Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy progr.

16.09.09, 00:51
To się Rene teraz utarza ze śmiechu, że mam poważne wątpliwości, czy pozwolić
dziecku chodzić na WDŻWR wg nowej podstawy programowej
www.ksiegarniarubikon.pl/product/id/11831,wedrujac-ku-doroslosci-podrecznik-dla-uczniow-klas-i-iii-gimnazjum-nowa-podstawa-programowa-
Jeśli jest choć ziarnko prawdy w poniższej recenzji
senyszyn.blog.onet.pl/KLAMSTWA-OBJAWIONE,2,ID389337832,n
to szkoła pod rządami Hallowej zrobi z dzieci kompletnych idiotów.
Czy to jedyna podstawa programowa do tego przedmiotu? Czy jest może taka
przygotowująca do życia w normalnej rodzinie?
    • dobrusia_to_ja Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 01:05
      Przeczytaj tę książkę, to wszystkiego się dowiesz:)
      • l.george.l Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 01:44
        Coś mi tu śmierdzi na odległość bez czytania. Spójrz do katalogu wydawniczego
        Rubikonu: pomieszanie z poplątaniem. Z jednej strony literatura religijna,
        bogoojczyźniana, z drugiej tematyka, przed którą ostrzegają na falach Radia
        Maryja - różne techniki stosowane przez sekty i przemycane pod postacią
        pseudoteorii pedagogicznych. Za cienki jestem, by to ogarnąć, ale może właśnie
        odkryłem jakiś megaspisek wymierzony w dzieci. Zastanawiam się, czy nie napisać
        do Radia Maryja - oni mają ekspertów od sekt. Hi hi hi, na tym oni się akurat
        dobrze znają.
    • kazek100 Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 08:55
      Tak, ale to tylko jeden problem.

      Inne problemy, niezależne juz od Podstawy Programowej, ale za to o
      wiele poważniejsze, bo trudniejsze do zmiany, to:

      - katechetki uczące wdż (rodzice wypisują dzieci, bo po co im
      dodatkowa lekcja religii?);
      - naciski dyrektorów, bo wszyscy rodzice w klasie wypisali dzieci z
      wdżu, dzięki czemu na tej godzinie odbędzie się fakultet a
      nauczycieli uchroni się przed dodatkową godziną do pensum właśnie
      wprowadzoną przez panią Hall. Pomysł nowy, a przyznacie, że paskudny;
      - godziny wdż o 7.15 albo trzy gopdziny po lekcjach danej klasy;

      Wszystkie opisane wyżej przypadki - autentyczne, z poznańskich
      szkół.

      Jeśli się dowiem, że w szkole mojego dziecka katechetka uczy wdż, to
      też je z tego wypiszę. I hipokryci będą mieli argument.

      acha, właśńie widziałem badania CBOS,w których pytano, kto powinien
      mieć wpływ na nauczania nie tylko seksualności, ale także stylu
      myślenia, idei etc etc. Oczywiście większość odpowiedzi
      to "rodzice", wysoko "szkoła", wskażan na Kościół - w granicach
      błedu statystycznego. Wygląda na to, ro Polacy posyłają dzieci na
      religię dla świętego spokoju, ale poza tym na instytucję Kościoła
      mają bardzo zdrowe spojrzenie. Jest o tym w najnowszym Głosie
      Nauczycielskim, na razie tylko w wersji papierowej, w sieci jeszcze
      nie.
      • l.george.l Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 09:28
        kazek100 napisał:
        [...]
        > właśńie widziałem badania CBOS,
        [...]

        Masz możliwość wykonania skanu i wrzucenia tekstu do wglądu?

        [...]
        > wskażan na Kościół - w granicach błedu statystycznego.
        [...]

        Jakiś matrix, kurna... To skąd to przyzwolenie na klerykalizację szkoły?
        • kazek100 Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 12:34
          Nie mam w domu skanera, w słuzoby mi padł. Za pare dni to powinien
          byc juz w necie www.glos.pl (nie - .net, bo wtedy wyskoczy głos
          wielkopolski). Oni co prawda nie wszystko wrzucają do netu, ale
          zobaczymy. Tak czy owak - gazeta jest dostępna, gdyby ktos nie
          wierzył...

      • l.george.l Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 09:31
        kazek100 napisał:

        [...]
        > - naciski dyrektorów, bo wszyscy rodzice w klasie wypisali dzieci z wdżu
        [...]

        Z tym podejściem dyrektorów różnie bywa. W szkole mojego dziecka zachęca się do
        udziału w zajęciach i nagradza się to punktami do oceny ze sprawowania.
        • kazek100 Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 12:37
          Bo jak zwykle - w każdym systemie zdarzają się ludzie myślący
          samodzielnie i hipokryci ulegli jakiejkolwiek władzy.

