poproszę o lek na złamane serce...

03.10.08, 11:08
na chorą duszę...na ból nie do opisania, bo mimo wszystko chyba chce
jeszcze życ, tylko jak???
    • taszita6 Re: poproszę o lek na złamane serce... 03.10.08, 11:59
      gdyby istniał taki lek ludzie byli by zawsze zadowoleni.
      Na dzień dzisiejszy tylko czas Ci pozostaje i nie zadręczać się w domu. iść do
      znajomych pogadać.
      jeżeli chodzi o mnie to ja ide zawsze do przyjaciółki i płacze jej na ramie, jak
      się wypłacze jest mi lepiej... i odnaleźć nadzieje!!
      • claratrueba Re: poproszę o lek na złamane serce... 06.10.08, 13:13
        Mam taki, sprawdzony, skutki uboczne- pozytywne. Dać sobie kopniaka w d.. i
        spisać na kartce: 1.co chciałabym robić a czego nie robię,2. jaka chciałabym być
        a nie jestem 3. jak to zrealizować. Jak najszczelniejsze wypełnienie czasu
        pozwala zapomnieć, szczególnie jeśli wymaga wysiłku intelektualnego- kurs
        językowy na przykład, albo nowy kierunek studiów. Zapisz się na aerobic, zacznij
        pływać, idź na siłownię- wyzwolą endorfiny, które są hormonami szczęścia. Jeśli
        Cię stać- zabiegi kosmetyczne. Nic tak nie poprawia humoru jak miły widok w
        lustrze. A i sam pobyt w salonie daje poczucie bycia damą. Odezwij się do
        starych znajomych- nie powinnaś być sama. Ucieknij w książki, przezywanie
        nierealnego świata pozwala oderwać sie od cierpienia. A jak juz ból minie-
        zostaną same korzyści.
      • ziolko86 Re: poproszę o lek na złamane serce... 06.10.08, 17:12
        czas tylko potrafi zaleczyć rany, niestety gdyby istniał jakis lek
        to każdy by sobie nim bół uśmierzył.
        Z innej beczki:
        Proszę o komentarze.
        Dziewczyna- ania, jest z facetem od ponad 3 lat. jak to w związku
        bywa raz jest lepiej a raz gorzej. wie o jego byłych, prawie
        wszystko, no właśnie prawie. On otworzył sklep, ona po swojej pracy
        jeździ i tam pomaga, zapomniałam wspomniec, ze chłopak jest
        nietutejszy, przez jakiś czas wynajmował mieszkanie, ale musział z
        niego zrezygnować i mieszka u dziewczyny od 5 miesiecy. tak jak
        wspomniałam miał dziewczynę- kasię była, ponad 4 lata temu,
        rozstali się bo ona jednak wróciła do swojego byłego chłopaka, sam
        porzucony mówił, ze ich układ to był tylko sex i nic więcej. po 2
        miesiącach ona powiedziała mu, ze jest w ciazy natomiast uspokoiła
        go, bo powiedziała, ze to dziecko to nie jego, ze wychodzi za mąż za
        tamtego itd.owy porzucony mógł dalej życ swoim życiem, zmienił prace
        ( zapomniałam wspomnie ze razem pracowali), tam zakumplował sie z
        Kamilem i wkrótce kamil zaprosił go na ślub i wesele. Bidny
        porzucony, wypiłc co nieco i zaczął żalic sie paniee młodej o swoich
        zwiazkach itd, i powiedział, ze podejrzewa, ze to dziecko kasi to
        mozę byc jego. to zdarzenie miało miejsce ponad 3 lata temu.Teraz
        porzucony jest w zwiazku z ania i niechcący od panny młodej
        dowiedziała się,ze porzucony miała takie wątpliwościa propos
        ojcostwa. Ania widziała o kasi i o tym,ze został przez nią
        porzucony, że wyszła za mąz za swojego byłego,i ze póxniej urodziało
        sie dziecko. Natomiast chronologia jest następująca: gość zostaje
        porzucony, laska wraca do byłego, 2 miesiace później mówi , ze jest
        w ciazy, ale zaprzecza jakoby to porzucony był ojcem( zapomniałam
        nadmienic, zę były chłopak kasi a obecnie mąż, był jakoś ustawiony
        życiowo, natomiast porzucony to student , który wynajmował stancje i
        zarabiał grosze). dzisiaj porzucony mówi, ze jakby był ojcem tego
        dziecka to by to wiedział, i ciage mówi, ze nie ma żadnego
        dziecka.wiec co sądzicie? kto jest ojcem?jak ma się zachowa ania?
        • jane-bond007 maslo maslane... 07.12.08, 00:23
          nic nie zrozumialam, zle to rozpisalas przedstaw wszystkich na
          poczatku a potem pisz uzywajac entera
    • malgkrzys Re: poproszę o lek na złamane serce... 07.10.08, 07:44
      Aneczka zgadzam sie z koleznaka ,ktora napisala o szczelnym
      wypelnianiu czasu.Ja po kazdym rozstaniu(tez z mezem) zapisywalam
      sie na jezyk,kurs,stypendium za granica nawet dostalam) korzysci:nie
      trzeba wyjasniac.Wlasnie wyjezdzam za granice pracowac dokladnie w
      swoim zawodzie.A z facetami? znalazl mnie moj chlopak z liceum
      (ktorymnie zostawil) i postanowialam to wykorzystac na maxa! super
      seks,i patrzy na mnie jak ciele..i zaluje ze mnie przed 30 laty
      zostawil..niech zaluje! dostarcza mi przyjemnosci a gdy wyjade to
      pewnie za mna przyjedzie...nie kocham go,ale jestem na mega haju
      seksualnie..tak to sie urzadzilo
    • pioraf66 Oto moja recepta... 10.10.08, 14:31
      Szczelne zapełnienie czasu nie jest żadnym lekiem na złamane serce -
      ponad rok temu przeżyłem bardzo bolesne rozstanie w związku który
      zrujnował moje małżeństwo. O swoich cierpieniach nie będę opowiadał
      bo większość pań odpowie "masz za swoje" więc nie dam im tej
      satysfakcji. Podziele się tylko moim spostrzeżeniem - po moim
      dramacie popadłem w pracoholizm - dosłownie zero minut czasu dla
      siebie, praca zakupy obiad o 2 w nocy i spanie...po pewnym czasie
      zauważyłem że pomimo że kilka miłych kobiet było zainteresowanych
      moją osobą nie mogłem im poświęcić ani minuty. Randkę jedną po
      drugiej odkładałem z tygodnia na tydzień w nieskończoność - żebym
      tylko się "odrobił".
      Straciłem przez to na pewno parę wyjątkowych okazji zawarcia
      ciekawych znajomości. Gdy się zreflektowałem upłynął kolejny rok
      samotnej udręki i robienia sobie wyrzutów o wszystko.
      Postanowiłem że to zmienię - znajdę czas dla samego siebie i dla
      kogoś.
      Znowu poznałem parę ciekawych kobiet z których...żadna nie ma czasu
      żeby się ze mną spotkać - mają wszystkie terminy szczelnie
      zapełnione, ani chwili wolnego czasu bo: praca, dom, dzieci, rozwód,
      delegacja, zakupy, aerobic, szkolenie, kurs językowy, dodatkowy
      fakultet w weekendy...
      Przykro mi że te naprawdę interesujące osoby, które mogłyby odnaleźć
      choćby i we mnie swojego przyjaciela nie dają sobie na to szansy.
      I tak żyję sobie z dnia na dzień i one żyją sobie też z dnia na
      dzień realizując jakies swoje dalekosiężne plany kosztem
      niespełnionych uczuć.
      Nie rób tego - nie zapełniaj sobie szczelnie czasu jak proponują
      tutaj koleżanki znajdź czas dla kogoś kto jest tego wart a reszta
      ułoży się już sama...zobaczysz.
      • ania19755 więc zaczęłam wypełniać sobie "szczelnie czas" 04.12.08, 19:37
        praca...praca...praca....
        • she_ra Re: więc zaczęłam wypełniać sobie "szczelnie czas 06.12.08, 20:03
          gdzieś czytałam, że im Ci gorzej tym wyższe obcasy noś, a więc:
          szpilki + fajna kiecka + nowa szminka + nowa fryzura + kilka
          najlepszych przyjaciółek + czas na relax (nie tylko praca-praca) +
          jakiś miły klub + taniec z jakimś nieznajomym przystojniakiem :)
          i uszka do góry!
      • malgkrzys Re: Oto moja recepta... 15.12.08, 06:43
        masz racje Piotr..to dziala na krotko,ale nie znam innego
        sposobu.nie potrafie w takiej sytuacji otworzyc sie na kogos
        innego..mlode osoby mysle po intensywnym zajeciu sie praca w koncu
        wyluzuja bo to normalna obrona organizmu.ja mialam juz troche lat w
        czasie tych przejsc i dzieci wiec praca byla koniecznoscia aby
        przezyc i mialam jeszcze sile na te dodatkowe zajecia.teraz juz
        nie...po uniesieniach znow mam zlamane serce..ale zero checi do
        zycia..tak to radzilam przed paroma tygodniami...
    • drugismutasek Re: poproszę o lek na złamane serce... 14.12.08, 21:29
      Nie ma lekarstwa na zlamane serce.......jedynie chyba sama walka z
      soba i czas,,,,,,,,,,,
      • morgan_as chyba wypłaczę sobie oczy 15.12.08, 20:51
        1. mieszkamy razem , ja i on u niego w domu. my na poddaszu i jego
        matka na dole ( okropna kobieta )
        2. nie mamy ślubu
        3. kupiliśmy psa , zaręczyny, wynajem sali , orkiestry itp,
        remontujemy mieszkanie po dziadkach
        4. remont mnieszkania pochłonął kase , nerwy
        5. mieszkanie do połowy zrobione , on mi teraz mówi że nie wie czy
        chce ze mną być
        6. ciągle nie ma go w domu, ja siedze sama , płacze i sie dręcze
        7. teraz też jestem sama
        8. ślub odwołany
        9. spakowaćź się i uciec czy czekać aż minie . jeśli wogóle ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja