Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p...

19.10.09, 06:26
biedni, wszyscy w klucz nie trafili, jakby to bylo cos wielce trudnego. nie
dostali sie, gdyz sie nie uczyyli lub nieynteligentni sa lub tez przez
naucztciela co nie potrafil nauczyc.klucz nie ma tu nic do rzecz, po to sa 3
lata nauki w liceum, by nauczys sie w niego trafiac (co nie jest jakims
trudnym zadaniem)
    • Gość: gość Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.09, 07:57
      Tak, tylko, że Szymborska robiąc interpretację SWOICH wierszy dostała z matury
      60% :D

      Owszem, tłumaczenie się, że nie trafili w klucz (bo klucze były głupie ;)) jest
      bezsensowne, bo inni mieli te same matury, te same klucze i jakoś sobie
      poradzili. Po prostu trzeba mieć dobre przygotowanie i dużo szczęścia. Jak
      zabraknie jednego albo drugiego to niestety punkty idą w dół...
      • paulinaa Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do 19.10.09, 10:03
        zgadzam się, że klucz nie jest najlepszym rozwiązaniem ALE pisanie wypracować
        pod klucz da się wypracować i nauczyc. Ja miałam w liceum polonistkę, która w
        klasie maturalnej raz w tygodniu kazała pisać wypracowanie pod klucz. Mature z
        polskiego zdalam na ponad 80% mimo iż nie była mi ona do niczego potrzebna a
        umysł mam ścisły
    • Gość: ere wylewanie krokodylich łez IP: *.icpnet.pl 19.10.09, 08:47
      Nie każdy musi studiować.
      A już zupełnie rozbrajające było stwierdzenie, że w liceum, za wypowiedzi
      rodzice wytoczyliby proces. Halo, jesteście dorośli, mama i tata niczego za was
      nie powinni już wytaczać!
      • Gość: man Re: wylewanie krokodylich łez IP: *.man.poznan.pl 19.10.09, 09:24
        paranoja! wieie o czym ten atykol jest? to kolektywne oburzenie ze profesor nie
        uznaje ze kazda picza jest 'ynteligentniejsza' od facta. Dalej to pogarda dla
        przekroju spolecznego grupy zaocznej
    • Gość: TomTim Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.icpnet.pl 19.10.09, 09:11
      Widać że pisałeś starą maturę.... albo w ogóle jej nie pisałeś
    • oszian trochę dłuższy komentarz 19.10.09, 09:40
      Zosia lat 22 studentka zaocznych studiów z wynikami matury powyżej 90% z
      każdego przedmiotu powód zaocznego trybu: matka chora na schizofrenie potrzeba
      całodobowej opieki tylko w niektóre weekendy zostaje z nią ktoś z rodziny
      Stefan lat 19 studiuje zaocznie jego rodziców nie stać by przez kolejne pięć
      lat żył z ich kieszeni. dokłada się do rachunków i pracuje na 2 zmiany. Stefan
      nie może sobie pozwolić by być darmozjadem i żyć z pieniędzy rodziców.
      Julia 22 studentka zaoczna studiuje dwa kierunki do tego pracuje jest jej
      ciężko ale w przyszłości chce być kimś,a nie ledwo co zdać jakiekolwiek studia
      Natalia lat około 28 świeżo upieczona dziennikarka, która chce w jakikolwiek
      sposób zabłysnąć, z dobrej rodziny bez problemów materialnych. Niestety z
      brakiem zrozumienia otoczenia.
      • gocha221 Re: trochę dłuższy komentarz 19.10.09, 11:13
        Nie wiem, skąd pomysł, ze studenci dziennie to niepracujący
        darmozjadzi. To takie samo uproszczenie, jak to, że zaoczni to
        ćwierćinteligenci, zbyt leniwi by studiować diennie.

        Ja cale studia (dzienne, AE) pracowalam, w wakacje zasuwałam ile
        mogłam, żeby odłożyć na "czarną godzinę", książki i np. zimowe buty,
        jak wiedziałam, że stare już się rozpadają.
        Na pierwsze wakacje pojechalam w wieku 28 lat, bo wcześniej
        pieniądze szły najpierw na podstawowe potrzeby, później na pierwsze
        auto, mieszkanie itp.
        Teraz studiuje drugi kierunek, już zaocznie, bo praca dowrywcza za
        1200 w wieku lat 30 nie bawi i widzę znaczną różnicę, po pierwsze w
        poziomie nauczania a po drugie w poziomie uczenia się (inne
        obowiązki, praca na pełen etat) itp.

