jest moim idealem..jest kolega mojego faceta

08.10.08, 17:00
historia krotka, pogmatwana a ja wciaz nie moge przestac o nim
myslec...nigdy nie przypuszczalam ze moge zrobic cos takiego ze moge
oszukiwac i byc z kims kogo nie kocham a jednak zaskoczylam siebie
kolejny raz..a wiec w telegraficznym skrocie: po rozstaniu z facetem
z ktorym bylam bardzo silnie zwiazana poznalam innego - byl
inteligentny zabawny szczery i lojany swietnie nam sie rozmawialo
duzo sie smialismy i bardzo dobrze czulam sie w jego towarzystwie ot
niby zwiazek idealny a jednak..po uplywie raptem 4 miesiecy doszlam
do wnoisku ze go nie kocham a traktuje wylacznie jak bardzo dobrego
przyjaciela myslalam ze moze to uczucie pojawi sie z czasem ze moze
jeszcze nie jestem gotowa na zwiazek lecz im dluzej zwlekalam tym
bardziej utwierdzalam sie w przekonaniu ze nie moge go pokochac.
jednak prawdziwy problem polega na tym ze pokochalam...jego kolege
(pana X) z ktorym moj chlopak aktualnie wynajmuje mieszkanie i wiem
ze to nie jest platoniczne uczucie ze nie probuje szukac na sile
wiem ze on jest moja druga polowa wiem ze moglabym zrobic dla niego
wszystko i kochac calym sercem. i dlatego tez zachowuje sie podle -
tkwie w zwiazku z facetem ktorego nie kocham zeby widywac jego
kolege. wiem ze to chora sytuacja ale ja naprawde wiem ze to ten z
ktorym powinnam byc i co smieszniejsze nawet moj chlopak powiedzial
ze wkurza go to ze ja i pan X jestesmy tak podobni do siebie ze to
wyglada tak jakbysmy byli sobie przeznaczeni. widzi to ze pan X
zachowuje sie przy mnie inaczej ze chce 'dobrze przy mnie wypasc' ze
powiedzial mu ze jestem bardzo ladna itd. zmeczona cala ta sytuacja
odwazylam sie na bardzo smialy i nieprzemyslany krok: powiedzialam o
tym co czuje mojemu chlopakowi a panu X napisalam w mailu ze nie
jest mi obojetny. i jak sie mozna bylo tego spodziewac chlopak sie
wsciekl a pan X odpisal na nastepny dzien ze niepotrezbnie mu
napisalam tego maila w sensie ze wolalby nigdy go nie dostac. 2
tygodnie pozniej dostalam smsa od mojego chlopaka, z ktorym jakos po
tym wszystkim sie pogodzilismy, ze dobrze ze tak sie stalo bo gdyby
nasze spotkania we troje trwaly jeszcze przez jakis czas to z tego
co widzial to pewnie miedzy mna a panem X cos by sie zrodzilo.
wrocilismy do siebie mimo ze go nie kocham i tylko wciaz oszukuje bo
boje sie stracic kontakt z X. czuje sie podle ale czy moglam az tak
bardzo sie pomylic? bo na dobra sprawe co innego mogl mi odpisac
nawet jesli cos do mnie czuje to przeciez jest jego kolega. oni sami
o tym nie rozmawiali a ja bylam dzis u nich i pan x powiedzial
zebysmy zapomnieli o tym zebym sie nie martwila i nie bala sie do
nich przychodzic byl bardzo mily w stosunku do mnie i bardzo
zestresowany. blagam o odp co o tym myslicie :(
    • mariciadwa Re: jest moim idealem..jest kolega mojego faceta 10.10.08, 13:51
      z tym byciem z osoba, której się nie kocha to jest troche niebezpieczne. żebyś
      przypadkiem nie ugrzęzła na dłużej, bo potem już tylko przyzwyczajenie jest, a
      potem się żałuje tych straconych lat, które mogło się inaczej spędzić.
      porozmawiaj z tym jego kolegą na poważnie. albo najlepiej zerwij kontakt z
      obydwoma i ten, który bardziej będzie się o Ciebie starł, ten może będzie dla
      Ciebie własciwy. mam tu na mysli tego kolegę. bo jeżeli ten kolega nie będzie
      się starał jakoś o Ciebie to raczej powinnas sobie dac spokój i nie narzucac
      się!!powodzenia!
      • wamp1 Re: jest moim idealem..jest kolega mojego faceta 10.10.08, 14:45
        ja bym radziła nie wykorzystywac swojego chłopaka do spotkań z jego kolegą. to
        nie jest zdrowy układ. może własnie powinnas zakończyć kontakty z obydwoma
        panami. spojrzałabys na cała sytuację inaczej.
    • pioraf66 Re: jest moim idealem..jest kolega mojego faceta 10.10.08, 15:32
      A ja myślę że to dopiero początek bardzo namiętnego romansu z tym
      Twoim panem X - i powiem krótko: jeśli nie wsiądziesz do tego
      samolotu bedziesz tego żałować - nie dziś, nie jutro ale wkrótce i
      do końca życia...
      Powodzenia:)
    • maker6 Re: jest moim idealem..jest kolega mojego faceta 10.10.08, 20:38
      To mi przypomina sytuację jaką przeżyłem kilka ładnych lat temu, ale
      pamiętam to jak dziś... Wyglądało to mniej więcej tak, poznałem
      pewną dziewczynę z którą miło mi się rozmawiało, ale w zasadzie nic
      więcej nie było żadnej chemii... kompletnie nic.. Tak się składało,
      że mieszkała w akademiku ze swoją najlepszą przyjaciółką..., która
      jednakże miała chłopaka.. Jednak chłopak tamtej dziewczyny ją
      zostawił (miał drugą), więc ni stąd ni z owąd miałem dwie fajne
      laski, z którymi wspólnie spędzaliśmy wieczory i wekendy.. Miałem
      cudowne życie do jednej się przytulałem, ale jak się domyślacie
      wpatrzony byłem w tą drugą - porzuconą...i z nią rozmawiałem..
      rozumieliśmy się doskonale.. Długo tak nie wytrzymałem i
      powiedziałem to jednej notabene w Sylwestra.. a do drugiej
      zadzwoniłem w Nowy Rok.. (po wspólnej imprezie na której tańczyłem
      tylko z tą drugą - ta niby moja już mnie nie interesowała) Jaki był
      efekt ano taki, że jednego dnia miałem dwie kobiety a następnego już
      żadnej. Ta druga mimo, że nie byłem jej obojętny (wiem o tym) ujęła
      się honorem i nie mogła w ten sposób postąpić ze swoją najlepszą
      przyjaciółką... Do dziś źałuję, że nie jesteśmy razem bo strasznie
      się w niej zakochałem, ale niestety... straciłem ją taki laif..
      A jeśli dziś się nad tym zastanawiam, gdzie popełniłem błąd to
      stwierdzam, że trzeba było jeszcze odczekać a może nawet je
      perfidnie skłócić w imię uczuć wyższych... Ale ja oczywiście
      chciałem uczciwie no i przegrałem... ech...
      • panistrusia Re: jest moim idealem..jest kolega mojego faceta 10.10.08, 21:38
        A ja znam taką samą historię, tyle że skończyła się ślubem. Z wykorzystywaną
        przyjaciółką widują się do dziś.
Pełna wersja