Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Niestety...

01.04.10, 10:56
Szkoda by było gdyby taka osoba musiała opuścić Poznań. Wydaje mi się, że tego rodzaju osób nam właśnie brakuje w naszym mieście.

PS Aczkolwiek jako poznańskiej pyrze nie spodobał mi się ambiwalentny stosunek pani Galiny do porządków w papierach ;-)
    • kontemplator07 Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Niestety... 01.04.10, 11:09
      Jeszcze jeden przykład bezdusznosci urzędniczej. A przecież
      uzdolnieni emigranci są potrzebni miastom jak ciału koszula
      • wlodzimierz_nowak Re: Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Nieste 01.04.10, 13:50
        Jestem zdumiony! Do tej pory nie odezwał się jeszcze żaden z bezdusznych,
        forumowych legalistów.
    • Gość: zenek Anastasja MUSI zostać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 13:26
      Hasłem Poznania jest "Eastern energy - Western style".
      Tyle że w samych Poznaniakach mało jest tej wschodniej energii i każda taka
      dusza jest tutaj niezmiernie potrzebna.

      Nie chciał bym się zbytnio narazić, ale MSZ dlatego Wrocław ma przewagę nad
      Poznaniem - jest tam i miejsce na niemiecki Ordnung i na słowiańską fantazję -
      ta mieszanka ma właściwości piorunujące, w jak najbardziej pozytywnym tego słowa
      znaczeniu.

      A pani Anastazja musi zwracać więcej uwagi na przyziemności (pierwiastek Ordnung) :)
      • wlodzimierz_nowak Re: Anastasja MUSI zostać 01.04.10, 13:58
        Gość portalu: zenek napisał(a):

        > Hasłem Poznania jest "Eastern energy - Western style".

        Z tym hasłem, i chyba wszystkim innym, rządzący pokazują jak bardzo są
        nieinnowacyjni i ze wszystkim nie nadążają za innymi miastami. Doskonale
        pokazali, że dopiero po 10 latach rządzenia potrafią wyczuć kierunek niezbędnych
        zmian. Tak samo jest ze strategią, tak samo z rozpoczęciem poszukiwania
        inwestorów w wiedzę (6 lat po wpisaniu do publicznie dostępnej strategii Wrocławia).

        > Tyle że w samych Poznaniakach mało jest tej wschodniej energii i każda taka
        > dusza jest tutaj niezmiernie potrzebna.

        Zgadzam się, że otwarte dusze są potrzebne, ale kiedyś widziałem opracowanie, w
        którym wyczytać było można, że ok. 20% dzisiejszych Poznaniaków ma kresowe
        pochodzenie. Mocno się zmieniliśmy i to czują na każdym kroku ludzie zderzający
        stereotyp Poznania z Poznaniakami, naszymi zachowaniami (np. to sławetne już
        "respektowanie" czerwonego światła dla pieszych przy braku ruchu samochodowego).

        > Nie chciał bym się zbytnio narazić, ale MSZ dlatego Wrocław ma przewagę nad
        > Poznaniem - jest tam i miejsce na niemiecki Ordnung i na słowiańską fantazję -
        > ta mieszanka ma właściwości piorunujące, w jak najbardziej pozytywnym tego słow
        > a
        > znaczeniu.
        >
        > A pani Anastazja musi zwracać więcej uwagi na przyziemności (pierwiastek Ordnun
        > g) :)

        Od kiedy kilka lat temu zacząłem czytywać dodatki Gazety z kilku dużych miast, w
        tym z Wrocławia, to mam poważną obawę, że pani Anastazja we Wrocławiu mogłaby
        zostać nieźle opieprzona przez odpowiedniego urzędnika, który zademonstrował by
        jej swoją władzę. Bezduszne, legalne zachowanie urzędnika, to nie jest jeszcze
        skandal, choć oczywiście chcę by mój kraj był krajem wolności i by człowieka
        przede wszystkim szanowano.
        • Gość: zenek Re: Anastasja MUSI zostać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.10, 14:27
          > Mocno się zmieniliśmy i to czują na każdym kroku ludzie zderzający
          > stereotyp Poznania z Poznaniakami, naszymi zachowaniami (np. to
          > sławetne już "respektowanie" czerwonego światła dla pieszych przy
          > braku ruchu samochodowego)

          Przyznam szczerze, że nigdy tego nie zaobserwowałem, a wręcz przeciwpołożnie.
          Mieszkałem i pracowałem i w Warszawie i w Łodzi, ale najwięcej osób chodzących
          na szagę (łamiąc przy tym przepisy) i na czerwonym świetle widziałem i widuję
          właśnie w Poznaniu :)

          Zastanawia mnie przy tym większy niż Poznaniaków legalizm Łodzian, bo w
          Warszawie takie zachowanie zwiększa wydatnie szanse przeżycia :)
          • wlodzimierz_nowak Poznań-ordnung-rozsądek 01.04.10, 16:58
            Gość portalu: zenek napisał(a):

            > > Mocno się zmieniliśmy i to czują na każdym kroku ludzie zderzający
            > > stereotyp Poznania z Poznaniakami, naszymi zachowaniami
            > Przyznam szczerze, że nigdy tego nie zaobserwowałem, a wręcz przeciwpołożnie.
            > Mieszkałem i pracowałem i w Warszawie i w Łodzi, ale najwięcej osób chodzących
            > na szagę (łamiąc przy tym przepisy) i na czerwonym świetle widziałem i widuję
            > właśnie w Poznaniu :)
            >
            > Zastanawia mnie przy tym większy niż Poznaniaków legalizm Łodzian, bo w
            > Warszawie takie zachowanie zwiększa wydatnie szanse przeżycia :)

            A i dokładnie to mam na myśli. Poznaniacy tacy niby ordungowi, nauczyli Prusaków
            porządku, a tu nagle w Poznaniu jako jedynym dużym mieście w Polsce (dokładnie
            tak jak w całej zachodniej Europie, z Anglosasami i Germanami włącznie)
            przechodzenie na czerwonym gdy nic nie jedzie uznawane jest za normalne. Gdzie
            indziej (mieszkałem w Warszawie, Katowicach i Olsztynie, często jestem w
            Krakowie i Wrocławiu) w powszechnym postrzeganiu to element nonszalancji, albo
            niesubordynacji.

            Oczywiście nie uważam wchodzenia na czerwonym pod samochody za coś innego niż
            wyłącznie naganne. Co więcej, przechodzenie w obecności dzieci słusznie jest
            karane wyższymi mandatami, gdyż dzieci do nawet 15 lat nie mają w pełni
            rozwiniętej koordynacji psycho-ruchowej. Ale gdy nic nie jedzie przez drogę...
            Stanie jak kołek na światłach przeczy zdrowemu rozsądkowi.
            Przepisy są po to by regulować życie społeczeństwa i ludziom pomagać, a nie ich
            gnębić. Nie nadto można człowiekowi odbierać prawa do indywidualnej oceny
            sytuacji i prawa do popełnienia błędu wraz z poniesieniem za niego
            odpowiedzialności.

            No i nie zapomnijmy starej wielkopolskiej maksymy: "Jak nie wolno, to...szybko" :-)
            • piter_wlkp Te czerwone światła to ciekawy temat 01.04.10, 23:04
              Również nie popieram wchodzenia na czerwonym przed jadącymi
              samochodami, bo jest to nic innego jak stwarzanie zagrożenia. Ale
              jednocześnie proponuję przyjrzeć się jak funkcjonuje synganalizacja
              świetlna w Poznaniu. Nierzadkie są sytuacje gdy wszyscy mają
              czerwone , całe skrzyżowanie stoi , nikt nie jedzie , nikt nie
              idzie , ja w takich sytuacjach nie krępuję się i przechodzę na
              czerownym i tak samo robię gdy nic nie jedzie, czy w ten sposób
              stwarzam zagrożenie ? Raczej kieruję się zdrowym rozsądkiem. Powiem
              więcej , są skrzyżowania na których sygnalizacja dla pieszych nie
              funkcjonuje prawidłowo, wciskanie guzika nie powoduje włączenia
              zielonego, nawet przez kilka cykli gdy samochody się zatrzymują .I
              co w takiej sytuacji, mam stać bez końca ? Sytuacje takie zdarzały
              mi się na skrzyżowaniu Serbska/Naramowicka. Również niedziałające
              sterowanie sygnalizacją (tym razem dla rowerzystów) wykryłem na nowo
              oddanym skrzyżowaniu Szelągowska-Winogrady, to było tuż po remoncie
              ulicy Winagrady , pytanie kto przeprowadził odbiór tej sygnalizacji
              powinno trafić chyba do prokuratury. Ja tymczasem byłem zmuszony do
              przejechania na czerwonym , i pewnie nie byłem jedynym sprawcą
              takiego "występku"
              • emissarius Re: Te czerwone światła to ciekawy temat 02.04.10, 10:57
                piter_wlkp napisał:

                > Również nie popieram wchodzenia na czerwonym przed jadącymi
                > samochodami, bo jest to nic innego jak stwarzanie zagrożenia.

                Raczej nikt nie wchodzi na przejście wprost pod nadjeżdżający samochód. Przytłaczająca część potrąconych w trakcie przechodzenia przez jezdnię jest do głębi, na 100% przekonanych, że w czasie kiedy wchodzili na jednię NIC NIE JECHAŁO. Po zdarzeniu zwykle są całkowicie zdumieni, skąd wziął się tam samochód. Potrąceniom ulegają nie tylko dzieci i ludzie starsi, z ograniczoną sprawnością psychoruchową, ale także młodzi w pełni sprawni w zakresie koordynacji, postrzegania i oceny sytuacji.

                Ale
                > jednocześnie proponuję przyjrzeć się jak funkcjonuje synganalizacja
                > świetlna w Poznaniu. Nierzadkie są sytuacje gdy wszyscy mają
                > czerwone , całe skrzyżowanie stoi , nikt nie jedzie , nikt nie
                > idzie , ja w takich sytuacjach nie krępuję się i przechodzę na
                > czerownym i tak samo robię gdy nic nie jedzie, czy w ten sposób
                > stwarzam zagrożenie ? Raczej kieruję się zdrowym rozsądkiem.

                Odnoszę wrażenie, że podobnym kryterium kierują się wszyscy inni ludzie...

                Powiem
                > więcej , są skrzyżowania na których sygnalizacja dla pieszych nie
                > funkcjonuje prawidłowo, wciskanie guzika nie powoduje włączenia
                > zielonego, nawet przez kilka cykli gdy samochody się zatrzymują .I
                > co w takiej sytuacji, mam stać bez końca ? Sytuacje takie zdarzały
                > mi się na skrzyżowaniu Serbska/Naramowicka. Również niedziałające
                > sterowanie sygnalizacją (tym razem dla rowerzystów) wykryłem na nowo
                > oddanym skrzyżowaniu Szelągowska-Winogrady, to było tuż po remoncie
                > ulicy Winagrady , pytanie kto przeprowadził odbiór tej sygnalizacji

                Światła dla pieszych to temat rzeka. Od dłuższego czasu mam wrażenie, że osoby odpowiedzialne za regulacje cykli oświetlenia po pierwsze nie są do końca poczytalne, a po drugie - kierują się WYŁĄCZNIE "interesem" ruchu kołowego, któremu podporządkowana jest cała sygnalizacja.

                Częste przypadki to niedziałające przyciski, irracjonalne cykle [ruch kołowy stoi, a piesi i tak mają czerwone], osobne i niezależne sygnalizatory dla każdego pasma jezdni w obu kierunkach, oraz dla torów tramwajowych między nimi.

                Istnieją w Poznaniu skrzyżowania, które wymagają sporej ilości czasu, solidnego trzymania nerwów na wodzy i anielskiej cierpliwości - tylko w sytuacji próby przejścia na druga stronę drogi. Próba obejścia wkoło całego skrzyżowania zgodnie z prawem, na zielonym -to już sport ekstremalny.

                Takie niedorzeczności pokutują czasem w określonych miejscach latami, i bardzo demoralizują pieszych.

                Jednak z racji statystyk zdecydowanie nie polecam przechodzenia na czerwonym, co w Poznaniu jest dość nagminne. Tym bardziej, że dla wielu kierowców światło zielone na sygnalizatorze jest odbierane jako sygnał typu "gaz do dechy". Ilu zwalnia w okolicy przejść dla pieszych bądź tylko zachowuje wzmożoną czujność?
                • piter_wlkp Re: Te czerwone światła to ciekawy temat 02.04.10, 18:33
                  emissarius napisał:
                  > Raczej nikt nie wchodzi na przejście wprost pod nadjeżdżający
                  samochód. Przytła
                  > czająca część potrąconych w trakcie przechodzenia przez jezdnię
                  jest do głębi,
                  > na 100% przekonanych, że w czasie kiedy wchodzili na jednię NIC
                  NIE JECHAŁO.

                  Nie do końca się z Tobą zgodzę, właśnie są tacy którzy nawet widząc
                  nadjeżdżający samochód wchodzą na jezdnię, bo są głęboko przekonani
                  że kierowca musi ich przepuścić , szczególenie gdy wchodzą na pasy.
                  Tymczasem samochód nie zatrzymie się w miejscu (nawet jeśli jedzie z
                  przepisową prędkością). Wątpię aby po incydencie, ktoś się przyznał
                  że bezmyślnie wtaragnął na jezdnię, większość będzie mówiła że nie
                  widziała aby coś jechało.
                  Zgadzam się, że najlepiej byłoby nigdy nie przechodzić na czerwonym,
                  ale chyba nalezy również wymagać aby sygnalizacja spełniała swoją
                  podstawową rolę , czyli płynne sterowanie ruchem. Jeśli decyduję się
                  przejść na czerwonym , to jest wyraz mojej irytacji ze zbyt długiego
                  oczekiwania lub oczekiwania przed pustą jezdnią.
                  Poza tym trzeba mieć oczy i uszy otwarte zawsze i wszędzie, również
                  przechodzenie na zielonym nie daje 100% gwarancji bezpieczeństwa,
                  tak samo jak strzeżony przejazd kolejowy nie gwarantuje, że nigdy
                  nie dojdzie na nim do katastrofy.
      • ramolzezdymbca Re: Anastasja MUSI zostać 01.04.10, 19:29
        Wszystkim tak przy okazji tej sprawy wieszającym psy na Poznaniu i włodarzach miasta (choć oni nie z mojej bajki) 'z pewną taką nieśmiałością' chciałbym zwrócić uwagę, że obcokrajowcy w tym zakresie nie podlegają administracji samorządowej, lecz państwowej. Różnica ogromna, lecz nie pojmowana przez większość zatwardziałych obrońców imigrantów (niekiedy łamiących prawo, więc niesłusznie oczekujących wyrozumiałości państwa polskiego).

        Zainteresowana otrzymała jedynie prawo czasowego pobytu i rzeczywiście usiłując pojechać za Odrę złamała prawo. Ona dobrze wie, że takie uprawnienie podróży w granicach Unii dałoby jej zezwolenie na osiedlenie się (tzw. karta stałego pobytu), które wyrabia sobie wielu studiujących w Poznaniu obcokrajowców, ale z sobie tylko wiadomych powodów o takowe nie wystąpiła (albo były powody, by jej zezwolenia na osiedlenie się nie przyznać).
    • profjebiewdenko Wsio horoszo, no diengi otkuda? 01.04.10, 14:38
      Ktoś narzekał, że nie ma wypowiedzi "bezdusznego" legalisty-
      spełniam zatem to pragnienie, oto przybywam i pozostaję do
      dyspozycji...Moi drodzy: pani Galina nie jest w Rosji prześladowana,
      nie grozi jej więzienie, nie ucieka przed wojną i jako studentka
      pozostaje na garnuszku rosyjskiego podatnika.Zgodnie z prawem UE, do
      której tak tęskniliśmy nie ma podstaw aby wziął ja na utrzymanie
      polski podatnik. Tyle prawo. Pani Galina jest wartościowym
      człowiekiem i jest mile widzianym gościem ale gościem a nie gębą do
      utrzymania...Niech przyjezdza tu co trzy miesiące ja nie widzę
      problemu ale za swoje diengi a nie za moje. Zapraszamy.
      A doświadczenie podpowiada mi, że pani Galina aż tak bardzo nie
      kocha Poznania i poznaniaków. Ona kocha polski paszport i otwartą
      granicę z Niemcami. Co już poniekąd udowodniła próbując nielegalnie
      ją przekroczyć. Nie należy do koncą wierzyć w to co mówią kandydaci
      na emigrantów, uwierzcie mi, w ośrodku pod Wawa przebywają setki
      Czeczeńców, którzy mimo tego, że mogą, to nie chcą sie zabrać do
      jakiejkolwiek roboty a wymagania mają jakby byli książetami.
      Przykład-próba wyjazdu do Niemiec połączona z okupacją pociągu
      Wrocław-Drezno, która spowodowana była jakoby....niskim
      kieszonkowym. (wynosi więcj niż zasiłek dla polskiego
      bezrobotnego!!!).
      A do obrońców pani Galiny: czy ktoś z was weźmie ją na utrzymanie? A
      może któryś z panów się z nią ożeni, przecież nie ma żadnych
      przeszkód a Rosjanki to najpiękniejsze kobiety świata...Nie...Nikt
      nie chce. Ciekawe dlaczego...
      pozdrawiam trzeźwo myślących
      • emissarius Re: Wsio horoszo, no diengi otkuda? 01.04.10, 16:56
        No i zapomniałeś wspomnieć o przyznawaniu polskiego obywatelstwa czarnoskórym obcokrajowcom, którzy mieli problem z wypowiedzeniem jednego sensownego zdania w naszym języku.

        Wszystko to w sytuacji, gdy pewna liczba naszych obywateli, brutalnie wypędzonych na wschód w czasie wojny i po jej zakończeniu - nie była w stanie przebić się przez administracyjne procedury i legalnie wrócić do kraju. Mimo iż część z nich deklarowała, że będą pracować na swoje utrzymanie i zrzekają się jakichkolwiek świadczeń socjalnych.

        Szkoda też, że nie wspomniałeś, ile milionów naszych obywateli przebywa obecnie na stałe poza granicami, ciągle będąc obywatelami RP. Większość z nich ani myśli wrócić.

        Co się zaś tyczy kosztów utrzymania - nie znam bardziej skutecznego sposobu marnowania publicznych środków niż budowa stadionów, czyli miejsc gdzie zobaczymy potem regularne demolki i oddziały policji, ustępujące pod naporem hord bandytów.
      • Gość: Phil (London, UK) Re: Wsio horoszo, no diengi otkuda? IP: *.range86-179.btcentralplus.com 02.04.10, 06:38
        Dear Friend, I reply to you and your comment here, so that you may
        know that although you have an opinion based on the face value of a
        situation, I wish to tell you that not all circumstances are the
        same.

        I am a sound engineer and I live in London, I was born and raised in
        Manchester in the north of England. I met Miss.Galkina about a year
        ago when she was employed in Moscow by a festival promoter to act as
        artist liaison for a very well known (and well loved in Poland)
        singer from the UK. I was touring with the singer as sound engineer
        and tour manager, Miss.Galkina was an inspiration to us both at that
        time, taking us on a fantastic tour of Moscow and well to cut a long
        story short became a very close friend. It was not until very
        recently that I have always taken for granted with a great deal of
        naivety the passport I hold, my british passport allows my free entry
        to so many countries of the world and I have travelled far and wide
        without hardly any thought, including your beautiful and I am
        certain, beloved Poland.

        It was with this naivety that when I was on a recent European tour
        with a wonderful band from America, I invited Miss.Galkina, to see
        the show they were to perform in Berlin, purely based on knowing that
        it was no great distance and would have hopefully not have been an
        expensive journey. I don't think I need to explain just how
        devastated I was to learn of what had happened to her and how
        responsible I felt and still feel for her desperate sadness and I
        assure you, not for the loss of the opportunity to gain the "freedom
        of the EU" with a polish passport but that she could be forced to
        leave Poznan, a place where she has found so many incredible ways to
        give to the cultural experience, something that is of great benefit
        to the people of Poznan and of Poland. Just as here in London I have
        so many wonderful and talented Polish friends, most working hard in
        jobs of varying degrees of pay and who each give something to this
        city and make it such a wonderful place to be.

        After finding this article I just wanted to finally put down
        something about how I feel and I hope that others might just read
        this too and understand that loosing Miss.Galkina from Poland would
        actually mean a lot more than you may think.

        yours faithfully

        Philip Jones
        • Gość: profjebiewdenko Re: Wsio horoszo, no diengi otkuda? IP: *.aster.pl 02.04.10, 07:34
          Drogi Philu,
          rozumiem Twoją troskę o panią Galkinę. W pewnym sensie ją podzielam.
          Tak jak napisałem w poprzednim poście wierzę, że jest to osoba
          wartościowa. Nie mam powodu by jej nie lubić.
          Zrozum jednak, że zarówno Ty jak i ja żyjemy w kraju, którego
          społeczeństwa umówiły się, że będą przestrzegały pewnych norm i
          unikały określonych zachowań. Taka umowa nazywa sie ogólnie prawo.
          Prawo to mówi, że nie należy przekraczać granicy państwa nie mając
          do tego odpowiednich uprawnień. Twoje państwo deportowało przed
          kilku laty mojego brata, bo brytyjski urzędnik graniczny uznał, że
          obecność jego na terytorium Zjednoczonego Królestwa może groźić
          naruszeniem prawa, które obowiązuje brytyjskie społeczeństwo.
          Była to decyzja dla brata bolesna ale przyjął ją ze zrozumieniem,
          prawo to prawo...Pani Galkina nielegalnie przekroczyła wewnętrzną
          granicę państwa należącego do UE. Zgodzisz sie z tym, prawda?
          Popełniła więc przestępstwo. Mój kraj - Polska potraktowało pania
          Galkinę wyjątkowo łagodnie, pozostawiając ją na wolności i nie
          deportując ciupasem do jej ojczyzny.
          Zwróć uwagę, że takie samo przestępstwo w Rosji zakończyłoby się
          aresztowaniem a w najlepszym przypadku karą finansową.
          Ale to nieważne, nie o to mi chodzi. Niech sobie pani Galkina
          przyjezdza do Polski kiedy chce i jak często chce. Ja nie mam nic
          przeciwko temu. Ja tylko nie chcę za to płacić. Pani Galkina a
          wcześniej jej rodzice płacili podatki w Rosji i nie widzę powodu by
          koszty ewentualnej opieki zdrowotnej i ubezpieczenia społecznego
          ponosił polski podatnik. I tyle.
          Granicę polsko-niemiecką codziennie przekraczają tysiące obywateli
          rosyjskich, białoruskich i innych krajów byłego ZSRR. Ci ludzie
          jakoś sobie z tym radzą-bo przestrzegają prawa. Pani Galkina
          zaś...unosi się kilka centymetrów nad ziemią...
          Zarzucanie przez niektórych bywalców forum polskiemu urzędnikowi
          nieczułości i braku zrozumienia jest jakimś kuriozum, urzędnik ten
          opłacany jest przez państwo polskie i działa w jego imieniu i dla
          jego dobra. Jeśliby postąpił inaczej wyleciałby z roboty.
          pozdrawiam
    • Gość: agent Re: Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Nieste IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.10, 14:44
      Jak można być nielegalnym człowiekiem?Co to znaczy "nielegalny
      pobyt"?Państwowe absurdy antyczłowiecze
    • Gość: Kuba Imigranci IP: 192.35.79.* 01.04.10, 15:53
      Wladzo! Nie powtarzajmy bledow kretynow z Zachodu. Blokowali
      imigra z Europy Wschodniej a wpuscili tlumy Muzulmanow. Imigracja z
      Ukrainy, Rosji czy Bialorusi moze uratowac nasz wymierajacy kraj
      przed zalewem islamskim. Slowianie adaptuja sie latwo i ozywiaja
      leciwy narod Sarmatow.
      • wlodzimierz_nowak Re: Imigranci 01.04.10, 17:02
        Jak już tak nie lubisz mułzumanów, młodszych braci w wierze, to ja bym się
        ucieszył na widok na naszych ulicach emigrantów z Ameryki Łacińskiej, Czarnej
        Afryki, Indii, Filipin, Chin, czy Indochin.
    • ksmx Życzę pomyślnej decyzji 01.04.10, 17:27
      Lubię Rosjan, może nie do końca lubię Rosję ale co Rosjanie za to mogą.
      Tak samo Polacy nic nie mogą za prezia Kaczyńskiego.
    • bimota Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Niestety... 01.04.10, 20:31
      O tak ! Wlasnie takich "wartosciowych" nam trzeba, co "niedoslysza"... ;)
    • christina38 Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Niestety... 01.04.10, 21:08
      Chore przepisy, żal tej Dziewczyny. Może jakoś można Jej pomóc?
    • piter_wlkp stare powiedzenie : Rosjanie NIE, Rosjanki TAK ! 01.04.10, 22:36
      Oczywiście że osoba taka jak pani Anastazja jest tu mile widziana,
      ale skoro przebywa tu na określonych prawem zasadach to dobrze
      byłoby ich nie łamać, choć czasami pewnie uchodzi to w sposób
      niezauważony. Narzekania na urzędniczą bezduszność są nie na
      miejscu , myślę że polskie przepisy imigracyjne nie są bardziej
      rygorystyczne od tych rosyjskich , a szczególnie moskiewskich.
      Trudno mieć pretensje do urzędników że wolą trzymać się litery
      prawa, zamiast tworzyć precedens, który różne inne Anastazje, Nadie
      i Tatiany będą masowo wykorzystywać niekoniecznie w dobrych
      intencjach. A pani Anastazji życzę pozytywnego rozpatrzenia jej
      odwołania
    • ramolzezdymbca Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Niestety... 02.04.10, 09:31
      Na początku marca dowiedziała się, że ze względu na popełnione przestępstwo powinna opuścić Polskę.

      Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego: - 21 lutego wiza pani Galkiny wygasła. Od tego czasu przebywa więc w Polsce nielegalnie. Przekraczając naszą granicę popełniła przestępstwo, do którego się przyznała.

      Przyczyna.

      Dlatego nie otrzymała karty pobytu.Na początku marca dowiedziała się, że ze względu na popełnione przestępstwo powinna opuścić Polskę.

      Skutek.

      I jeszcze jedno uzupełnienie - ona ma opuścić nie Polskę, a tak naprawdę obszar Unii Europejskiej, a konwencji z Schengen na pewno. Różnica drobna, ale istotna.
    • Gość: m. Zdjęcia Anastazji. IP: 94.127.104.* 02.04.10, 13:47
      www.flickr.com/photos/arkhangelskaya/
      Tutaj możecie obejrzeć, jak fotografuje A.
      Znam Anastazję od prawie dwóch lat. To jedna z najserdeczniejszych, najcieplejszych osób, jakie miałam szczęście poznać. I wiem, że wśród moich bliskich nie ma osoby, która uważałaby inaczej.
      Jeśli rzeczywiście miałaby opuścić Poznań, skończy się tu wiele, bardzo wiele dobrych rzeczy.
      • Gość: Bimota Re: Zdjęcia Anastazji. IP: *.icpnet.pl 02.04.10, 14:29
        Daj lepiej zdjecia, na ktorych pozuje, wtedy bedzie mozna ocenic strate... :)
      • ramolzezdymbca Re: Zdjęcia Anastazji. 02.04.10, 18:01
        Gość portalu: m. napisał(a):

        > Tutaj możecie obejrzeć, jak fotografuje A.
        > Znam Anastazję od prawie dwóch lat. To jedna z najserdeczniejszych, najcieplejs
        > zych osób, jakie miałam szczęście poznać.

        Szkoda tylko, że łamiących polskie i unijne prawo. Może też twierdzisz, że "artyst(k)om wolno więcej"?
        • Gość: Życzliwy Re: Zdjęcia Anastazji. IP: *.icpnet.pl 02.04.10, 20:08
          A jaka to "artystka"? 18-letnia Rosjanka ktora lubi fotografować. Ale do miana artysty to jej jeszcze duuuuzo brakuje. Jej zdjecia to zadna rewelacja, tak jak ona fotografuje połowa posiadaczy aparatów i jakos nie mienią się mianem "artystów". Poza tym zlamała prawo Polskie i Unijne. Wiec powinna być deportowana, zwłaszcza, że złamała je świadomie, wiec powinna byś świadoma konsekwencji z tego wynikających. Przymij to dziewczyno na klatę z godnością zamiast płakać że cie tu nie chcą. Łamiących prawo nigdzie nie chcą, tak to już jest.
          • ramolzezdymbca Re: Zdjęcia Anastazji. 02.04.10, 20:47
            Nie zrozumiałeś mojej przekory wobec artystów i 'artystów', którym podobno wolno więcej? - co do prawa moją opinię poznasz w pozostałych postach w tym wątku.
    • Gość: ja Re: Rodzinną Moskwę zamieniłaby na Poznań. Nieste IP: *.icpnet.pl 02.04.10, 22:00
      Nie mam nic przeciwko dziewczynie ,Rosjance.Miałam okazję spędzić kilka dni w
      areście na terenie Niemiec.Większość,którą tam spotkałam to Rosjanki czekające
      na deport.Wszystkie były wartościowe,jedyny ich minus to to że legły do lepszego
      świata.Z perspektywy czasu oceniam ze Niemcy prowadzą bardzo rozsądna
      politykę.Nie wyobrażam sobie co by było gdyby na wszystkie te nielegalne pobyty
      przymykali oczy.W Polsce jeszcze tego nie ma ,nie jesteśmy interesujący dla
      cudzoziemcow ale za jakiś czas staniemy się,i będziemy borykać się z problemami
      z którymi borykają się teraz państwa bogatsze od naszego.Nie może być tak ze
      człowiek wartościowy może łamać prawo a "mniej" wartościowy nie.Druga sprawa
      -nieznajomość prawa szkodzi.Jest ono równe dla wszystkich.A panowie dziennikarze
      zanim poruszą jakiś problem ,zanim zaczną krzyczeć na lamach gazety jacy to
      jesteśmy be,niech się zastanowią.
Pełna wersja