          Paradoksem naszej sytuacji jest może to, że ludzie bez własnego
          zdania i ulegli sile Kościoła stroją się w piórka niezaleznych i
          niepoprawnych politycznie, ale to tylko kwestia werbalna. Wielu
          dyrektorów szkół to ludzie nie bojący sie byle proboszcza i z klasą.

          Inna rzecz, pamiętaj że mieszkasz w Poznaniu. Ileż ja sie już
          nasłuchałem opowieści dyrektorów z róznych wiosek, że nawet sprawy
          kadrowe muszą z proboszczem uzgadniać. Bo proboszcz rządzi
          burmistrzem, a od tego, to już dyrektor szkoły zawsze jest
          uzależniony...
          • drhuckenbush Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 14:09
            A po ulicach biegaja biale niedzwiedzie...
            Czego to ludzie nie wymysla...
            • kazek100 Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 14:38
              acha, efekt tzw. wyparcia. Psychologicznie zrozumiałe.

              nazw wiosek Ci nie wypiszę, bo wspomniani dyrektorzy nie chcą mieć
              jeszcze więcej trucia, niż mają i muszę to uszanować. A fakty
              dotyczące WDŻ które opisałem, tez Twoim zdaniem nie mają miejsca?
              Jeden z nich jest z VI LO... sprawdź, który.
            • kazek100 Re: Czy posłać dziecko na WDŻWR wg tej podstawy p 16.09.09, 21:43
              Tak sobie pomyślałem własnie...

              w sumie to niczego bym tak bardzo niepragnął, jak tego, być miał
              rację w swych wątpliwościach. Ale niestety...

              ciekawostka znaleziona na innym forum (przyznaję, że nie na temat):

              „Dziennik Łódzki” wziął na tapetę ciekawą sprawę kapelanów
              szpitalnych. Okazuje się otóż, że zadłużone szpitale płacą kapelanom
              więcej niż zwykłemu personelowi medycznemu. W ubiegłym roku
              statystyczna pielęgniarka zarabiała miesięcznie 2400 zł brutto,
              lekarz miał średnio 3037 zł, a etatowy kapelan – 4000 zł. Klechę
              wyprzedził tylko dyrektor placówki służby zdrowia ze średnią pensją
              6000 zł brutto (to wyniki badań firmy Sedlak & Sedlak, według „DŁ”
              wiarygodne, według nas – zaniżone). Wszystkim można obciąć pensje,
              wszystkich można zwolnić, ale kapelan jest nietykalny – nawet w
              obliczu groźby bankructwa i zamknięcia szpitala."

              jakiś komentarz, koledzy z Kurii??
    • renepoznan Ty george przygotowujesz swoje dzieci do życia w 16.09.09, 15:05
      RODZINIE?????
      A juz myślałem, że wybijesz im z głów te jakieś tradycyjne rodziny z daleka
      cuchnace klerykalizmem i fanatyzmem religijnym.
      Byłem przekonany, że wychowujesz je do wolnych i nie zobowiązujących do niczego
      związków - najlepiej oczywiście niekonwencjonalnych i w zakresie płci jak i
      ilości uczestników.
      Co się stało? Żona zadziałała?

      ;)
      • l.george.l Re: Ty george przygotowujesz swoje dzieci do życi 16.09.09, 15:41
        Nie podejrzewam byśmy inaczej definiowali rodzinę, więc nie rozumiem Twojej
        wypowiedzi. Może bezwarunkowo traktujesz formalności? Ale powiedz z ręką na
        sercu, do czego one są potrzebne. Zbliżam się powoli do srebrnych godów i mogę z
        całą odpowiedzialnością już stwierdzić, że akt małżeński przyda się przez całe
        życie moje żonie i mnie tylko do dwóch spraw: po pierwsze, by bez problemu
        odbierać od listonosza przesyłki w zastępstwie, po drugie, gdy któreś z nas
        umrze, ułatwi to sprawę spadkową. I tyle. Dobrze wiesz, że wartość
        przysięgi/umowy małżeńskiej nie jest wiele warta. Jej zerwanie nie pociąga za
        sobą żadnych konsekwencji (czasami majątkowe, jeśli ma się majątek), ani też
        niczego nie gwarantuje, ani miłości, ani wierności, ani seksu parę razy w
        tygodniu za miskę zupy (jak w Afganistanie). Ja zawsze byłem i jestem
        pragmatykiem i na żadne zaklęcia czary-mary, że coś jest nierozerwalne mnie się
        nie da nabrać. Zresztą co tu dużo gadać, podobno jak grzyby po deszczu powstają
        kancelarie prawne specjalizujące się w doradzaniu jak unieważnić ślub kościelny.
        Ale po co? Dla kolejnej ceremonii? By znów wypowiedzieć sakramentalne "i nie
        opuszczę cię aż do śmierci" kolejnej osobie? 60% ponownych związków rozpada się,
        więc to dokładnie pokazuje, że te formalności są gó... warte.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja