wlodekzpoznania
26.04.10, 23:04
Dużym mankamentem naszej demokracji, jest brak świadomości nas wyborców, nasze
małe doświadczenie w życiu w wolnym kraju, powierzchowna wiedza o
zorganizowaniu obywatelskiego świata, a także brak krytycznej oceny ze strony
wolnych mediów, które w dojrzałych demokracjach, mających sto, czy dwieście
lat, są faktycznie tą czwartą władzą o charakterze kontrolnym, tworzącym
społeczną świadomość.
Dotyczy to oczywiście także demokracji lokalnej, naszego najbliższego
podwórka, gdzie powinniśmy być najaktywniejsi, którym najbardziej powinniśmy
się interesować. A tymczasem frekwencja w wyborach lokalnych jest znacznie
mniejsza od krajowej. Odpowiedzmy sobie na pytanie ilu z nas spotkało się
przed wyborami z kandydatami na radnych i prezydenta, ilu z nas z nawyku
głosuje na ludzi z partii, z którą sympatyzujemy na szczeblu krajowym bez
refleksji nad faktycznymi lokalnymi programami.
I niestety politycy i kandydaci na nich wcale nie zabiegają o nasze
zainteresowanie (gdyż wcale tego od nich nie oczekujemy), wolą wydać parę
tysięcy na gładkie plakaty z wystudiowaną fotografią, niż podzielić się z nami
swoimi poglądami.
Media zaś służą swym klientom i także nie chcą się wychylać, skoro tego od
nich my klienci nie oczekujemy. Dyskusji o mieście od dawna nie było. Czasem
publikowane są pojedyncze głosy, jednak próżno szukać debaty, odniesienia się
do nich na piśmie ze strony polityków i/albo urzędników (trzeba jednak
odnotować próby jak Poznań na Zakręcie przed poprzednimi wyborami i
najaktywniejszy w historii Poznania cykl wydarzeń od ostatniej jesieni, ale to
i tak dalece za mało).
Jeśli nawet władza i opozycja siadają razem, to dziennikarze chyba przez
deficyty merytoryczne nie potrafią przeciwstawić poglądów jednych drugim i
relacje kończą się notatką rozbieżności, a nie wnioskiem dla publiczności. I
tak pętla zniechęcenia do polityki lokalnej się zamyka. A to przecież polityka
lokalna jest najmniej uzależniona od ideologii, powinna być nam najbliższa i w
wielu krajach wybory lokalne gromadzą najwyższą frekwencję.
Jednak jak wspomniałem wyżej, patrząc na Poznań w ostatnim półroczu można
odczuć pewną zmianę. Ale nie tylko w mediach, lecz widać także kiełkowanie
dziesiątek lokalnych inicjatyw, jeszcze słabych, jeszcze niedojrzałych, lecz
widocznych jak świeża zieleń na wiosnę, z czym za kilka lat nikt nie będzie
mógł się już nie liczyć. Nadzieją napawa frekwencja na spotkaniach w sprawie
planów zagospodarowania przestrzennego.
Także w mediach, szczególnie Gazecie, dużo się zmieniło od roku, to jednak
wciąż jest to dalekie od tego czego bym oczekiwał. A prócz dyskusji o ocenach,
oczekiwałbym także argumentacji i odnoszenia się drugiej strony do
argumentacji. Dziś strona rządząca przedstawia gładkie formułki, ignoruje
zastrzeżenia opozycji, a dziennikarze nie dociskają pytaniami.
Oczekiwałbym także nieco benchmarkingu, czyli oceny zdarzeń w Poznaniu na tle
zdarzeń w innych dużych miastach, by wyborcy mogli oceniać decyzje podejmowane
w Poznaniu, zastanawiać się nad tym, czy są one jedynymi słusznymi, co
przemawia za taką decyzją, co przemawia przeciw, jak zdecydowaliby rządzący w
innym mieście, czym się kierowali.
By choć trochę uzupełnić tę lukę, postaram się samodzielnie w tym wątku
dokonywać przeglądu wiadomości o inicjatywach organizacyjnych i rozwojowych z
innych dużych miast Polski i opatrywać je krótkim komentarzem. Postaram się
regularnie wklejać informacje na przykład w tygodniowym rytmie, a także w
miarę możliwości od dziś sięgać w przeszłość, gdyż każdego dnia w każdym dużym
mieście podejmowane są decyzje wpływające na rozwój naszych miast. W sposób
nieunikniony, niektóre są lepsze inne gorsze.
Apeluję o rzeczową dyskusję w tym wątku i o ignorowanie głosów zmierzających
do chaosu informacyjnego. Będę wdzięczny za inne ciekawe wiadomości. Nowe
wiadomości proponuję wklejać zawsze ze źródłem informacji oraz w odpowiedzi na
wypowiedź zakładającą wątek.