Gość: Entuzjastka opery
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
01.04.10, 12:14
Recenzja z premierowego spektaklu "Werther" J. Masseneta - opery
wystawionej w Teatrze Wielkim w Poznaniu - jest dla mnie ogromnym
zaskoczeniem. Przede wszystkim ze względu na uderzającą nieznajomość
tematu podjętego przez autorkę.
Z recenzji wynika, że hiszpański reżyser Ignacio Garcia nie tylko
wyreżyserował spektakl, ale również dokonał daleko idących
ingerencji w libretto,dopisując partie wokalno-instrumentalne w
drugiej odsłonie aktu III,co oczywiście jest nieprawdą. To nie
zamysł reżyserski, swoista konwencja, czy niedopatrzenie, by Werther
po oddaniu strzału śpiewał dalej. Taki zapis mamy w libretcie, tak
życzył sobie sam kompozytor.
Wg mnie recenzja to nie miejsce na polemikę z librettem w sztuce
operowej, bo każdy entuzjasta opery wie, że w większości z nich
można znaleźć niedorzeczności,"zwykłe banialuki" - jak sam Puccini
mówił o libretcie "Edgara".
I znów okazuje się, że aby zrozumieć sztukę operową i docenić ją
tak jak na to zasługuje, należy darzyć ją miłością bezgraniczną,
przede wszystkim muzyczną. Należy rozumieć tragizm opowiadanych
historii i nie ingerować zanadto w szczegóły libretta. Nie można
twierdzić, że "konwencja śpiewania arii solowych przez bohatera po
śmierci jest dziś niezrozumiała", gdy np. współczesne kino światowe
obfituje w "niezniszczalnych, wiecznie żywych bohaterów.
Niezrozumiała dla mnie jest wyłącznie powyższa recenzja,zarzuty w
niej postawione oraz lakoniczne odniesienie do interpretacji wokalno-
aktorskich solistów,a one przecież w sztuce operowej są na pierwszym
planie.
Nie można, niestety, pochwalić walorów głosowych całej czwórki.
Brian Jadge nie sprostał tej partii, ani wokalnie, ani aktorsko. W
górnych rejestrach był ostro-krzykliwy, zbyt głośny, zabrakło
śpiewnej romantycznej liryczności. Śpiewał z dużym wysiłkiem,
nieczystym głosem, na słabym poziomie wokalnym.
Na szczególną uwagę zasługuje Marcin Bronikowski w partii
Alberta dysponujący głosem o przepięknej barwie, Małgorzata
Olejniczak, która doskonale oddała charakter postaci. Odtwórczyni
roli Charlotte zdecydowanie lepiej brzmiała w niedzielnym spektaklu
u boku Jeongki Cho, który pozytywnie zaskoczył poznańską publiczność.