        • dikus21 Re: trochę dłuższy komentarz 19.10.09, 11:24
          gocha221 napisała:

          > Nie wiem, skąd pomysł, ze studenci dziennie to niepracujący
          > darmozjadzi. To takie samo uproszczenie, jak to, że zaoczni to
          > ćwierćinteligenci, zbyt leniwi by studiować diennie.
          >
          > Ja cale studia (dzienne, AE) pracowalam, w wakacje zasuwałam ile
          > mogłam, żeby odłożyć na "czarną godzinę", książki i np. zimowe buty,
          > jak wiedziałam, że stare już się rozpadają.
          > Na pierwsze wakacje pojechalam w wieku 28 lat, bo wcześniej
          > pieniądze szły najpierw na podstawowe potrzeby, później na pierwsze
          > auto, mieszkanie itp.
          > Teraz studiuje drugi kierunek, już zaocznie, bo praca dowrywcza za
          > 1200 w wieku lat 30 nie bawi i widzę znaczną różnicę, po pierwsze w
          > poziomie nauczania a po drugie w poziomie uczenia się (inne
          > obowiązki, praca na pełen etat) itp.
          > w poziomie nauczania różnica? możesz przedstawić jaka?
          • gocha221 Re: trochę dłuższy komentarz 19.10.09, 21:04
            Mogę.
            Np. studenci dzienni mojego kierunku (myślę, że każdego) mają o wiele więcej
            godzin poszczególnych przedmiotów.
            I niby w teorii materiał/program ten sam, to w praktyce wygląda do trochę inaczej.
            Oczywiście można samemu uzupełnić/doczytać itp, ale to jednak nie to samo co
            dyskusja z wykładowcą i zajęcia na uczelni.
            Szczególnie, że jednak część studentów jest zainteresowana okrojeniem materiału,
            bo "mniej na zaliczenie". Oczywiście dzienni też sa tym zainteresowani, ale w
            przypadku studiów zaocznych prowadzący chętniej na to przystają...

            Do tego, sposób organizacji zajęć robi swoje negatywnie wpływając na jakość.
            Np. zajęcia od 8 do 20, kiedy to już od 16 się "odpływa" oraz robienie bloków z
            1 przedmiotu (pewnie wygoda układających plan i prowadzącego) - od 8 do 16 mamy
            ten sam przedmiot, z tym samym prowadzącym... Po 3 godzinach można mieć dość, a
            co dopiero pod 8...
            Podczas moich studiów dziennych tak nie było, zajęcia z danego przedmiotu były
            równomiernie rozłożone przez cały semestr, co zapewniało powolne, systematyczne
            przyswajanie wiedzy, a nie wszystko na hurra..
        • Gość: Amber Re: trochę dłuższy komentarz IP: 94.254.151.* 19.10.09, 22:10
          Właśnie - chciałam dodać, że podobny "los" spotyka studentów dziennych. Studiują
          i pracują. W przypadku problemów w pogodzeniu pracy ze studiami wykładowcy
          zwykle mówią: "to chce Pani/Pan studiować, czy pracować?", rzadko który
          zastanowi się nad tym, że żeby studiować niektórzy muszą pracować...
    • dikus21 nie zawsze.. 19.10.09, 10:08
      Przeczytałam artykuł i prawdę mówiąc jestem w szoku.. studiuję zaocznie na tym
      kierunku właśnie i wydaje mi się że dość niesprawiedliwe są osądy typu; poszli
      na zaoczne bo na dzienne sie nie dostali a na zaocznych łatwiej. sama zdałam
      mature na ok 80%każdy z przedmiotów, ale wybrałam zaoczne żeby móc chociażby
      pracować i trochę sie usamodzielnić odciążając rodziców. Studenci zaoczni
      pracuja w ciągu tygodnia, a weekend po 11 godzin siedzą na zajęciach. i tak
      wygląda mniej więcej tydzień z ich życia. trzeba jeszcze znależć czas na
      naukę, i chwile odpoczynku. Mamy ten sam materiał co dzienni, te same książki
      do czytania i te same zadania do robienia.i tylko dlatego że płacimy za
      uczelnie jesteśmy gorsi?
      • Gość: laka Re: nie zawsze.. IP: *.icpnet.pl 19.10.09, 10:55
        Podpisuję się pod tym samym. Byłam na zajęciach opisywanych w artykule, i wiem
        jak naprawdę wyglądały wypowiedzi rozmówców, w tym moje też. Studenci zaoczni
        nie są w niczym gorsi od studentów dziennych. Pracują, uczą się. Wszyscy Ci,
        którzy byli za słabi, lub im się nie podobało, po prostu odpadli. Liczba
        studentów na drugim roku jest wciąż i tak bardzo wysoka. Trzeba było powyciągać
        brudy, żeby ktoś w ogóle artykuł przeczytał... no i się udało.
    • kika0106 Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 19.10.09, 10:29
      To tak dla kontrastu: życie studenta dziennego...(moje):

      Pobudka o 6, na 3-4 godziny na uczelnię, na 12 do pracy, koniec o 20-21....I tak codziennie oprócz śród (wtedy cały dzień na uczelni). Wszystkie weekendy po 12 godziny w pracy, żadnego dnia wolnego...A jeszcze raz na jakiś czas trzeba wygospodarować te kilka godzin na życie towarzyskie..tak, dla zdrowia psychicznego ;)...I co niby, tylko studenci zaoczni harują, piją litry kaw i jeszcze może order niech dostaną...żałość
    • Gość: Świstak Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: 212.160.172.* 19.10.09, 10:39
      Człowieku idz Ty sie ku*** leczyć, chociaz nie wiem czy ci to pomoze.
      Sam chyba jesteś niespecjalnie inteligentny. Lepiej pracowac i
      zasuwać w weekendy na uczelnie niz tak jak Ty bo podejrzewam ze
      jestes na dziennych siedziec u mamusi na garnuszku, ktora wypierze,
      wyprasuje i obiadek Ci ugotuje ;]
      No ale coz "dzieci" w wieku dwudziestuparu lat tez zyją w
      społeczeństwie.
      Natmoast odnoszac sie do artykułu. Pani redaktor chyba "troche"
      przeinaczyła fakty, a to sie mija z etyką dzienniakrska.
      Przynajmniej tak mnie ucza na studiach (jestem w tym kierunku o
      którym pisze Pani redaktor.). Takze artykul wydaje sie "lekko"
      zaklamany" i nie oddajacy w pelni sensu, atmosfery zycia studetna
      zaocznego.
      • Gość: gość Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: 83.1.180.* 19.10.09, 11:13
        tak właśnie...
        tyle jest odmian studiowania co studentów...

        jak można wypuścić tak niekompetentny tekst na światło dzienne w renomowanym
        piśmie???
        przydałoby się zwrócić uwagę choćby na jedną osobę, która siedzi w pierwszej
        ławce i zapytać jakie jest jej życie... Kasia zapewne w tych rzędach nie bywała...
        • dikus21 Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do 19.10.09, 11:21
          to nie ma być kłótnia kto ma gorzej dzienni czy zaoczni. wszyscy musimy się
          uczyć, dużo osób na dziennych również pracuje i doskonale to rozumiem. jednak to
          zaoczni w tym artykule pokazani są jako mniej inteligentni. szkoda że osoba
          pisząca ten artykuł nie zapytała większej ilości osób dlaczego są na zaocznych.
          może wtedy sprawa wyglądała by inaczej. bo rodziców nie stać na utrzymywanie do
          24 roku życia? bo przenieśli się z mniejszej miejscowości do większego miasta
          żeby móc wogóle studiować i jakoś sobie muszą radzić? a może po prostu to im
          bardziej odpowiada. dlaczego jesteśmy negowani i przedstawiani w świetle
          "nieuków", mniej mądrych, którzy bawią się na wykładach i ściągają na egzaminach..?
      • Gość: Abeille Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.ibb.waw.pl 19.10.09, 19:34
        A nie przyszło Ci do głowy, że są takie kierunki, których się nie da zaocznie
        studiować??
        Może właśnie autor dwóch postów powyżej mojego taki kierunek sobie wybrał.

        Bez sensu jest pisać, że studenci zaoczni to Ci co się nie uczyli w liceum, jak
        również, że studenci dzienni to lenie i duże dzieci. Każdy przypadek jest inny a
        wybór studiów dziennych nie zawsze oznacza chęć przedłużenia sobie dzieciństwa o
        5 lat.
        • Gość: dikus21 Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.09, 20:46

          jakie to są kierunki?
          • gocha221 Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do 19.10.09, 21:07
            Z tego co wiem, to medycyny weekendowej jeszcze nie ma.
            • Gość: dikus21 Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 19.10.09, 21:34
              wydział lekarski wieczorowe ma np w Łodzi. co prawda koszt 13tysiecy, ale
              dziennie typowo to nie jest. poza tym to jeden kierunek jesli sie uprzec. reszta
              z załozenia jest dzienna i zaoczna
    • darkcalya Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 19.10.09, 11:30
      Szczerze mówiąc artykuł jest nieobiektywny, a pani redaktor zeszła do
      podziemia pisząc takie bzdury. no ale cóż...powiem pani jak to jest
      ze mną. akurat studiuję na tym kierunku i na pewno nie jest mi lekko,
      gdyż mam 20 lat, sam się utrzymuję, płacę sobie rachunki, opłacam
      studia i znajduję czas na naukę. moich rodziców nie byłoby stać na
      dzienne studia na które dostałbym się bez problemu a głównym powodem
      dla którego studiuję zaocznie jest to, iż chciałem się usamodzielnić
      i odciążyć finansowo swoich rodziców! na kierunku jest wiele
      podobnych mi osób, które godzą pracę z nauką i którym też jest
      ciężko. wcale nie uważamy się za gorszych i nie sądzimy że jesteśmy
      lepsi od dziennych studentów. sądzę, że jest nam o wiele trudniej a
      mimo to udaje nam się trwać na tym wydziale. egzaminy są często
      bardzo wyczerpujące, zajęcia również a my jako ludzie o sile jakiej
      widocznie pani, która napisała ten artykuł, brakuje ukończymy te
      studia bo stały się one naszą pasją.
      artykuł jest jednostronny i nie wiem co kierowało autorką, widocznie
      nie wie pani jak to jest w prawdziwym życiu! szkoda się rozwodzić nad
      tymże godnym pożałowania tekstem! życzę sukcesów pani redaktor
    • anmi5 co za bzdury! 19.10.09, 11:31
      co za bzdury! jestem zaocznym magistrem filologii polskiej, jakoś
      przez całe pięć lat nikt mi nie powiedział, że mam łatwiej a sama
      raczej tego nie zauważyłam. Przez cały okres studiów tylko dwóch
      profesorów stwierdziło, że skoro jesteśmy zaoczni, mamy pracę,
      często rodzinę, to zmniejszą nam liczbę lektur, a po za Nimi
      mieliśmy IDENTYCZNY program jak dzienni,tzn. obowiązkowe 100 letur z
      lit. staropolskiej na I roku i tak aż po V, mało tego, często
      przedmioty, które dzienni mieli fakultatywnie, my mieliśmy
      obowiązkowo, więc, gdzie tu jest łatwiej? Tak przy okazji mogę
      wspomnieć, że mieszkając w czasie studiów w Poznaniu
      miałam "przeyjemność" zdawać część gezaminów z dziennymi, nie wiem
      czy to był tylko przypadek, czy rzeczywisty stan wiedzy studentów
      dziennych, ale ich poziom był po prostu żenujący a zaliczenie
      Musierowicz do prozy feministycznej po roku 90 jest najlepszym tego
      przykładem.
      Co do samego artykułu, nie mam pojęcia jaki redaktor dopuścił tak
      niechlujnie napisany tekst, ale wypracowanie na poziomie
      gimnazjalnym powinno raczej znaleźć się w koszu niż na stronach
      gazety.
      • Gość: m Re: co za bzdury! IP: *.echostar.pl 19.10.09, 12:31
        ja studiuję filozofię - zaocznie, mimo że zdałem maturę ze średnią 5.0
        niestety nie stać mnie ani mojej rodziny na utrzymywanie mnie, dlatego musiałem
        wybrać taki tryb nauki... artykuł wcale nie jest obiektywny! u mnie na I roku
        było 180osób, do IV dotarło zaledwie 45! niektórzy sami zrezygnowali ponieważ
        nie radzili sobie z pracą i egzaminami, inni myśleli że to będzie jakaś impreza,
        a jeszcze inni przyszli zobaczyć jak wyglądają studia
        • Gość: Szary Re: co za bzdury! IP: *.icpnet.pl 20.10.09, 21:40
          mam podobnie jak Kolega... z tym, że z powodu zawirowań trafiłem na filozofię
          zaoczną po innych kierunkach. Przed trzydziestką nie pójdę na dzienne.
          Dodam, że nie czuję się głupszy, nie ściągam i nie piję kawy. Ci co ściągają
          często nie dojeżdżają do końca. A jak dojeżdżają, to mają "papierek", ale są
          głupi. Zaoczni, dzienni i inni - bez różnicy. I co im z tego? Studiuje się
          nadal dla siebie, tylko ludzie tego nie kumają. Pozdrawiam. Acha, artykuł cinki
          - jest "akcja" - to każde wydanie lokalne musi coś napisać... ech.
    • kochampieczarki Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 19.10.09, 16:25
      Brawo dla "wspaniałej" Pani dziennikarki!
      Jasne, rozumiem, że nic ciekawego nie przychodziło do jej mądrej głowki, wiec
      postanowiła napisać o szkole, czyli zakładam, że o czymś z czym zawsze miała
      problemy.
      Pomijam fakt, że nikt nie został przez nią poinformowany o tym, co zamierza
      robić tak na prawde na zajęciach.
      Pomijam również, że jej zachowanie było bardzo nieetyczne..
      Nie wspomne tez o tym, że zwyczajnie zrobiła z nas, studentów, leniwych
      baranów, którzy poszli na zaoczne, bo cóż.. co innego im pozostało...?
      Ale żeby żeby robic ze studentow uzalajacych sie nad soba nieudacznikow..
      Zyczymy ukochanej dziennikareczce samych porazek!!:)

    • freesoul11 bardzo słaby artykuł 19.10.09, 22:59
      Jeżeli autorka była na dziennych, na garnuszku rodziców, to niestety poszły
      one na marne.. Bardzo tendencyjny, miernej jakości tekst, najłatwiej materiał
      traktować wybiórczo, no ale jeżeli się nie ma pomysłu na artykuł to takie
      gniotki wychodzą. Pulitzera nie będzie.
    • simpleguy89 Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 20.10.09, 01:24
      Rozumiem, że czasem trzeba coś napisać na dany temat tak by redaktorowi
      naczelnemu się to spodobało a i niektórym czytelnikom pewnie pasuje takie
      stereotypowe przedstawienie sprawy. Pozwolę więc sobie zadać autorce jedno
      pytanie; czemu opisała to pani tak powierzchownie i tendencyjnie?
      Uczestniczyła pani przez jeden dzień w płatnych zajęciach nie ponosząc przy
      tym żadnych kosztów, spisywała wyrwane z kontekstu wypowiedzi moich
      wykładowców, kolegów i koleżanek, pijąc przy tym cztery kawy. W tym samym
      czasie nie wypiłem żadnej, starałem się aktywnie uczestniczyć w zajęciach
      praktycznych i skrupulatnie notowałam na wykładach. To wszystko pomimo
      niecałych trzech godzin snu. Wydaje mi się, że z całej soboty "wyniosłem"
      nieco więcej niż to opisano w powyższym artykule. Sądzę, że osoby z którymi
      pani wtedy rozmawiała również
    • zolwi.kowa Gratulacje Pani Redaktor! 20.10.09, 01:38
      Chciałam poruszyć kilka kwestii.
      Jeden. Nie można negować studentów dziennych, tylko dlatego, że mają zajęcia w ciągu tygodnia. Część z nich przecież też pracuje. Część studiuje dwa kierunki. Ale przyznaję, że po obserwacjach przeprowadzonych wśród sporej grupy znajomych, dzienni( niepracujący) maja na pewno łatwiej na co dzień: więcej czasu do dyspozycji, więcej zajęć, z których mogą skorzystać. Ale też im jest trudno.

      Dwa. Nie można negować studentów zaocznych dlatego, że wybrali taką formę nauki, bo IM RÓWNIEŻ jest ciężko, a czasem nawet bardzo ciężko. A dlaczego zaoczne? Niekoniecznie przez nieumiejętność wpasowania się w klucz na maturze. Może zapytajmy ich samych. Ale mam tu na myśli większą niż trzy osoby grupę.

      Trzy. Pani Redaktor odwiedziła studentów drugorocznych, czyli tych, którzy zdali egzaminy. A więc COŚ tam w głowach mają. Może nadal nie za dużo, ale zawsze.

      Cztery. Bardzo miło wiedzieć z kim ma się do czynienia. Autorka tego tekstu nie dała poznać studentom, których odwiedziła kim tak naprawdę jest i co z tego wyniknie. Prowokacja dziennikarska? Wybaczone zostałoby, gdyby fakty opisane nie zostały dopasowane jak puzzle do artykułu( Gdzie pozostałe części układanki? Dlaczego je pominięto?)

      Pięć. Rozumiemy subiektywizm. To przecież jest artykuł napisany przez człowieka. A człowiek zawsze myśli subiektywnie. Ale PRZEKŁAMANIA nie potrafię zrozumieć. I teraz uwaga Moi Mili: studenci, których odwiedziła Pani Redaktor to studenci studiów niestacjonarnych DZIENNIKARSTWA II roku na UAM. I dodam tylko, że NIE TAKIE postępowanie chcą w nas wpoić wykładowcy( przynajmniej większość).

      Sześć. Rozumiem, że artykuł miał wzbudzić sensację? Na naszym kierunku wzbudził oburzenie( taki pewnie tez był zamysł). Gratulacje za pomysł, niekoniecznie za realizację. Ale, ale przecież oczekiwana odezwa ludu jest! Sukces! Udało się! Będzie nagroda.

      Siedem. Ostatni punkt. I na koniec najszczersze gratulacje Pani Redaktor za tak błyskotliwe obnażenie kim( właściwie czym) naprawdę są studenci zaoczni XX wieku. Społeczeństwo żyje w nieświadomości. Nie wiedzą, że oto pod ich zadartymi nosami rośnie nowe pokolenie antyinteligentów. Wydaje im się, że jak zapłacą to już zaliczają. Nie moi drodzy nie ma tak hop. Trzeba się jeszcze uczyć do tego, a przecież sama Pani Redaktor była świadkiem wręcz przeciwnego zjawiska. I po co się tłumaczycie? I tak wszyscy wiedzą jak jest naprawdę Moi Mili. Nie uczycie się. Ściągacie. Pijecie kawę( toż to wstyd). Chcecie zaliczyć kolejny rok. Ale przecież Wasze egzaminy są o 90% łatwiejsze niż na dziennych. No sami powiedzcie? Przecież połowa z Was już odpadła. Zostali Ci, którym nalepiej ściąganie na „Auli Biologii” idzie. Bo przecież chyba się nie uczycie? Po co? Skoro i tak mają Was za idiotów? Ja już dzięki Pani Redaktor zrozumiałam. Uczyć się nie będę, bo i tak nikt nie uwierzy, że się nauczyłam. Teraz na Każdy egzamin „pomoce naukowe” dostarczać swemu jestestwu będę.I Tyle. Żegnajcie lektury, żegnajcie notatki, witajcie ściągi!

      Studentka II roku dziennikarstwa niestacjonarnego UAM Poznań. Żółwikowa.

      zolwikowa@gmail.com
      • dikus21 Re: Gratulacje Pani Redaktor! 20.10.09, 10:08
        myślę( jeśli można tak o mnie powiedzieć bo przecież też studiuję na tym
        kierunku) że każdy powinien się podpisać pod tym artykułem kto uważa że Pani
        dziennikarz zawarła w nim same oszczerstwa. podpisuje się pod moją
        przedmówczynią w jej wypowiedzi. Nie ma w tym artykule żadnego pozytywnego
        aspektu zaocznych studentów. Nic. Same negacje. Że mało inteligentni, że gorsi,
        że pracujący w różnych miejscach, że ściągający a nie uczący się. Myślę- znów
        sobie pozwolę na to stwierdzenie, że to przesada.
        A gdzie wzmianka o ludziach którzy pracują? czy praca w za barem, w sklepie
        jest gorsza od jakichś innych?A gdzie wzmianka o nauce? Wbrew temu co zostało w
        tym artykule napisane, uczymy się. mamy do czytania te same książki, mamy tych
        samych profesorów na wykładach i ten sam materiał. A czego nie zdązymy z
        materiału zrobić musimy sami dopracować w domu, doczytać. Ale to się przecież
        już nie liczy, prawda?
        Artykuł to jedno wielkie nic. Tak naprawdę kto jest studentem zaocznym, kto ma
        znajomego studenta zaocznego, albo jest jego ojcem, matką, bratem wie ile pracy
        i wysiłku wkłada w to żeby ukończyć te studia, wie ile rzeczy poświęca, i jak
        się uczy. Reszcie która chce żyć stereotypem przedstawionym w tym artykule życzę
        miłego życia.
        Studentka Studiów Niestacjonarnych Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na UAM.
        • m_tylda Re: Gratulacje Pani Redaktor! 20.10.09, 13:13
          Straszna awantura się zrobiła przez ten artykuł... Zgadzam się z Wami, że
          autorka się raczej nie popisała obiektywizmem i zapewne redaktor Niczyperowicz
          by ją za takie relatywizowanie faktów zrugał, ale... Bo zawsze musi być jakieś
          "ale" czasem faktycznie macie łatwiej. Kiedy na dziennych ktoś powie, że
          pracował i nie miał czasu na napisanie felietonu, to prowadzący to oleje
          "studiujesz dziennie, to się zdecyduj czy chcesz się uczyć czy pracować", a znam
          przypadki na II roku na INPiD kiedy dziekan przedłuża sesje w nieskończoność
          zaocznym, tylko dlatego, że płacicie i szkoda Was wywalić. Zauważcie jak trudno
          przenieść się z zaocznych na dzienne - jesteście traktowani trochę jak chodzące
          bankomaty i to chyba nie zmieni się dopóki ludzie, którzy pokończyli studia
          zaoczne nie dojdą na wyższe szczeble. Tylko czy student zaoczny zostanie na
          uczelni, żeby robić doktorat? Czy zaoczny student będzie kiedyś dziekanem?
          Szczerze wątpie (i nie chodzi mi tu o braki kompetencyjne).
          • Gość: gosc Re: Gratulacje Pani Redaktor! IP: *.146.164.198.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.10.09, 13:39
            no wiesz.. równie dobrze mogę powiedzieć że jak my czegoś nie zrobimy to
            powiedzą nam że możemy nie studiować jak nie dajemy rady pogodzić nauki z pracą.
        • Gość: studentka UAM Re: Gratulacje Pani Redaktor! IP: *.cdma.centertel.pl 01.11.09, 22:02
          zanim przeczytałam artykuł pani Mazur, przebrnęłam przez liczne posty studentów
          zaocznych dziennikarstwa, którzy w większości wypadków bardzo emocjonalnie
          podeszli do sprawy.potem z zaciekawieniem przeczytałam artykuł i rozczarowałam
          się. jest on mdły, nieciekawy, a przede wszystkim nierzetelny. jak można wydać
          opinię o czymkolwiek po 1 dniu "badań" i rozmowie z kilkoma zaledwie osobami? to
          po pierwsze. po drugie co jest rewelacyjnego w tym, że studenci ściągają?
          Zarówno na dziennych jak i na zaocznych są leserzy, tyle że na zaocznych
          niektórzy nie mają wyboru. jak ktoś chce to będzie świetny w swoim zawodzie bez
          względu na tryb studiów.
    • przy.smaczne rzetelne dziennikarstwo... 20.10.09, 10:54
      Autorka tego tekstu również nie trafiła w klucz.
    • m_tylda Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 20.10.09, 13:01
      ja zawsze miałam mieszane uczucia co do studiów zaocznych. Studiowałam
      dziennikarstwo na UAM dziennie i mam przyjaciela, który studiuje to samo
      zaocznie. Ma ten sam program, pracuje od pn do pt po 8 godzin, teoretycznie
      wszyscy powinni go bardziej "podziwiać" niż mnie, studentkę dziennych,
      mieszkającą wciąż z rodzicami, która w weekendy może sobie pospać do 10.
      Tylko, że w ty artykule jest sporo racji. Na jednym z przedmiotów my mamy
      "normalny" egzamin, pytania, których nikt wcześniej nie zna, lektury, treść
      wykładów. A zaoczni? prowadzący podaje im pytania, albo idzie po kawę w
      trakcie zaliczenia. No przecież państwo na zaocznych pracują i czasem nie mają
      czasu przygotować się do zajęć. Dziewczyna z artykułu miała 5 poprawek i nie
      miała się czasu do nich nauczyć. Gdybym ja miała 5 poprawek, to pewnie bym
      wyleciała z uczelni. A tu co? Ja dostanę z trudnego przedmiotu 4 i oni też 4,
      chociaż jego forma była zupełnie inna. Dyplom dostanie zaoczny taki jak ja. I
      tu zależy od pracodawcy jakie ma podejście, czy liczy się dla niego to, że
      ktoś studiował i pracował, zdobywał doświadczenie, ale często nie poświęcając
      się do końca ani pracy ani nauce, czy woli studenta dziennego, który cv pewnie
      będzie miał uboższe, ale skupiał się na nauce.
      Wiem, że nie można uogólniać, że na zaocznych na pewno są ludzie, którzy się
      starają, wyciskają z siebie siódme poty, żeby mieć dobre oceny i uczą się,
      pracując. Na dziennych na pewno są lenie, którzy zrobią wszystko, żeby się nie
      narobić i dociągnąć do licencjata. Wciąż nie wiem co jest lepsze i chyba się
      nie dowiem.
      • Gość: gosc Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do IP: *.146.164.198.nat.umts.dynamic.eranet.pl 20.10.09, 13:44
        po 1 nie kazdy ma po 5 poprawek.
        po 2 nie spotkałam sie zeby na egzaminie na którym byłam profesor poszedł po kawe.
        po 3 jak mozesz wogóle mówić coś w stylu że zaoczny nie poświęca się ani nauce
        ani pracy?myślisz że my sie na nauce nie skupiamy? musimy sie skupiać i na nauce
        i na pracy, bo inaczej nie dalibyśmy rady tego pogodzić. więc może nam nie ujmuj co?
        • m_tylda Re: Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do 21.10.09, 20:49
          ad 1 nie każdy, ale nawiązałam do artykułu, gdzie bohaterka miała
          ad 2 ja się spotkałam i to na naszym wydziale, z wykładowcami, którzy uczą i
          zaocznych i dziennych.
          ad 3 nie twierdzę, że każdy tak robi i że każdy się nie poświęca. Właśnie
          chodziło mi o to, żeby rozważyć plusy i minusy studiowania w obu trybach. Żaden
          nie ma prawa do uzurpowania sobie "lepszości", a każdy student będzie twierdził,
          że ma gorzej niż inny, więc to raczej płonna dyskusja.
          Mieszkam ze studentem zaocznego dziennikarstwa, sama studiowałam je dziennie,
          wiem czym śmierdzą obie formy.
    • izapi22 Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 20.10.09, 13:07
      To wcale nie jest stereotypowy artykuł. Jest po prostu bardzo
      prawdziwy. Studiuję dziennikarstwo i komunikację społeczną i tak jak
      wcześniej na filologii polskiej, na innej uczelni, zdarzają się
      niewyjaśnione, dziwne, czy wręcz niedopuszczalne sytuacje. Walki o
      zapisanie się do odpowiedniej grupy, nieodpowiednie komentarze
      wykładowców, spóźnianie się na zajęcia lub nie pojawianie się na
      nich i to bez słowa przepraszam od prowadzącego. Dla studenta
      zaocznego to wszystko jest bardziej uciążliwe niż dla osoby uczącej
      się w trybie dziennym, szczególnie ze względu na dojazy (dla mnie
      oznacza to pobudkę o 5:00). Kiedyś na wykładzie padło pytanie, kto z
      państwa pracuje. W odpowiedzi zobaczyliśmy las rąk. A jeszcze my,
      zaoczni z wyboru, a nie z konieczności, też walczymy o stypendia. Do
      tego staramy się prowadzić normalne życie. Mamy rodziny, często
      dzieci i jakoś dajemy radę. Jeśli ktoś powie, że mamy jakieś fory,
      to się z tym nie zgodzę. Na dziennikarstwie większość prowadzących
      wykłady "puszcza listę", czyli mimo nieobowiązkowej obecności i tak
      trzeba być. To nic, że zajęcia są w piątek od 14:00... Poza tym moim
      zdaniem, to przez kadrę uczelnianą spada poziom. Miałam taki
      przedmiot, który nazywał się "redagowanie tekstów użytkowych". Nie
      nauczyłam się niczego, ponieważ prowadzący wyręczał się studentami w
      przedstawianiu tematu i bardziej interesowały go inne rodzaje
      tekstów, np. eseje. Można o tym wszystkim jeszcze długo opowiadać z
      konkretnymi przykładami, ale na razie wystarczy...
    • czarnymisia07 Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 20.10.09, 20:32
      studiuje ten kierunek. bylam na opisywanych cwiczeniach. pragne zauwazyc ze
      nikt z nas nie prosil o taki tekst co wiecej nie wiedzial wiec nie zakladajcie
      tu ze ludziom jest zle i sa biedni bo matura nie poszla bo to sa jakies
      brednie. nic nie wiecie. jesli ktos zaocznie nie studiowal nie wie jak jest.
      rozne powody rozni studenci. a co do pani redaktor szanownej.jak na moje to
      jest chamstwo. nie widze zadnego tlumaczenia ze to jest dziennikarka i ze na
      tym polega ta praca. cos mi sie wydaje ze nie na tym. rozumiem szukanie tematu
      sensacji ale jakim kosztem? jakim sposobem? takim zebny nasciemniac? pie...
      takiue cos. jestem zbylwuersowana bo dziewczyna (wiem ze sie powatrzam)
      wtargnela podszyla sie a potem wielki ehaha jestem pani dziennikarka. taka
      ktora nie wie o czym pisac i przyszla szukac dziury w caly. no do cholery sami
      podejmujemy decyzje. to ze jestesmy na zaocznych jest nasza decyzja jednych
      bardziej przymusowa innych mniej ale jest to nasza decyzja. i kij jej do tego
      i w oko. bo my teraz jestemy biedni bo nie sypiamy i jak nie sypiamy to nie
      przyswajamy widzy jak nie przyswajamy to pijemy kawe zeby nie spac a
      przyswajac a do tego palimy bo stres. i nic wiecej. nikt tu sie ku... nie uczy
      nie stara w ogole to wszyscy jestesmy tu bo jest jedna wielka impreza za 320
      miesieznie. zajebiscie ze tak twierdzi. czlowiek ktory chce sie wybic i zeruje
      na innych jeszcze przeklamujac artykul jest nikim. przynajmniej dla mnie.
    • aaka-sha Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 21.10.09, 14:54
      Potężne spłycenie tematu.
      Pomijając fakt, że SZANOWNA PANI REDAKTOR nie poprosiła o autoryzacje, a Kaś,
      Baś i Zoś komentujących swoją niedolę pewnie tak dużo nie ma. Pomijam też, że
      przy tego typu materiale można by poświęcić więcej czasu na pozyskiwanie
      informacji, bo oczywiste jest, że Polak najpierw pomarudzi, potem obiektywniej
      oceni czemu studiuje już któryś rok. Jakby im tak źle było, by zrezygnowali.
      Sama jestem studentką i dla mnie problemem nie jest znalezienie czasu na
      naukę, pracę, czy cokolwiek tylko infantylizm i subiektywizm prowadzących
      zajęcia osób. Co wy ludzie? Pierwszy raz słyszycie o wykładowcach, którzy wolą
      kobiety? Ileż razy odwołano nam egzamin lub wpisano dwóje bo pan profesor
      spieszył się do piwka? Daj kobieto spokój! Albo się zabierz rzetelnie do pracy
      albo wróć na studia i przypomnij sobie uamowską filozofię- student uczy się
      jak przetrwać podczas owczego pędu, jak odbijać atak teoretycznie
      inteligentniejszej osoby, jak nie dać się stresowi i nauczyć cierpliwości. A
      na tych niektórych wykładach z których coś wynosimy, dowiadujemy się czym jest
      prawo prasowe i jak istotna jest autoryzacja materiału, tudzież... że kobiety
      z osobistymi problemami mogą być mało rzetelne w pracy
    • nati.87 Dzień z życia studenta zaocznego: 4 kawy i do p... 10.11.09, 23:23
      Zdaję sobie sprawę jak ważne obecnie jest gonienie za tanią
      sensacją, ale ten artykuł i to jeszcze na łamach wyborczej to
      żenada. Jakim prawem ktoś podważa autorytem uznanego i cenionego
      profesora? Ja w wieku dwudziestu paru lat nie czułabym się
      kompetentna. Jeśli panią, pani Mazur było stać na studia dzienne to
      super, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Chcę mieć wyższe
      wykształcenie i mogę studiować tylko zaocznie,pracując i dojeżdzając
      do poznania a pani nas obraża. W imię czego i dlaczego? Co wnosi ten
      artykuł? Chyba tylko pani opinie, która jest nieobiektywna i
      krzywdząca. I czemu uznany dziennik staje się tabloidem? No niestety
      niektóre rzeczy trudno zrozumieć....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja