Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały?

25.11.09, 09:14
Mam dwie propozycje:
-albo jak najszybciej utworzyć miejsca, gdzie będę mógł spuścić psa ze smyczy
- albo zakazać posiadania psów w mieście.

W tym momencie dochodzi do sytuacji, w której co roku płacę podatek za psa,
sprzątam po nim kupy (wrzucając je do zwykłych koszy na śmieci, bo "psich" nie
ma) i jednocześnie nie mam w okolicy miejsca, w którym mógłbym tego psa spuścić.
    • Gość: JJ Re: Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały? IP: 195.216.109.* 25.11.09, 09:28
      Gratuluje! nadal za rzadko widuje sie włascicieli psów sprzatających
      po swoich pupilach:) a coraz wiecej widze ,,biegaczy,, czyli pan i
      jego piesek biegaja;)
      Pozdrawiam.
    • Gość: zenek Mieszkańcy Bonina i Sołacza mogą korzystać z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.09, 10:22
      wybiegu na Wojska Polskiego. Jest na odcinku pomiędzy Wołyńską a Śląską, po tej
      samej stronie co Chata Polska.
      Tyle że im się nie chce przejść tych kilkuset metrów. Wybieg jest, przydało by
      się go trochę zrewitalizować, ale swoje funkcje może spełniać z powodzeniem -
      jest ogrodzony, oznaczony, z trawką i drzewkami.
      Może trochę mały (na oko tak 4*15 metrów), ale to i tak lepsze niż chodnik albo
      trawnik.
      Co ciekawe - nie widziałem tam nigdy nikogo z psem a przechodzę tamtędy 2 razy
      dziennie od kilku lat...
      • Gość: as Re: Mieszkańcy Bonina i Sołacza mogą korzystać z IP: *.icpnet.pl 25.11.09, 10:44
        tak tylko, że wybieg ma służyć do wybiegania, a 4 na 15 to mało. Lepsza niż
        chodnik czy trawnik jest psia toaleta i w takich wymiarach to może być właśnie
        co najwyżej psie wc a nie wybieg.
        • Gość: zenek To tylko zależy od wielkości psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.09, 11:23
          Dla labradora czy owczarka niemieckiego to rzeczywiście może być mało, ale dla
          yorka czy jamnika już niekoniecznie.
          Z psów które codziennie mijam na Boninie, przynajmniej połowa miała by tam używanie.
          Poza tym, to jest miejsce gdzie pies może pochodzić (pobiegać) luzem, powąchać
          swobodnie trawkę, wykopać dołek ale i tak ludzie ciągają te biedne pieski na
          smyczach po trawnikach i chodnikach, bez choćby tych 60 metrów kwadratowych
          wolności (BTW, zmierzę to dzisiaj dokładniej krokami).
          A tak jak pisałem, nie widziałem tam _ani razu_ żadnego psa, przez około 5 lat.
          Natomiast na chodniku od metra.
        • dziodu Re: Mieszkańcy Bonina i Sołacza mogą korzystać z 25.11.09, 15:41
          tam gdzie to niemożliwe (ze względu na ograniczoną przestrzeń) lepsze to niż nic
          • Gość: as Re: Mieszkańcy Bonina i Sołacza mogą korzystać z IP: *.icpnet.pl 25.11.09, 17:32
            Jasne, ale powinniśmy wymagać, żeby robiono jak najwięcej.
    • lukask73 O bieganiu bez smyczy mogą zapomnieć??? 25.11.09, 10:46
      Miasto jest ślepe oczami swoich urzędników. Psy biegają tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4221304&lon=16.9337511&z=17&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4068174&lon=16.9557023&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4106789&lon=16.9440079&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4209527&lon=16.9217992&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4334219&lon=16.9310474&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.3965273&lon=16.8920588&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.3803541&lon=16.9812584&z=16&l=28&m=b i
      tu: wikimapia.org/#lat=52.38465&lon=16.9851422&z=16&l=28&m=b
      i tu:
      wikimapia.org/#lat=52.3856978&lon=16.9810867&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4329248&lon=16.9425488&z=16&l=28&m=b a
      co gorsza również tu:
      wikimapia.org/#lat=52.4578922&lon=16.9321847&z=16&l=28&m=b,
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.3950739&lon=16.9956565&z=16&l=28&m=b i
      tu:
      wikimapia.org/#lat=52.3958857&lon=17.0452666&z=16&l=28&m=b,
      gdzie oprócz ludzi, mogą atakować również dziką zwierzynę.

      Ww. psy nie pytają nikogo, jak trafić na wybieg. Wybieg jest
      przecież wszędzie.
      • dziodu Re: O bieganiu bez smyczy mogą zapomnieć??? 25.11.09, 11:43
        ależ "Miasto" wie o tym doskonale. Tylko nie wiedzieć jest łatwiej i wygodniej
        niż zagospodarować jakieś tereny na wybieg dla psów, od posiadania których
        pobiera się podatek. Więc wygląda to w ten sposób:
        - płacę podatek od posiadania psa,
        - sprzątam po nim kupy,
        - miasto nie buduje wybiegów dla psów ani koszy na psie kupy, udając że nie wie
        o miejscach, w których właściciele wypuszczają swoje opodatkowane psy a
        jednocześnie co jakiś czas znajduje się tam Straż Miejska, która łupie mandaty.
        Koło się zamyka bo psy dalej nie mają wybiegów, miasto dalej "nie wie" o
        problemie a SM dalej łupie mandaty. I tak to się toczy. Nie twierdzę, że
        wybudowanie wybiegów i psich "wysralników" automatycznie rozwiąże psie problemy
        w Poznaniu (kupy i biegające luzem pieski, które "przecież nie gryzą") ale
        będzie to może krok do unormowania pewnych spraw.
    • ja.dusia Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały? 25.11.09, 20:22
      Zenku przepraszam Cię bardzo, ale śmieszy mnie Twój zachwyt nad wybiegiem dla psów przy ul. Wojska Polskiego. Tych kilka metrów zarośniętych wzdłuż i wszerz, w dodatku przy ruchliwej ulicy... Naprawdę nie dziw się, że nikogo tam nie spotykasz.

      Moim skromnym zdaniem; my, właściciele psów i tak płacimy podatki (z roku na rok większe), zbieramy kupki po naszych czworonogach. Nie rozumiem dlaczego psu, który jest niegroźny nie mogłabym np. bez smyczy, a w kagańcu (chuchając na zapas;) pozwolić pobiegać w parku Sołackim, czy Wodziczki. Czy wyżądzę w ten sposób krzywdę?
      • dziodu Re: Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały? 25.11.09, 22:33
        Może nie krzywdę ale większość właścicieli psów nie może zrozumieć, że są
        ludzie, którzy nie życzą sobie, aby obcy pies podbiegał do nich i wąchał,
        trącał, etc. Dla mojej suki podbiegnięcie i trącenie nosem na dzień dobry jest
        normą - dla trącanego niekoniecznie :)
        • Gość: as Re: Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały? IP: *.icpnet.pl 25.11.09, 23:27
          A więc kolejny argument dla ładnych, ogrodzonych wybiegów :-)
    • lukask73 Re: Dlaczego poznańskie psy sobie nie pobiegały? 27.11.09, 10:23
      dziodu napisał:

      > Mam dwie propozycje:
      > - albo jak najszybciej utworzyć miejsca, gdzie będę mógł spuścić
      > psa ze smyczy
      > - albo zakazać posiadania psów w mieście.
      > W tym momencie dochodzi do sytuacji, w której co roku płacę
      > podatek za psa

      Teoretycznie można rozwiązać to tak:
      - psy w mieście wolno trzymać
      - podatek zostaje zlikwidowany
      - istnieje rygorystycznie egzekwowany obowiązek sprzątania po psach,
      również mycia osikanych ścian, chodników
      - spuszczanie psa ze smyczy jest dozwolone wyłącznie na
      terenach prywatnych ogrodzonych; zakaz spuszczania psów w miejscach
      publicznych musi być rygorystycznie egzekwowany (pieniądze
      zaoszczędzone na podatkach wystarczą na opłacenie psich
      odpowiedników centrów fitness, które w takiej sytuacji z pewnością
      powstaną; w tej chwili właściciele pekińczyków itp. płacą za nic, a
      wielkich dogów, chartów i bernadrynów wykorzystują miejsca
      przeznaczone do rekreacji ludzi bez dodatkowej opłaty)

      Niestety nadal pozostaje problem śmierdzącego moczu i odchodów:
      nawet sumienne sprzątanie nie pozwoli na uzyskanie czystości (jeśli
      ktoś jest przeciwnego zdania, mogę wpaść do niego do domu, walnąć na
      podłogę kupę przy pomocy pożyczonego psa i zabrać ją do torebki).
      Dlatego wydaje mi się, że psy powinny być trzymać wyłącznie na
      terenie posesji ich właścicieli. Cóż, stanie się to sportem
      elitarnym, ale nie ma rady. Jeśli nie zmienimy nic w tej kwestii,
      nadal będziemy krajem o dzikich obyczajach. Nie można na to nawet
      powiedzieć „Azja”, ponieważ w wielu krajach azjatyckich płaci się
      spory mandat za splunięcie na ulicy, nie mówiąc o zostawieniu
      papierka czy gumy do żucia.
Pełna wersja