Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek

04.02.10, 09:34
Opłata za komkartę to tak jakby do biletu pobierali każdorazowo
złotówkę „na konduktora”, który musi ten bilet sprawdzić, albo — co
gorsza — do ceny uchwalonej przez Radę Miasta dodawano złotówkę dla
pani w kiosku, która przecież też musi zarobić. Dla mnie to jest
skandal, ale ponieważ nie mam zamiaru kisić się w korku w
samochodzie, tak jak wielu innych Poznaniaków, nie mam wyjścia:
zapłaciłem.
    • delphine85 Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 09:46
      W łodzi - bilet miesięczny czyli migawka.
      1. Idziesz do punktu sprzedaży biletów mpk. Jest ich w mieście kilkanaście. Masz przy sobie zdjęcie, dowód tożsamości i ewentualnie legitymację jeśli jesteś uczniem/studentem.
      2. Uiszczasz opłatę za bilet miesięczny, pani w okienku na szybko przygotowuje legitymację z podanych danych i zdjęcia. Drukuje bilet (na 14 albo 30 dni, na jedną trasę lub na wszystkie).
      3. Trzymasz w ręku migawkę i legitymację do migawki. W przezroczystej okładce. Przy kontroli okazujesz je i ewentualnie dokument uprawniający do zniżki.

      koniec bajki :)

      ps. w liceum kolega 4 lata jeździł ze zdjęciem myszki mickey w migawce. Nikt się nie zorientował jeśli jednocześnie dawał swoją legitymację szkolną :)
      ps2. Ja przez 4 lata miałam w migawce zdjęcie kuzynki. Zupełnie niepodobnej. Ale akurat nie miałam w portfelu swojego zdjęcia gdy poszłam wyrabiać migawkę :)

      Po przeprowadzce do Poznania przeraziła mnie cała ta zabawa z podaniami o komkartę. Do dziś jeżdzę na biletach.
      • princessofbabylon Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:16

        delphine85 napisała:

        > Do dziś jeżdzę na biletach.

        Jak Ty sobie radzisz?
      • skrot.myslowy Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 13:14
        @delphine85

        A co jesli zgubisz 30-dniową migawkę następnego dnia po wyrobieniu?


        > ps. w liceum kolega 4 lata jeździł ze zdjęciem myszki mickey w migawce. Nikt si
        > ę nie zorientował jeśli jednocześnie dawał swoją legitymację szkolną :)
        > ps2. Ja przez 4 lata miałam w migawce zdjęcie kuzynki. Zupełnie niepodobnej. Al
        > e akurat nie miałam w portfelu swojego zdjęcia gdy poszłam wyrabiać migawkę :)

        To chyba nie najlepiej świadczy o systemie kontroli, prawda?
      • Gość: bezimienny Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.komster.pl 04.02.10, 13:24
        - ależ autor tego artykułu wybrał ten jeden jedyny punkt w mieście do
        wyrobienia komkarty (jest ich 25)
        - wybrał się tam bez zdjęcia, bez gotówki
        - wypłatę gotówki uznał za czynność chyba równie pracochłonną, co
        wypisanie wniosku

        Eh, ci prawnicy to sobie życie potrafią skomplikować...
        • lukask73 Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 11.02.10, 11:19
          > - ależ autor tego artykułu wybrał ten jeden jedyny punkt w mieście
          do
          > wyrobienia komkarty (jest ich 25)
          > - wybrał się tam bez zdjęcia, bez gotówki

          Wyobraź sobie, że jesteś przyjezdnym, któremu powiedziano, że na
          Kaponierze jest centralny punkt sprzedaży, gdzie załatwi się
          wszystko i zapłaci kartą.

          Sama operacja wypłaty to pewnie jeszcze nie jest problem. Problemem
          jest np. to, że do bankomatu trzeba lecieć pieszo np. na Św.Marcin
          vis a vis zamku. Poza tym wypłata z niektórych rodzajów kart może
          się wiązać z bardzo nieprzyjemnymi prowizjami lub odsetkami.

