Dodaj do ulubionych

Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość

20.03.10, 11:31
Proponuję, aby zapamiętać:
"Od młodych gniewnych znacznie gorsi są starzy wściekli".
"Dopóki wierzymy, że nie ma alternatywy, dopóty jej nie ma".
"Miasto to nie spółka z o.o."

TAK JEST!!!
YES, WE CAN!!!
Mergler na prezydenta!!!
Obserwuj wątek
    • brantdwa mieszczanie czy anarchiści 20.03.10, 12:16
      nie chce żeby mnie reprezentował ktoś kto ma cokolwiek wspólnego z
      anarchistami - bandą kolesi nielegalnie zamieszkujących nie swój teren,
      niszczących to miasto przy okazji coraz to nowych demonstracji, "cudownie"
      upiększających nasze miasto kolejnymi napisami na ścianach. Chyba Państwa
      powaliło.
    • jaskowiak_0 Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 20.03.10, 12:53
      Niezależnie od tego, czy Pan tego chce, czy też nie jest Pan
      postrzegany jako wyrazisty lider (wódz) Stowarzyszenia My
      Poznaniacy, a nie jako rzecznik prasowy (herold). Stowarzyszenie
      wielokrotnie zabierało głos w sprawach dla Poznania ważnych i wizja
      rozwoju Poznania prezentowana przez Stowarzyszenie odpowiada wielu
      Poznaniakom. Etykieta lewicowości jest powodowana zarówno wyrażanymi
      przez członków Stowarzyszenia wypowiedziami, jak i towarzystwem, w
      którym Stowarzyszenie się pojawia. Głos Stowarzyszenia jest
      zazwyczaj krytyczny do wizji i działań prezydenta Grobelnego i
      wspierającej go PO. Być może nie zdaje Pan sobie z tego sprawy, ale
      ta lewicowość jest widoczna w Pana głosie i tym samym głosie
      Stowarzyszenia. Nie zachwyca mnie pojawianie się Stowarzyszenia My
      Poznaniacy w towarzystwie Anarchistów. Niewielu statecznych
      mieszczan odważy się zagłosować na Stowarzyszenie sympatyzujące z
      Anarchistami. Ten mieszczański głos Stowarzyszenia byłoby lepiej
      słychać bez towarzyszącego mu krzyku Anarchistów.
      W pewnym sensie przypadek sprawił, iż Stowarzyszenie My Poznaniacy i
      Pan jesteście postrzegani jako jedyna alternatywa dla wizji rozwoju
      Poznania prezentowanej przez Ryszarda Grobelnego i wspierającej go
      PO. Czy się tego spodziewaliście i sobie tego życzyliście, czy też
      nie, tak się stało. Zmierz się Pan zatem z tym wyzwaniem chociażby
      po to, by dać szansę zagłosowania w wyborach samorządowych tym
      Poznaniakom, którzy preferują prezentowaną przez Stowarzyszenie My
      Poznaniacy wizję rozwoju Poznania.

      • Gość: voka Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.icpnet.pl 20.03.10, 13:31
        ja mysle panie jaskowiak ze to co pan pisze to taka lepsza wersja grobelnego.
        zalatwianie interesow pod kilogramem pudru. czepiacie sie tych anarchistow, a
        przeciez to oni jako jedyni potrafia wyjsc na ulice by powiedziec - nie. kazde z
        tych konfliktow o ktorych my poznaniacy mowia, byly wspierane przez tych
        anarchistow. zdaje sie anarchisci wspierali tych iednych miesczan jak nie bylo
        jezcze my poznaniacy i pana menglera w polityce. pisze to bo sie mi nie podoba
        przerzucanie odpowiedzialnosci za to ze nie ma alternatyw dla grobelnego na
        boguducha winnych anarcistow. moze to jest tak ze owe miesczanstwo jest za
        bierne i zawsze woli pomiauczec ze ktos jest zly.
        • jaskowiak_0 Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 20.03.10, 14:31
          Bardziej odpowiada mi ewolucja, niż rewolucja. Nie imponuje mi
          Robespierre, Lenin i Che Guevara. Odnośnie wychodzenia Anarchistów
          na ulicę z protest songiem, to nie widzę w tym żadnej odwagi. Czym
          ryzykują? Z uczelni lub pracy ich wyrzucą? Demonstracje to tylko
          jedna z wielu form prezentowania swoich poglądów. Nie przerzucam
          odpowiedzialności za brak alternatywy dla Grobelnego na Anarchistów.
          Sygnalizuję tylko, iż w przypadku podjęcia przez My Poznaniacy
          ryzyka startu w wyborach, wynik tych wyborów zależy również od
          towarzystwa, w którym się to Stowarzyszenie znajduje.
      • Gość: Obywatel Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.icpnet.pl 20.03.10, 13:38
        W wielu punktach można się z Panem Jaśkowiakiem zgodzić. Niestety
        nie we wszystkich. No ale przez to dyskusja jest ciekawsza.
        Nie jestem pewien czy słuszne jest przyczepianie Stowarzyszeniu My
        Poznaniacy etykiety lewicowości,raczej chyba NORMALNOSCI. To,że Pan
        Mergler rozmawia z Rozbratem nie znaczy, że reprezentuje stanowisko
        Stowarzyszenia. Takie ruchy jak Rozbrat są w Polsce i całej Europie
        czy to się nam podoba czy nie. Podziwiam odwagę Pana Merglera,że w
        przeciwieństwie do Władz Miasta ,widzi problem i próbuje się z nim
        zmierzyć.
        Wracając do ewentualnego kandydowania na Prezydenta trudno cokolwiek
        doradzić. Wejście w szambo "Układu Poznańskiego" to wyzwanie nie na
        jedną kadencję. Są plusy i minusy. Wspierać go będą napewno uśpione
        autorytety,eksperci i mieszkańcy, którzy nie widzieli w
        dotychczasowej sytuacji szans na KONIECZNE zmiany w Poznaniu.
        Nie można jednak wykluczyć,że szansę w zmianie wizerunku Poznania
        zobaczą również ludzie biznesu w tym nawet deweloperzy. Napewno
        marzy im się sytuacja,że nie będą czekać na pozwolenie na budowę 10
        lat i załatwiać cokolwiek pod stołem .Sojusznika dla Pana Merglera
        i Stowarzyszenia My Poznaniacy widzę również w Sądach i
        Prokuraturach,które mają dosyć wieloletnich przepychanek związanych
        z panującym w Poznaniu BEZPRAWIEM.
        Czy OBYWATELE Poznania wykorzystają szansę na nowe,uczciwe
        transparentne warunki życia w Poznaniu- Zobaczymy.
        Nie wiadomo czy po raz kolejny Poznaniacy nie dadzą się nabrać na
        imprezę typu RIO,otwarcie stadionu przy Bułgarskiej,Grobelny w
        szaliku Lecha,uroczystości na Malcie i DO WYBOROW!!!
        Pomału zadamy pytania ile to wszystko nas kosztuje, gdzie jest
        rozlicznie,co ze stadionem Lecha po 2012-kto ten obiekt utrzyma???
        PORUTA POZNANSKA czyli Grobelny i jego EKIPA musi odejść!
        Panie Mergler,życzymy dużo zdrowia i wytrwania dla dobra Poznania!!!
    • cfalek ja mam dość hałasu, a Ty? 20.03.10, 13:09
      Mam dość zarządzania drogami tylko i wyłącznie przez pryzmat przepustowości i
      to liczonej tylko w samochodach/godzinę, a zapominaniu o hałasie. Mam dość
      zarządzania, które powoduje, że mieszkanie w śródmieściu jest niebezpieczne
      dla zdrowia, a o wypoczynku we własnym mieszkaniu można zapomnieć. Mam dość
      siedzenia za zamkniętymi oknami, podskakiwania na wyrku gdy tylko przejedzie
      tramwaj.
      www.city.poznan.pl/mapa_geopoz/ - mapa akustyczna.
      bip.city.poznan.pl/bip/public/bip/uchwaly.html?co=print&uc_id_uchwaly=25401
      - plan niby walki z hałasem
      Mam dość tego że do torowisk pozbawionych wibroakustycznej izolacji na jakie
      wpuszcza się złom z innych krajów na siłę dokłada się pasy ruchu dla aut, a
      nie rowerów.
      Mam dość, że nie robi się nic z tego co napisali naukowcy z instytutu akustyki
      w celu minimalizacji przekroczeń. Obrona pasa ruchu jest tak zajadła, że
      wejścia na przystanki są tak wąskie, że zagrażają bezpieczeństwu - a
      beztroskie twierdzenia, że "nie było możliwości spełnienia wymogów prawa
      budowlanego co do szerokości przez uwarunkowania lokalne" doprowadzają mnie do
      szewskiej pasji.
      Mam serdecznie dość, tego że przez 1,5 roku problemem jest skierowanie
      autobusów nocnych na asfalt i zabronienie im jazdy po wyboistym, kostkowym
      torowisku. Bo ZDM wraz z Policją tak wyznaczają trasę, że łamią prawostronny
      system jazdy jaki jest zapisany w kodeksie o ruchu drogowym.
      To ostanie dobitnie pokazuje, gdzie władze mają zdrowie, wypoczynek i komfort
      zamieszkiwania w mieście. Najważniejsze by mieć jak dojechać autem do
      roboty.Jak można mówić, że warto tu żyć, skoro nie jest to bezpieczne dla zdrowia.

      Miasto do mieszkania, a nie tylko przemieszczania się autem!

      p.s. Nie, nie wyprowadzę się do lasu. Kompromis został ustalony w samej
      ustawie ochrony środowiska, gdzie pomimo braku istotnych różnic anatomicznych,
      mieszkaniec śródmieścia musi znosić największy hałas. Wolność jednego kończy
      się tam gdzie zaczyna drugiego.
    • Gość: abc Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 15:25
      A ja sobie myślę, że My Poznaniacy nie powinni angażować się w
      kampanie wyborcze i starty w jakichkolwiek wyborach.
      Głównym zadaniem powinno być jednak budowanie oddolnej świadomości
      każdego Poznaniaka, że właśnie od niego i jego głosu zależy jak mu
      się będzie tutaj żyło. Budowanie społeczeństwa obywatelskiego, o
      czym od wielu lat mówic Dzikowski, ale tylko mówic (a wręcz wyciera
      sobie tym gębe) ale nic w tym kierunku nie robi.
      Panie Mergel - nie ładujcie się w wybory, bo wtedy przykleją wam
      łatkę, zaszufladkują i stracicie swój główny argument - bezstronność.
      Natomiast ze wszystkich sił budujcie kampanię nakłaniającą ludzi
      do udziału w wyborach, bez popierania kogokolwiek.
      Niech ludzie
      wybierają kogo chcą, ale niech idą głosować. Tym powinni zająć się
      My Poznaniacy.
      • Gość: he man Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.zeelandnet.nl 20.03.10, 15:46
        niestety, i tak zle i tak niedobrze. jesli my-poznaniacy pojda do wyborow, to
        bedzie im sie zarzucac, ze sie pchaja do wladzy. jesli nie pojda, to bede winni
        tego, ze sie uchylaja od odpowiedialnosci. niestety do wyborow mozna tylko isc
        albo nie isc. nie ma drogi posredniej. w polsce pokutuje przswiadczenie ze
        polityka to bagno, nie wolno sie do tego mieszac. ale ono winika z tego, ze do
        polityki szli zawsze ci, ktoryz w bagnie dobrze sie czuli. nalezy zmienic ten
        stereotyp. inaczej wszystko bedzie po polsku - piekne plany, a wyszlo jak zawsze.
      • eirene.k Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 20.03.10, 16:04
        Panie abc, pisze pan - za pozwoleniem - od rzeczy. Zachęcać ludzi do
        masowego udziału w wyborach i głosowania na kogokolwiek, byle
        głosowali? Po co? Żeby nic się nie zmieniało? Żeby nadal miasto było
        dla deweloperów i koncernów paliwowych, a nie dla ludzi?
        Nie chcę być niegrzeczna, ale coś się panu pomyliło.
      • Gość: abc Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.adsl.inetia.pl 20.03.10, 21:11
        Po 1 - powiedziałem: "Niech ludzie wybierają kogo chcą"
        Po 2 - powiedziałem: "budujcie kampanię nakłaniającą ludzi do
        udziału w wyborach, bez popierania kogokolwiek"

        a ponieważ masz problemy w czytaniu ze zrozumieniem, to ci wyjaśnię,
        że ludzie nie mają głosować na obojętnie kogo, a na kogo chcą -
        czyli kogo sami popierają.
        A MP ma zachęcać do udziału w wyborach, bez agitacji za jakimkolwiek
        kandydatem.
        Beznadzieja.....
        • eirene.k Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 20.03.10, 23:05
          Człowieku,
          MP ma zachęcać do udziału w wyborach w wypadku, jeśli do wyborów nie
          wystartuje ani jeden kandydat, który reprezentowałby ich wizję
          miasta? Gdy wszyscy startujący będą mieli - jak dotąd - wizję wręcz
          przeciwną do MP?
          Czy ty naprawdę zdajesz sobie sprawę, co zalecasz?
    • dk7000 Anarchiści nie reprezentują mieszczan 20.03.10, 15:40
      "Stateczne mieszczaństwo" to tylko niewielki procent mieszkańców Poznania.
      Zdecydowana większość to ludzie, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. Jeżeli
      ktoś szuka alternatywy dla Grobelenego powinien najpierw wyjść poza medialny
      obraz Poznania, który niby składa się tylko z tych dobrze sytuowanych.

      Anarchiści są raczej głosem tej biedniejszej części i zadają bardzo sensowne
      pytania, które są pomijane we wszelkich debatach.

      Bo co "radykalnego" jest w pytaniu dlaczego miasto wydaje setki milionów
      złotych na stadion, gdy coraz więcej ludzi ma problemy z mieszkaniem. Czy w
      debatach wyborczych poruszony będzie ten problem? Jak to jest, że są pieniądze
      na fontannę, a nie ma na pomoc dla bezrobotnych?

      Ja mieszkam w biedniejszej części Poznania i nie znam nikogo kto chodzi na
      wybory, bo po co? Jedni bogacze kłócą się z innymi bogaczami. Powiedzmy sobie
      szczerze, kto ma tyle pieniędzy, żeby startować w wyborach i kogo interesy
      będzie reprezentować?

      Ta całe wybory są jak przysłowiowy wybór samochodów z fabryki Forda, możesz
      wybrać jaki kolor chcesz byleby był czarny.

      Zamiast bawić się w wybory lepiej żeby takie stowarzyszenia wchodziły na
      dzielnice i aktywizowali ludzi, tak jak to robią anarchiści. A państwo
      "stateczni mieszczanie", niech zaczną coś robić a nie tylko komentować.
    • Gość: andrzej Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.cdma.centertel.pl 20.03.10, 18:11
      Stowarzyszenie My-Poznaniacy stanowią alternatywę dla status quo w
      Poznaniu, i jeśli ktoś ma dość grobelizmu, to pewnie się zgadza z
      wieloma tezami stowarzyszenia, a przede wszystkim z głównym
      hasłem "miasto to nie spółka z o.o.". Miasto to przede wszystkim
      miejsce do życia dla ludzi, czego Prezydent Grobelny albo nie
      rozumie, albo ma inne priorytety (chyba to drugie). Popieram
      Poznaniaków! Jeśli chodzi o Prezydenta, to najważniejsze, żeby
      miłościwie nam panujący od 12 lat zakończył już swoje panowanie na
      Placu Kolegiackim - mam dosyć i chcę zmiany.
      • airbus340 Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 20.03.10, 22:37
        W pełni popieram to co napisał andrzej. Liczyłem, że Ricardo z Jeżem NaGłowie
        odpusci po 12 latach panowania,ale z przerażeniem stwierdzam że jest tak
        uwikłany w układy i żądny władzy,że nie odpuści za nic w świecie.
        Ja też chcę zmian. Chcę by to miasto było rozwijającą się przestrzenią
        publiczną,gdzie liczyć się będzie zrównoważony rozwój i dobro mieszkańców-a nie
        interesy developeów czy poszczególnych biznesmenów. Jeśli Stowarzyszenie , lub
        pan Mergler, zdecyduje się kandydować,to bęę ich popierał.
    • Gość: karol Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: *.icpnet.pl 21.03.10, 07:24
      Bardzo fajny artykuł. Nareszcie się dowiedziałem, iż ci głośni My
      Poznaniacy, którzy się mienią reprezentacją całego miasta (a taką
      przynajmniej mają nazwę), to przede wszystkim grupa tzw. statecznych
      mieszczan z domków z ogródkami na przedmieściach. Którzy osiedla
      wielorodzinne typu Rataje nazywają "blokowiskami", z których to
      blokowisk dołączają do nich "liderzy społeczności blokowisk", a nie
      całe te "społeczności", w odróżnieniu od społeczności "przedmieść z
      ogródkami".
      Jakoś dziwnie zgadza się to z moimi obserwacjami od dłuższego czasu
      (długo przed zanim powstało to stowarzyszenie), że ludzie z
      owych "przedmieść z ogródkami" mówią wprost (może nie wiedząc skąd
      jestem, gdzie mieszkam), że na takich osiedlach typu Rataje, we
      wszelkich TBS-ach itp. mieszka hołota, a oni są lepsi i nie chcą
      mieć z nią nic wspólnego.
      A ja tymczasem mieszkam na takim osiedlu, jakoś moja rodzina od
      pokoleń mieszka w zabudowie wielorodzinnej w tym mieście, i taka
      zabudowa wielorodzinna to jest m.in. naturalny krajobraz miasta.
      Patrząc wstecz, chociażby na historię rodzinną z minionego stulecia,
      to były kiedyś kamienice, były potem wczesne osiedla (popatrzmy np.
      na 20-lecie i na lata 50-te), były w końcu osiedla typu Rataje czy
      Winogrady. Stopniowo coraz lepszy standard wyposażenia mieszkań
      (można powiedzieć: od WC w podwórzu do łazienek w mieszkaniach) i
      coraz lepsze otoczenie jeśli chodzi o np. usługi i zieleń (ile tej
      zieleni jest na Ratajach, a szykują nam kolejny park).
      I niech każdy mieszka jak chce, jak lubi, czy to będzie dom z
      ogródkiem na przedmieściu czy mieszkanie w mieście. Ale jeżeli
      nazywa coś blokowiskami (a jest u nas tak zielono, i jakoś skład
      społeczny jest normalny), podkreśla że do jego grupy
      dołączają "liderzy społeczności blokowisk" (czyli wyraźnie ci lepsi,
      bo reszta z tych osiedli jest gorsza, nie ten poziom), to widać, że
      jednak nie lubi innych, albo ma jakieś kompleksy, że musi się
      wykazać, że jest lepszy itp. (a nieraz i sam mieszkał w bloku, jak
      przyjechał do miasta, i źle się z tym czuł - i teraz odgrywa
      wielkiego pana - są tacy).
      Ale niech kandydują, niech ten lider startuje na prezydenta - niech
      się okaże ile jest prawdy w nazwie My Poznaniacy, jakie mają
      naprawdę poparcie Poznaniaków.
      • es_zet_pe Karol, nie obrażaj się jak panienka 21.03.10, 10:27
        Ja też mieszkam na Ratajach od zawsze, obecnie na trzecim z kolei osiedlu. Dla
        mnie to tez naturalne miejsce do mieszkania, bardzo je lubię i cenię.

        Ja mówię o sobie że mieszkam na blokowisku, bez kompleksów niższości. Łatwiej
        powiedzieć tak niż że "mieszkam na osiedlu spółdzielczym bloków z wielkiej
        płyty". Ale to nie znaczy że nie widzę ciemnych stron - chociażby gimnazjalistów
        w kapturach którzy przesiadują na ławeczkach - sceny jak z piosenki "Dzieci"
        Elektrycznych Gitar: Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy,
        wyciągnęły flaszki, chodnik zapluły, ludzi przepędziły, siedzą na ławeczkach i
        ryczą do siebie
        .

        Faktem jest że mieszkańcy blokowisk są słabiej zorganizowani i bardziej bierni
        od mieszkańców np. osiedli domków jednorodzinnych - to jets po prostu
        rzeczywistość. Chociaż powoli się to zmienia. Początkowo, jeszcze 2-3 lata temu,
        również byłem sceptycznie nastawiony do "My-Poznaniacy", uważałem że to grupa
        zamożnych typków z Marcelina i Sołacza która nie chce drogi samochodowej koło
        siebie. Ale sytuacja się zmieniła. Stowarzyszenie "My-Poznaniacy" w tej chwili
        jest jedynym realnym reprezentantem mieszkańców blokowisk i starych dzielnic z
        kamienicami. To że na blokowiskach i w starych dzielnicach (Wilda, Jeżyce)
        ostatnie wybory wygrał Rysiek G., to świadczy tylko o sile jego demagogii - on
        nic realnie dla tych dzielnic przecież nie robi - np. dla Rataj - chce nam
        władować kolejne developerskie bloki w miejscu gdzie od 40 lat mamy obiecany
        park. Rysiek wygrywa wybory bo się pokazuje w szaliku Lecha (więc faceci
        głosują) i dlatego że uchodzi za przystojnego w oczach kobitek po 50 (wąsik,
        jeżyk). Karolu - My-Poznaniacy to jedyny ruch który mówi o prawdziwych
        problemach Poznania, w tym ZWŁASZCZA blokowisk. To my najbardziej potrzebujemy
        zrównoważonego rozwoju, sprawnej komunikacji miejskiej, parków i trawników,
        nakładów na kulturę i oświatę.
        • Gość: karol Re: Karol, nie obrażaj się jak panienka IP: *.icpnet.pl 21.03.10, 11:44
          To jest oczywiste, że mieszkańcy osiedli sa słabiej zorganizowani.
          Ale inną rzeczą jest czy ci, którzy chcą nas reprezentować, naprawdę
          dobrze czują nasze problemy, czy też nie są to bardziej ich
          wyobrażenia, a generalnie zdanie o naszych osiedlach mają złe. I nie
          chodzi mi o słowo "blokowisko", bo ono samo w sobie chyba nie jest
          złe, ale ogólnie o sposób mówienia. Ja jestem głównie związany z
          miastem "wielorodzinnym", stąd zawsze ciekawym doświadczeniem są
          rozmowy z ludźmi z tej części "jednorodzinnej" - i zaskoczeniem jest
          nierzadko sposób mówienia np. słowa "Rataje", które bywa wymawiane z
          taką odrazą, obrzydzeniem czy przerażeniem (przy czym ja nigdy nie
          mówię, że jestem z Rataj). To o czymś świadczy. Jednocześnie ci
          ludzie bardzo podkreślają siebie, swoją wartość, bazującą m.in. na
          tym że mieszkają na takim np. Strzeszynie. I po prostu pięknie do
          tego obrazu pasuje cytat z artykułu "mieszczanie z domków z
          ogródkami na przedmieściach (tj. Strzeszyn..." - jest to po prostu
          bardziej kulturalna (bo na potrzeby publikacji w prasie) forma tego,
          co ja nieraz usłyszę, rozmawiając z takimi ludźmi. Mnie to
          specjalnie nie przeszkadza, nie obrażam się na nikogo, zawsze się
          można przy tej okazji czegoś dowiedzieć o swojej dzielnicy, ale
          refleksja się nasuwa.
          A co do problemów, to uważam że duże problemy to są w starych
          dzielnicach (Wilda, Jezyce), nie zaś na osiedlach typu Rataje. I
          dlatego nie zgodzę się na 100% ze zdaniem, że My Poznaniacy to ruch
          który mówi o prawdziwych problemach Poznania, w tym zwłaszcza
          blokowisk, i że to my (tzn. ci z Rataj) najbardziej potrzebujemy
          zrównoważonego rozwoju, sprawnej komunikacji, trawników itd. Na
          Ratajach zieleni jest naprawdę dużo (ale zawsze może być więcej),
          trawników jest mnóstwo (i te psie kupy to raczej problem takich np.
          Jeżyc, a nie osiedli z wielkiej płyty, pomijając to jak się taki
          problem powinno załatwiać naprawdę), komunikacja miejska w postaci
          tramwajów jest jak na nasze warunki całkiem dobra (i dla mnie korki
          w mieście prawie nie istnieją, jak jeżdżę tramwajem; złośliwie
          mógłbym powiedzieć że nie wiem, w czym widzą problemy komunikacyjne
          miasta ci ludzi z przedmieść - przecież jest niemal idealnie; to
          akurat m.in. zasługa nowej trasy przez most Rocha, czyli coś jednak
          dla Rataj zrobiło miasto).
          I można by tak dalej wymieniać, zresztą przypominają mi się
          poprzednie wybory samorządowe i kandydatka na prezydenta, która dużo
          mówiła o problemach miasta, coś dla każdej dzielnicy. I w przypadku
          Rataj mówiła o bezpieczeństwie, czy o niebezpieczeństwach, ale chyba
          było to trochę coś w rodzaju wyobrażenia o tej dzielnicy, bo nawet
          jej zdeklarowani zwolennicy z Rataj przyznawali, że to raczej odnosi
          się do centrum. Ale ta osoba być może miała takie wyobrażenie, takie
          przekonanie (i może przez to omijała naszą dzielnicę - więc skąd
          miała wiedzieć) i chciała nam pomóc.
          Moze odwrotny przykład ze śmieciami - to my mamy problem z
          podrzucaniem śmieci przez tych "mieszczan (niektórych co prawda) z
          domków z ogródkami na przedmieściach". Nie są to jakieś zupełnie
          odosobnione przypadki, to jest jednak spore zjawisko (no chyba że to
          bloki sobie wzajemnie podrzucają, zwłaszcza w obrębie jednej
          spółdzieleni - na razie jeszcze w to nie wierzę). I to jest nasz
          problem, ale jego źródłem są niestety te przedmieścia. Ale o tym się
          jakoś dużo nie mówi.
          Może dosyć już tej licytacji, która dzielnica jest lepsza, chodzi
          raczej o to że niekoniecznie ci, ktorzy mówią że chcą nam pomóc,
          naprawdę znają nasze problemy. Często mają tylko wyobrażenie i chcą
          się po prostu litować, jako ci lepsi, jako ta elita. A worki ze
          śmieciami dalej będą u nas lądować.
          Ale może sie mylę - zobaczymy jak to będzie po wyborach.
          • es_zet_pe Re: Karol, nie obrażaj się jak panienka 21.03.10, 13:34
            OK, myślę że zmierzamy do podobnych wniosków. Bez urazy.
            Ja się oczywiście też spotkałem z uprzedzeniami, artykułowanymi m.in. przez
            mieszkańców "osiedli willowych" - są ludzie którzy myślą że na Ratajach
            mieszkają tylko lumpy i dresiarze. Prawda jest taka że wciąż mieszka tu jeszcze
            sporo inżynierów, pracowników naukowych, nauczycieli, prawników itd., a warunki
            są całkiem niezłe. Nie chcę mieszkać nigdzie indziej i nie chcę być
            protekcjonalnie traktowany.

            W dużym stopniu zgadzam się z Twoimi uwagami. My płacimy za wywóz śmieci, a
            mieszkańcy "osiedli willowych" - zastrzegam że tylko mniejszość - czasem je
            wywożą do lasu albo podrzucają na śmietniki w innych dzielnicach. U nas są place
            zabaw dla dzieci budowane przecież za pieniądze spółdzielców itd., a zdarza się
            że bawią się tu rodziny spoza. Itd.

            Tym bardziej powinniśmy bronić tego co mamy - np. względnie sprawnej komunikacji
            miejskiej i względnie bogatej zieleni. Zgadzam się, że należy się przyglądać tym
            co mówią o problemach blokowisk - czy naprawdę reprezentują nasz interes czy
            tylko im się tak wydaje, albo udają. Z drugiej strony nie bawią mnie próby
            antagonizowania dzielnic, zwłaszcza że większośc problemów jest ogólnopoznańska.

          • cfalek tramwajowa komunikacja dobra?? 21.03.10, 18:29
            >komunikacja miejska w postaci
            > tramwajów jest jak na nasze warunki całkiem dobra

            bip.city.poznan.pl/bip/public/bip/uchwaly.html?co=print&uc_id_uchwaly=25401
            "Największa liczba mieszkańców Poznania narażona jest na przekroczenia od 0 do
            10 dB. Przekroczenia poziomu dopuszczalnego występują zarówno w zabudowie
            wielorodzinnej, jak i jednorodzinnej, zlokalizowanej wzdłuż całej sieci linii
            tramwajowych w Poznaniu. Tylko w niewielu przypadkach linia tramwajowa nie
            powoduje przekroczeń dopuszczalnego poziomu hałasu w środowisku.

            W centrum miasta natężenie ruchu tramwajowego jest bardzo duże, a zabudowa
            mieszkaniowa znajduje się bardzo blisko linii tramwajowych, przekroczenia
            wartości dopuszczalnych nie są jednak większe niż 10 dB. Wynika to z faktu, że
            dla zabudowy śródmiejskiej poziom dopuszczalny LDWN jest najwyższy i wynosi 65 dB.

            Wielkość hałasu tramwajowego bardzo silnie zależy od typu tramwaju – różnice
            mogą sięgać nawet kilkunastu decybeli (na tym samym torowisku i przy tej samej
            prędkości). Dla taboru eksploatowanego aktualnie w Poznaniu różnice te dochodzą
            do 12 dB"


            To gdzie pan Tulibacki ma wibracje i pękania budynków, można
            zobaczyć:serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3112335.html

            "Nasza Wspólna Przyszłość" (Our Common Future, tzw. Raport Brundtland – od
            nazwiska przewodniczącej komisji, Gro Harlem Brundtland): "Na obecnym poziomie
            cywilizacyjnym możliwy jest rozwój zrównoważony, to jest taki rozwój, w którym
            potrzeby obecnego pokolenia mogą być zaspokojone bez umniejszania szans
            przyszłych pokoleń na ich zaspokojenie."(wiki)

            Doskonały przykład zrównoważonego rozwoju: w Poznaniu potrzeby transportowe
            jednych realizowane są kosztem potrzeb (wypoczynek w domu, spokojny sen),
            zdrowia, nietykalności mieszkania itd. już nawet nie kosztem przyszłych pokoleń,
            ale obecnych...

            Jak zwykle, najważniejsze jest przemieszczanie się po mieście. Jakby tego było
            mało należy dowalić jeszcze autami,najlepiej na 2 pasach w obie strony przy
            torowisku, nie ograniczać ich prędkości do bo ZDM wie lepiej niż instytut
            akustyki jak to wpływa na hałas, a do śródmieścia nie wpuszczać rowerów. Bo
            www.srm.eco.pl/images/stories/mag2010/drogi_31122009.jpg wygląda raczej
            na kpinę, a nie system transportu rowerowego.
        • Gość: Lech Mergler Re: Karol, nie obrażaj się jak panienka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.10, 13:35
          Nigdy i nikomu nie powiedziałem, że ZAMIERZAM kandydować na prezydenta,
          chciałbym, albo o tym myślę. To autorski pomysł dziennikarzy Gazety, na który
          odpowiedziałem tekstem, z natury skrótowym.
          Dodam tu kilka wyjaśnień i ewentualnych odpowiedzi (też skrótowych):

          I. Napisałem o POSPOLITYM RUSZENIU w celu zablokowania kontynuacji
          dotychczasowej polityki miejskiej, nie służącej rozwojowi Poznania i ogromnej
          większości jego mieszkańców. Droga to niedopuszczenie do reelekcji obecnego
          prezydenta i opanowania przez jego partię (PO) całej rady miasta, czyli wygranie
          wyborów samorządowych. Wygranie z partią, która rządzi na wszystkich szczeblach
          władzy – jest bardzo trudne, bo ma ona aparat urzędniczy i inne czynniki sukcesu
          wyborczego. Stąd pomysł pospolitego, najszerszego ruszenia. Nie można jednak
          takiego zbudować zaczynając od mnożenia warunków wstępnych i wykluczania: ty
          nie, bo jesteś politykiem, ty nie – bo anarchistą, ty nie – bo mieszczaninem,
          albo lewicowcem, albo z prawicy itd. Warunek wygranej to SKUPIENIE jak
          największych, różnych potencjałów społecznych i politycznych, skłonnych działać
          na rzecz ZMIANY, bez wybrzydzania, tych co się nie lubi też. Albo trzeba
          pogodzić się z eksplozją grobelizmu w następnej kadencji. A przy okazji – 20
          anarchistów w kampanii wyborczej jest więcej wartych, niż stu ludzi wynajętych
          do kampanii za kasę... Alternatywa, bo kasy nie ma – patrz zdanie cztery linijki
          wyżej..

          II. Warunek to elementarny WSPÓLNY PROGRAM. On nikogo nie zadowoli w pełni, i
          nie może, bo musi być kompromisowy, czyli opierać się na samoograniczeniu =
          częściowej rezygnacji przez wszystkich, którzy go poprą, ze spełnienia całości
          ich aspiracji – żeby móc w ogóle zrealizować jakąś istotną ich część.
          Alternatywa – patrz koniec poprzedniego akapitu. Program ten powinien być oparty
          na zasadach zrównoważonego rozwoju i rzeczywistej partycypacji społecznej. To, w
          skrócie oznacza uspołecznienie rozwoju i jego celów (w opozycji do
          komercjalizacji jako zasady), nacisk na jakość życia, warunki ekologiczne. Wiele
          elementów takiego programu jest w obiegu, na naszej stronie internetowej i
          innych. Jest wielu wspierających nas specjalistów z różnych dziedzin, którzy go
          profesjonalnie dopracują.

          III. Nic nie poradzę na to, że Federacja Anarchistyczna w Poznaniu, wyraża w
          debacie publicznej generalnie TRAFNE rozpoznanie sytuacji w Poznaniu. Nasze
          Stowarzyszenie doszło inną drogą do ocen w istotnej części podobnych. Niektórym
          to nie pasuje, bo anarchistów nie lubią. To co – z powodu uprzedzenia tym gorzej
          dla racji? Tu rządzi stereotyp, więc proszę najpierw zorientować się w temacie…
          Ta diagnoza, to w skrócie: patologiczna, jednostronna, rabunkowa komercjalizacja
          miasta w imię interesów nielicznych, zakolegowanych biznesów – kosztem ogółu
          mieszkańców, ale najbardziej grup najsłabszych. Ale także kosztem wielu
          uczciwych biznesów, które nie są zakolegowane. Przykład sfery działającej
          najbardziej wyraźnie destrukcyjnie i aspołecznie, to mieszkalnictwo: monopol
          małej grupy deweloperów uprzywilejowanych przez władze, zajmujących, często za
          grosze, najcenniejsze tereny, w tym w klinach zieleni – nie pozwala na
          konkurencję innych inwestorów, ale przede wszystkim na dopuszczenie budownictwa
          dla zaspokojenia POTRZEB MASOWYCH, o przystępnych cenach albo na wynajem:
          społecznego, komunalnego, spółdzielczego, socjalnego – żeby utrzymać
          horrendalnie wysokie ceny mieszkań i zyski. Patrz:
          my-poznaniacy.org/index.php?option=com_content&task=view&id=197&Itemid=56albo
          www.rozbrat.org/publicystyka/budzet-poznania/608-demokracja-lokatorska-jak-to-sie-robi-w-toronto
          . Proponuje dyskusję merytoryczną.

          W kwestiach szczegółowych, niektórych:
          – W Stowarzyszeniu jest cały szereg wybitnych osobowości, o potencjale,
          doświadczeniu, kompetencjach do odpowiedzialnych stanowisk, wyższych niż moje;
          moja rola to ekspresja w przestrzeni publicznej tego, co mamy do powiedzenia.
          – Kategorie lewica-prawica w dużym stopniu nie wiadomo, co dziś znaczą. Dodam
          tylko, że w Polsce można robić za radykała, ekstremistę, lewaka itd., jeśli się
          na serio potraktuje konstytucyjny zapis o zrównoważonym rozwoju, Kartę Praw
          Podstawowych (nie podpisała Polska i Wlk. Brytania) albo europejskie dyrektywy
          ws. partycypacji społecznej, Kartę Lipską ograniczającą prawo własności w
          planowaniu przestrzennym itd.. Ja osobiście, indywidualnie na pewno nie jestem
          prawicowy, natomiast są obszary, w których cenię wartości konserwatywne (silne,
          trwałe, głębokie związki z ludźmi), albo liberalne – nigdy prawnie nie
          zakazałbym nikomu dowolnych, dobrowolnych związków innego rodzaju. Jako
          częściowy liberał doceniam walory rynku, a jako zdrów na umyśle, wiem, że
          porządek rynkowy nie jest jedyny, ani nawet najważniejszy..
          – Co do mieszczan, mieszczuchów itd… chciałem zwrócić uwagę, że dominujący
          sposób rozwoju miasta uderza nie tylko w grupy społecznie i ekonomicznie
          najsłabsze, ale także w poznańską klasę średnią, uważaną za podstawową bazę
          grobelizmu i PO. Uświadomienie sobie tego może być najistotniejsze dla zmiany
          wyborów politycznych na dużą skalę. Myślę bowiem, że „mieszczańskość” jest w
          Poznaniu bardzo rozpowszechniona, także wśród robotników, i sam to słyszałem od
          Marcela Szarego, szefa Inicjatywy Pracowniczej w HCP. Ale to wszystko schematy,
          przez które należy się przebić do faktycznych interesów różnych grup społecznych
          i potrzeb miasta jako całości.
          – Krytyka Stowarzyszenia My-Poznaniacy jest nam samym potrzebna. Natomiast
          złośliwe paszkwile, tendencyjne interpretowanie pojedynczych słów itd. muszą być
          odbierane jako zaczepki, żeby nam dokopać. Zapraszam na naszą stronę
          www.my-poznaniacy.org , gdzie jest wiele o tym, co i jak robimy oraz myślimy. Tu
          tylko napiszę, że pierwszy nasz wniosek, zaraz po rejestracji, o uznanie za
          stronę w postępowaniu administracyjnym dotyczył Parku Rataje, potem było kilka
          innych ws Rataj, a potem w sprawach na Winogradach (paw. „Newa”) i w wielu
          innych miejscach w mieście. Współorganizowaliśmy marsz ws zajezdni przy Gajowej
          na Jeżycach, współpracujemy ze Stowarzyszeniem lokatorów PTBS itd. Najpierw się
          dowiedzieć, potem atakować, proszę…..

          Sumując – będzie co będzie, ale trzeba dać Panu Bogu szansę pomóc sobie i nam
          wszystkim, dlatego napisałem ten tekst, w nadziei, że może coś z tego wyniknie..
          I wtedy możemy się zaangażować w wybory. A jak nie, to i tak mamy mnóstwo
          roboty… Dzięki za dobre słowa.

          • Gość: mkrs Re: Karol, nie obrażaj się jak panienka IP: 195.2.222.* 23.03.10, 08:08
            > monopol małej grupy deweloperów uprzywilejowanych przez władze,
            > zajmujących, często za grosze, najcenniejsze tereny

            Ale kiedy to samo próbuje zrobić grupa anarchistów, wszystko jest cacy i trzeba ich wspierać? Większość rewolucji zaczyna się od podobnych postulatów i większość bardzo szybko zjada dzięki temu własny ogon.

            Albo ustalamy jasne zasady i wszyscy płacą wg jednego cennika, albo można sobie w buty wsadzić jakiekolwiek inne zasady współpracy. Nie może być tak, że nieczysty układ biznesowy Grobelnego zastępujemy nieczystym układem biznesowym na zasadach bardziej socjalnych. Tylko jasne, przejrzyste i obowiązujące WSZYSTKICH zasady gwarantują rozwój.

            Zaznaczam przy tym, że nie piszę tego z pozycji "statecznego mieszczanina" (ani tym bardziej osoby zamożnej), ale jestem gotów pracować na własny los i wymagać tego od innych, a nie tylko czekać, aż dostanę cokolwiek za darmo kosztem reszty społeczeństwa.
    • czlowiekzsolacza Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 21.03.10, 11:10
      >Faktem jest że mieszkańcy blokowisk są słabiej zorganizowani i
      bardziej bierni
      od mieszkańców np. osiedli domków jednorodzinnych - to jets po
      prostu rzeczywistość<

      Ale porównaj sobie np. przystanki autobusowe i chodniki na
      blokowiskach Piątkowa i Smochowic i Krzyżownik. Gdzie jest czyściej ?

      Sam art. jest ciekawy. My-Poznaniacy to jedyna na dzień dzisiejszy
      alternatywa dla układu rządzącego miastem. Choćby dlatego warto sie
      nimi zainteresować. Niech Mergler kandyduje. Niech poznaniacy
      zrozumieją, że mają możliwość i prawo wyboru. Dlatego nawoływania
      niejakiego "abc" do pójścia do urn maja sens. Ludzie muszą
      zrozumieć, że rządzą ci których oni wybrali. Nie idąc zostawiasz te
      możliwość innym. Nota bene później najbardziej narzekają ci, którzy
      nie chodzą na wybory i nie robią nic. Nawet nie chodzą na spotkania
      z kandydatami.
      Przykład z 2005 r: Wygrał PiS i L.Kaczyński, na którego najbardziej
      narzekają młodzi. Ale oni, albo lubią sie wyspać w niedzielę po
      sobotniej imprezie (miejscowi), albo przyjezdny nie miał czasu przez
      kilka miesiecy wziąć kartki od siebie z gminy, mimo, że bywał tam
      ciągle, aby głosować w mieście, albo przyjezdna pojechała nawet do
      domu w dniu wyborów, ale nie poszła, bo z mamą robiła ciasto, a
      tacie sie popsuł samochód,aby córke do lokalu wyborczego podwieźć, a
      wogóle był 1342 odcinek "Mody na sukces" albo coś w tym rodzaju.
      Tacy sa wyborcy! Jacy więc mogą być ci których wybierają ?
      Przecież Grobelny to idealny produkt mentalności, moralnośći,
      sposobu myślenia i filozofii mieszkańców tego miasta. To po prostu
      produkt Poznania!
      Tak więc propozycja aby ludzie po prostu szli do urn nie jest tak
      głupia jak pisze inna internautka. Zmusza do zastanowienia sie.
      Jedyną rzeczą do której mam zastrzeżenia, że na razie pan L.Mergler
      za bardzo posługuje sie ogólnikami i właściwie jest przede wszystkim
      antygrobelny. Za mało o tym co proponuje. R.Grobelny jest już za
      długo. Prezydenci państw mogą byc tylko dwie kadencje. Może warto by
      było zastanowić sie nad ograniczeniem prawnym czasu sprawowania tego
      urzędu.



      • eirene.k Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 21.03.10, 18:13
        Człowieku z Sołacza:
        "Dlatego nawoływania
        niejakiego "abc" do pójścia do urn maja sens. Ludzie muszą
        zrozumieć, że rządzą ci których oni wybrali."

        "Tak więc propozycja aby ludzie po prostu szli do urn nie jest tak
        głupia jak pisze inna internautka."

        Chyba się nie rozumiemy, zarówno z tobą, jak i z abc. Oczywiście że
        udział w wyborach generalnie ma sens. Abc sugerował jednak, by My-
        Poznaniacy nie paprali sobie rąk polityką i ograniczyli się do
        zamiatania po rządzących, a zarazem zachęcali do masowego pójścia do
        urn. Po co? Aby poprzeć obecnie rządzący układ? Przecież poza M-P i
        L. Merglerem żadnej autentycznej alternatywy nie widać!

        Jeżeli natomiast - powtarzam - wyborcy naprawdę będą mieli wybór, a
        nie tylko między dżumą a cholerą, to wtedy jak najbardziej -
        zachęcać! I owszem, bez sugerowania, natomiast przy zadbaniu o b.
        czytelną i przejrzystą prezentację własnego wyborczego programu.
    • spinaker206 Jest wyjście - głos nieważny musi być policzony! 21.03.10, 11:52
      Jeżeli nie stać na własnego kandydata, to można zamanifestować swoją wolę i
      obecność w inny sposób!

      Głos nieważny musi być policzony i podany do wiadomości. Wprawdzie nie głosuje
      się na konkretnego kandydata, ale nie marnuje się swojego prawa do wypowiedzi,
      jakie daje karta do głosowania.

      Mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że pozostając w domu, spełniają życzenie
      rządzących, którzy wbrew głoszonym przez nich troskom o frekwencję,
      najbardziej boją się masowego udziału mieszkańców w wyborach, bo wtedy
      wszystko może się zdarzyć.

      Dużo głosów nieważnych, to brak legitymacji dla tego który wygra wybory zwykłą
      większością głosów.

      Nie masz kandydata, masz wybór! Głos nieważny, to głos nie zmarnowany!
      • czlowiekzsolacza Re: Jest wyjście - głos nieważny musi być policzo 21.03.10, 12:15
        spinaker206 napisał:



        > Głos nieważny musi być policzony i podany do wiadomości. Wprawdzie
        nie głosuje
        > się na konkretnego kandydata, ale nie marnuje się swojego prawa do
        wypowiedzi,
        > jakie daje karta do głosowania.

        Tak, tylko najprawdopodobniej marnuje sie nastepne 4 lata w zyciu
        miasta. Taki protest nawet jakby przybrał liczne rozmiery, w co
        wątpię, niewiele by dał, ktoś by wygrał i rządził miastem tak czy
        tak. Koniecznie trzeba mieć SWOJEGO KANDYDATA. Twoje podejście jest
        emocjonalne i mało skuteczne. To romantyzm rodem z PRL, gdzie
        wiadomo jakie były wybory.
        >
        > Mieszkańcy nie zdają sobie sprawy, że pozostając w domu, spełniają
        życzenie
        > rządzących, którzy wbrew głoszonym przez nich troskom o frekwencję,
        > najbardziej boją się masowego udziału mieszkańców w wyborach, bo
        wtedy
        > wszystko może się zdarzyć.

        Tu zgoda. Oczywiście, że tak jest. Pisałem o tym. głosuje twardy
        elektorat i odnosi skutek. Dlatego tymbardziej oddawanie głosu
        nieważnego ma tylko wymiar symboliczny.
        >
        > Dużo głosów nieważnych, to brak legitymacji dla tego który wygra
        wybory zwykłą
        > większością głosów.

        Jak wyżej wyjaśniłem to tylko wymiar symboliczny.
        >
        > Nie masz kandydata, masz wybór! Głos nieważny, to głos nie
        zmarnowany!

        Zmarnowany czy nie, ale NIEWAŻNY i tylko to jest istotne.
        • es_zet_pe Re: Jest wyjście - głos nieważny musi być policzo 21.03.10, 13:41
          W poprzednich wyborach głosowałem w I turze na panią Kretkowską. W drugiej
          oddałem głos nieważny, bo wybór między Grobelnym a Pasło-Wiśniewską był bez
          sensu. Mam nadzieję, że teraz pojawi się jakiś kandydat który będzie realną
          alternatywą dla Grobelnego. Barwy partyjne nie są dla mnie najistotniejsze, ale
          po prostu wydaje mi się, że ani SLD ani PiS ani PSL nie mają żadnej propozycji
          dla Poznania. Te partie chcą tylko wypromować się na użytek wyborów do sejmu.
          Kiedyś przeczytałem takie zdanie (z Zachodu) - nie pamiętam już gdzie - "jeśli
          chcesz by w twej dzielnicy była sprawna komunikacja miejska, przedszkola i
          oświetlone ulice - musisz głosować na skrajną prawicę albo skrajną lewicę, albo
          na islamistów". To się staje prawdą też i w Polsce.
        • spinaker206 Re: Jest wyjście - głos nieważny musi być policzo 22.03.10, 00:22
          @czlowiekzsolacza
          Napisałem"
          "Jeżeli nie stać na własnego kandydata, to można zamanifestować swoją wolę i
          obecność w inny sposób!"

          Zgadzam się z tobą, że najlepszy byłby własny kandydat. Realia są takie, że
          przez lata nie dorobiliśmy się kontrkandydata. Może to oznaczać tylko jedno:
          obecny jest niedoścignionym wzorcem!
      • eirene.k Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 22.03.10, 12:40
        Wręcz przeciwnie, len-mar. Mam wrażenie, że masz na myśli stereotyp
        anarchisty, a nie anarchistów prawdziwych.
        Anarchiści to jedno z b. niewielu środowisk, którym CHCE SIĘ coś
        robić - w sensie: czynnie zaprotestować przeciwko nieprawidłowościom
        obecnego jedynie słusznego systemu. Choćby sobotnia akcja w obronie
        squatu Rozbrat była przecież protestem przeciwko komercjalizacji
        przestrzeni publicznej, czyli zawłaszczaniu jej przez deweloperów.
        To się pod rządami PO dzieje wszędzie, nie tylko w Poznaniu.

        Inni obywatele, z etosem czy bez, ograniczają się do siedzenia przed
        TV i narzekania...
        • Gość: mkrs Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość IP: 195.2.222.* 23.03.10, 08:18
          OK, tylko powiedz mi, dlaczego ich polityka jest wiecznie negatywna (zniszczyć to, skończyć z tamtym), a nie pozytywna (czytaj: własny program i wizja rozwoju, a nie tylko "na hurra" zabranie wszystkiego bogatym)?

          Zrozum, że ruchy lewacko-anarchistyczne istnieją z założenia tylko tak długo, jak długo istnieje ich wróg. Z zasady (co widać po niemal wszystkich rewolucjach tego świata) ruchy tego typu potrzebują wroga, a kiedy wróg ginie, trzeba znaleźć nowego - i tak w kółko. Efekt jest taki, że konflikt w społeczeństwie nigdy się nie kończy, bo jest on konieczny dla istnienia grupy o takich a nie innych poglądach.
          • eirene.k Re: Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 23.03.10, 10:44
            Mój drogi(moja droga?), ja tu nie jestem rzeczniczką anarchistów. Po
            prostu na podstawie obserwacji faktów widzę, że trafnie rozpoznają
            bieżącą (niedobrą) sytuację i gotowi są włączyć się do działania na
            rzecz jej zmiany. To niezwykle cenne. To, czy towarzyszy tej
            gotowości jakiś długofalowy program, czy nie, jest w danym wypadku
            bez znaczenia.

            O ile mi wiadomo, anarchiści są generalnie przeciwko władzy, ale ZA
            SAMOORGANIZOWANIEM SIĘ SPOŁECZEŃSTWA. I to jest ten pozytywny
            element ich postawy/programu. Przypuszczam, że właśnie dlatego chcą
            współdziałać z M-P - bo to obywatelski, oddolny ruch "zwykłych"
            ludzi. Czy to źle? Moim zdaniem - b. dobrze.

            To jest to, o czym pisze sam Mergler - że różnymi drogami doszli do
            tego samego wniosku: nie siedźmy na zadku, próbujmy sami załatwiać
            własne sprawy!
    • czlowiekzsolacza Lech Mergler: stateczni mieszczanie mają dość 22.03.10, 13:15
      Oczywiście, że tak. Przeczytać proszę jeszcze raz wpis pana Merglera
      na tym forum p. III. Anarchiści po prostu wyciągają nierzadko
      słuszne wnioski o sposobie zarządzania Poznaniem. To, że ktoś kto
      się nam nie podoba z innych względów mówi, że 2 x 2 jest 4 nie
      znaczy, że nie uznamy tabliczki mnożenia. Poza tym czy on się
      faktycznie "brata" z anarchistami ? To gruba przesada.


      forum.gazeta.pl/forum/w,67,108976136,109015027,Re_Karol_nie_obrazaj_sie_jak_panienka.html?wv.x=2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka