Profesor Gapik w ogniu krytyki

    • edo5 Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować 27.03.10, 21:01
      Seksuologia jako dyscyplina naukowa , to bardzo złożone zjawisko i nie wielu na nim się zna. Czytałem trochę Zakrawa cały reportaż na celowo przygotowaną prowokację. Ciekawe jakiemu palantowi solidarnościowemu się naraził. Żadna telewizja ani żaden pismak nie prawa oceniać czy terapeutyczne metody stosowane przez profesora są skuteczne czy też nie . Muszą to ocenić znawcy z ośrodków. terapeutycznych , które są na całym świecie tylko w Polsce ich brak. Chwycenie kobiety za piersi czy powiedzenie , że nie ma pipki mokrej , to żadna przecież metoda leczenia. TVN i pismak coś mi się wydaje za to bekną , bo może dosyć szarpania autorytetów. Wielki redaktor Lis, który zrobił program o seksualnym wykorzystaniu dzieci, narobił hałasu i co" powstał jakiś ośrodek terapeutyczny ? Nie Więc do kogo ta mowa pod publiczkę. Spadajcie na drzewo. Poczytajcie najpierw encyklopedię prof. Starewicza o po tym piszcie I to wszystko.
      • Gość: biurowy prac. TVN to paranoja chyba? IP: *.146.133.174.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.03.10, 03:40

        Niedawno dzwonili z TVN po gabinetach lekarskich, prosząc, żeby im psycholożka
        podała pacjenta seksualnego jakiegoś "trudno idącego, niezadowolonego z
        leczenia" to oni wspólnie z telewidzami TVN postarają się go leczyć i dalej pomóc...
        Dzwonili podobno po psychologach i seksuologach po całym kraju.
        Pracuję w recepcji na Polnej, żalili się, że nie chcą gabinety dawać im
        pacjentów. Czy trzeba to komentować? Włos się jeży, jaki to poziom wiedzy i
        odpowiedzialności!! Bravo TVN.
        Jakie pojecie o dyskrecji, godności.??
      • abracadabra-woman Re: Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjm 28.03.10, 19:38
        wedo5 napisał:

        > Seksuologia jako dyscyplina naukowa , to bardzo złożone zjawisko i nie wielu n
        > a nim się zna. Czytałem trochę Zakrawa cały reportaż na celowo przygotowaną p
        > rowokację.>

        Ależ nie zakrawa. To była prowokacja. By pokazać metody "leczenia" profesora.
        Czy bez tego ktoś uwierzyłby na słowo?


        < Ciekawe jakiemu palantowi solidarnościowemu się naraził. Żadna tele
        > wizja ani żaden pismak nie prawa oceniać czy terapeutyczne metody stosowane prz
        > ez profesora są skuteczne czy też nie .>

        O ile mnie pamięć nie myli nie oceniano skuteczności, a nieetyczne zachowanie.

        <Chwycenie k
        > obiety za piersi czy powiedzenie , że nie ma pipki mokrej , to żadna przecież
        > metoda leczenia.>

        Brawo Sherloku!!!
        Dlaczego więc to robił. Dojdziesz do tego drogą dedukcji?

        <TVN i pismak coś mi się wydaje za to bekną , bo może dosyć sz
        > arpania autorytetów.>

        Autorytet buduje się przez lata, a jakże szybko można go zniszczyć.
        A gdyby twojej kobiecie coś takiego się przydarzyło, to zastanawiałbyś się nad
        autorytetem?

        <Więc do kogo ta mowa pod publiczkę. Spadajcie na drzewo. Poczytajcie najpie
        > rw encyklopedię prof. Starewicza o po tym piszcie I to wszystko.>

        Prof. Starowicz wypowiadał się w tej sprawie. Nie pamiętam, by pochwalił
        zachowania kolegi.

        Mowa pod publiczkę? Ok, nie mówmy już o morderstwach, gwałtach, molestowaniu,
        przekrętach finansowych. Zamiećmy pod dywan i udawajmy, że życie jest piękne,
        wszyscy są prawi, uczciwi i idą przez życie z uśmiechem, nie krzywdząc nikogo.

    • szabepio z takimi jak on w więzieniu sobie radzą... 28.03.10, 09:09
      pierwszego dnia wybijaja mu zęby żeby nie pokaleczył przyrodzenia
      kolegom, a od tyłu przez torebkę foliową... szybko zrozumie jaką
      krzywdę czynil tym kobietom, he, he...
    • replayrex2 Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować 28.03.10, 13:05
      Według mnie, samo wymyślenie zawodu "seksuologa" było szczytem
      głupoty!!!po co to komu? czy taki człowiek może co
      kolwiek "wyleczyć"? śmiać mi się chce.Podobnie jak psycholog, w
      stanach są ich miliony, podobno każdy mieszkaniec ma swojego, umieją
      się dobrze ustawić ci "lekarze" pacjent się kładzie na kozetce a on
      pierdzieli głupoty, pacjent płaci i myśli, że mu pomogło. Czysta
      głupota, trzeba sobie wychować społeczeństwo i wmówić mu, że to jest
      im potrzebne. No ale jak już ustanowiono ten "zawód" to co ten
      człowiek (seksuolog?) ma niby robić? zaglądać w ucho? To analogia do
      ginekologa, moja znajoma mówi, że badanie się niczym nie różni od
      stosunku i lekarz wcale nie używa hipnozy, tylko każe się rozbierać
      i rozkładać nogi. Może wymyślą lekarza od zaburzeń prawidłowej
      stymulacji łechtaczki? to dopiero będą jaja!!!ukryta kamera TVN-u i
      mamy porno "na żywo" a jak oglądalność skoczy? a to się przekłada
      przecież na kasę? czy te proste zależności coś Państwu przypominają?
      • Gość: langolier_maximus Re: Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjm IP: *.home.aster.pl 28.03.10, 17:48
        czyli znajoma znajduje przyjemnosc seksualna w badaniu ginekologicznym???No
        wiesz ja rozumiem...rozni sa ludzie.Mam znajomego geja i jego podnieca seks z
        facetami-czy to oznacza ze moglby cie pomacac troche??
        Rece mi opadaja jak czytam niektore komentarze.
        Rozumiem, ze gwalt jest jedna z najlepszych terapii na wszystko-szczegolnie na
        kobiety zablokowane seksualnie.Mega-metoda :-DDDD
        Seksuolog to nie ginekolog, tak na marginesie.A i ginekolog nie obmacuje
        pacjentek jak mu sie podoba liniac sie przy tym i opowiadajac o pipkach-jak
        kazda kobieta aktywna seksulanie i po porodzie bywalam tam nieraz czesto, wiec
        wiem.Ale skad ty mozesz cos wiedziec o ginekologach-no oprocz opowiesci
        kolezanki- wielbicelki wkladania wziernika ;-)).
      • abracadabra-woman Re: Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjm 28.03.10, 20:04
        replayrex2 napisał:

        > Według mnie, samo wymyślenie zawodu "seksuologa" było szczytem
        > głupoty!!!po co to komu? czy taki człowiek może co
        > kolwiek "wyleczyć"? śmiać mi się chce.>

        Owszem, może.
        Ja nie rozumiem po co ludzie skaczą ze spadochronem, a nie wyśmiewam tych,
        którzy to robią.

        <Podobnie jak psycholog, w
        > stanach są ich miliony, podobno każdy mieszkaniec ma swojego, umieją
        > się dobrze ustawić ci "lekarze" pacjent się kładzie na kozetce a on
        > pierdzieli głupoty, pacjent płaci i myśli, że mu pomogło. Czysta
        > głupota, trzeba sobie wychować społeczeństwo i wmówić mu, że to jest
        > im potrzebne.>

        A byłeś kiedyś u psychoterapeuty?
        Powtórzę: "Ja nie rozumiem po co ludzie skaczą ze spadochronem, a nie wyśmiewam
        tych, którzy to robią."

        <No ale jak już ustanowiono ten "zawód" to co ten
        > człowiek (seksuolog?) ma niby robić? zaglądać w ucho?>

        Nie ma nigdzie zaglądać. Mylisz ginekologa z seksuologiem.

        <To analogia do
        > ginekologa, moja znajoma mówi, że badanie się niczym nie różni od
        > stosunku i lekarz wcale nie używa hipnozy, tylko każe się rozbierać
        > i rozkładać nogi.>

        To nie wiem czego bardziej współczuję, złego ginekologa, czy beznadziejnego
        kochanka.
        Rozumiem, że jej partner seksualny wkłada jej do pochwy wziernik i pobiera
        wymaz? Zaś ginekolog masuje łechtaczkę, a wziernikiem naśladuje ruchy frykcyjne?
        To dopiero ciekawe praktyki seksualne!
        No chyba, że twoja znajoma utożsamia seks wyłącznie z rozłożeniem nóg i biernym
        czekaniem aż jej się coś do pochwy wsadzi.

        <Może wymyślą lekarza od zaburzeń prawidłowej
        > stymulacji łechtaczki? to dopiero będą jaja!!!ukryta kamera TVN-u i
        > mamy porno "na żywo" a jak oglądalność skoczy?>

        Ręce opadają.

        <a to się przekłada
        > przecież na kasę? czy te proste zależności coś Państwu przypominają?>

        A ty pracujesz charytatywnie?


    • la_crima Byłam u prof. Gapika - moja "historia" 01.04.10, 00:08


      Pierwszy raz trafiłam do Lechosława Gapika jako nastolatka (dokładnie w
      duwnastym -trzynastym roku życia - tak, tak) chorująca na anoreksję. Rodzice
      zaprowadzili mnie do psychologa, o którym od kogoś tam słyszeli; zgodził się
      mną zająć, choć miał podobno zasadę, że nie leczy dzieci...
      Hipnoza była wobec mnie stosowana, a w jej czasie także dotyk - który wówczas
      nie kojarzył mi się z seksem, ale dziś i odnośnie tego mam wątpliwości - bo
      odnośnie sytuacji, która spotkała mnie po latach, gdy trafiłam do niego z
      zupełnie innym problemem, wątpliwości nie mam...I wolałabym o tym zapomnieć;
      niestety artykuły o Gapiku wywlokły znów ze mnie coś, co przez kilka ładnych
      lat od siebie odpychałam, starałam się przekształcić, wyprzeć, odciąć się, nie
      mówiąc o tym, że nikomu nie opowiedziałam całości. Nie było to zdarzenie tak
      drastyczne, jak te przedstawione w filmie z ukrytej kamery, ale zachowanie
      Gapika z pewnością nie było normalne, a ja czułam się upokorzona, zarówno samą
      sytuacją jak tym, że nie byłam w stanie prawidłowo zareagować.

      Ale po kolei. Miałam kilkanaście lat. Były rozmowy i hipnoza. Hipnoza - nie
      była rodzajem snu ani stanem "sparalizowania" (wiem, że ludzie reagują na to
      różnie)- słownie były to "odprężające" sugestie, jak też sugestie że procesy
      zaburzone w niedożywionym organizmie zaczynają przebiegać prawidłowo, że chcę
      jeść, wyjść z choroby, zregenerować się itp. Pamiętam na pewno dotykanie
      głowy, twarzy, ramion, podnoszenie ręki (słowa, że "ręka staje się lekka", i
      podobne im), brzucha, ale nie miejsc intymnych. Nie wiedziałam jaką funkcję ma
      pełnić ten dotyk (przykładanie rąk, nie gładzenie ani masowanie, z wyjątkiem
      gładzenia po twarzy, o ile pamiętam..może nie pamiętam wszystkiego? :/ ), ale
      sądziłam że tak widocznie ma być, że dotykanie brzucha ma coś wspólnego z
      aktywizacją wewnętrznych narządów - bo, na przykład, nie miałam wtedy
      miesiączki. Cóż mogłam w tym czasie wiedzieć o związku jednego z drugim, o
      tym, na czym polega hipnoza i co jest w jej czasie zasadne, a co nie, gdzie
      się kończą kompetencje psycho/hipnoterapeuty, sama hipnoza z tymi "rękami
      które leczą" mogła mi się takiemu dziecku kojarzyć z czymś w rodzaju
      bioenergoterapii. Obawiam się, że rodzice również nie mieli dostatecznej
      wiedzy. Podczas seansów czekali za drzwiami. A na dziecko łatwo wpływać.
      Ten wpływ jednak - jeżeli poprawa mojego stanu ( która była przynajmniej
      skorelowana w czasie) miała związek z wizytami u Gapika - zły wtedy nie był,
      mimo że wizyty tam mnie drażniły. Może sugestie hipnotyczne wpływały na mózg
      pomimo tego, że byłam w czasie tych seansów całkowicie przytomna i świadoma co
      się wokół dzieje. A może to wcale nie hipnoza. Dziś nie wiem.
      Czymś, co bardzo źle wtedy odbierałam, było tylko przesuwanie rękami po
      twarzy, gdy na 'polecenie' otwierałam oczy i patrzenie mi w oczy z góry.
      Profesor kazał się wtedy uśmiechać. I posłusznie uśmiechałam się, choć
      odbierałam to jak jakieś naruszenie.. choćby tego, jak naprawdę się czuję w
      tym momencie.
      Był to dyskomfort, ale sprzeciwić się nie umiałam.

      Z anoreksji wyszłam, zaburzeń odżywiania nie opanowałam jednak całkowicie do
      dzisiaj.


      W wieku ok 21-22 lat trafiłam ponownie do prof.Gapika, już sama, z zupełnie
      innymi problemami - nerwica, początek depresji, trudności z funkcjonowaniem w
      grupie, sprawnym reagowaniem na różne sytuacje, zaburzenia myślenia, które
      były dla mnie prawdziwą udręką, a z ledwością już umiałam je opisać, i inne
      jeszcze sprawy, ważne, bolesne, które usiłowałam jakoś rozwiązać.
      Profesor już na wejściu zaczął mi mówić na "ty", ponadto dokładnie tak, jak
      ktoś to ujął na forum - używając języka chłopaka z podwórka zwracającego sie
      do koleżanki stamtąd; pytał też "czemu nie przyszłam wcześniej". Moimi
      problemami natomiast, o których już mówienie sprawiało mi wielką trudność, nie
      był w ogóle zainteresowany, orzekł nawet, iż "wymyślam". Jedyną istotną sprawą
      okazał się fakt, że byłam sama - bo pytanie o to padło jako jedno z
      pierwszych. I tu zaczęły się dywagacje na temat przyczyn; "ciało przecież masz
      fajne", więc problem musi leżeć gdzie indziej, jeśli ładna, a samotna, to
      pewnie zołza? a w ogole mężczyźni nie lubią, kiedy dziewczyny za bardzo się
      aktywizują, nie przepadają też za podobną do mojej intonacją głowu- trzeba to
      zmienić.
      Siedziałam oszołomiona, otępiała, nie wiedząc co zrobić; powinnam zapytać czy
      on ze mnie kpi, wyjść, trzasnąć drzwiami nie płacąc za wizytę, nie wiem. Ale
      nie umiałam, pewnie nawet uśmiechałam się tak samo jak kiedyś na polecenie,
      albo jak w tych sytuacjach, na które nie potrafiłam nijak reagować zgodnie ze
      swoimi emocjami, nie miałam na te reakcje pomysłu, coś "nie zaskakiwało" w
      mojej głowie mimo częstokroć wielkiego poczucia upokorzenia, i o tym również
      chciałam porozmawiać z psychologiem...
      Próbowałam sobie tłumaczyć, że może profesor nabrał tak głupiego stylu żartów,
      może nie ma wyczucia (ale on przecież powinien je mieć jak nikt inny!),które
      pozwoliłoby ocenić, iż fakt, że znał mnie jako dziecko, nie usprawiedliwia
      nawet protekcjonalnego przechodzenia na "ty", a co dopiero całej reszty,
      takiego sposobu rozmowy, języka, poufałości, natręctwa, sprowadzania mojej
      osoby do zachowań będących lub nie będących preferowanymi przez "mężczyzn".
      Nie uciekłam. Dałam się 'zahipnotyzować'. Pewnie próbując jeszcze wierzyć, że
      sama metoda wpływania na umysł, która niegdyś pomogła mi przy zaburzeniach
      odżywiania, teraz, mimo niestosownych słów profesora w czasie rozmowy,
      przyniesie skutek i uruchomi w moim umyśle coś, co było zablokowane, i z czym
      właśnie przyszłam. A może nie umiałam zrobić nic innego.
      seansu na kozetce NIE PAMIĘTAM. Jak przez mgłę kojarzy mi się tylko ręka
      dotykająca mojej twarzy i ust. Mam nadzieję, że nic gorszego nie miało miejsca.
      To co się wydarzyło, wystarcza jednak.

      Ktoś może spytać, dlaczego się nie broniłam, dlaczego po prostu nie wyszłam,
      dlaczego próbowałam wierzyć, że widzę coś innego niż naprawdę się dzieje itp.
      Ludzie sprawnie reagujący na rzeczywistość nie szukają pomocy u psychologów.

      Po kolejnych 2 latach trafiłam do psychiatry już z ciężką depresją.
      Temu psychiatrze częściowo opisałam, jak zostałam potraktowana.
      Był zaszokowany.
      A gdy znalazłam się w szpitalu, nie umiałam już wyrazić nawet tego, co
      potrafiłam i próbowałam jeszcze opisywać prof. Gapikowi.
      Uwięzienie w sobie.

      Dziękuję za uwagę.
      • Gość: pielęg. Anita Re:Gapik zdjął chorobę,gdy Sydor nie umiał. IP: *.182.63.144.nat.umts.dynamic.eranet.pl 01.04.10, 00:37
        Profesor Lechosław Gapik od lat zarzucił hipnozę i stosuje relaksację. Prof
        Gapik jest dziwnie bardzo skuteczny, taka opinia panuje w środowisku medycznym,
        nie bez zazdrości zresztą. Lekarze, jak nie radzą sobie, to kierują do "tego tam
        Gapika". Doktora Gapika dotyk i słowo, leczą - choć na filmie wygląda to wręcz
        obleśnie, ta "kuchnia warsztatu". Proponuję zobaczyć "kuchnię "rzeźni, salę
        porodową itp. Dlaczego TVN nie pokazała ludzi, którym pomógł Prof L.Gapik? - a
        tych są tysiące? Bo to nie jest medialne, choć prawdziwe.
        Z moją psychiatra Sydor, znakomity zresztą, nie poradził sobie, a dr psycholog
        Lechosław Gapik - cudownym wpływem zdjął chorobę, za co jestem wybitnemu
        psychologowi dozgonnie wdzięczna. PODOBNO Mag i psychiatra Kaszpirowsky udzielił
        swemu koledze Gapikowi wiedzy tajemnej. Dziękuję Panu, Panie Profesorze Gapik.
        anita-pielęgniarka.
      • Gość: Gość Re: Byłam u prof. Gapika - moja "historia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.10, 17:41
        Po tej wypowiedzi wnioskuję, ze po prostu ty jesteś przewrażliwiona.

        Irytowało cię, że ktoś ci mówi żebyś się uśmiechnęła? Profesor wyciągnął cię z
        anoreksji, a ty piszesz, że wkurzało cie że odtykał cię po głowie? Samo
        dotykanie ma związek z przepływem energii w ciele, wiec jest jak najbardziej
        uzasadnione.
        Albo wkurzyło cię to, że przechodził z tobą na ,,ty"? Ja bym był zadowolony,
        gdyby terapeuta zbudował ze mną taki bezpośredni kontakt.
        A to że mówił prostym językiem to też wg mnie duży plus. To że innemu terapeucie
        nie możesz opowiedzieć tego co opowiedziałaś prof. Gapikowi oznacza, że on po
        prostu miał z tobą dobry kontakt, żaden inny do tej pory.
        Co do ,,sposobu żartów" to poczytaj sobie trochę o Franku Farellym i Terapii
        Prowokatywnej.

        Bądź wdzięczna dziewczyno, bo wdzięczność to podstawa do szczęścia. Nie będziesz
        wdzięczna za to co już dostałaś od zycia, to nie bedziesz dostawać więcej.
        • la_crima Re: Byłam u prof. Gapika - moja "historia" 03.04.10, 10:44

          Człowieku (pardon), czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem?

          Proszę Cię tylko o jedno - nie próbuj nikomu "pomagać";

          a dyskutować z kimś, kto nie rozumie czytanego tekstu, nie mam jakoś siły.
    • la_crima Prof. Gapik zawieszony i... nadal chce przyjmować 01.04.10, 01:02

      Czy Ty czegoś nie rozumiesz?
      Molestowanie jako pomoc?
      nie przeczytałaś dokładnie mojego wpisu? chyba nie, skoro piszesz właśnie pod
      nim taki komentarz
      Gapik pomógł mi przy anoreksji, kiedy byłam nastolatką, a właściwie jeszcze
      dziewczynką. Aczkolwiek dziś nie jestem pewna, na ile czyste było to co wtedy
      robił.
      Później mnie natomiast po prostu poniżył, do tego stopnia, że usiłowałam o tym
      zapomnieć.
      Nie tylko mnie, i nie mnie najbardziej - te filmy są przecież gorsze niż to
      czego ja doświadczyłam. O tym wspominałam również.
      Tym niemniej poniżył.

      "Dziwnie skuteczny"? W czym?

      Ja, po pierwsze, nie poszłam do niego z jakimkolwiek problemem seksualnym.

      A jeśli ktoś idzie z problemem seksualnym - i Ty uważasz, że obleśne macanie,
      bez zgody pacjenta, a nawet wyraźnie wbrew niej, przez terapeutę, który z
      założenia pracuje z umysłem i emocjami, a nie z ciałem - to świetna metoda
      rozwiązania owego problemu, to znowu zacytuję innego uczestnika forum.
      Naślijmy gwałciciela na dziewczynę, która boi się pierwszego razu - to to
      szybko, sprawnie i bez winy, słowem - skutecznie, no.

      Pielęgniarka?

      I Ty nie wiesz, że seksuolog to nie jest facet, który leczy seksem,zarówno on
      jak psycholog nie mają prawa dotykać pacjenta bez pytania, zresztą w ogóle nie
      powinni dotykać?

      Jako zarówno pielęgniarka zaś, jak człowiek ,powinnaś czuć, że pewnych słów i
      sposobów traktowania pacjenta nic nie usprawiedliwia.

      Gapik osacza kobiety i nimi manipuluje.

      Kończę na tym komentarzu.









      • Gość: urku Re: Prof. Gapik i dr Rajewski. IP: *.146.81.32.nat.umts.dynamic.eranet.pl 03.04.10, 21:41
        "zabawa w doktora".
        Jestem rozczarowany Rajewskim. Dr Rajewski po błyskotliwej karierze w latach
        siedemdziesiątych,z szeregowego lekarza z Miedzyrzecza szefuje Katedrze
        Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
        Dr med Andrzej Rajewski "dokopuje" w tym polowaniu na czarownice, zamiast
        zaczekać na Sąd.
        W klinice poznańskiej nie lubili prof.Gapika zawsze, mieli za złe, że miał
        prywatną praktykę, gdy wtedy mało kto miał :"Gapik, grasant - grasuje po
        Poznaniu i zarabia..." - to była opinia ówczesnego prof. Jeśli naczelny
        psychiatra Wielkopolski nie przestrzega tajemnicy gabinetu psychiatry, to co
        dziwić sie TVN, ze montuje podsłuchy i podglądy. Zachowaniem A.Rajewskiego
        powinien zająć sie Sąd PTPsychiatrycznego.A potem prof.Gapik,zwłaszcza jeśli Sąd
        uwolni Go od zarzutów.
        • doomsday Re: Prof. Gapik i dr Rajewski. 04.04.10, 03:40
          Chyba nie masz racji. Gapik w sądzie raczej nie wygra. Nie czujesz
          klimatu, bo to wlaśnie od tego klimatu zależą losy prof.Gapika.
          Sąd będzie mial trudny problem, będzie potrzebna jakaś decyzja
          salomonowa. Najwlaściwiej byloby znależć jakis kompromis by wilk byl
          syty i owca cala. Jeżeli Gapik będzie mial dużo szczęścia, to sprawa
          zakończy się warunkowym umorzeniem. Taki wyrok zdaje się jest w
          dalszym ciągu wyrokiem skazującym, uznającym winę, tyle że sąd
          odstępuje od wymierzenia kary. Warunkiem umorzenia może być
          definitywne zaprzestanie praktykowania przez prof. Gapika. Za PRL
          klimat byl taki, że plazem uchodzily o wiele poważniejsze sprawy.
          Nie chcę porównywać dyrygenta Krolopa do prof. Gapika, bo profesor
          na takie porównanie nie zasluguje. Przywolując postać dyrygenta,
          chcę pokazać jedynie mechanizm zmiany klimatu. Krolop uwodzil
          swoich chlopców w glębokim PRLu. Wszyscy zainteresowani o tym
          doskonale wiedzieli i nikt przez cale dziesięciolecia nie zrobil
          nic, by zboczeńca odizolować i ukarać. Krolop mial tzw. uklady
          (robil przyslugi prominentom, np. zabieral niektórych na zagraniczne
          wyjazdy z chórem )i dzięki tym ukladom byl nietykalny. Postawiaono
          go w stan oskarżenia dopiero wtedy, kiedy niektórzy uwiedzeni przez
          niego chlopcy zaczeli umierać na AIDS.
          Metody Gapika tolerowano tak dlugo chyba nie ze względu na jego
          jakieś specjalne uklady , ale raczej dlatego, że klimat byl inny.
          W pracy zwlaszcza szefowi wolno byla klepać po tylku każdą
          pracownicę.
          Nawet zlapanie za tzw. cycki też uchodzilo i nie bylo to dotykanie
          mostka. Wykorzystywanie seksualne podwladnych należalo do porządku
          dziennego. Nikomu nawet nie przychodzilo jeszcze w latach
          osiemdziesiątych zglaszać takie praktyki u prokuratora. Mialem
          koleżankę w pracy, która seks uprawiala z moim szefem w godzinach
          pracy. Dostala za to mieszkanie od miasta. Jej mąż codziennie
          przynosil jej cieple śniadanie do pracy. Mieli jedno dziecko.
          Prawdopodobnie w tamtych latach metody Gapika mogly być
          kontrowersyjne co do skuteczności, ale nikomu nie przyszlo do glowy,
          że są to metody niezgodne z prawem, nieetyczne i tak dalej.
          Klimat nastal inny dopiero niedawno, kiedy coraz więcej Polaków
          zaczęlo na dlużej i częściej wyjeżdzać za granicę. To stamtąd
          dowiedzieli się , ze za poklepanie w tylek koleżanki w pracy idzie
          się do więzienia , a za seks ze swoją podwladną idzie się do
          więzienia na dlugo.
          Gapik żyjąc i tworząc w takim klimacie przed laty jeszcze za PRL,
          budując swoje nowoczesne i autorskie metody zupelnie nie zdawal
          sobie sprawy, że wkladanie lapy pod bluzkę jest nieetyczne i może
          nawet grozić prokuratorem. Po zmianie ustroju i nowych wiatrach z
          Zachodu , coś tam do glowy pana profesora pewnie dochodzilo . Tylko.
          że kiedy się ma już prawie siedemdziesiąt lat , to trudno jest
          zmienić stare przyzwyczajenia.

          Uważam, że Gapik jest zupelnie niewinny. Jego metody byly zle , ale
          profesor nigdy z tego nie zdawal sobie sprawy. Poprostu nie
          wiedzial, ze postępuje żle, nieetycznie i niemoralnie.
          Nie sądzę też by z tych praktyk czerpal jakieś wyuzdane korzyści
          seksualne. On naprawdę próbowal te kobiety leczyć . Nie jest
          lekarzem , więc nie mógl dawać zastrzyku . Wymyślil dotyk, bo poza
          gadaniem mial tylko taką alternatywę. Te jego metody nie tylko
          tolerowano , ale za nie wlaśnie dostal tytul profesora i nawet Zloty
          Krzyż Zaslugi. Klimat się zmienil tak ,że teraz za to samo grozi
          Gapikowi prawdziwy kryminal.
          Podsumowjąc , można zostać skazanym tylko wtedy, kiedy się
          wiedzialo, że się robilo żle . Tego uczą już na pierwszym roku
          studentów prawa w Polsce . Gapik nie wiedzial i dlatego jest
          niewinny.
          Ciekaw jestem komentarzy szanownych forumowiczów do mojego wątku.
          Przy okazji życzę wszystkim bez wyjatku Wesolych Świąt.
          Krzysztof Z.
          • Gość: sunia Re: dr Rajewski. IP: *.146.153.178.nat.umts.dynamic.eranet.pl 28.04.10, 02:18
            Niestety sądy wsłuchują się silnie w klimaty.
            Ale poczekajmy. Natomiast psychiatra Rajeski z Poradni na Podgórnej zachował się
            skandalicznie. Opowiadać publicznie, co "psychiczna" opowiadała?!
            A tak w ogóle to nalezy uważać z kobietami!
            Z reguły generują kłopoty panom.
            Z natury rzeczy są problemem i wrabiają męzczyzn. Ewa - Adama, A.K - P.Lepera,
            szantażystki - Senatora P, od tvn - Profesora
            i wiele wiele innych. Kościół wie co robi, trzymając niewiasty z dala od kapłaństwa.
            Rozwaliłyby szybciutko i tak już rozchwiany System. Panie zagubiły się w
            emancypacji i quasifeminizmie. I samce nie mają partnerek!


            • Gość: marba43 Re: dr Rajewski. IP: *.chello.pl 29.04.10, 15:38
              Ty nie jestes sunia ty jestes prawdziwa suka i to wsciekla, tylko wziac i uspic.
Pełna wersja