          Jeśli nadal uważasz, że procedura opłacania przejazdów jest
          przyjazna dla klientów, to załóż prywatne przedsiębiorstwo
          komunikacyjne z takimi samymi przeszkodami w zakupie biletu. Życzę
          powodzenia; ja nie skorzystam.
    • solnicki Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 09:47
      Nie przesadzajmy, opłata zwrotna, punktów w mieście jest kila,
      kolejki zazwyczaj około pierwszego, wystarczy trochę pomyśleć. Dużo
      można zarzucić MPK, ale ten artykuł to moim zdaniem przesada i
      przejaskrawienie.
      • Gość: Hahaha Dobrze wiedzieć, jakie ciule pracują w GW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 11:09
        Jak się chce stać w kolejce po komkartę, żeby mieć temat na artykuł, to
        najlepiej iść pod Kaponierę. Jak ktoś nie chce stać po komkartę, to idzie ją
        doładować gdziekolwiek indziej, np. w biletomacie.
        • princessofbabylon Re: Dobrze wiedzieć, jakie ciule pracują w GW 04.02.10, 11:17

          > to idzie ją
          > doładować gdziekolwiek indziej, np. w biletomacie.

          Jeśli takowy działa ;)
          • Gość: mkrs Re: Dobrze wiedzieć, jakie ciule pracują w GW IP: 195.2.222.* 04.02.10, 11:35
            Ale nawet jeśli nie działa, to mało inteligentnym pomysłem jest wyprawa po komkartę w okolicach 1. dnia miesiąca (Jak mniemam, publikacja notki dziś świadczy własnie o takim pomyśle), na dodatek na Kaponierze. Na takim Górczynie albo Dębcu nie widziałem jeszcze nigdy więcej niż 5-6 osób w kolejce, nawet na początku albo końcu miesiąca.

            A marudzenie o KAUCJĘ (a nie opłatę!) za komkartę jest niepoważne.
            • lukask73 nieprawda 11.02.10, 11:23
              Kaucja jest przy karcie na okaziciela. Wyrobienie karty imiennej to
              dodatkowa ukryta opłata, zwana oszukańczo kaucją bezzwrotną.

              Poza opłatą za kartę, autorowi chodziło też o to, że przez 10 dni
              MPK de facto odmawia zawarcia umowy na przewóz tłumacząc się
              ograniczeniami technicznymi.
              • mteulin Re: nieprawda 12.02.10, 08:18
                lukask73 napisał:

                > Kaucja jest przy karcie na okaziciela. Wyrobienie karty imiennej to
                > dodatkowa ukryta opłata, zwana oszukańczo kaucją bezzwrotną.

                Oszukańczo to Ty zatytułowałeś swój post "nieprawda". Za jedną i drugą komkartę
                kaucje są... kaucjami, czyli przy jej zwrocie (oczywiście karta nie może być
                zniszczona) otrzymasz swoje pieniążki spowrotem.

                > Poza opłatą za kartę, autorowi chodziło też o to, że przez 10 dni
                > MPK de facto odmawia zawarcia umowy na przewóz tłumacząc się
                > ograniczeniami technicznymi.

                Nie MPK tylko ZTM. I nie odmawia. Możesz kupić komkartę na okaziciela od ręki,
                bilet tygodniowy albo bilety jednorazowe i jeździć. Chcesz skorzystać z komkarty
                imiennej? Warunek jest taki, że musisz się zgłosić wcześniej. Ja wiedziałem, że
                od lutego zacznę z korzystać z biletów okresowych, więc kartę wyrobiłem sobie
                już w połowie stycznia. I to bez opisywanych przez autora artykułu trudności,
                które wynikły głównie z jego bezmyślności.
                Podobne zasady funkcjonują w bankach. Zakładasz konto, żeby móc dostawać pensję?
                Jeśli robisz to na ostatnią chwilę to żeby wypłacić gotówkę z konta musisz
                poczekać trochę aż bank przyśle Ci kartę i pin. A jak Ci się śpieszy to jest
                zawsze okienko kasowe w banku - tak samo jak bilety na okaziciela, tygodniowe,
                dobowe czy jednorazowe, mniej korzystne finansowo.
                • lukask73 szczyt głupoty 12.02.10, 09:05
                  > Oszukańczo to Ty zatytułowałeś swój post "nieprawda". Za jedną i
                  > drugą komkartę kaucje są... kaucjami, czyli przy jej zwrocie
                  > (oczywiście karta nie może być
                  > zniszczona) otrzymasz swoje pieniążki spowrotem.

                  Zatem osoba, która wydała decyzję, aby pobierać kaucję za przedmiot,
                  który później do niczego się nie przyda, zasługuje za publiczne
                  zdarcie dystynkcji i przymusowe odśnieżanie rynku łopatą.

                  Niezależnie od tego, w miastach opisywanych przez współforumowiczów
                  wszystko da się zrobić od ręki, tylko Poznań jest hałhał. Prywatne
                  firmy wystawiają imienne karty ze zdjęciem na poczekaniu, banki
                  otwierają rachunki na poczekaniu, a że karta musi być przysłana
                  pocztą? Pieniądze można wypłacić też w okienku.

                  Ludzie nie równajcie w dół! Przytaczanie przykładów niedasizmu tylko
                  kompromituje dyskutantów. Mamy XXI wiek i są możliwości techniczne,
                  nie mówiąc o organizacyjnych, żeby większość spraw załatwiać na
                  poczekaniu. Nawet u nas. Bo są kraje, gdzie dostrzeżono to trochę
                  wcześniej (Verstehen? Dlaczego nie verstehen? My wszystko
                  verstehen. Proszę bardzo, pan spocznie, pan usiądzie, pan poczeka,
                  się załatwi
                  ).
    • renata_online Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 09:51
      ale czy to trzeba sprawe pod kaponiera zalatwiac? nigdy nie widzialam takiej
      kolejki chociazby 300 metrow dalej na holu dworca, nie wspominajac o petli np
      na debcu gdzie nie ma w ogole ludzi czy sobieskiego...
      • Gość: ja Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.izacom.pl 04.02.10, 10:06
        tak samo jak z kupieniem kolejnego miesięcznego - wielkie kolejki na kaponierze
        czy w centrali mpk na głogowskiej a nawet pierwszego bez kolejki można doładować
        w sporej ilości kiosków, niektóre są kilkadziesiąt metrów od punktów MPK i
        prawie nikt tam nie chodzi
      • Gość: watcher Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.adsl.inetia.pl 04.02.10, 10:13
        zgadzam sie z punktami 3, 11 i 12- ale reszta-jak autorka sobie wyobraza wyrobienie dokumentu?
      • princessofbabylon Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:18

        > nigdy nie widzialam takiej
        > kolejki chociazby 300 metrow dalej na holu dworca,

        Oj to pojedź kiedyś zobaczyć :)
        • renata_online Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:57
          przez hall przechodze codziennie, sama tam doladowuje komkarte, w kolejce max 10
          osob a pod kaponiera sznurek ludzi okeca sie wokol ronda... na hallu nie stalam
          nigdy dluzej niz 5-10 minut...
          • princessofbabylon Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 14:01

            Też tam często jestem i widziałam kiedyś sznur luda od okienka aż do środka holu ;)
            Pod rondem oczywiście tradycyjnie są kolejki. No, ale jak ludzie mają punkt w
            centrum to nikt nie będzie naginał na Sobieskiego na ten przykład.
            • Gość: mkrs Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 195.2.222.* 04.02.10, 17:20
              Nie zmienia to faktu, że na Dworcu Zachodnim jest biletomat. Poza tym komkartę zawsze można kupować 10. dnia każdego miesiąca, a w ostateczności nawet nie mam pewności, czy nie jest szybciej pojechać na Górczyn (chyba najbliżej) i wrócić, niż stać w kolejce.
          • lukask73 Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 11.02.10, 11:27
            > przez hall przechodze codziennie, sama tam doladowuje komkarte,
            > w kolejce max 10 osób

            Jeśli czekanie w kolejce 10-osobowej jest dla Ciebie przyjemnością,
            kultywuj ten zwyczaj sama, ale nie próbuj wmawiać, że to jest
            normalne. Ze względu na szczególne upodobania, polecam codzienne
            zakupy w markecie Tesco na Serbskiej. Tam czekanie w kolejce do kasy
            jest gwarantowane, szczególnie późnym wieczorem, kiedy mimo tłumu
            klientów kasy działają np. dwie.
    • l.george.l Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 10:28
      Pamiętam historię sprzed wielu lat, gdy powstał market Selgros. By móc robić tam
      zakupy, wymagana była karta magnetyczna ze zdjęciem. Obsługa sklepu wyrabiała ją
      na poczekaniu, łącznie z wykonaniem zdjęcia i nie pamiętam, by była pobierana za
      to jakakolwiek opłata. Może komkarta (zmieńcie wreszcie jej nazwę, bo ma
      hitlerowskie konotacje)
      jest plastikiem bardziej zaawansowanym
      informatycznie, ale samo jej wyrobienie - nadruk zdjęcia i nazwiska jest
      procesem przecież banalnym, a przyuczenie pani z okienka do pstryknięcia fotki i
      jej wydrukowania nie jest chyba wielką filozofią.
      • Gość: PanMarcepan Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 212.241.39.* 04.02.10, 11:19
        Dokladnie.
        Holandia - basen, kupno karnetu. Kamerka internetowa przy kasie, i pstryk zaraz mamy wydrukowany i zalaminowany karnet z wlasnym zdjeciem. Ale to tylko u nas zawsze musi byc problem :)
    • muimuimui Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 10:37
      Kto wie ile się mieści tramwajów od mostu dworcowego do kaponiery???
      11scie!
      Taka jest komunkiacja w Poznaniu. Kpina.
      • Gość: MK Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 11:30
        muimuimui napisał:

        > 11scie

        Ile to jest "jedenaście-scie"?
    • webek Nie potrzebny jest dowód tożsamości 04.02.10, 10:54
      Jadąc z komkartą nie jest wymagany dokument tożsamości - dotyczy to na
      pewno komkarty bez ulgi.
      Mi na komkarcie tak wyblakło zdjęcie, że stała się dokumentem na
      okaziciela (może korzystać każda osoba płci męskiej).
    • dunross Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:00
      Gdy w Poznaniu i paru innych polskich miastach wprowadzano komkarty, bilety z
      paskiem magnetycznym i inne temu podobne gadżety, w Berlinie bilet miesięczny
      kupowało się (i nadal kupuje) za jednym podejściem do kasy lub biletomatu.
      Żadnych czipów, legitymacji i fotografii. Mniej kłopotu dla klienta i tańsza
      infrastruktura.

      W dodatku po całej aglomeracji jeździ się na te same bilety wszystkimi
      środkami komunikacji, w tym pociągami regionalnymi.

      Jak to jest, że u nich to możliwe, a u nas nie? A może to obciach używać
      kartonikowego biletu w XXI wieku?

      Marcin
      • princessofbabylon Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:21

        dunross napisał:

        > w Berlinie bilet miesięczny
        > kupowało się (i nadal kupuje) za jednym podejściem do kasy lub
        > biletomatu

        No właśnie tak mi się skojarzyło, że to samo jest w Londynie. I żadnych
        ceregieli nie ma.
      • Gość: PanMarcepan Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 212.241.39.* 04.02.10, 11:21
        Tez mi tego brakuje. W londynie ciach i kupujesz taka karte od reki. A u nas komkarta to wrecz rzecz swieta. Wkurza mnie np to, ze nie moge jej naladowac na tydzien czy pare dni, a przydaloby mi sie to bardzo, gdy przyjezdzam w odwiedziny do Poznania.
        • Gość: mkrs Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 195.2.222.* 04.02.10, 11:37
          Ale o czym Ty gadasz? Zawsze możesz kupić bilet tygodniowy.
    • ludmila.karbowniczek Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 11:55
      komkarta jest git majonez
    • Gość: tramwajarz Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.10, 12:04
      Zawłocki? Czy to nie przypadkiem dziekan z WPiA UAM? jeśli tak, to lol :D - nie
      sądziłem, że on potrafi takie bzdury wypisywać.

      Ten artykuł to jeden wielki idiotyzm...
      • poprawna_nazwa Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 04.02.10, 13:33
        Dokładnie to prodziekan ds. studenckich. Jeśli to nie tylko zbieżność nazwisk,
        to się nie popisał. Ale konwersatoria z nim wspominam bardzo pozytywnie :).
        Jedyne z czym się mogę zgodzić, to czas oczekiwania na wyrobienie, rzeczywiście
        takie pierdoły powinno załatwiać się od ręki, za jednym odstaniem kolejki.
    • skrot.myslowy > Autor to kandydat do tytułu "Oferma Roku" 04.02.10, 13:01
      Na podstawie tego czegoś popełnionego przez niejakiego Roberta Zawłockiego
      można nabrać podejrzeń iż chyba jest osobą w pewnym stopniu ograniczoną
      umysłowo, bo innego wytłumaczenia nie widzę. Ewentualnie może posiadać
      mentalność rozpieszczonego bachora za którego inni do tej pory załatwiali
      wszystkie sprawy i nagle nie umie sobie sam poradzić.

      > 1. Idź do okienka (np. pod rondem Kaponiera), aby dowiedzieć się, co trzeba
      zrobić, aby kupić komkartę.

      Można sprawdzić to na internetowej stronie poznańskiego MPK lub w każdym
      punkcie doładowań komkarty.

      > 2. Ustaw się w długiej kolejce do jedynego czynnego okienka.

      W całym Poznaniu jest więcej, niż jedno czynne okienko.

      > 3. Pobierz wniosek o wydanie komkarty i spokojnie przetraw informację, że
      zostanie ci ona wydana w terminie 10 dni od złożenia wniosku.

      A co tu jest do trawienia? Takie są zasady od początku wprowadzenia komkarty.

      > 4. Wypełnij wniosek.

      Straszne. Wymagają umiejętności czytania i pisania.

      > 5. Idź sobie zrobić zdjęcie na komkartę.

      Zawsze można poprosić o droższą wersję "na okaziciela". Rozumiem, że autor nie
      posiada żadnych dokumentów czy innych "akcesoriów" wymagających zdjęcia, jako
      jednego z elementów identyfikacji osoby upoważnionej do korzystania z
      takowych. Stąd brak aktualnych zdjęć w zanadrzu. Zapoznanie się z informacjami
      wstępnymi na temat komkarty pomogłoby. Zresztą nie wiem jak sobie autor
      wyobraża weryfikację tego czy osoba okazująca komkartę jest jej właścicielem?
      Kontrola w autobusach i tramwajach musi być sprawna.

      > 6. Wypłać pieniądze, bo w punkcie sprzedaży nie działa terminal.

      Rozumiem, że autor NIGDY i NIGDZIE nie spotkał się z tym, że nie działa
      terminal. Zalecam jednak posiadanie przy sobie jakieś gotówki na wszelki
      wypadek. Chyba życie jeszcze autora nie nauczyło, że im więcej elektroniki tym
      bardziej to zawodne. Autor chyba pod jakimś kloszem chowany.

      > 7. Stań znowu w kolejce do jednego okienka.

      Jeśli chodzi o doładowywanie komkarty to NIGDY nie stałem dłużej niż 5 minut.
      Z Kaponiery korzystam sporadycznie. Niekoniecznie trzeba składać wniosek w
      punkcie MPK o największym "obłożeniu kolejkowym" w mieście. Polecam mnóstwo
      innych miejsc w których można doładować/złożyć wniosek/odebrać komkartę.
      Informacja o tym jest na stronie poznańskiego MPK.

      > 8. Złóż wniosek o komkartę i go opłać.
      > 9. Zapłać kaucję za komkartę.

      No cóż, czasy, gdy wszystko było za daaarmo i się należaaaało, minęły
      bezpowrotnie. Poza tym jest to kaucja która podlega zwrotowi, gdy autor zwróci
      komkartę, rezygnując z usług.

      > 10. Przyjdź znowu po paru dniach po komkartę i ustaw się w kolejce do
      jedynego okienka.

      Za wybór punktu odbioru karty odpowiada sam autor, więc pretensje należy
      kierować to swojego ośrodka decyzyjnego znajdującego się gdzieś wewnątrz głowy
      autora.

      > 11. W czasie jazdy miej przy sobie komkartę, dowód tożsamości i paragon
      uiszczenia zapłaty.

      Po pierwsze dowód tożsamości i paragon są potrzebne tylko i wyłącznie w razie
      wątpliwości dotyczących praw własności co do karty. Paragon przydaje się w
      sytuacji, gdy karta może zostać uszkodzona lub zniszczona w sposób
      uniemożliwiający odczytanie danych. (Sam miałem taką sytuację i kontroler po
      sprawdzeniu paragonu poszedł dalej sprawdzać bilety). Poza tym paragon tyle
      waży że faktycznie może to sprawiać problem.
      Poza tym ja osobiście raczej bez dowodu osobistego i tak nigdzie się nie
      ruszam, no ale to kwestia indywidualnych wyborów.

      > 12. Używaj komkarty zgodnie z regulaminem, którego nie dostaniesz, i którego
      brakuje na stronie internetowej ZTM.

      Cytując klasykę filmową: "A to ciekawe. A co mówią lekarze?"
      www.mpk.poznan.pl/bilety/sprzedaz-biletow/16-komkarta
      > 13. Jeżeli się jeszcze nie wstydzisz za swoje miasto, to zapytaj kogokolwiek
      z innego europejskiego miasta, jak można sobie tam kupić stały bilet na
      komunikację.

      Reasumując: "Po drugiej stronie drogi trawa zawsze jest bardziej zielona" oraz
      "złej baletnicy...". Jak ktoś jest nieudacznikiem i potrafi sobie skomplikować
      tak prostą czynność jak wyrobienie komkarty to jego problem, ale dlaczego
      używa do tego mediów elektronicznych by poinformować o tym świat?

      • l.george.l Przez takich jak Ty toleruje się debili w tym kraj 04.02.10, 17:20
        Całą procedurę wyrabiania komkarty wymyślił debil, ale na tyle bezczelny, iż
        sądzi, że jego ograniczenie umysłowe mieszkańcy Poznania będą tolerować w
        nieskończoność.
        Sieciówka ma być wydawana od ręki - takie polecenie od Zarządu Miasta
        powinien dostać Józio odpowiedzialny za sprzedaż biletów. Nie umie tego
        zorganizować, to kopa w dupę.
        • lukask73 Re: Przez takich jak Ty toleruje się debili w tym 11.02.10, 11:40
          > Całą procedurę wyrabiania komkarty wymyślił debil, ale na tyle
          > bezczelny, iż sądzi, że jego ograniczenie umysłowe mieszkańcy
          > Poznania będą tolerować w nieskończoność.

          Najsmutniejsze jest to, że lata komuny zrobiły ludziom taką sieczkę
          z mózgu, że nawet ich potomkowie nie widzą w zachowaniu MPK nic
          nieprawidłowego. Ten debil, który to wymyślił, wcale nie był
          bezczelny. Po prostu wie, że ciemny lud...

          Wcześniej napisałem wyżej coś przeciwnego, ale obawiam się, że jeśli
          nagle w połowie sklepów wprowadzą zapisy na chleb (jak dawniej w GS-
          ach), to klientela posłusznie się temu podporządkuje, zamiast szukać
          normalności.
    • ob.znalezinski Jazda 04.02.10, 13:40
      Mnie już sama nazwa komkarta zawsze rozkładała na łopatki. Brzmi bardzo po polsku.
      • lukask73 Komkarta, Kennkarte, Kompartia, gensek 12.02.10, 08:56
        > Mnie już sama nazwa komkarta zawsze rozkładała na łopatki.
        > Brzmi bardzo po polsku.

        E, przesadzasz. A ‘politbiuro’ też Ci nie brzmi? Może jeswzcze
        powiesz, że ‘kołchoz’ jest nie po polsku? ;-)
    • Gość: Art Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.riz.pl 04.02.10, 14:33
      Zapomniano o jeszcze jednej niedogodności, jak po zakupie sprawdzić ważność
      biletu? Albo trzeba pamiętać, albo udać się do jakiegoś okienka lub
      samoobsługowego czytnika typu w kupcu poznańskim. Strzelam że takich miejsc nie
      jest w POznaniu więcej jak 20.

      W Warszawce ważność można sprawdzić w każdym kasowniku w każdym pojeździe i
      wejściu do metra.

      pozdro ze stolycy
      • Gość: mkrs Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 195.2.222.* 04.02.10, 17:23
        Wystarczy zapytać kontrolera albo po prostu zostawić sobie karteczkę... ale znów wymagaloby myślenia, zapomniałem :/
      • Gość: Poz Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 109.243.42.* 04.02.10, 18:55
        Czyli takich miejsc (nie czytnikow), gdzie mozna to sprawdzic jest
        tyle ile stacji metra :) Strzelam, ze nie wiecej niz 21 :P

        Pozdro z Pyrlandii
    • Gość: Kenkartofelos Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: *.opera-mini.net 04.02.10, 16:21
      Od 4 lat nie ląduje kom karty, nie kupuje tez biletów. Przez 4 lata dwa mandaty dostalem przy czym od jednego sie odwołałem jakis rok temu i do teraz trwa sprawa:) Rachunek prosty co sie bardziej opłac. Mpk w ch..a gra to i ja tak sobie gram z nimi. Mozna tez pusta komkarte pokazać i głupa walić to dziala:)
    • kamil.aleksy One strasznie wyglądają 04.02.10, 19:01
      Design kart miejskich jest z lat 90tych. TRAGEDIA. Wstydzę się, że mam takie
      paskudztwo w portfelu...
    • Gość: WITAMY NA ZIEMI Komiczny jest sam autor, a pomyłką zatrudnienie Go IP: 109.243.42.* 04.02.10, 19:03
      Zrobic z siebie zyciowego nieudacznika? Poznaniacy nie sa az tak
      niezaradni :) Chciałbym widziec pana, ktory to napisał, jak wypłaca
      gotówke z bankomatu? No bo raz trzeba zobaczyc czy bankomat chce
      karte, pozniej isc do domu po karte, wrocic z karta, wlozyc karte, a
      bankomat chce pin, trzeba wyjac karte, wrocic do domu po pin, znow
      do bankomatu, wsadzic karte, wystukac pin, zaakceptowac kwote.
      Wyskakuje "brak srodkow". Wyjac karte, pojsc po pieniadze do domu,
      pojsc do banku, wplacic je, zlozyc podpis, wyjsc z banku, pojsc do
      bankomatu, wlozyc karte, wystukac pin, zaakceptowac wyplate, cieszyc
      sie pieniedzmi :)
      Ponad 20 czynnosci!! Zapytajcie ludzi w Berlinie! Oni wyplacaja
      pieniadze za pierwszym podejsciem!!! WSTYDZE SIE !! <hahaha>

      Mowiac poważnie, nie dziwie się, ze sie pan wstydzi, na pana miejscu
      tez bym sie za siebie wstydzil, z tym, ze nie obnosilbym sie tak z
      tym :)

      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: adacho Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 77.255.6.* 04.02.10, 20:03
      Byłem w szoku, gdy pojechałem 4 lata temu na miesięczną praktykę do Warszawy. Chciałem się dowiedzieć w kiosku, jakie bilety są dla mnie opłacalne, bo przecież nie będę czekał na wyrobienie karty miejskiej. Pani sprzedała mi od ręki kartę imienną, w której długopisem wystarczyło wpisać imię, nazwisko i numer dokumentu ze zdjęciem. Jak widać stolyca jednak korzysta z doświadczeń miasta know-how i w ubiegłym roku wprowadzili wyrabiane karty ze zdjęciem, w dodatku z topornym designem a la widokówka (prawie takie fuj jak poznańska komkarta) w miejsce starej, prostej i estetycznej grafiki.
      • Gość: POZ Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 109.243.157.* 04.02.10, 23:14
        Do Warszawy rozumiem z jakiejs pipidowy jechales? Poznaniacy wiedza,
        ze dawniej u nas byly dokladnie takie same sieciowki, naklejalo sie
        hologramy :)
        • Gość: adacho Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 77.255.6.* 04.02.10, 23:51
          Gość portalu: POZ napisał(a):

          > Do Warszawy rozumiem z jakiejs pipidowy jechales? Poznaniacy wiedza,
          > ze dawniej u nas byly dokladnie takie same sieciowki, naklejalo sie
          > hologramy :)

          Z pipidówy "Poznań". W Warszawie do zeszłego roku były ładne, imienne karty ELEKTRONICZNE BEZSTYKOWE z danymi wypełnianymi jak na dawnych poznańskich kartonikach - długopisem, ale widać przyszła inspiracja z "zachodu" ;) A propos kartoników - były one lepiej opracowane graficznie niż kumkarta - taka mała dygresja
          • Gość: adacho Re: Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek IP: 77.255.6.* 04.02.10, 23:54
            o, coś takiego: www.ryflak.rail.pl/relacje/2008/008piaskiem/1/bilet2.jpg
    • Gość: Inna Londyn IP: 149.254.182.* 04.02.10, 21:43
      Punkt pierwszy, czyli nabycie nośnika biletu, tzw karty Oyster. Dokonuje się to w kasie przy stacji metra jakichś kilku- kilkunastu tysiącach punktów zlokalizowanych w sklepach i sklepikach. O ile na stacji i w duzych sklepach da się płacić kartą, to w tych najmniejszych (circa 8 m2 powierzchni) już nie zawsze. Do niedawna karta była wydawana bezpłatnie, teraz jest pobierana kaucja, 3,5 funta, zwracana w wypadku oddania karty.

      Zakup biletu:
      albo w tychże punktach poza stacjami metra, albo w kasach przy metrze, albo w automatach na stacjach (jest ich więcej niż kas, działaja całą dobę, można w nich płacić i gotówką, i kartą).

      Rodzaje biletów- i to, według mnie jest najlepsze:
      można ,,załadować" bilet okresowy i jednocześnie ,,załadować" konto przedpłacowe na podróże poza zasięgiem biletu okresowego. Bilet okresowy można zakupić z wyprzedzeniem dowolnym, start ważności też zależy od decyzji kupującego. Kwota wpłacona na ,,przedpłatę" jest wazna w nieskończoność, w praktyce po 3 latach trzeba poprosić w kasie o uaktywnienie jej lub ewentualny zwrot, jeśli karta przez te 3 lata nie była używana.

      Tyle, że warto zachować potwierdzenie wpłaty/ zakupu biletu, bo czytniki i same karty czasem (sporadycznie!)odmawiają posłuszeństwa, wtedy obsługa otworzy bramkę ręcznie.

      Bilet jest ważny na autobusy, tramwaje, metro, wodolot, statek (niewycieczkowy) wzdłóż Tamizy (naprawde szybkie połączenie do centrum dla mieszkających i pracujących w poliżu rzeki) oraz niektóre połączenia kolejowe w obrębie ciut większym niż ,,podmiejski".

      Ech, człowiek łatwo się do wygody przyzwyczaja...
      • Gość: mimi slowo dwustulatka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.02.10, 23:24
        podobno kiedys gdzies jakos jechalem/jezdzilem srodkami (k p)
        ale juz nie wiem/pamietam, kiedy, gdzie i jak tam wszedlem

        a powazniej, nie ma sily, ktora by nie zmusila do korzystania z tych srodkow
        no, samolot, jesli tak mozna rozciagnac

        wiem jednak, ze istnieja i to wiem dobrze, bo co okolo piec minut jeden taki
        bucha mi w twarz czarna mieszanka okoloweglowa
        rozpacz to malo, to powazne przestepstwo srodowiskowe
    • szamanek Jazda na komkartę, czyli komedia pomyłek 11.02.10, 15:36
      Kolejki pod rondem rozwiązałbym przez ustawienie biletomatu obok punktu sprzedaży. Dziwi mnie, że do tej pory tego nie zrobiono. Miejsce wydaje się być korzystne. Myślę, że w najbliższym czasie czeka nas niejedna "innowacja" w MKP/ZTM, np. img691.yfrog.com/i/tablica2mpk.jpg/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja