Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.03.10, 01:41
Do szerokiej opinii publicznej:
Sam diabeł tylko może wiedzieć kto tu rządzi: Urząd Miasta i Gminy
Murowana Goślina czy prywatni inwestorzy i ich firmy, które działają
poza prawem, którego poszanowania żaden urząd nie chce wyegzekwować.
Mieszkamy na końcu Długiej Gośliny na Osiedlu zwanym Tęczowym
, gdzie działki sprzedawał dobrze znany lokalnym władzom
deweloper Leszek N., właściciel firmy EGO SPA S.A. w Dębogórze
oraz jego znajomy Przemysław W., właściciel firmy Elektro-Klim w
Jerzykowie
. Drogi wewnętrzne pozostały w rękach Pana Przemysława
W., jak również centralna działka z prywatnym ujęciem wody założonym
przez Pana Leszka N.. Przemysław W. w aktach notarialnych zapewnił
nam służebność=prawo przejazdu do naszych posesji, a Leszek N.
wystawił nam umowy na dostawę wody użytkowej i pitnej. Panowie
chcieli szybko zarobić, a Gmina przystała na taki układ. Skutek jest
taki, że kolejny rok grzęźniemy w błocie lub śniegu, czasem w ogóle
nie udaje się dojechać do domów, a nieuzdatniona woda, która płynie
w naszych kranach według badań wykonanych przez Sanepid ma 10x
przekroczone stężenie żelaza i manganu
. Dodatkowo, na osiedlu
nie ma ani jednego hydranta. Ujęcie wody oraz drogi wciąż wędrują z
rąk do rąk, ślad prowadzi nawet aż do Bytomia do firmy WAMAR Sp.
zo.o., która według wszelkich znaków na niebie i ziemi jest tworem
fikcyjnym, bo nikt tam nie wie czym się zajmują, a w siedzibie nigdy
nikogo nie ma. Sanepid pchnął sprawę do Starostwa w Poznaniu,
Starostwo do Gminy Murowana Goślina, a w Gminie Pan Kierownik
referatu inwestycji stwierdził, że jakość wody jest tutaj
drugoplanowa. No oczywiście, skoro niedługo w ogóle możemy nie
mieć WODY
, bo nie odnaleziono żadnego pozwolenia wodno-prawnego
wydanego rzekomo dla Leszka N., a Enea już 3 razy odłączyła prąd dla
ujęcia wody ze względu na niezapłacone faktury. Pan Burmistrz
zapewnia, że przyśle beczkowóz, ale równie dobrze mógłby przyjechać
Caritas, bo właściwie po co wysyłają wodę aż do Afryki, skoro w
cywilizowanej Polsce stawia się ludzi w takiej sytuacji?
Najśmieszniejsze jest to, że w planie zagospodarowania
przestrzennego gwarantuje się zaopatrzenie w wodę z ujęcia
gminnego
.
Zresztą, po co nam woda, skoro niedługo w ogóle nie podjedziemy pod
własne domy. Słowem, zamiast służebności jest bagno, a zamiast
wody ściek
. Samochód wywożący szambo ledwo wjechał tutaj
19 lutego, a śmieciarki EKO-ZEN nie widzieliśmy od 2 stycznia
.
Nie rozumiem dlaczego od nas, zwykłych, skredytowanych, uczciwych
ludzi wymaga się, żeby w tej pięknej okolicy przeznaczyć 40%
powierzchni działek na zieleń,podpisać umowy na wywóz nieczystości,
a domy ogrzewać ekologicznymi paliwami, a jednocześnie dopuszcza się
do sytuacji, że niemożliwe staje się wywiezienie wszelkich odpadów.
Tu jest pięknie, czyste powietrze, pola, las, dzikie zwierzęta i
ptactwo, podobno nawet orzeł bielik, ale już niedługo Puszcza
Zielonka oraz nasze nowe ogródki mogą utonąć w śmieciach i naszych
własnych odchodach. Może chociaż smród ściągnie tu kogoś, kto zrobi
tu porządek.
Pan Burmistrz obiecał podłaczenie nas do wodociągu gminnego, może za
2 lata, a my nie widzimy tu innej możliwości, skoro na podobnym
osiedlu sprzedanym również przez Leszka N. w m. Mielno wykryto w
wodzie azotany i w tym roku na zlecenie Gminy Czerwonak rozpoczną
się prace przy nowym wodociągu. My nie jesteśmy przecież gorsi.
Jednym słowem, w tej chwili na pewno nie jest nam tak tęczowo, jak
tęczowe są nazwy nadane przez UMiG naszym "ulicom".
    • Gość: POkolanaWbłocie Re: Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 01.03.10, 11:31
      Właśnie wróciłem do domu po akcji wyciągania kolejnego samochodu z
      błota, jakim jest nasza wewnętrzna „droga”. To już dzisiaj trzeci,
      który nie dał rady pokonać tego stumetrowego odcinka bagna,
      dzielącego nas od tej gminnej „utwardzonej”. Najpierw Sołtys
      zignorował nas w sprawie odśnieżania drogi gminnej, co dla
      niektórych skończyło się uszkodzeniami samochodów, a gdy już
      łaskawie przyjechał pług, z zebranego śniegu usypał hałdę skutecznie
      blokującą jedną z dwóch dróg wyjazdowych z osiedla. Natomiast główna
      droga na osiedle, nie dość że już w opłakanym stanie, po roztopach
      zmieniła się w bagno, a sprawę załatwiła śmieciarka, która w sobotę
      utknęła tam na dobre i śmieci nie odebrała ...

      Co do wody, to dzięki tegorocznej zimie mamy jej pełno. Bo skoro
      nie ma utwardzonych dróg, to nie ma też odprowadzania deszczówki i
      topniejący śnieg zalewa wszystko dookoła. Niestety obawiam się, że
      po akcji z odśnieżaniem, podobnie sprawa będzie wyglądać z równaniem
      dróg, bo to też podobno leży w gestii Sołtysa.

      Proponuję, żeby w obecnej sytuacji urzędnicy zastanowili się nad
      obniżeniem podatku od nieruchomości, bo bez dojazdu do własnych
      domów i wody zdatnej do picia, nasze życie tutaj nie jest warte
      funta kłaków.
      • Gość: teżtumieszkam Re: Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc? IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.10, 18:55
        Też próbuje mieszkać na osiedlu Tęczowym. Codziennie rano i popołudniu z duszą
        na ramieniu przejeżdżam przez nasza "drogę". Mój samochód już kilka razy się
        zbuntował i trafił do mechanika z zalanymi świecami(kto za to zapłaci? Może
        poproszę pana Burmistrza o radę)zniszczyłam kilka par butów grzęznąc po kostki w
        błocie kiedy usiłowałam przedostać się na swoja działkę z "głównej drogi". Te
        uroki mamy teraz, o zimie, która była bardzo piękna, ale nie nam było dane się
        nią cieszyć, staram się już nie pamiętać, bo tak samo codziennie przeżywałam
        stres czy dojadę do pracy. Na szczęście mam możliwość wzięcia 4 dni urlopu na
        żądanie, to uratowało mnie przed zwolnieniem z pracy. Pług, który czasami nas
        odkopywał przyjeżdżał najczęściej ok. południa, ja do pracy muszę dotrzeć do
        Poznania na 7.30. Jak zadzwoniłam do Sołtysa z prośbą o pomoc o 6 rano,
        odpowiedział, że to jest środek nocy i nie mam mu przeszkadzać. Kupując tutaj
        działkę nie liczyłam na drogi asfaltowe ani z kostki betonowej, równe i
        oświetlone, ale liczyłam, że będą przejezdne. Zastanawiam się często, co się
        stanie jak ktoś z nas będzie musiał otrzymać pomoc medyczną lub potrzebna
        będzie interwencja straży pożarnej. Jestem ciekawa czy pan Burmistrz też o tym
        myślał. Na osiedlu Zielone Wzgórze w sąsiadującym z naszą wsią miasteczku,
        Murowana Goślina dojazdy dla straży pożarnej muszą być wydzielone i udostępnione
        w każdej chwili. Do nas dojazd jest niemożliwy. Czy w miasteczku, które jest
        oczkiem w głowie naszego Burmistrza, które jest wizytówką Gminy, mieszkają lepsi
        ludzie, którzy mają prawo do podstawowych potrzeb?
        Kolejna rzecz, to woda, w której pływają kawałki żelaza. Latem nawet rośliny
        maja rdzawy nalot od podlewania. Można sobie wyobrazić jak wyglądają nasze
        sprzęty domowe(pralka, zmywarka, sanitariaty), o wpływie na nasze zdrowie boje
        się już myśleć. Wody oczywiście nie pijemy, kupujemy mineralną, ale nasza skóra,
        włosy ? Też nie chciałam mieć krystalicznie czystej wody, tylko zwykła zdatną do
        spożycia po przegotowaniu. I tak zamiast cieszyć się życiem w miłym zakątku, w
        domu, na który razem z mężem ciężko pracujemy, muszę borykać się z czarnymi
        myślami, bo ktoś nie pomyślał i wydał pozwolenie na sprzedaż działek bez
        zabezpieczenia dostępu do pitnej wody i przejezdnej przez cały rok drodze. Kto
        jest temu winny, że tak ciężko nam się tu żyje, ten kto nam sprzedał to miejsce,
        czy może ktoś kto do tego dopuścił. Myślę, że sama sobie nie odpowiem na to
        pytanie. Może znajdzie się ktoś, kto ma większe możliwości sprawdzenia tego i
        tak samo jak ja będzie ciekawy kto za tym stoi.
        • Gość: ja_gdzie_indziej Re: Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc? IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.10, 22:40
          Mieszkam w podobnych warunkach, ale decydując się na zamieszkanie - wiedziałem
          co mnie czeka. Nie ma tu żadnego dewelopera, który nasz oszukał. Musimy liczyć
          tylko na siebie i to nas mobilizuje.
          Kupiliśmy za niewielkie pieniądze jako drugi stary samochód z napędem na 4 koła
          na czas zimy i wiosennych roztopów. Sprawdził się doskonale tej zimy.
          Sąsiad - rolnik ma własnej roboty prymitywny pług do odśnieżania. Za skromną
          zapłatą po opadach śniegu przeciera nam drogę. Mamy własne ujęcie wody.
          Mamy agregat prądotwórczy bo stare linie przesyłowe pod naporem wiatru lub
          śniegu padają.
          Do nas także nie mógł dojechać samochód opróżniający szambo- ale opłaciłem
          rolnika dysponującego ciężkim sprzętem, który wspomagał beczkowóz, grzęznący w
          śniegu. Taka zima zdarza się raz na kilkadziesiąt lat więc traktuję ten wydatek
          jako coś wyjątkowego ale niezbędnego dla własnego komfortu.
          Proponuje Państwu podobny sposób myślenia. W pierwszym rzędzie postarać się
          utworzyć formalny czy nieformalny komitet nacisku dla wyegzekwowania choćby w
          drodze sadowej ustaleń umowy. Ale jednocześnie samemu dla własnej wygody czy
          zdrowia trzeba szukać rozwiązań zastępczych. Studnię chyba można na własnej
          działce wywiercić- to nie są gigantyczne pieniądze. Odżelaziacz dla instalacji
          domowej- to też jakieś wyjście. Drogę można wysypać kruszoną cegłą- z pewnością
          są w gminie oferenci tego taniego kruszywa. Problemem co najwyżej może być
          uzyskanie powszechnej akceptacji sąsiadów i zebranie potrzebnej kwoty. Też nie
          tak wielkiej.
          Ale najważniejsze- myśleć nad rozwiązaniem problemów a nie oczekiwać, że ktoś je
          rozwiąże za nas.
          Życzę tego jak najszczerzej.
          PS
          Proszę się nie gniewać ale sądzę, że przenieśliście się Państwo z Poznania.
          Wychowani być może w blokowisku spółdzielni mieszkaniowej nie martwiliście się
          dotąd o podstawowe potrzeby życiowe. Tu- w suburbiach po prostu jest inaczej. I
          trzeba to zaakceptować i dostosować się. Tu nie jest Poznań.
          Ale jest świeże powietrze, śpiew ptaków, sarny pod oknem i ogródek wokół domu.
          Więc warto!
          • Gość: braciszek Re: Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc? IP: 81.219.206.* 25.03.10, 07:59
            Rozumiem o co Szanownemu Panu chodzi i zdaję sobie sprawę z tego, że nie będzie
            tu jak w dużym mieście nigdy...i o to chodzi. Świadomie zrezygnowałem z asfaltów
            i tym podobnych wynalazków. W naszym przypadku problemem jest tylko
            niedotrzymanie przez dewelopera i GMINĘ warunków zabudowy zapisanych w planie
            zagospodarowania. Proszę więc nas nie oceniać jako oszołomionych mieszczuchów,
            bo w taki sposób widzą nas tutejsi np. PAN SOŁTYS. To nie sztuka wyręczać gminę
            we wszystkich obowiązkach, kupować terenówki, opłacać (niewielkie pieniądze
            zadowalają naszych rolników?)sąsiadów by pomogli odśnieżać. Jeżeli tu mieszkamy
            to opłacamy podatki, które służą właśnie do tego, by ktoś był łaskaw odśnieżyć
            nam dojazd itp.
            Jeżeli miałbym ochotę na survival to jest wiele innych miejsc, które po prostu
            żyją z tego że jest tam dżungla, lub inne uroczysko do pokonania.
            Jeżeli jak wół stoi w planie zagospodarowania, że woda z ujęcia gminnego to tak
            tę działkę kupowałem i tak ma po prostu być. A droga gminna jeżeli prowadzi do
            domów to trzeba ją odśnieżyć, bo czasami pogotowie dojechać musi i nie tylko ono
            miałoby z tym problem. Służba zdrowia nie posiada zdaje się samochodów 4x4?
            Mieszkając na wsi nie muszę być artystą, pisarzem lub innym wolnozawodowcem,
            który może siedzieć całą zimę w domu.
            Prowadząc działalność gospodarczą muszę jechać codziennie do pracy i z to jest
            koszt, który brałem pod uwagę kupując tu działkę...bo tego zmienić nie można.
            Niedotrzymanie warunków umowy, czy też planu zagospodarowania, to już
            obiektywnym czynnikiem nie jest, zależy od innych ludzi niestety.
            • Gość: niemłody Re: Długa Goślina-kto nam tu mówi dobranoc? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 21:52
              "Dobranoc" raczej nikt Wam nie mówi, bo nawet dla diabła to zbyt
              dalekie zadupie! Raczej na dobranoc psy Wam "dupami szczekają"...
Pełna wersja