak sie jest w takiej sytuacji. Kochałam swojego
        faceta,byłam zaślepiona wręcz. Z czasem ,wiekiem kiedy
        wydoroślałam,zmieniłam swoj światopogląd uczucie mineło.Jestem z nim
        ale go nie kocham,i co mam zrobić?? odejść ? mamy dziecko. Jestem w
        kropce i nie wiem co mam robić. Dlatego rozumiem autorke postu.Nie
        wszystko da sie zaplanować w życiu
        • e.i.t.h.e.l Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 23:00
          Wiadomo, że nie wszystko można zaplanować. Ale po co się wzajemnie unieszczęśliwiać?
        • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 23:04
          rachela25 napisała:

          >... Dlatego rozumiem autorke postu.Nie
          > wszystko da sie zaplanować w życiu.

          Autorka postu napisała, że OD POCZĄTKU nie czuła przy
          mężu "ekscytacji seksualnej".
          • rachela25 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 25.05.09, 23:11
            no to dziwne troche,bo na jakiej podstawie poszła z nim do łóżka a
            później wzieła ślub. Coś musiało być na początku. Jak można iść do
            łóżka z kimś kto nie podnieca.
    • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 00:31
      Witam wszystich forumowiczów ;)
      Myśle, ze niepotrzebnie jedne osoby oceniają drugie. Kto czyta uważnie ten watek, wie o kogo chodzi. Wiem, ze trudno wypowiadać się o o sytucjach w których się nie było. Sytemu łatwo jest umniejszać problem głodu. Do czego zmierzam ... W każdym z nas są rózne pokłady uczuć. Do cześci z nich sie przyznajemy, inne ukrywamy nawet przed samym sobą. Czasem je zagłuszamy wypowiadajać głośno to, co temu przeczy. Tak samo dzieje sie z naszą seksualnością. Chcemy, dążymy i pragniemy miłości, zrozumienia i wielu innych uczuć, które uznawane są za wyższe. Wage naszy żądź umniejszamy, skrywamy i czesto nie przyznajemy. Trzeba znaleść między nimi równowagę. Jak? To już każdej osoby rzecz indywidualna.
      Mam ponad 30 lat, trójkę dzieci, żone i poukładany Świat. Kiedyś coś się zmieniło. Mój związek istnieje i ma się dobrze. To co się zmieniło, to to, że mamy też i swoje małe Światy do którego druga osoba nie ma wstępu. Albo inaczej, nie stara sie do niego wchodzić. Tak sie składa, że zawsze miałem powodzenie. Co dziwne, z wiekiem jest coraz większe. Podobam się i dziewczyny tego nie ukrywają. Juz widzę, jak niektóre osoby zaraz się po mnie przejadą ;) Nie ma problemu, jeśli komuś ulży ;) Jeśli ktoś myśli, że moje znajomości dotyczą wyłacznie seksu, to się myli. Mam wiele naprawdę szczerych przyjaźni. Dziewczyny wiedzą, że mogą mi zaufać. To co wiem, zachowam tylko dla siebie, zawsze powiem co myśle. Zdarza się, że z jedną osobą rozmawiam wiele godzin bez przerwy. Uczucie zaufania i sympatię którymi mnie darzą nigdy bym nie zaznał, jeśli żyłbym jak wcześniej.
      Druga strona medalu to pociąg fizyczny. Bez nici sympatii sex wydaje się nie tym, czego szukamy. Wspaniałe są te chwile razem, kiedy tak naprawdę jeszcze nic takiego sie nie dzieje. Uwielbiam patrzeć na lekko spuszczone oczy. Moment oparcia policzka na mojej dłoni. Zamknięcie oczu w chwili, kiedy wplatam palce miedzy włosy. Wyginające sie ciało pod wpływem dotkniecia opuszkami palców pleców w różnych niespodziewanych miejscach. Odgłos westchnięcia, gdy lekko nagdgryzam uszko. Cały zestaw chwil, po których dziewczyna rozpływa się w dłoniach.
      Jeśli ktoś ma mnie zaraz dać mi reprymende, chętnie poczytam. Proszę tylko o coś konstruktywnego. Odpowiedzi wskazujące, że autor ma różne kompleksy i na forum może sie wykazać, szkoda czytać, nie mówiąc o komentowaniu.

      Pozdrawiam Was.
      Ps. Nie mam recepty jak Zyc, bładze po omacku. Podobnie jak Wy, ale to moja własna droga ;)
      • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 10:18
        Skoro żona wie że bzykasz sobie na boku inne panny to raczej nie ma tu czego
        komentować. Tylko po co dorabiać do tego całą tą filozofie?
        • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 10:37
          Teraz to ja sie zastanawiam w jaki sposob mozna to bylo inaczej napisac, by nie
          byc posadzonym o dorabianie filozofii. Nie wiem, ale niech Tobie bedzie ;) Nie
          zastanawialem sie za bardzo jak to bedzie wygladac.
      • swojski_fr_1 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 11:34
        Hmmm... dziwne...piszesz jak kobieta, uzywasz przynajmniej slow i
        calych sformulowan jednej, ktora bardzo dobrze znam ;-)

        UCZUCIA. One powoduja, ze wszystko jest nieprzewidywalne.
        Wplatajac palce w ich wlosy i wpatrujac sie w spuszczone oczy - masz
        czas na trojke swoich dzieci ? Nie okradasz ich z czasu i
        zainteresowania, ktorego od Ciebie potrzebuja?

        ten.inny napisał:

        > Witam wszystich forumowiczów ;)
        > Myśle, ze niepotrzebnie jedne osoby oceniają drugie. Kto czyta
        uważnie ten wate
        > k, wie o kogo chodzi. Wiem, ze trudno wypowiadać się o o sytucjach
        w których si
        > ę nie było. Sytemu łatwo jest umniejszać problem głodu. Do czego
        zmierzam ... W
        > każdym z nas są rózne pokłady uczuć. Do cześci z nich sie
        przyznajemy, inne uk
        > rywamy nawet przed samym sobą. Czasem je zagłuszamy wypowiadajać
        głośno to, co
        > temu przeczy. Tak samo dzieje sie z naszą seksualnością. Chcemy,
        dążymy i pragn
        > iemy miłości, zrozumienia i wielu innych uczuć, które uznawane są
        za wyższe. Wa
        > ge naszy żądź umniejszamy, skrywamy i czesto nie przyznajemy.
        Trzeba znaleść mi
        > ędzy nimi równowagę. Jak? To już każdej osoby rzecz indywidualna.
        > Mam ponad 30 lat, trójkę dzieci, żone i poukładany Świat. Kiedyś
        coś się zmieni
        > ło. Mój związek istnieje i ma się dobrze. To co się zmieniło, to
        to, że mamy te
        > ż i swoje małe Światy do którego druga osoba nie ma wstępu. Albo
        inaczej, nie s
        > tara sie do niego wchodzić. Tak sie składa, że zawsze miałem
        powodzenie. Co dzi
        > wne, z wiekiem jest coraz większe. Podobam się i dziewczyny tego
        nie ukrywają.
        > Juz widzę, jak niektóre osoby zaraz się po mnie przejadą ;) Nie ma
        problemu, je
        > śli komuś ulży ;) Jeśli ktoś myśli, że moje znajomości dotyczą
        wyłacznie seksu,
        > to się myli. Mam wiele naprawdę szczerych przyjaźni. Dziewczyny
        wiedzą, że mog
        > ą mi zaufać. To co wiem, zachowam tylko dla siebie, zawsze powiem
        co myśle. Zda
        > rza się, że z jedną osobą rozmawiam wiele godzin bez przerwy.
        Uczucie zaufania
        > i sympatię którymi mnie darzą nigdy bym nie zaznał, jeśli żyłbym
        jak wcześniej.
        > Druga strona medalu to pociąg fizyczny. Bez nici sympatii sex
        wydaje się nie ty
        > m, czego szukamy. Wspaniałe są te chwile razem, kiedy tak naprawdę
        jeszcze nic
        > takiego sie nie dzieje. Uwielbiam patrzeć na lekko spuszczone
        oczy. Moment opar
        > cia policzka na mojej dłoni. Zamknięcie oczu w chwili, kiedy
        wplatam palce mied
        > zy włosy. Wyginające sie ciało pod wpływem dotkniecia opuszkami
        palców pleców w
        > różnych niespodziewanych miejscach. Odgłos westchnięcia, gdy lekko
        nagdgryzam
        > uszko. Cały zestaw chwil, po których dziewczyna rozpływa się w
        dłoniach.
        > Jeśli ktoś ma mnie zaraz dać mi reprymende, chętnie poczytam.
        Proszę tylko o co
        > ś konstruktywnego. Odpowiedzi wskazujące, że autor ma różne
        kompleksy i na foru
        > m może sie wykazać, szkoda czytać, nie mówiąc o komentowaniu.
        >
        > Pozdrawiam Was.
        > Ps. Nie mam recepty jak Zyc, bładze po omacku. Podobnie jak Wy,
        ale to moja wła
        > sna droga ;)

        • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 12:27
          > Hmmm... dziwne...piszesz jak kobieta, uzywasz przynajmniej slow i
          > calych sformulowan jednej, ktora bardzo dobrze znam ;-)

          Pewnie to po prostu zbieg okolicznosci ;) W sumie Twoje slowa mozna by uznac za
          komplement.

          > UCZUCIA. One powoduja, ze wszystko jest nieprzewidywalne.

          Owszem, nieprzewidywalne. Tak nasze, jak i osob, ktore znamy.

          > Wplatajac palce w ich wlosy i wpatrujac sie w spuszczone oczy - masz
          > czas na trojke swoich dzieci ? Nie okradasz ich z czasu i
          > zainteresowania, ktorego od Ciebie potrzebuja?

          Mam dla nich czas i wykorzystuje go do dobrze. Jest czas na wyglupionie sie,
          rozmowy, jak i czytanie. Bardzo wesole sa me szkraby.
          • swojski_fr_1 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 12:37
            No i prosze, jacy jestesmy podobni ;-))

            ten.inny napisał:

            > > Hmmm... dziwne...piszesz jak kobieta, uzywasz przynajmniej slow i
            > > calych sformulowan jednej, ktora bardzo dobrze znam ;-)
            >
            > Pewnie to po prostu zbieg okolicznosci ;) W sumie Twoje slowa
            mozna by uznac za
            > komplement.
            >
            > > UCZUCIA. One powoduja, ze wszystko jest nieprzewidywalne.
            >
            > Owszem, nieprzewidywalne. Tak nasze, jak i osob, ktore znamy.
            >
            > > Wplatajac palce w ich wlosy i wpatrujac sie w spuszczone oczy -
            masz
            > > czas na trojke swoich dzieci ? Nie okradasz ich z czasu i
            > > zainteresowania, ktorego od Ciebie potrzebuja?
            >
            > Mam dla nich czas i wykorzystuje go do dobrze. Jest czas na
            wyglupionie sie,
            > rozmowy, jak i czytanie. Bardzo wesole sa me szkraby.

      • marlena_mill Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 13:31
        Sądzimy, że Ty również nie masz nic przeciwko, gdy ktoś wpłata palce
        we włosy twojej żony a ona mruży oczy i wygina się jak kotka pod mu
        śnięciem jego dłoni, które delikatnie oplatają jej ciało .... i
        pocłunkiem w kark... po cudownym sexie ?
        • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 13:47
          Pytanie jest jak najbardziej odpowiednie. Tylko po co ta nutka sarkazmu? ;) To
          jest temat do dyskusji. Jak zrobic, by byl wilk i owca cala. Jak sie zachowac i
          nie byc hipokryta. Przyznaje, nie bylo latwo. Jednak "rachunek zyskow i strat"
          wychodzi pomyslnie. Tu nie chodzi tylko o sex i nie przede wszystkim.
          Samo uczucie wolnosci ... pojscie gdzies ... poznania kogos i ... nie
          wykorzystania 'okazji' ;))
          • marlena_mill Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 13:57
            Mam nadzieję, że rachunek zysków- strat wychodzi także pomyślnie dla
            niej i dla wszych dzieci...
            Chociaz szczerze w to wątpię, bo gdy ktoś angażuje się poza domem to
            zazwyczaj dla domu i dzieci nie ma ani ochoty nic robić a i czasu
            brakuje. I nie mówię tutuaj o tobie, znam to z obserwacji wielu par,
            które właśnie w ten sposób oddalały się od siebie jakiś czas, by po
            jakimś czasie zakończyć takie małżeństwa, szkoda tylko dzieciaków:(

