Bridgestone rozbuduje fabrykę w Poznaniu

07.04.10, 15:36

Trafna decyzja.. Poznań jest miastem doskonale zarządzanym, z
położeniem blisko szlaków komunikacyjnych w środku Europy. Odległość
od Skandynawii, Zach. Europy, Wsch. i Południowej gwarantująca
szybkie dostawy.

Capitalism at work. Nie wymaga komentarza...
    • Gość: abv good news Bridgestone rozbuduje fabrykę w Poznaniu IP: *.icpnet.pl 10.04.10, 19:15
      i na takie informacje czekamy!!

      Tego typu inwestycje pociągają za sobą tworzenie kolejnych miejsc pracy w
      firmach świadczących usługi dla przemysłu.
      1300 osób zatrudnionych w fabryce i drugie tyle utrzymujące się z fabryki.
      Takiego wpływu nie mają banki czy ubezpieczalnie, które głównie zatrudniają
      sprzedawców.
      Dlatego należy zintensyfikować działania władz miasta i powiatu na przyciąganie
      kolejnych dużych inwestycji, zwłaszcza przemysłowych.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu jak z porażki zrobić sukces? co jedna to bardziej IP: *.icpnet.pl 10.04.10, 20:14
        kuriozalna z tych wypowiedzi.

        Qwardian po raz kolejny udowadnia, że jest pracownikiem Urzędu Miejskiego albo
        działaczem rządzącej PO. Skrupulatnie od lat wykorzystuje każdą dobrą i złą
        informację (tych drugich niestety w tej dekadzie więcej), do robienia propagandy
        na temat aktualnie rządzącego układu Grobelny-PO. A do tego ma miasto w ...
        poważaniu mieszkając sobie na przedmieściu. Jest egzemplifikacją aktualnego
        sposobu myślenia ekipy rządzącej "Poznań dobry do ... tranzytu z przedmieścia na
        przedmieście". Każda wypowiedź o korkach, komunikacji, czy podatkach o tym świadczy.

        A druga wypowiedź? Wszyscy oczywiście cieszymy się z nowej inwestycji
        przemysłowej. Ale... Jest kilka "ale".
        - Inwestycje przemysłowe są oczywiście potrzebne, ale na terenie miasta trochę
        nie ma już na nie miejsca.
        - Inwestycje przemysłowe nie niosą za sobą takiego średniego poziomu
        wynagrodzeń, jak wyszydzane "banki i ubezpieczalnie" (chyba, że do średniej
        doliczy się sektory w Polsce silnie uzwiązkowione, czyli górnictwo i
        energetykę).
        - Inwestycje przemysłowe w polskim systemie podatkowym nie dają zbyt wiele
        gminom. Redukują one niskie bezrobocie, ale wielkość wpływów podatkowych jest
        znacznie mniejsza niż z wyszydzonych "banków i ubezpieczalni". A to z tego
        względu, że samorządy zarabiają największe pieniądze na wpływach z CIT firm oraz
        PIT pracowników. W Polsce nie mają one dochodów np. z VAT.
        I tak pętla się zamyka. Usługi dają wyższe zarobki niż przemysł, więc wyższe
        dochody z PIT w przeliczeniu na pracownika. Natomiast zachodnie koncerny
        produkcyjne fabryki traktują jako miejsce pokrywania kosztów, więc podatków za
        dużo od nich nie ma. Zarobki przenoszone są do spółek dystrybucyjnych
        (Bridgestone ma polską centralę w Warszawie) i tam generowany jest główny
        strumień CIT.
        Metodą na skorzystanie na przemyśle jest przyciąganie średnich firm, których nie
        stać na strukturę dywizjonalną.

        Poznań PRZEGRAŁ batalię o inwestycje w momencie wchodzenia do Unii, a wygrał ją
        Wrocław. Tego się nie zakamufluje.
        Dekadę temu PKB Wrocławia wynosiła połowę poznańskiej, a budżet dwie trzecie
        poznańskiego. Dziś PKB Wrocławia wynosi ok. dwóch trzecich poznańskiego, ale
        wpływy budżetowe są już większe i to sporo.

        Jak to się stało? Wrocław postawił na usługi na początku dekady, wpisał to do
        strategii na siedem lat przed Poznaniem w 2002 roku. Pierwszym posunięciem było
        jednak już zawalczenie o prywatyzację Banku Zachodniego i kuriozalne, ukartowane
        w ministerstwie, przejęcie przez słaby państwowy Bank Zachodni, silnego i
        nowoczesnego WBK. I tak podatki zaczęły płynąć do Wrocławia, a po zmianie
        zarządu i odejściu prezesa Ksenia rozpoczęło się drenowanie Poznania z ważnych
        działów. Wciąż jeszcze sporo ich tu jest, ale nie ulega wątpliwości, że bank
        jest trwale przenoszony do Wrocławia, także najcenniejsze miejsca pracy.
        Wrocław jednak już wtedy stworzył miejsca do pracy w centrum miasta. Postawił na
        ściąganie inwestorów w głównie przeciętnej klasy biurowce (nie wiem jak dziś,
        ale 2 lata temu w JonesLongLaSalle twierdzili, że Poznań ma więcej od Wrocławia
        powierzchni biurowej klasy A o 10-15%, za to znacznie mniej nowoczesnych
        powierzchni niższych kategorii-niższe kategorie w Poznaniu to afunkcjonalne
        biurowce postsocjalistyczne oraz wille miejskie wynajmowane firmom, a czegoś
        takiego inwestor zagraniczny nawet nie tknie na dłużej). Konsekwencją tego i
        aktywnej oraz celowej promocji było ściągnięcie podczas boomu przy wejściu
        Polski do UE około 2004 roku inwestorów w usługi. Ale nie tylko. Wrocław
        aktwynie pozyskiwał także średnie firmy przemysłowe, a wiele z tych, które
        ulokowały się pod miastem, swoje biura umieściło w centrum.
        W Poznaniu upowszechnił się inny model. Jeśli jakaś firma urosła nieco, to
        buduje pod Poznaniem magazyn i fabrykę, jeśli jest produkcyjną, ale także tam
        lokuje swoje biura. W konsekwencji tego Poznaniacy ujeżdżają dziesiątki
        kilometrów po aglomeracji poprzez całe miasto, a podatki oraz PKB rosną gminom
        podmiejskim.

        Jeśli dodać do tego politykę gruntową to mamy pełen obraz katastrofy
        gospodarczej dekadę temu drugiego najbogatszego miasta w Polsce.
        Polityka gruntowa miasta sprawia, że szeregowiec na końcu Bajkowego kosztuje 5-6
        tys./m2, a 2 km dalej w Skórzewie już tylko 2,8 tys/m2. To wywołuje migrację
        ekonomiczną pod miasto (niewiedzącym przypomnę, że od 1999 roku Poznań opuściło
        już ponad 80 tys. ludzi, czyli 15% ludności (!) osiedlając się na polach pod
        Poznaniem i zasilając kasy podpoznańskich gmin oraz zagęszczając poznańskie
        korki i używając poznańskich ulic bez płacenia na nie podatków).

        Jak naprawić szkody wywołane polityką PO i Grobelnego? Łatwo byłoby powiedzieć,
        że na nich po prostu nie głosować. Ale sęk w tym, że obecne nietrafione
        inwestycje (Poznań wydaje w tej chwili kilkaset milionów na budowę niekrajowych
        dróg wlotowych do miasta i jest jedynym dużym miastem w Polsce, które inwestuje
        w takie drogi, zamiast poprawiać infrastrukturę swego centrum!) wydrenują kasę
        miasta tak mocno, a zadłużenie osiągnie taki poziom, że przynajmniej przez jedną
        kadencję tak naprawdę wiele się nie zmieni. Będzie można co najwyżej zacząć po
        poznańsku oszczędzać i za dwie kadencje przystąpić do sprzątania bałaganu, który
        zostawi po sobie człowiek o nazwisku Grobelny.
Pełna wersja