wlodekzpoznania
27.01.10, 23:04
www.radiomerkury.pl/index.php?art=39407
Po dzisiejszej historii naszło mnie kilka myśli. Pominę już nieetyczne
zachowanie Prezydenta w sprawie listu niczym zachowanie Chlebowskiego. Jednak
bardziej zaniepokoiły mnie zachowanie urzędników i wieść, że znów ktoś chce z
parku zrobić teren inwestycyjny (okazało się, że nie było wątpliwości wobec
przeznaczenia terenu w momencie zakupu; zresztą cena jaką pan Wechta zapłacił,
to było 5% ówczesnej ceny nieuzbrojonej działki budowlanej nawet nie w mieście
ale pod Poznaniem). Skojarzenia jasne z innymi jaskrawymi przypadkami prywaty
ostatnich lat, obwodnicą Augustowa przez bagna nad Rospudą i z Kulczykparkiem.
I żeby było jasne, pan Wechta korzysta tylko z okazji, a to jest obowiązkiem
przedsiębiorcy (jeśli tylko nie było łapówek). Cynizm w biznesie się zdarza,
nie ma co ganić, a chwalić trzeba tych, którzy działają etycznie i stawiają
też pozabiznesowe cele (a mamy takich Poznaniaków sporo, by wymienić tylko
pana Voelkla i panią Kulczykową). Niech Pan Wechta udostępni jeszcze tylko
chodnik nad Wartą vis a vis Katedry, jak go do tego prawo zobowiązuje, a nasze
miasto Grobelnego nie ponagla.
Natomiast czym innym są urzędnicy dopuszczający do takiego bałaganu i
kontrowersyjnych decyzji. Oni - utrzymywani za nasze pieniądze - muszą być
transparentni. A do tego niezwykle daleko. I nie jest to praca na rok. Zaczął
porządkować Kaczmarek, ale Grobelny przestał. Następcy Grobelnego też wiele
lat zajmie samo posprzątanie tego błota.
Żeby było zabawnie, prezydent Grobelny chciał zostac zapamiętany jako drugi
Ratajski. Cóż...tylko sarkastycznie można się na tę wypowiedź dziś uśmiechać.
Zapewne historia umieści go w jednym worku z Piskorskim, politykiem podobnej
klasy.
Najbardziej boli mnie jednak to, że moje pokolenie Poznaniaków zostanie
zapamiętane jako to, które Grobelnego kilka razy z rzędu wybierało.
Zapamiętane jako to, które zatraciło zmysł przedsiębiorczy, zmysł dobra
wspólnego i pracy organicznej, dawało się kilka lat wodzić za nos łatwej i
niewymagającej wizji krainy szczęśliwości w oparciu o to co w Poznaniu
powstawało, czyli centra handlowe przy całkowitym braku finansowania pereł
polskiej kultury, czy tego co tak rozwijał poprzednik, czyli mozolnego pchania
do przodu infrastruktury. Będziemy zapamiętani jak te cielątka ciemne, które
wszystko kupią, czym się je karmi, bez etosu pracy, przedsiębiorczości, dobra
wspólnego, bez instynktu przodków do oddzielania ziarna od plew, bez woli
przodków do wymagania od innych i od siebie.
I w tym kontekście, czy nie sądzicie, że system prezydenci w samorządach
skończył się klęską, skończył się samowolą? Czy nie należałoby go
zmodyfikować, związać prezydenta z Radą Miasta? Co myślicie?