            To jest tak, jakbyś prowadził podwójne życie...miał dwie twarze,
            jedna w domu drugą gdy spędzasz czas poza nim w ciekawszynm jak
            rozumiem towarzystwie.
            • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 14:22
              Owszem wychodzi pomyslnie. Dzieci nie sa wcale przez to zaniedbywane. Czesto
              spedzamy czas razem, wyjezdzamy gdzies. O dzieci bardzo dbamy. I oboje zyjemy
              razem, a nie obok siebie. Jesli mam wyrzuty sumienia, to w stosunku do
              dziewczyn. Chociaz zawsze mowie jak jest, niczego nie obiecuje, ale i tak sie
              wplataja. To prawda, wtedy czasem sobie mysle ..., tym bardziej, ze nie traktuje
              ich jako obiekty seksualne. Fakt ... jak pisza cos milego, ze teskni ... glupio
              mi i nie odpowiadam. to jest jednak silniejsze ode mnie.
          • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 14:01
            > Tu nie chodzi tylko o sex i nie przede wszystkim.
            > Samo uczucie wolnosci ... pojscie gdzies ... poznania kogos i ... nie
            > wykorzystania 'okazji' ;))

            Skoro nie chodzi o seks to dlaczego mam wrażenie że "wykorzystanie okazji" nie
            polega na patrzeniu sobie w oczy przez cała noc?
            • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 14:28
              Ha :) Alez oczywiscie masz racje. Chodzilo mi o to, ze nie daze do seksu za
              wszelka cene. Lubie kobiece towarzystwo, a one moje. Gdy inicjatywa wychodzi od
              dziewczyny, satysfakcja tym wieksza. Chociaz i wtedy czesto nie korzystam.
              • marlena_mill Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 15:35
                Jesli faktycznie żyjesz tak jak o tym piszesz, to jestem szczęśliwa
                że nigdy nie spotkałam takiego faceta na swojej drodze, który albo
                zrobił mi dzieci by potem "realizować się" gdzieś na boku, albo że
                nie jestem jedną z "twoich" dziewczyn, które mają nadzieję i
                tęskniąc piszą sms-y...... i przekaż wyrazy współczucia dla żony.

                Wydaje mi się, że nie powinieneś nigdy się wiązać z nikim, bo są
                tacy ludzie , którzy myślą tylko o zaspokajaniu swoich potrzeb
                cudzym kosztem. Gdyby wszyscy ludzie (kobiety), którymi tak się
                bawisz znali prawdę zostałbyś zapewne sam....
                • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 16:07
                  Widze, ze mnie juz zaszufladkowalas. Pewnie i po trochu masz racje. Piszesz, ze
                  jesetes szczesliwa, ze nie spotkalas kogos takiego jak ja. Skad wiesz? Mam duzo
                  znajomych, gdzie nie wchodza w rachube takie ralacje. Nie znasz mnie, a juz
                  kategorycznie oceniasz. Jak napisalem, moj zwiazek ma sie dobrze. Ma wolnosc, a
                  im wiecej jej ma, tym mniej z niej korzysta. Podobnie ja. Tu nie chodzi tylko o sex.
                  Ach, no i nie bawie sie ludzmi. Niczego nie ukrywam.
                  • marlena_mill Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 10:52
                    Mówiąc o spotkaniu takiego faceta jak Ty na swojej drodze miałam na
                    myśli nie relacje koleżeńsko-towarzyskie tylko relacje w związku
                    dwojga ludzi, a Ty z tego co piszesz, jesteś w bliskich relacjach z
                    więcej niż "ukochaną tą jedyną" osobą, żal mi ciebie, bo nie wiesz
                    co to zaufanie, bliskość i wyłączność w związku. Widać nie potrafisz
                    naprawdę kochać nikogo oprócz siebie, a o zadbanych dzieciach nie
                    pisz bo dzieci wychowujące się w związku, w którym nie ma miłości
                    też to czują i ma to ogromny wpływ na ich rozwój emocjonalno-
                    uczuciowy.
                    Moim zdaniem żyjesz w "układzie" a nie w związku.
                    Twoja wola i twój wybór,i jeśli twojej żonie to odpowiada to OK.
                    • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 11:51
                      Wiem, ze Ciebie nie przekonam. Nie znasz mnie, a tym bardziej mojego zwiazku.
                      Jesli chodzi o dzieci, to ilosc uczucia i uwagi jaka na nich przelewamy jest
                      ogromna. Choc czasem daja 'popalic' ;)) Dlugi czas bylismy wlasnie w takim
                      standardowym zwiazku. Tez bylo dobrze. Ludzie sie jednak zmieniaja i ich
                      spojrzenie na Swiat tez. Moja zona kilka lat temu przyznalaby Tobie 100% racji.
                      Dzis juz nie.
                      Oczywiscie masz racje w tym, ze kazdy zyje jak chce i nikomu nic do tego. Kazdy
                      jest inny. Tobie dobrze jest jak jest, to sie tego trzymaj i tego Tobie zycze. ;)
              • yanux Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 31.05.09, 13:16
                ten.inny napisał:

                > Ha :) Alez oczywiscie masz racje. Chodzilo mi o to, ze nie daze do seksu za
                > wszelka cene. Lubie kobiece towarzystwo, a one moje. Gdy inicjatywa wychodzi od
                > dziewczyny, satysfakcja tym wieksza. Chociaz i wtedy czesto nie korzystam.
                Chyba że jestes inpotentem to jak Cie może pociagac
            • mosq-uito Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 07.06.09, 11:22
              Myślę, że nie rozumiesz jednej rzeczy, która jest bardzo ważna żeby
              dać nie tylko sobie ale i Jej - pełną satysfakcję. Bywają tacy,
              którzy nie dążą za szybko do celu, potrafią zbudować napięcie i
              wydobyć z kobiety to czego inni nie potrafią.
      • antheax Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 09:55
        A jak te wszystkie laski są Tobą zachwycone to powiedz mi tylko
        jedno: czy Twoja żona też uważa, że jesteś świetny w seksie, czy
        zaspokajasz ją, czy dajesz jej szczęście? Czy trenowanie na innych
        poprawia stan relacji seksualnych męża i żony?

        Może Twoje relacje z innymi dziewczynami są po prostu cholernie
        powierzchowne i dlatego Ci się zdaje, że wszystko jest OK.
        Oczywiście może być i tak, że rzeczywiście masz talent
      • antheax Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 10:07
        A jak te wszystkie laski są Tobą zachwycone to powiedz mi tylko
        jedno: czy Twoja żona też uważa, że jesteś świetny w seksie, czy
        zaspokajasz ją, czy dajesz jej szczęście? Czy trenowanie na innych
        poprawia stan relacji seksualnych męża i żony?

        Może Twoje relacje z innymi dziewczynami są po prostu cholernie
        powierzchowne i dlatego Ci się zdaje, że wszystko jest OK.
        Oczywiście może być i tak, że rzeczywiście masz talent


        ten.inny napisał:

        > Mam ponad 30 lat, trójkę dzieci, żone i poukładany Świat. Kiedyś
        coś się zmieni
        > ło. Mój związek istnieje i ma się dobrze. To co się zmieniło, to
        to, że mamy te
        > ż i swoje małe Światy do którego druga osoba nie ma wstępu. Albo
        inaczej, nie s
        > tara sie do niego wchodzić. Tak sie składa, że zawsze miałem
        powodzenie. Co dzi
        > wne, z wiekiem jest coraz większe. Podobam się i dziewczyny tego
        nie ukrywają.
        > Juz widzę, jak niektóre osoby zaraz się po mnie przejadą ;) Nie ma
        problemu, je
        > śli komuś ulży ;) Jeśli ktoś myśli, że moje znajomości dotyczą
        wyłacznie seksu,
        > to się myli. Mam wiele naprawdę szczerych przyjaźni. Dziewczyny
        wiedzą, że mog
        > ą mi zaufać. To co wiem, zachowam tylko dla siebie, zawsze powiem
        co myśle. Zda
        > rza się, że z jedną osobą rozmawiam wiele godzin bez przerwy.
        Uczucie zaufania
        > i sympatię którymi mnie darzą nigdy bym nie zaznał, jeśli żyłbym
        jak wcześniej.
        > Druga strona medalu to pociąg fizyczny. Bez nici sympatii sex
        wydaje się nie ty
        > m, czego szukamy. Wspaniałe są te chwile razem, kiedy tak naprawdę
        jeszcze nic
        > takiego sie nie dzieje. Uwielbiam patrzeć na lekko spuszczone
        oczy. Moment opar
        > cia policzka na mojej dłoni. Zamknięcie oczu w chwili, kiedy
        wplatam palce mied
        > zy włosy. Wyginające sie ciało pod wpływem dotkniecia opuszkami
        palców pleców w
        > różnych niespodziewanych miejscach. Odgłos westchnięcia, gdy
        lekko nagdgryzam
        > uszko. Cały zestaw chwil, po których dziewczyna rozpływa się w
        dłoniach.
        • ten.inny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 11:20
          Piszesz tak jakbym ze wszystkimi sypial, a to nieprawda. Moja zona uwaza mnie za
          dobrego w te rzeczy i owszem zaspakajam ja.
          Jesli chodzi o szczescie ... Mam taka nadzieje. Dobrze nam razem. Czasem sie
          sprzeczamy, ale glownie chodzi tu o drobnostki. Tak jak i w innych zwiazkach.
          Trenowanie? Ja nie widze sexu tak powierzchownie. On sie po prostu zdarza. Ale
          fakt, ta sytuacja sprawia, ze jesli sex jest, to z duza sila.

          Wlasnie o to chodzi, ze te relacje nie sa powierzchone. Przedwszystkim staram
          sie byc przyjacielem. Dzieki temu znam dziewczyny, ktore naprawde maja duze
          powodzenie. Relacje seksualne moga zaniknac, ale i tak pielegnuje kontakt.
          Chlopaki, narzeczeni sie zmieniaja, ja zostaje. Forma relacji dopasowuje sie,
          albo inaczej ... ja sie dopasowywuje.

          Czy mam talent? Nie wiem. Kobiety doceniaja szczerosc i przyznawanie sie do
          swoich slabosci. Nie lubia byc ograniczane i tak naprawde czesto maja
          przechlapane. Nawet te naprawde atrakcyjne. Nigdy nie wychodze na dana mi w
          danym momencie granice. Nie pie**prze jak to mowia, ze mi zalezy, ze czegos
          chce. Po prostu jestem.
    • jeremi007 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 13:29
      pewnie to przyjaźń, a nie pociąg seksulany...
    • pawello35 poszukiwany czwarty do teatru! 26.05.09, 14:20
      Posiadamy wolny bilet na najnowsza sztukę Jana Klaty "Szajba" w Teatrze
      Polskim we Wrocławiu na siódmego czerwca (godzina 20.00).

      Jesteśmy w stanie odstąpić go miłemu wielbicielowi teatru w zamian za
      transport (zrzucimy się na benzynę + frytki w McDonaldzie) z okolic
      Tarnowskich Gór ew. Bytomia ew. Katowic.

      Jesteśmy grupą dwóch młodych studentów i uroczej maturzystki. Czekamy na
      poważne propozycje!
    • doodka019 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 17:54
      to jesli go kochasz to na czym ta twoja milosc polega bo nie rozumiem cie
      wogole. nie chodzi mi o to ze przestal cie pociagac (czy wogole nie pociagal bo
      tego nie wiem)ale o to ze go zdradzasz- gdybys go kochala to bys nie zdradzila.
      moim zdaniem dla niego byloby lepiej gdybys sie zdecydowala - albo jestes z nim
      bo go kochasz albo odchodzisz sie zadowalac z innymi czy szukac milosci.
      p.s. a moze on ma tak samo jak ty??? :PP
    • black-emissary Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 26.05.09, 19:03
      A co Twój mąż na to?
    • Gość: Prawdomówny Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? IP: *.pz3-nat.espol.com.pl 26.05.09, 23:17
      Aż mi się niedobrze robi jak czytam to co pisze ta baba. Chyba, a raczej napewno
      nie miałaś w życiu prawdziwych problemów. Przydałby ci się soczysty kopniak od
      życia, może wtedy byś doceniłą to co masz. Albo i nie, bo takie jak ty są
      rozpsutymi gwiazdeczkami, które potrafią jedynie wzdychać do księżyca i bujać w
      obłokach. Mam nadzieję, że mąż się zorientuje, że go zdradzasz i wywali cie na
      zbity pysk...bo jedynie na to zasługujesz głupia bździągwo
      • marlena_mill Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 10:57
        Życie zawsze wystawi "rachunek" za nasze postępowanie i nie ma tu
        wyjątków !
        • haldeman79 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 12:10
          > Życie zawsze wystawi "rachunek" za nasze postępowanie i nie ma tu
          > wyjątków !

          Nie w tej bajce.
          • moreno68 Kurestwo i trzęsidupstwo 27.05.09, 12:18
            tyle na temat Twojej ,,miłości,, do męża.Jak mawia się w takich
            sytuacjach,,baw się dobrze tylko niczego do domu nie przynieś,,;)
    • miczum Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 27.05.09, 16:12
      Rozwiedź się w czym problem? Po co utrzymujesz ten stan sprawiasz krzywdę i
      sobie i mężowi (przede wszystkim). Rozumiem że ta sytuacja jest wygodna ale jak
      chcesz być uczciwa to nie ma raczej wyboru.
    • lilith-7 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 28.05.09, 08:28
      Rozumiem,że piszesz o miłości tak dużej,że aż przerodziła się w
      przyzwyczajenie....po tylu latach, nie dziwi mnie to. Niemniej tą
      miłość nie powinnaś nazywać jako do syna. Czy przy tej całej
      wspaniałości męża nie jest on dla Ciebie nieporadny, beznadziejnie
      nieudolny,że zaczynasz mówić o miłości jak do syna. Ja bym się
      zastanowiła w jaki sposób mogę pomóc mężowi by stał się dla mnie
      atrakcyjniejszy...może brakuje mu romantyzmu, moze wspólne wyjścia,
      taniec, podróże wzbudziły by w Tobie poszukiwane przez Ciebie
      potrzeby....A z tymi kochankami, pamiętaj ze to nie jest dobre
      rozwiązanie, bo zubożasz siebie...wypalasz i dręczysz przez to. Ja
      bym zainwestowała w faceta który jest ze mną już tyle czasu...
    • radababa Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 28.05.09, 22:48
      ...pomyśl, każda namiętność po czasie wygasa. Nawet jeśli twój mąż na początku
      cię pociągał, po 2 latach już nikt nie czuje ekscytacji. dlatego chyba nie warto
      poświęcać tak strasznej uwagi namiętnościom a skupić się na faktycznym uczuciu.
      a na rozładowanie napięcia polecam wspólny nordic walking :) o, np. tu -
      naspolke.pl/ogloszenia/widok/213
    • pasiol2 [...] 29.05.09, 10:06
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • endriumed Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 31.05.09, 19:24
      hej przeczytalem setki wypowiedzi na wszystkie tematy a sa rozne od dlugopisu w
      kiblu po zdrade itd...
      Posluchaj wystarczy namietnosc i sprubujcie cos innego nie tylko wy!!! ale
      naprzyklad pary czy cos podobnego . zdrada nic nie daje to robi zamkniecie sie
      was przed soba ,,tajemnice'' to daje nieporozumienia porozmawiaj z facetem o
      innych sprawach a to duzo zmienia. brak wam wyobrazni lub siedzicie dla zasady
      ze soba bo co ludzie powiedza a nie daj boze rodzina ?????? raczej sie nie
      myle!!!!! Jestes pierwsza osoba ktora skomentowalem choc przeczytalem
      co do joty wszystkie fora a twoje trafilo sie pierwsze hihi
      • twojabogini Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 02.06.09, 10:31
        Też przebrnęłam przez wszystkie posty...Tak mnie zastanawia, że nikt
        nie wpadł na pomysł, żebyś namówiła męża na zapisanie się do klubu
        swingersów.
        To chyba najlepsze wyjście z sytuacji. Ty będziesz mogła bez
        zakłamania zaspokoić swoje potrzeby seksualne. Mąż z kolei też
        będzie miał szansę na seks z kochanką, dla której jest atrakcyjny.
        Skoro go kochasz, to jak sądzę rozumiesz, że i on ma pewne
        potrzeby...Same korzyści.
    • szczesciara33 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 01.06.09, 22:07
      POZNAJ KOBIECE SZTUCZKI

      Kobiece Sztuczki - Poznaj sposoby na facetów.
      Są sposoby na facetów.

      Zmień marzenia w rzeczywistość
      • twórz dobre relacje w Twoim związku
      • unikaj potknięć i błędów
      • uwolnij swoją siłę w pełni

      Tego możesz się nauczyć !

      Więcej na naszej stronie internetowej kobiecesztuczki. pl
    • nie.to.nie Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 08.06.09, 23:33
      Zmienić.
    • hover.user123 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 10.03.16, 16:14
      Dzień Dobry; Zainteresowałem się tym forum kiedy mnie dopadł osobisty kłopot (żona się mną nie interesuje seksualnie):
      - Jestem 32-letnim facetem w miarę przystojnym, takie 4 z minusem
      - jestem z Zoną od 9 lat po ślubie, od 15 lat w ogóle razem
      - mamy 3 letniego syna i drugiego w drodze
      - mam bardzo silny popęd seksualny, Żona również takowy miała (i ma)

      Problem polega na tym, że przed urpodzeniem pierwszego syna nasza aktywność była bardzo wysoka
      aż do momentu :prawie, że porodu:. To znaczy w trakcie ciąży było również bardzo dobrze.
      Od kilku miesięcy Żona w ogóle nie ma zamiaru uprawiać ze mną seksu (chyba, że pracuję nad
      tematem starannie, wiecie o co chodzi). Od 3 lat zawsze ja inicjowałem sex, dodatki, filmy porno, które Ona bardzo lubi itp..... To ja zawsze byłem inicjatorem...
      Byłem przekonany całe życie, że wszystko jest ok dopóki nie zorientowałem się, że praktycznie codziennie podczas mojej nieobecności, Ona się świetnie bawi ze sobą (tablet z filmem porno i tyle)
      twierdząc (niewiedząc o mojej inwigilacji), że Lekarz w ciąży jej nie poleca orgazmów (bzdura jakich mało, ciąża nie jest zagrożona). Słuchajcie/czytajcie nie jestem frustratem tylko gdzieś musiałem się wyżalić. Dodam tylko tyle: Czy powinienem w Waszej opinii (Kobiety) powoli zejść jej z drogi, ustatkowac ją materialnie i grzecznie opuścić jej życie? Odpowiedzcie szczerze. Bardzo serdecznie Was wszystkich pozdrawiam.
    • mysliciel662 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 23.04.16, 16:08
      Aż chciałoby się napisać: zmień męża.
    • lucyy3 Re: Mąz mnie nie pociaga-co robic???? 07.06.16, 11:33
      czasem tak bywa w związku i małżeństwie że fascynacja mija.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja