Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki?

24.05.10, 22:01
Dyrektor o tragedii poinformował Kuratorium Oświaty. - Nie ma procedur
określających, co szkoła powinna zrobić w takiej sytuacji.

o ludzie... to muszą być na to procedury, po co taka osoba jest dyrektorem
skoro nie potrafi zachować się w takiej sytuacji?!?
    • sucholesianin VI- szkoła porażka. 24.05.10, 22:29
      No i to jest właśnie kluczowy problem tej sprawy- nie, jakie powody były
      śmierci dziewczyny (wszystko jest w liście), tylko, jak szkoła traktuje tą sprawę.
      Było już kilka takich sytuacji, które mogłyby zaważyć na opinii szkoły w
      sposób negatywny. Schemat działania zawsze taki sam- dezinformacja, uciszanie,
      albo wprost milczenie. Myślę, że I.Paderewski się w grobie przewraca, gdy
      widzi, co się wyczynia w szkole nazwanej jego imieniem. Zero wolności słowa,
      tylko egoizm. Gdyby on by kierował się takimi wartościami w 1918 roku, nasza
      rzeczywistość wyglądała by inaczej.
      Niestety, aktualna popularność szóstki to tylko już cień dawnych czasów
      świetności- coraz gorsza kadra nauczycielska, coroczne zmiany nauczycieli z
      tak istotnych przedmiotów jak matematyka, czy angielski (i to nie z powodów
      macierzyńskich, tylko dlatego, że nie dawali sobie rady), traktowanie ucznia
      jako podmiot niższy, kastowe upodobania niektórych nauczycieli. Jestem
      wdzięczny, że poznałem tu wielu ciekawych ludzi. I to tyle. Nauczyciele tez
      zdarzają się wzorcowi, ale wykładają przeważnie kompletnie nieistotne dla
      maturzysty przedmioty.
      A ów pani, z którą biedna dziewczyna miała nieszczęście mieć prezentację
      maturalną- i tu już całkiem będę subiektywny- dawno nie powinna uczyć w
      zawodzie, gdyż ma wyraźne problemy psychiczne. I nie dziwię się, że ta
      maturzystka mogła sobie nie poradzić z prezentacją przy niej, skoro była taka
      mało odporna na wystąpienia publiczne. Nauczycielka zawsze lubiła dręczyć
      takie mało "publiczne" osoby.

      Szczerze- z całego serca- żałuję, że przy takiej sytuacji- ale muszę
      obiektywnie wszystkim tegorocznym 3cio gimnazjalistom odradzić tą szkołę. Są w
      Poznaniu lepsze szkoły, mniej przereklamowane, bez opinii, z lepszą
      merytoryką. Ta taka nie jest, i tylko psuje i marnuje czas poświęcony na
      edukację.
      • bamboklat Re: VI- szkoła porażka. 24.05.10, 22:53
        Niestety jako absolwent tego liceum w pełni się zgadzam co do sytuacji w Paderku.

        Co do tej nauczycielki, to również doskonale poznałem jej metody nauczania
        • Gość: mmm Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 17:12
          Potwierdzam. Ten nauczyciel wielokrotnie dawał dobitne świadectwo
          nieżyczliwości, złej woli i wyrachowania. Miałam to nieszczęście,
          że "uczyła" j. polskiego w mojej klasie... Maturę ustną zapamiętałam jako
          jedno z najbardziej upokażających doświadczeń w życiu. Smutek, żal, że
          musiało się to tak skończyć... Kondolencje dla rodziny
          • Gość: antek98 Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 17:20
            Słabo cie upokarzała ,bo ż
            • Gość: marta Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 17:59
              ojoj... "Cie" zapewne upokarzała bardziej i masz syndrom ofiary...
              • Gość: hegemon® ktoś wam GNOJE zabrania rozmawiac? IP: *.acn.waw.pl 25.05.10, 20:20
                jak se chcecie pogadac to na przerwie sobie pogadajcie

                nawet w koleczko mozecie sobie stanac i zlapac sie za raczki

                normalnie to pierwsi do pyskowania a teraz potrzebuja zeby im szkola wytlumaczyla co sie stalo?

                bezstresowa chołota
                • Gość: 1990 Re: ktoś wam GNOJE zabrania rozmawiac? IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 20:35
                  Kolejny podstarzały świr który leczy swoje kompleksy obrażając uczniów. Dobrze,
                  że na żywo nie jesteście tacy wyrywni.
                • pnti Facet nie kompromituj SIEBIE 25.05.10, 23:03
                  Obrażać innych żadna sztuka. Zastanów się lepiej, czy w tym co mówią
                  uczniowie, nie ma po części racji. Toksyczne stosunki między
                  nauczycielami a uczniami nie są czymś wyjątkowym. To one budują dystans
                  między nauczycielami i uczniami i one też skutecznie zniechęcają do
                  edukacji w ogóle, one także zamieniają pracę w szkole w mękę.
          • solian400 Re: VI- szkoła porażka. 02.08.10, 08:32
            Przede wszystkim żal tak młodego życia.W jej wieku w grę wchodzić mogły także
            zmiany hormonalne które spotęgowały słabość psychiki tej dziewczyny.Ten pedagog
            w pewnym sensie ma krew na rękach.Tragiczna
            śmierć
            powinna być także przestrogą dla innych nauczycieli jak nie wolno
            postępować.
      • Gość: kuba Re: VI- szkoła porażka. IP: 79.173.0.* 24.05.10, 23:15
        Nie przesadzał bym z takim tytułem. VI to nie porażka - porażką jest coraz
        gorsza młodzież; skończyłem tę szkołę ładnych kilka lat temu; wiem, że kadra się
        zmieniła, ale nie sądzę, aby ktokolwiek z ciała pedagogicznego mógł mieć wpływ
        na wydarzenie, skąd więc ostre słowa?

        A starzy nauczyciele? szkoła nie jest po to, żeby głaskać, tylko uczyć. I to w
        większości jedyne osoby, które jeszcze potrafią coś przekazać do zanikających
        szarych komórek dzieciarni z facebooka. Najlepiej wypuścić grono idiotów z
        renomowanego liceum, nie? A co dalej? Stwierdzenie, że ktoś (i pewnie myślę o
        tej samej osobie) dręczy ucznia jest *absolutnie* subiektywne i nie na miejscu;
        widocznie średnie wykształcenie nie jest dla wszystkich, a ofiara musiała mieć
        także problemy innej natury.

        A z innej beczki - czy szkoła ma ogłosić żałobę narodową, wielkie halo? taka
        śmierć to po pierwsze sprawa intymna rodziny, sprawa, którą należy wyjaśnić i
        przemyśleć, zanim zacznie się głośno wypowiadać zdanie.

        Na koniec przepraszam wrażliwych za moje słowa, ale IMHO samobójstwo to
        najlepsza forma selekcji naturalnej
        , więc nie ubolewam nad
        dziewczyną. Składam natomiast wyrazy współczucia rodzinie, przyjaciołom i
        wszystkim, którzy współtworzyli i współtworzą tę szkołę.
        • thetarnation Re: VI- szkoła porażka. 24.05.10, 23:22
          samobójstwo to najlepsza forma selekcji naturalnej żenujące i nie na miejscu. widać nie zawsze sie wynosi wiele ze szkoły, którą tak się chwali.
          • aegis_of_heart Dobry przykład skończonego kabotyna. 25.05.10, 11:29
            thetarnation napisał:

            > samobójstwo to najlepsza forma selekcji naturalnej żenujące i nie na mie
            > jscu. widać nie zawsze sie wynosi wiele ze szkoły, którą tak się chwali.

            Zgadza się. Takie zdanie mógł napisać tylko skończony i nadęty chorym mniemaniem
            o sobie idiota.

            My już wiemy kim jesteś, "kuba".
        • sucholesianin Re: VI- szkoła porażka. 24.05.10, 23:27
          Gość portalu: kuba napisał(a):

          > Nie przesadzał bym z takim tytułem. VI to nie porażka - porażką jest coraz
          > gorsza młodzież; skończyłem tę szkołę ładnych kilka lat temu; wiem, że kadra si
          > ę
          > zmieniła, ale nie sądzę, aby ktokolwiek z ciała pedagogicznego mógł mieć wpływ
          > na wydarzenie, skąd więc ostre słowa?
          >
          > A starzy nauczyciele? szkoła nie jest po to, żeby głaskać, tylko uczyć. I to w
          > większości jedyne osoby, które jeszcze potrafią coś przekazać do zanikających
          > szarych komórek dzieciarni z facebooka. Najlepiej wypuścić grono idiotów z
          > renomowanego liceum, nie? A co dalej? Stwierdzenie, że ktoś (i pewnie myślę o
          > tej samej osobie) dręczy ucznia jest *absolutnie* subiektywne i nie na miejscu;
          > widocznie średnie wykształcenie nie jest dla wszystkich, a ofiara musiała mieć
          > także problemy innej natury.
          Oczywiście, że miała i po raz kolejny i wtóry należy powtórzyć, że nie powody
          śmierci są tu głównym tematem dyskusji tylko postawa szkoły. W ciągu tych kilku
          lat kadra z pewnością się zmieniła- w takim tempie zdecydowana większość
          odeszła. Jest też oczywiście drugi (mniej liczny) front- osób, które uczą od
          wielu lat i nadal tu tkwią. A co do komentarzy nt. "gorszości" współczesnej
          młodzieży nad dawną przemilczę- zawsze z sentymentem wspomina się czasy, kiedy
          było się młodym.

          > A z innej beczki - czy szkoła ma ogłosić żałobę narodową, wielkie halo? taka
          > śmierć to po pierwsze sprawa intymna rodziny, sprawa, którą należy wyjaśnić i
          > przemyśleć, zanim zacznie się głośno wypowiadać zdanie.
          Owszem- ale uczniowie wiedzą i nie trzeba unikać rozmów, kiedy wyraźnie widać,
          że jest taka potrzeba.

          > Na koniec przepraszam wrażliwych za moje słowa, ale IMHO samobójstwo to
          > najlepsza forma selekcji naturalnej
          , więc nie ubolewam nad
          > dziewczyną. Składam natomiast wyrazy współczucia rodzinie, przyjaciołom i
          > wszystkim, którzy współtworzyli i współtworzą tę szkołę.
          Jesteś na co dzień osobą nienormalną, czy tylko teraz ją udajesz? Nawet nie
          znałeś tej postaci. Życzę Ci, żeby Twoje dziecko też uwierzyło w nowoczesne
          głoszone przez Ciebie metody selekcji naturalnej.
        • Gość: 2lo Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 00:09
          Ten tekst o samobójstwie kwalifikuje Kubę jako wyjątkowego barana,
          sory. Bez zawiasów - plain baran. Dno absolutne.
          • Gość: negatyv Re: VI- szkoła porażka. IP: 79.173.0.* 25.05.10, 09:28
            Kontrowersyjne stwierdzenie i już lawina impertynencji.
            Ludzie - taka śmierć nie ma głębszej idei. Kiedy człowiek zabija człowieka,
            winny jest oprawca. Plujesz na oprawcę, wyzywasz od najgorszych i życzysz mu
            kary śmierci. Kimże jest zatem samobójca? Niezwykle krótkowzrocznym,
            egoistycznym oprawcą? Trudno mieć do niego szacunek, tym bardziej gdy jest gotów
            umrzeć za tak małe rzeczy.

            Słuszne pytanie, gdzie jest szkoła w takiej sytuacji? Ale jeszcze słuszniejsze -
            gdzie są rodzice. Nie wierzę aby dziecko nie dawało sygnałów, że dzieje się coś
            niedobrego?
            • aegis_of_heart I kolejny idiota. 25.05.10, 11:33
              Człowieku, jeśli nie rozumiesz czym jest samobójstwo, nie mędrkuj i nie
              ośmieszaj się publicznie. Skoro brakuje ci empatii, chwyć choćby za stareńką
              pracę E. Durkheima i ją przeczytaj ze zrozumieniem.

              Inaczej narażasz się na ciągłe bredzenie, a wtedy każdy będzie cię nazywał
              kabotynem - także publicznie - na co sobie właśnie zasłużyłeś.
            • asiazlasu Re: VI- szkoła porażka. 25.05.10, 14:12
              Gość portalu: negatyv napisał(a):

              > Kontrowersyjne stwierdzenie i już lawina impertynencji.
              > Ludzie - taka śmierć nie ma głębszej idei. Kiedy człowiek zabija
              człowieka,
              > winny jest oprawca. Plujesz na oprawcę, wyzywasz od najgorszych i
              życzysz mu
              > kary śmierci. Kimże jest zatem samobójca? Niezwykle
              krótkowzrocznym,
              > egoistycznym oprawcą? Trudno mieć do niego szacunek, tym bardziej
              gdy jest gotó
              > w
              > umrzeć za tak małe rzeczy.
              >
              co za dno ! to prawda ze glupich nie sieja sami sie rodza ....
        • Gość: kuzyn Re: VI- szkoła porażka. IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 16:27
          Równie dobrą formą selekcji jest odstrzał... Zwłaszcza chorych na
          umyśle...
        • Gość: mz Re: VI- szkoła porażka. IP: *.chello.pl 25.05.10, 20:32
          Gdyby tak było to już byś nie żył.
          • Gość: mz Re: VI- szkoła porażka. IP: *.chello.pl 25.05.10, 20:39
            To oczywiście do kuby.
      • Gość: minimorek która to nauczycielka IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 07:41
        U której pani "profesor" miała prezentację? Bo nie mogę doczytać w
        artykule.
        • Gość: Joanna Re: która to nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 11:20
          pani B
          • Gość: minimorek Re: która to nauczycielka IP: *.man.poznan.pl 25.05.10, 11:22
            To ona jeszcze uczy?? nieźle...
            • Gość: joanna Re: która to nauczycielka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 11:39
              wcale tego robić nie powinna
      • Gość: obiektywnykazik Re: VI- szkoła porażka. IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 16:55
        Skad mozesz wiedziec jak jest w innych szkolach? Moze zwyczajnie jest to za duza
        szkola przez co przyjmuja zbyt slabych uczniow? Rozwin kastowe upodobania
        nauczycieli bo uzywasz ladnych slow ale komentarz pozbawiony jest wartosci. Jak
        ktos ma ochote na nauke to sie uczy a jak ktos chcialby dostac wszystko na tacy
        i slizga sie z roku na rok to pozniej ma zal do wszystkich procz siebie. A
        zrzucanie winy na egzaminatora jest prostackim ciosem ponizej pasa, swoje
        pretensje przedstaw tym ludziom wprost a nie klikasz sobie hejtujac wszystko
        wokol pajacu!
        • sucholesianin Re: VI- szkoła porażka. 25.05.10, 17:13
          Ooo, mój drogi!
          Fakt szkoła jest duża, przez co naturalnie stwarza to większą pulę opinii o niej
          (zarówno takich, jak i takich, przecież nigdy nie będzie tak, że coś się podoba
          100% ludzi albo coś się nie podoba 100%).
          Jeśli dla Ciebie normalny język to ładne słowa to już co nie co można się
          domyślić o genezie Twojej postaci.
          Kastowe upodobania? Traktowania ucznia przez nauczyciela jako podmiot niższy.
          Brak jakiegokolwiek dopuszczania do głosu, możliwości propopagowania swoich
          odmiennych opinii (bo identyczne o dziwo można). Oczywiście porządek i jakaś
          hierarchia może być, ale nie polegająca na obrażaniu i rozkazywaniu by siedzieć
          cicho, bo i tak nie ma się nic ciekawego do podejrzenia.
          Ja nie mam do nikogo żalu- ukończyłem tą szkołę z dobrymi wynikami (nie
          wzorowymi), osobą leniwą nie jestem, ale rola szkoły ograniczyła się do tego, by
          ustalać, w którym momencie czego się uczyć (sprawdziany z konkretnych tematów).
          To, co powinno być w większej skali przekazane w szkole, trafiało do mnie i
          innych współrówieśników dopiero w domowym zaciszu całymi wieczorami i popołudniami.
          I daruj sobie te debilne makaronizmy rodem z Jeżyc, bo tym samym zniechęcasz
          kogokolwiek do czytania Twoich wywodów. Kto powiedział, że takich pretensji nie
          przedstawiamy tym ludziom wprost? Inna sprawa jak to się dla nas kończy.
          • Gość: kaziupodnaporem Re: VI- szkoła porażka. IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 17:36
            Haaha no fajny jestes ze znasz nazwy takich groznych dzielnic jak Jezyce. Nie
            zmienia to faktu ze jestes zwyklym zakompleksionym lamusem a w zaciszu domowym
            to siedzisz sobie przed komputerkiem i dopiero wtedy czujesz sie spelniony. Jak
            sobie wogole chlopczyku wyobrazasz edukacje w inny sposob, chcesz uczyc sie tego
            co ci sie podoba? Program jest ustalony odgornie. Moze ty i twoi rowiesnicy
            jestescie zbyt malo lotni zeby zrozumiec program w normalny sposob, nie jestes
            zbyt zdolny wiec uczysz sie w domu to zrozumiale. Tak naprawde nie jest wazne
            jaka masz opinie o szkole ale zenujace jest pisanie o osobach prywatnych na
            jakims forum i sugerowanie jakoby winna za smierc dziewczyny jest nauczycielka.
            Zostan sobie na tym forum nabijaj posty bo poza tym nie masz zycia. pozdrawiam
            cieplutko moze wyjdz sobie na dwor lyknij swiezego powietrza i przemysl sobie
            wszystko raz jeszcze:)
            • sucholesianin Re: VI- szkoła porażka. 25.05.10, 18:17
              Od zawsze byłem fanem królów hipotetyki ;)
              Śmieszy mnie to co napisałeś z perspektywy tego, jak moje życie wygląda na
              prawdę. Ale dobra, uwierzmy że tak jest, nawet ciekawa wizja :D
              Pozdrawiam również i życzę miłego dnia :)
              • Gość: skruszonykaziu Re: VI- szkoła porażka. IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 21:47
                sorry masz racje
                • solian400 Re: VI- szkoła porażka. 02.08.10, 09:17
                  Pojęcie śmierci w takim młodym wieku w jakim
                  jestem ja raczej do mnie nie dociera. Zwłaszcza jeśli chodzi o śmierć samobójcza.
      • Gość: paderkowiczka Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 23:05
        Nie wiem kiedy ukończyłeś szkołe średnia, ale mam wrażenie, że chodziliśmy do różnych lieców.
        Jestem zeszłoroczną absolwentką i kompletnie nie zgadzam sie z Twoją opinią.
        "Zero wolności słowa" ?! A w jakim innym liceum egzystuje razem tyle grup społecznych i żadna z nich nie jest dyskryminowana czy wyśmiewana? Na korytarzu którego liceum spotkasz zdeklarowanego geja rozmawiającego z fanem muzyki rockowej i zapalonym żonglerem trenującym na korytarzu? Ile jest liceów, gdzie toczą się tak otwarte dyskusje na lekcjach, w których jasno wyrażać można swoje opinie?
        Co do nauczycieli - faktycznie, zmieniają sie oni często, ale z tego co wiem wynika to ze złej polityki szkoły, która po prostu w wielu przypadkach próbuje oszczedzać ( młody, początkujący nauczyciel przez pierwszy okres pracy zarabia mniej niz doświadczony pedagog).
        kompletnie już rozbawiło mnie twierdzenie, że w VI liceum uczeń traktowany jest jak niższy podmiot. Może miałam szczęście poznać innych nauczycieli niż Ty ( chociaż doczynienia miałam z wieloma z nich ), jedak ci nauczyciele, których udało mi sie poznać i którzy mnie uczyli, traktowali nas po prostu jak osoby dorosłe, od których sie wymaga, ale nie prowadzi za rączke. Których się nie karci, ale nakłada na nich konsekwencje. Nie chce nikogo obrażać, ale osoba, której w tym wieku to nie odpowiada musi być bardzo niesamodzielna.

        Co do nauczycielki. Miałam przyjemność mieć lekcje z dana panią profesor. Mieliśmy z nią wiele zatargów, bywały okresy lepsze i gorsze. Miewała zmiany nastrojów, bywała nieprzyjemna, umiała tak zestresować odpytywana osobę, że mimo znajomości materiału dostawała dwóje.
        Jednak ta własnie pani profesor jest jednym z nauczycieli, których najelpiej wspominam z nazego liceum. Darze ją ogromnym szcunkiem za jej wiedze, za oddanie uczniom, którzy zaskarbili sobie jej sympatie, za to, że potrafiła przyznać sie do błedu, przeprosić klase, gdy wiedziała, że przesadziła.
        Tak naprawde, prywatnie pani profesor jest przemiłą osobą. Oczywiście, bardzo dużo wymaga. Bardzo mało osób dostaje u niej oceny wyższe niż dostateczne. Ale o dziwo, jej klasy osiągaja bardzo dobre wyniki z rozszerzonych matur. Jestem przekonana, że jeśli kogoś "oblewa" na ustnym polskim to na pewno nie tylko dlatego, że jest "niemedialny", ale głównie dlatego, że nie ma merytorycznej wiedzy( lub sprawia takie wrażenie). Fakt, faktem zdarzają jej sie gorsze dni ( w zeszłym roku oblała 6 osób w pierwszych dniach matur ) jednak te same osoby poprawiły matury z bardzo dobrymi wynikami i nikt nie wyglądał na zestresowanego czy zastraszonego przez panią profesor.

        Dla mnie VI LO to liceum, w które młodych ludzi wprowadza w dorosłość, uczy samodzielności. Może i przerabiany materiał jest przestarzały lub niepotrzebny do matury, ale żaden z nauczycieli nie wymyśla sobie programu nauczania!
        To szkoła, w której na głos wypowiadać można większość sowich poglądów, w której osoby ze wszystkich grup społecznych znajdą swoje miejsce i nie będą wyśmiewane. Szkoła, w której nauczyciele wymagają, ale również uczą ( poza małymi wyjątkami ).
        Jej popularność wynika przede wszystkim z klimatu jaki panuje w jej społeczności, ale również ze świetnego przygotowania uczniów do studiów HUMANISTYCZNYCH.
        W przeciwieństwie, do przedmówcy(ów) wszystkim indywidualista gorąco szkołe polecam. No, chyba, że macie zamiłowanie do matematyki, wtedy jest to kwestia do przemyślenia.
        • Gość: BIMOTA Re: VI- szkoła porażka. IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 23:57
          Wzruszajace...
        • Gość: absolwentka 09 Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.10, 13:37
          popieram!
      • Gość: stokrotka Re: VI- szkoła porażka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 23:17
        Naprawde myślicie, że ta nauczycielka, która zresztą znam, oblała tą dziewczyne bo taki miała kaprys?!
        Serdecznie współczuje jej znajomym i rodzinie, ale niestety obawiam sie, że to ta dziewczyna miała problemy, powiedzmy, psychiczne i to one spowodowały ten desperacki gest.
        Bała sie merytorycznych wystąpień, a pani profesor nie lubiła takich ludzi? Marudzimy, że mamy za bardzo teoretyczną edukacje. To prosze macie egzamin egzamin PRAKTYCZNY. z PREZENTOWANIA. na tym on polega, zeby PREZENTOWAC i udawać/być MEDIALNYM.
        Zostawcie już lepiej tą biedną kobiete w spokoju.
      • Gość: Absolwentk Re: VI- szkoła porażka. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.10, 23:56
        Popieram w 100%
    • thetarnation Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 24.05.10, 23:09
      ziewanie, podnoszenie brwi, patrzenie po kątach, wybuchanie śmiechem, wzdychanie patrząc ostentacyjnie na zegar; wypowiedzi: "Czy ten plakat ma jakiś głębszy sens?czy chciałaś nam pokazać fotosy <śmiech>", "Ale zliiiiituj się, ja nic nie rozumiem" - czy tak zachowuje się egzaminator maturalny? - ten owszem.
      • Gość: Anq26 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 00:02
        Winni są nauczyciele przepuszczający ją z klasy do klasy za napisanie referatu
        itp. Nie jest normalne, że na 20 punktów z przygotowanej wcześniej prezentacji
        dostaje się 4. Taka osoba nie powinna trafić na maturę tylko do poradni
        psychologiczno-pedagogicznej wiele lat temu...
        • Gość: тг Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 00:09
          To prawda, to wcale nie jest takie łatwe dostać tylko 4 pkt z przygotowanej wcześniej pracy.... Musiały być u niej inne problemy - nie tylko z maturą - to nie ona była tu powodem - raczej skutkiem.
          • sucholesianin Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 25.05.10, 00:20
            Trzeba się zgodzić, niestety nie wiem w jakim jesteście wieku i czy zdawaliście
            maturę w formie prezentacji jak to jest teraz. Poza przygotowaniem i merytoryką
            trzeba mieć szczęście i trafić na odpowiedniego egzaminatora w odpowiednim
            momencie. Tak samo przedstawiona prezentacja miałaby inne oceny u innych
            nauczycieli. Ot, uroki tej formy matury. Nasza bohaterka nie miała niestety
            szczęścia. Z pewnością znalazłyby się osoby, które dałaby jej te 6 pkt nie z
            łaski, tylko z innego podejścia do ucznia. Akurat uczniowie w VI zdają bez
            większych problemów, za wyjątkiem tej jednej pani prof. i abstrachując od jej
            podejścia, każdy idzie tam z nastawieniem takim a nie innym, a słabsi wymiękają.
            Z pewnością to, że ona oblała było tylko spontanicznym zapalnikiem do tego, co
            się stało dalej- i ta matura nie miała jakiegoś innego wpływu na tą sprawę.
            Samobójstwa zdarzają się z różnych niepowodzeń w życiu.

            A szkoła jak to szkoła, o dalej żyjących uczniów się nie zatroszczyła, tylko
            zlała sprawę i to razi nas, uczniów.
        • Gość: Absolwentka Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: 194.126.207.* 25.05.10, 00:11
          Raczej niektorzy nauczyciele w ogole nie powinni uczyc. W moim roczniku mature z
          polskiego oblaly dwie osoby. Swietnie przygotowane, znajace sie na temacie, ich
          prezentacje byly przygotowane rzetelniej niz moja. I co, oblaly a ja zdalam. Bo mialam
          ciut normalniejsza komisje. (mimo, ze czuje sie niesprawiedliwie oceniona, bo majac
          temat "duchy, zjawy i upiory w romantyzmie" bylam przepytywana z POZYTYWIZMU,
          ze Zbrodni i Kary, ktora w ogole nie byla na mojej liscie!)
          • Gość: aurora Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: 217.8.178.* 25.05.10, 08:53
            rany boskie,nauczyciele odważyli sie zapytać NA MATURZE o coś spoza przygotowanej wcześniej listy pytań? toż to normalnie skandal, jak tak w ogóle mozna?

            biedni jesteście z takim podejściem, normalne życie to was psychicznie wykończy normalnie :P
      • Gość: aurora Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: 217.8.178.* 25.05.10, 08:46
        szczerze mówiąc przy obecnym systemie maturalnym jest to zachowanie calkiem zrozumiałe.

        poziom wielu maturzystów i prezentacji jest żenujący - kiedyś w liceach ogólnokształcących uczniowie prezentowali jakiś konkretny poziom intelektualny, teraz to byle matoł wybiera LO...

      • Gość: Gość 1 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 11:41
        Biorąc pod uwagę, że takich zdarzeń zaczyna być trochę za dużo,
        trochę dziwne, że zawsze wtedy obciąża się młodzież. Nauczyciele
        zostali podniesieni do godności funkcjonariusza państwowego, aby dać
        im instrument prawny obrony przed uczniami. Status funkcjonariusza
        państowego, to także większa odpowiedzialność, a nie same
        przywileje. Wydaje się jednak, że czas zacząć bronić uczniów.
        Polecam inny artykuł w podobnej sprawie z 24 lub 26 kwietnia -
        Wyskoczyła z okna przez panią od fizyki - Gazeta Wyborcza.
        Szanowni uczestnicy tego forum, znęcanie się nad inną osobą
        pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności (np. w
        stosunku pracy, w stosunku faktycznej zależności który mam miejsce w
        stosunkach nauczyciel uczeń ) od sprawcy albo nad małoletnim lub
        osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny
        podlega karze. Trudno odnieść się jednoznacznie do sytuacji
        maturzystki z Poznania, to pozostawmy prokuraturze, która z
        pewnością z należytą starannością zbada sprawę. Warto jednak, abyśmy
        wszyscy pamiętali, że młodzież to wrażliwi ludzie. To, czy gorsza,
        czy lepsza niż była kiedyś, po prostu inna. Dla szkoły to trudna
        chwila, jednakże jeszcze trudniejsza dla młodzieży.
        • Gość: hehe Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 13:55
          nie pisz bzdur, nauczyciel nie jest funkcjonariuszem państwowym
          • Gość: Gość Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 17:33
            Owszem nie jest funkcjonariuszem ale korzysta z ochrony jak
            funkcjonariusz państwowy w trakcie wykonywania obowiązków słuzbowych
            Karta Nauczyciela. W art. 63 tego aktu znajduje się wyraźny zapis,
            mówiący, że nauczyciel, podczas lub w związku z wykonywaniem
            obowiązków służbowych korzysta z ochrony przewidzianej dla
            funkcjonariuszy publicznych na zasadach określonych w kodeksie
            karnym.
            Oznacza to, że sankcjom karnym podlegają następujące czyny
            wymierzone w nauczyciela: naruszenie jego nietykalności cielesnej,
            czynna napaść wspólnie lub w porozumieniu z innymi osobami lub
            użycie broni palnej, noża lub innego podobnie niebezpiecznego
            przedmiotu, stosowanie wobec niego przemocy lub groźby bezprawnej w
            celu zmuszenia go do wykonania lub zaniechania prawnej czynności
            służbowej, a także jego znieważenie. Czyny te stają się
            przestępstwami w momencie, gdy są wymierzone w nauczyciela
            wykonującego swoje obowiązki

      • Gość: zasmucona mama... Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.10, 09:26
        Moje dziecko również zdawało przed tym samym przewodniczącym komisji - było
        zbulwersowane tym, jak dano mu odczuć, że komisja ma już dosyć siedzenia na
        egzaminach i wysłuchiwania maturzystów...
    • giraffa33 Zmowa milczenia 25.05.10, 00:11
      Dwukrotnie próbowałam dodać na forum VI L.O. na naszej-klasie wątek
      zatytułowany "samobójstwo maturzystki" i za każdym razem po około godzinie,
      gdy tylko pojawiały się odpowiedzi, wątek był kasowany...Czyżby stare czasy
      wróciły? Jakim prawem ktoś cenzuruje wątki na forum?? Czy w tym zacofanym
      kraju będzie kiedyś wolność słowa!? W wątku podałam tylko FAKTY tj. że szkoła
      wyraźnie próbuje zatuszować całą sprawę. Najwyraźniej życie ludzkie jest mniej
      warte niż prestiż "paderka". Już ponad dziesięć lat temu skończyłam "szóstkę",
      ale doskonale pamiętam panie polonistki, których tzw. "cięta ironia" była
      narzędziem poniżania co słabszych psychicznie uczniów. "Szanowne grono" oraz
      dyrekcja zamiast zamiatać wszystko pod dywan powinno wyciągnąć wnioski i
      zastanowić się, co zrobić, by zapobiec takim bezsensownym śmierciom. Nawet
      jeśli, tak jak sugerują niektórzy, Ania miała inne problemy i nie tylko
      niezdana matura pchnęła ja do tego ostatecznego kroku, to zasranym obowiązkiem
      nauczyciela jest znać swoich uczniów i być uważnym na ich problemy, dostrzec w
      porę, że dzieje się coś złego, a nie szykanować i wykpiwać ich słabości.
      Jestem zażenowana taką postawą pedagogów, jako absolwentka VI L.O. i jako
      nauczycielka.
      • sveriga Re: Zmowa milczenia 25.05.10, 00:23
        To się zgadza, że od nauczycieli należałoby oczekiwać odpowiedniej reakcji w
        odpowiednim momencie. Z drugiej strony brak reakcji wynika nie ze strachu czy
        obojętności ale chyba bardziej w przekazywanych wzorców. Przymykania oka wszyscy
        uczą się od dziecka, jak komuś to odpowiada to ciężko takie nastawienie zmienić.
        Nauczyciele uważają, że to rodzice mają dbać o dobre samopoczucie dziecka i
        odwrotnie. A ty dziecino, stój sobie pośrodku i albo rechocz albo wal głową w
        ścianę.
      • Gość: Mickey Re: Zmowa milczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 00:34
        Też jestem absolwentem. Szkołę wspominam świetnie. Wysoki poziom,
        świetni nauczyciele. Cała moja klasa dostała się na studia dzienne -
        o czymś to świadczy. Jednak miałem szczęście. Nie trafłem nigdy na
        wspomnianą nauczycielkę. Moja dziewczyna miała mniej szczęścia gdyż
        trafiła się jej na maturze. Mimo przepięknej prezentacji,
        przygotowywanej przez ponad pół roku, mimo tego iż jest osobą
        niezwykle obytą, piekielnie inteligentną z błyskotliwą ripostą,
        charyzmatyczną - czołowe miejsca w konkursach recytatorskich itp.
        Trafiła na ów nauczycielkę i otrzymała 6/20 Moja prezentacja
        obiektywnie o wiele gorsza, robiona 2 tygodnie przed maturą, przeze
        mnie - osobę źle wypadającą publicznie, barziej spiętą - 18/20.
        Gdzie tu sprawiedliwość?? Kiedy już dostałem się na studia -
        wróciłem do VI LO żeby wygarnąć w miarę grzecznie ów nauczycielce co
        o niej sądzę, ona odpowiedziała, że chyba każdy woli dostać mniej
        punktów, a umieć na więcej niż odwrotnie i że trzeba trzymać poziom,
        bo liceum Paderewskiego to nie jakaś tam szkoła w stylu XI LO... bez
        komentarza.
        • Gość: Czytel Re: Zmowa milczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 11:34
          Oceny w zależności od szkoły i nauczyciela są różne i przez to nic nie warte.
          Można wiedzieć bez porównania więcej a dostać niższą. Może trzeba zlikwidować
          taki system oceniania?
          Nie może tak być aby przez oceny ktoś tracił życie.
    • oyabun powinni wydawać maturę razem a aktem urodzenia 25.05.10, 00:23
      bo znowu jakaś biedna dziewczynka nie zda i się zestresuje.
      A na poważnie to matura powinna coś reprezentować i nie każdy musi ją mieć.
      • Gość: uczennica XII LO Re: powinni wydawać maturę razem a aktem urodzeni IP: *.lexell.com.pl 25.05.10, 11:36
        Znałaś jej marzenia, jej problemy, jej charakter, podejście do problemów,
        sytuację rodzinną, wychowanie? NIE! Więc nie masz prawa wyrażać się o kimś w ten
        sposób. Nie wiem czy Ty masz maturę czy nie, ale poziom Twojej wypowiedzi
        wskazuje, że nie reprezentujesz w najmniejszym nawet stopniu inteligencji polskiej.
    • areq1971 Napiszcie proszę nazwisko owej owianej legendą 25.05.10, 08:22
      kobiety.Jeśli nie ma się o co obawiać,gdyż "tylko wymagała by
      dzieci:) wiedziały więcej niż absolwent np XI" to nie będzie powód
      do wstydu tylko dumy dla niej co nie?:(
      Powiem tak.Mało ważny przedmiot (sorry poloniści,nie te czasy by
      chlubić się studiami na polonistyce) a tu takie problemy....
      Zresztą liceum do tylko szkółka przygotowawcza do prawdziwej nauki...
      Generalnie jak już się dopuściło po tych trzech latach do matury,to
      nie powinno się robić takich numerów,chyba,że było to zagranie
      celowe,o które nie podejrzewam tegoż pedagoga:)
      Jakbym chciał jakiegoś nieuka uwalić to bym go uwalił na końcu
      roku...
      BTW przykro mi z powodu tej dziewczyny...
    • bimota Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 11:23
      A co niby szkola ma powiedziec ?? Takie rzeczy sie zdazaja i beda zdazac,
      gadanie szkoly nic tu nie zmieni. Takie sa skutki nauczania tego durnego
      przedmiotu...

      Uczniowe, jesli czuja potrzebe rozmowy, to sa chyba lekcje wychowawcze,
      pedagog szkolny. Nie chciano z nimi rozmawiac ??

      Wlasnie w tym przypadku powinno sie rozmawiac o przyczynie tej smierci, jesli
      jest taki problem z ta nauczycielka. Poczynajac od sensownosci samej matury i
      obowiazku zdawania ustnie polskiego (bo chyba jest). Co to wogole za durne
      prezentacje ?? To szkola, czy cyrk jakis ? Uczen ma umiec czytac ze
      zrozumieniem i poprawnie skladac zdania, a nie robic z siebie pajaca na
      jakichs prezentacjach.
      Moim subiektywnym (a moze obiektywnym) zdaniem wiekszosc polonistek jest
      stuknieta. Tu akurat skonczylo sie smiercia, ale nie do tego ogranicza sie
      problem. Mamy np. wypowiedz kolegi, ktory plakal po nocach przez durnego
      babsztyla, ilu jeszcze jest takich osob... ? Czy rola szkoly polega na
      psychicznym gnebieniu uczniow ? Co taki babsztyl robi w zawodzie nauczyciela
      ?! Takich wlasnie "fachowcow" otrzymujemy na drodze selekcji naturalnej, o
      ktorej ktos wspominal...

      Ja jeszcze spytam tych uczniow, czy wczesniej poruszali gdzies problem z ta
      nauczycielka ? Pewnie nie, a teraz pretensje... No nie ma co teraz plakac nad
      rozlanym mlekiem... Mam nadzieje (choc watpie), ze prokuratura rzetelnie
      zajmie sie sprawa, uczniowie zostana przesluchani i nie beda sie bali mowic.
      • Gość: minimorek Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.man.poznan.pl 25.05.10, 11:32
        Pełno jest takich 'nawiedzonych' osób. Nie dziw się tylko, że uczniowe
        boją się o tym publicznie rozmawiać - strach przed dalszym
        represjonowaniem i skutkami ubocznymi jest naprawdę spory.
        • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 13:38
          Nie dziwie, ale moze cala klasa zglosc problem albo wrecz cala szkola za
          posrednictwem samorzadu. Calej szkoly chyba nie beda represjonowac...
          • Gość: minimorek Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.man.poznan.pl 25.05.10, 13:41
            Może, ale chyba nie raz nie dwa były takie próby. W końcu ile to już
            lat mija, a problem pozostał. Układy, układziki? Uciszanie,
            tuszowanie?
      • dobrusia_to_ja Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 25.05.10, 11:57
        W jednym przypadku lekcje wychowawcze nie wchodzą w grę. Myślę o klasie tej
        dziewczyny. Oni już zakończyli edukację. Wychodzą w świat z poczuciem, że
        ludzie, którzy przez trzy lata mieli ich uczyć, nauczyć, ale też wspierać, w tym
        ostatnim przypadku zawiedli.
        Wiele lat temu, w ogólniaku, miałam bardzo wymagającą, a jednocześnie uczciwą w
        podejściu do uczniów nauczycielkę języka polskiego. Bywała uszczypliwa, ale
        nigdy nie przekraczała granicy. Nie wyśmiewała mniej zdolnych, czy też bardziej
        leniwych. Sprawę stawiała jasno. Nie do pomyślenia było dopuszczenie do matury
        kogokolwiek tylko po to, by go później oblać dla idei.
        Tak się składa, że coś o dziwnym podejściu niektórych nauczycieli do uczniów w
        tej szkole wiem na bieżąco.
      • Gość: tadeusz b. Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 12:26

        Co do tej nauczycielki- ciężko było coś wskórać-> wicedyrektorka najlepsza
        koleżanka na papieroska, wszyscy znajomi z pracy od lat najwyżej posadzeni w
        szkole. Należałoby starać się w kuratorium (choć na prawdę mam podejrzenie, że
        oni też są skumplowani z dyrektorami szkół, widząc tak idiotyczną wypowiedź, jak
        tą o procedurach).
        Było więcej takich akcji- jedna dziewczyna słabsza psychicznie jak została
        odpowiednio potraktowana na lekcji to dostała ataku astmy i mało co nie zeszła.
        Jako wychowawczyni powinna wiedząca o takiej przypadłości koleżanki powinna dać
        sobie luz i jej trochę odpuścić a nie siać pozorny terror na lekcjach.
        • Gość: minimorek Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.man.poznan.pl 25.05.10, 13:11
          Hehe, oczywiście że dyrektorzy to 'sami swoi'. Proszę sobie
          przypomnieć w jakich okolicznościach pan Seifert został dyrektorem
          Paderka...
      • Gość: hmz Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.sky24.pl 25.05.10, 14:53
        Niejednokrotnie zgłaszaliśmy problemy, odpowiedź z reguły była jedna " jak się wam tak nie podoba to możecie zmienić szkołę" pedagog szkolny, polonistka, dyrektor dla odmiany mówi: "aha".
    • emissarius Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 12:51
      W auli tego LO napisałem kiedyś maturę. Dziś uważam, że był to dla mnie prawdziwy zaszczyt - wcale nie z powodu jakiejś tam renomy tej szkoły, ani też szczególnych warunków, tylko z uwagi na doborowe, renomowane grono profesorskie. Chylę czoła przed tymi ludźmi, choć czasem ich wymaganiom wcale niełatwo było sprostać. Oczywiście, zdarzały się też "wyjątki".

      Domyślam się, że w ostatnich latach sporo się zmieniło, i niejedno nazwisko przeszło do historii, ale nie sądzę, by zmiany były aż tak poważne. Tam nadal pracują wspaniali ludzie [generalnie], a ten dramat z pewnością jest trudny także i dla nich.

      Zdobycie wykształcenia stało się dziś absolutnym imperatywem i niezbędnym warunkiem zaistnienia w społeczeństwie. Gigantyczna presja jaką czują na sobie te dzieciaki jest naprawdę trudna do udźwignięcia. Zwłaszcza dla kogoś o słabszej osobowości. Co najważniejsze: tu nie przewiduje się planu "B". Dlatego porażka w tej dyscyplinie może być odbierana jako koniec świata.

      Żal dziewczyny. Współczuje rodzinie.
    • anuska_91 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 12:55
      Proponuję, żebyś wykorzystał podaną metodę selekcji naturalnej na
      samym sobie. Życzę powodzenia:)

      Nie wiedziałam, że do tej szoły chodzili tacy idioci jak ty,gdybym
      wiedziała wybrałabym inną.

      Również jestem, absolwentką tego liceum, do tego tegoroczną i mogę
      powiedzieć, że szkoła jest BEZNADZIEJNA, nie polecę jej już nigdy
      nikomu. Wielu nauczycielom brak podstawowych zasad kultury
      osobistej, a dyrektor nie potrafi nad tym wszystkim zapanować,
      jedynym co robi jest chodzenie na uroczystości państwowe- nawet nie
      wie co dzieje się w jego szkole. Nie poradziłby sobie nawet jako
      dyrektor przedszkola- już dawno nie powinno być go na tym
      stanowisku.
      Gratuluję pani, która przeprowadzała ten egzamin; bezpośrednio
      przyczyniła się do śmierci dziewczyny. Może być z siebie "dumna".

      Nauczanie to dar z serca, a niektórym nauczycielom w tej szkole
      wyraźnie go brak.
      • Gość: BURY Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 13:41
        Słaba była i już. Jednego nieudacznika mniej.
      • Gość: oko Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 14:07
        Ja jestem nauczycielem i ze smutkiem czytam te wpisy.
        Czy jeśli dam uczniowi jedynkę i ten popełni samobójstwo, to "bezpośrednio przyczyniłem się do jego śmierci", jak to chce widzieć anuska_91?
        • Gość: Czytel Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 14:41
          Zmienić system oceniania!!!
          Oceny nigdy nie były, nie są i nie będą sprawiedliwe.
        • Gość: uczeń VI Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 25.05.10, 14:45
          Bzdura- bezpośrednio do śmierci przyczynił pociąg. A nauczyciel może być
          bezpośrednim motywem takiego działania, jeśli tak napisano w liście pożegnalnym.
          A czy to, jest to słuszne czy nie, to już inna sprawa.
        • asiazlasu Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 25.05.10, 15:37
          Gość portalu: oko napisał(a):

          > Ja jestem nauczycielem i ze smutkiem czytam te wpisy.
          > Czy jeśli dam uczniowi jedynkę i ten popełni samobójstwo,
          to "bezpośrednio przy
          > czyniłem się do jego śmierci", jak to chce widzieć anuska_91?

          jedynka plus ponizenie nie jest cacy - zapamietuje sie ponizenie

          jedynka plus konstruktywna pomoc by jej uniknac na przyszlosc jest
          normalna
        • Gość: Toni Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.167.216.81.static.h.siw.siwnet.net 25.05.10, 15:48
          Naturalnie, ze nie. Ale do obowiazkow nauczyciela nalezy takiemu uczniowi
          zaproponowac pomoc. Tez mialem swietnych nauczycieli i jednego "terroryste". Do
          oceny nie trzeba a nawet nie wolno dodawac gnebienia i ponizania.
        • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.10, 00:01
          Cos slabo czytasz... No ale jestes tylko nauczycielem...
    • Gość: ktos Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 14:00
      Szkoła zawsze chce unikać mowienia o takich sprawach.Biorąc pod
      uwagę nawet to co zdarzylo sie w szkole im.Edwarda
      Dembowskiego....uczen spadł ze skarpy na wycieczce na ukrainie i
      zginał.Nauczyciele zabronili podchodzic do ucznia,ale sami koledzy
      chcieli mu uratowac życie.Nie udalo sie.Szkola unikała mediów,miala
      wszystko gdzieś łącznie z mama ucznia....tak to wlasnie wszystko
      wygląda.szkola jest wowczas kiedy dzieje sie dobrze,kiedy zaś jest
      źle szkoła unika jakiejkolwiek wspolodpowiedzialności....
      • Gość: boll Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: 213.134.132.* 25.05.10, 14:27
        Czy egzamnin był przeprowadzony prawidłowo? Ze źródła nieźle
        poinformowanego wiem, że nauczycielka była zwyczajnie nieżyczliwa.
        Złośliwie komentowała wypowiedzi uczniów, wyśmiewała. Czy nie ma tam
        drugiego dna? Może po prostu nie lubiła polonisty z którym klasa
        miała lekcje i w ten sposób chciała pokazać swoją wyższość...tak
        tylko głośno myslę.
        • Gość: gośśś Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.10, 17:18
          MASZ RACJĘ, ROZGRYWKI MIĘDZY POLONISTAMI
    • podszyta_wiatrem "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. 25.05.10, 14:30
      Śmieszą mnie te wszystkie wpisy na temat dzisiejszej młodzieży, która jest
      och, ach, taka niedouczona, tępa, a przy tym roi sobie o zdanej maturze, ba, o
      studiach! Bo kiedyś to młodzież była cacy iinteligenta, dużo się uczyli, a
      maturzysta miał poziom wiedzy dzisiejszego studenta.
      Ludzie, wrzućcie na luz! Myślicie, że ktoś wam wierzy? Młodzi ludzie są
      podobni i mają podobne problemy, nie ważne czy ich młodość trwa dzisiaj, czy
      minęła 40 lat temu!
      Brutalnie powiem - tak jak teraz Ania popełniła samobójstwo z powodu
      niezdanej matury, tak prawie 30 lat temu kolega z klasy mojego ojca zabił się
      z tego samego powodu. Nie każdy musi mieć maturę? Ano, nie każdy, ale on
      chciał się dostać do szkoły oficerskiej. Ania też chciała się dostać na
      studia. Tak, mogli poczekać rok, maturę można poprawić, ale każdy inaczej
      przeżywa taką klęskę. Żal mi ich oboje, śmierć nie jest żadnym wyjściem.

      Postawa szkoły jest oburzająca. Ta dziewczyna zostawiała nie tylko rodzinę i
      przyjaciół, zostawiła też dwadzieścia parę osób, które musiały się z nią zżyć
      - mniej, lub bardziej - na przestrzenni trzech lat codziennego widzenia się.
      Ale szkoła ma to gdzieś, to już nie uczniowie, to absolwenci, można ich olać...
      • Gość: kar Re: "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. IP: 195.150.94.* 25.05.10, 14:47
        A mnie dziwi coś innego-czy przez cały rok przygotowania do ustnej matury nikt
        nie zauważył,że dziewczynie trzeba pomóc? Nauczycielka,która znała ją trzy lata
        nie domyślała się,że uczennica będzie miała problemy w prezentacji? Moja
        polonistka (kilka lat temu) każdemu, kto tego potrzebował, już w trakcie pisania
        pracy dawała wskazówki, korygowała błędy (co nie znaczy,że cokolwiek pisała za
        nas), kierowała na dobry "trop", wskazywała, czego się wystrzegać. Taka
        najmniejsza nawet pomoc może uratowałaby dziewczynie życie.
        • Gość: Kolega Re: "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. IP: 95.108.32.* 25.05.10, 14:57
          Takowe wskazówki nasz polonista udzielał. Anię widziałem wiele razy w
          czasie kiedy nasz nauczyciel miał dyżur "pogotowia maturalnego", ona
          korzystała z pomocy.
          Widzę, że nikt nie dostrzega problemu. Nie chodzi nam o nic
          wielkiego, bo nic Ani - która była emocjonalnie słaba - życia nie
          zwróci, ale o zajęcie się gronem pedagogicznym, ową egzaminatorką,
          panią B. która w stosunku do wszystkich zdających była kpiąca,
          wyśmiewająca i wręcz chamska. Nauczycieli powinno się selekcjonować -
          i to nie naturalnie - poprzez testy, obserwacje, bo nie każdy się
          nadaje do wykonywania tego wymagającego zawodu, pani B. na pewno.
      • Gość: gość Re: "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. IP: 80.51.91.* 25.05.10, 14:48
        Prawda jest taka,że nie zdała,bo widocznie nie umiała.Druga sprawa ,dziś młodzież przyzwyczajona jest do brania ,nie dostanie tego co chce juz ,natychmiast ,teraz...popada w histerię.Jaki stad wniosek?powiem ;niedojrzałośc emocjonalna,brak wsparcia w rodzinie,pogoń za karierą.Ot.co.Nauczyciel nie jest niczemu winien!!!!
        • podszyta_wiatrem Re: "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. 25.05.10, 15:13
          Jasne, bo najlepiej zrzucić winę na niedojrzałość i roszczeniową postawę
          młodzieży. Jakby kiedyś było inaczej, jasne.

          Co do matury ustnej z polskiego - jest to matura tak nieobiektywna, że aż
          głupia. Może wam trudno uwierzyć w to, że osoba, która przygotowywała się cały
          rok, nie zdała, ale ja w to wierzę jak najbardziej. Sama mogę być przykładem
          niesprawiedliwości tej matury: moje przygotowania polegały jedynie na
          przeczytaniu literatury przedmiotu, literaturę przedmiotu wybarałam na
          chybił-trafił i na oczy jej nie widziałam. I co? Dostałam 19/20pkt, bo miałam
          masę szczęścia i łatwe pytania. Niektórzy z moich znajomych przygotowywali się
          od września, często pod opieką polonisty i zdawali na 30%. Koleżanka dostała
          genialne pytanie "Jaką funkcję pełnią kupy na chodniku w "Dniu Świra"?". I
          produkuj się na ten temat.
          Komisja to osobna sprawa - są nauczyciele łagodniejsi i są tacy, którzy za punkt
          honoru stawiają sobie, żeby ulac ileś tam osób. Podejrzewam, że Ania trafiła
          właśnie na taką nauczycielkę.
        • asiazlasu Re: "Kiedyś młodzież była inna" - stek bzdur. 25.05.10, 15:33
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Prawda jest taka,że nie zdała,bo widocznie nie umiała.Druga
          sprawa ,dziś młodzi
          > eż przyzwyczajona jest do brania ,nie dostanie tego co chce
          juz ,natychmiast ,t
          > eraz...popada w histerię.Jaki stad wniosek?powiem ;niedojrzałośc
          emocjonalna,br
          > ak wsparcia w rodzinie,pogoń za karierą.Ot.co.Nauczyciel nie jest
          niczemu winie
          > n!!!!

          bum bum bum, wszyscy jestesmy robocopami z dewiza : idz lub zdychaj.
      • aegis_of_heart Mam mieszane uczucia czytając Twój komentarz. 25.05.10, 16:18
        Cieszę się, gdy ktoś składnie walczy o swoje. Generalnie się z Tobą zgadzam,
        poza początkiem tyrady.

        Ze stanowczością pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą, jakoby poziom
        dzisiejszego przeciętnego maturzysty czy studenta był taki sam co choćby dekadę
        czy dwie temu. Powód różnic jest prosty: zmiany modelowe w szkole oraz
        umasowienie matury oraz studiów, połączone z niżem demograficznym.

        Prawdą jest, że narzekający ludzie przesadzają w temacie "jaka ta młodzież
        zepsuta", co znamy już ze starożytności. Ludzie aż tak się nie zmieniają -
        zawsze istnieje pewien rozkład inteligencji w populacji i proporcja ludzi
        mądrych do głupich. Z drugiej strony to właśnie ten rozkład statystyczny jest
        przyczyną porażki obecnego modelu edukacyjnego.

        Ostatnimi laty w Polsce decyzją polityczną doszło do wielkiego umasowienia
        liceów i studiów: zwiększono liczbę miejsc, a jednocześnie kurczy się liczebność
        kolejnych roczników. Efekt - do matury przystępują ludzie słabsi - dawniej zbyt
        słabi, by w ogóle próbować ją zdać.

        Jedynym sposobem na utrzymanie poziomu wobec umasowienia jest zwiększenie pracy
        z uczniem/studentem, poziomu kształcenia i wymagań na co dzień celem nadrobienia
        braków. Niestety, biedne i bierne państwo polskie poszło w dokładnie przeciwnym
        kierunku. Za nadrzędny cel uznano nie faktyczne umiejętności młodych ludzi, ale
        sztuczne wskaźniki scholaryzacji (ile osób ma maturę, ile wykształcenie wyższe
        itd.). W efekcie założono, że "im więcej zdanych matur, tym lepiej" (co jest
        oczywistą bzdura, gdyby tak było, należałoby przyznawać maturę każdemu przy
        urodzeniu - sukces byłby stuprocentowy).

        Kierując się taką "logiką" postanowiono egzamin maturalny uprościć. Jednocześnie
        odpowiednio zredukowano edukację szkolną (po co przemęczać ucznia, należy go
        tylko wytresować, by umiał wypełnić prosty test), a także pozwolono staczać się
        uczelniom wyższym, opanowanym przez przeludnienie, nepotyzm, chałturnictwo i
        tumiwisizm.

        Efekt: odsetek osób z maturą czy magisterium rośnie - niestety nie jest to ta
        sama matura (czy magisterium) co dawniej.

        Oczywiście, nawet wbrew wysiłkom "reformatorów" istnieją inteligentni młodzi
        ludzie: tacy, którzy otrzymali dobre geny, mieli wspaniałych
        rodziców/rodzinę/przyjaciół, ambitnych nauczycieli/korepetytorów... Niemniej
        poziom przeciętnego maturzysty to nie jest to samo, o czym można się przekonać
        choćby zaglądając do kart egzaminacyjnych i zeszytów uczniów.

        Więcej o opisywanym przeze mnie zjawisku znajdziesz m.in. na forach Wybiórczej.

        Zaś co do opisywanej tragedii - nie sposób mi się do niej odnieść nie znając
        sytuacji. Fakt jest faktem, uczniowie powinni być odporni psychicznie oraz
        liczyć się z porażką - ale z drugiej strony znałem nauczycieli tak
        znerwicowanych czy psychopatycznych, że nie powinni pracować z młodzieżą. Mam
        nadzieję, że sprawa znajdzie lepszy finał.

        Przepraszam za długi post i pozdrawiam.
    • anders76 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 16:03
      Smutne, wspolczucie dla Was wszystkich, ktorych Ania opuscila. A Jej odpoczynek.
      Takie sprawy sie zdarzaja i koniecznie trzeba na taki temat rozmawiac w gronie
      w ktorym Ania tyle lat przebywala. Przedyskutowac, czy samobojstwo jest
      rozwiazaniem problemu. To jest moze nie tyle formalny co moralny obowiazek szkoly.
      A co do wspominanej "pani pedagog" to jest zjawisko widocznie nieprzemijajace.
      Tez mialem nauczyciela -terroryste nieslawnej pamieci. Tacy powinni byc
      eliminowani z zawodu, na zawsze i szybko.
      • Gość: antek98 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 16:21
        proponuję publiczne egzekucję na zakończenie roku szkolnego
        "na zawsze i szybko"
    • geruzja Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 17:10
      Co zrobiły koleżanki dla tej dziewczyny wcześniej,jak jej pomogły pokonać
      np.własny wstyd,stać się bardziej otwartą?Najłatwiej i najprościej o wszystko
      obwiniać szkołę i nauczycieli:taka postawa jest powszechna i znajduje poklask
      np. mediów.Te ostatnie bardzo starają się pogrążyć szkoły,co szkodzi przede
      wszystkim uczniom.Oby tak dalej!!!!
      • Gość: nnoorrbb Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.173.10.162.tesatnet.pl 27.05.10, 15:22
        Gratuluję, naprawdę, BARDZO MĄDRZE mówisz. Rzeczywiście, do decyzji o
        samobójstwie tej dziewczyny NA PEWNO NIE przyczyniła się chamska, uszczypliwa,
        wyrastająca w swoich wypowiedziach ponad kompetencje egzaminatorka, wyraźnie
        nastawiona na pognębienie maturzystów. A szkoła ani trochę nie przyczynia się do
        wyniku matury absolwentów. Dodatkowo, obowiązkiem każdego ucznia jest
        obskakiwanie dookoła kolegów wolących pozostać na uboczu i na każdym kroku
        dodawać mu otuchy. Puknij się w czerep. Jestem dość blisko tej sprawy, nikt
        nigdy nie mógłby spodziewać się, że może stać się taka tragedia. Szkoła
        zdecydowanie powinna podjąć jakieś kroki aby upamiętnić śmierć tej osoby i pomóc
        uporać się z nią dotkniętym. Osobiście uważam też, że w okolicznościach
        mówiących, że bezpośrednim bodźcem do samobójczego skoku pod pociąg było
        skandaliczne zachowanie egzaminatorki, CKE powinno się przyjrzeć swoim
        egzaminatorom i może wprowadzić system który umożliwiłby bardziej sprawiedliwe
        ocenianie oraz umożliwiał zdającym jakiekolwiek odwołanie co do przebiegu
        egzaminu.Pomijam już fakt, że w mojej szkole, Ania zdałaby tę maturę z wynikiem
        na pewno wyższym niż 15.
        • Gość: bib Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 27.05.10, 18:04
          od przebiegu egzaminu ustnego można się odwołać.
          skoro się nie odwołano, to znaczy, że ta cała pisanina o "skandalicznym" egzaminowaniu jest g...o warta.
          • Gość: k Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.10, 12:04
            Odwołać się można jeśli są konkretne powody, np w trakcie prezentacji
            egzaminator przerywa swoim komentarzem. A w innych przypadkach właściwie nic się
            nie da udowodnić - w protokole MAJĄ być zapisywane pytania, ale domyślam się, że
            nikt nie zawiera w nim ponagleń "chyba zdajesz sobie, że to egzamin państwowy,
            jeszcze jedno pytanie i nie zdasz", bądź prychnięć, przewracania oczami lub -
            dla mnie jako zestresowanego maturzysty - lekceważącego unoszenia brwi. Tego, w
            tym roku, doświadczyłam w szóstce, od komisji, w tym od pani B. I jak tu się
            odwołać?
    • degires Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 17:56
      NIKT nie bieże po uwagę cech psychicznych młodziezy

      LUZAK zdecydowanie,pewnie byle co powie i zda na 3
      Zahamowani ludzie mający wiedzę wydobedą z siebie mało ...

      Taka prawda
    • groddes Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 25.05.10, 19:11
      Mit o Paderku jako szkole marzeń runął już dawno. To nie to o czym słyszeliśmy od starszych kolegów i koleżanek. Dla mnie prezentacja maturalna była ogromnym stresem, ale trafiłam na komisję, która mimo iż zadawała podchwytliwe, wymagające szczegółowej znajomości bibliografii i nie tylko, nie była niemiła ani wręcz chamska. Był to normalny egzamin, bez ironicznych śmiechów itd. Takich rzeczy można się spodziewać po nauczycielce o której mowa, czego nie raz doświadczaliśmy na lekcjach polskiego. Jeśli osoba była słaba psychicznie, krucha, nie zdanie tej matury mogło wywołać taki tragiczny krok. Jesli do tego doszły problemy w rodzinie tragedia gotowa.

      Chciałabym zaznaczyć, że ten egzamin w niczym nie przypomina starej matury. Co więcej, jego wynik nie liczy się absolutnie. Wystarczy zdać. Żadna uczelnia nie wlicza wyników z ustnego polskiego do puli punktów, które można zdobyć. Nie mówię o tym, żeby zdawały osoby totalnie nieprzygotowane. Ale dlaczego karać osobę z rzetelnie przygotowaną bibliografią, konspektem i samą prezentacją zamknięciem drzwi na studia, przynajmniej na rok? 4pkt? na taką ocenę zasługuje osoba, której prezentacja jest na żałosnym poziomie, nie odpowiadająca na żaden pytanie komisji i mówiąca językiem prostym, by nie powiedzieć prymitywnym. Wątpię by ktokolwiek z Paderka tak się zaprezentował. Mimo wszystko do tego "elitarnego LO" uczęszczają osoby inteligentne. Którym przez 3 lata wmawia się, że takie nie są.
      • Gość: absolwentka Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 19:36
        W pełni zgadzam się z wypowiedzią 'groddies'. Ja wybrałam tę szkołę
        tylko dlatego że słyszałam o niej pozytywne opinie, ale od osób
        które kończyły ją parę lat temu. Myślałam że nic się nie zmieniło,
        niestety bardzo się pomyliłam, mimo chęci przeniesienia się do innej
        szkoły po pierwszym roku nie zrobilam tego bo wyszłabym na osobe
        która nie podołała.
        Nikomu nie polecam tego liceum. Języka polskiego uczyła mnie pani B.
        nie było lekcji bez ironi, szyderstwa... Wiele osób przez tę kobietę
        płakało, zdarzało się że na lekcji. Pamiętam jak kiedyś jej ruletka
        wylosowała do odpowiedzi dziewczynę która była wzorowo przygotowana
        do lekcji (zawsze!), odpowiadała płynnie i wyczerpująco na każde
        pytanie, pani B powiedziała bardzo dobrze dostateczny z plusem,
        siadaj. Inna nie mogła pisac sprawdzianu bo miała operację ale i tak
        dostała ndst bez mozliwości poprawy. Kolejnej po wystawieniu
        proponowanych ocen powiedziała ,,o ty zawsze jesteś zagrożona z
        matematyki chyba sobie w tym roku porozmawiam z panem od matematyki"
        masa takich przykładów... przez 3 lata sie uzbierało... kończąc
        edukację w tej szkole cieszyłam się że skoro miałam z nią jezyk
        polski nie może mnie egzaminować, wiedziałam do czego jest zdolna.
        Nauczyciele w tej szkole są ... specyficzni. Tragicznie wspominam
        też język angielski z panią S.
      • Gość: hehe szkoła marzeń? IP: *.icpnet.pl 25.05.10, 19:41
        1. Co to znaczy "mit o Paderku jako szkole marzeń"?
        Moja Mama chodziła do tej szkoły, moja żona chodziła do tej szkoły i jakoś nie pamiętam, żeby się o tej szkole mówiło w ten sposób. I w każdej dekadzie byli w tej szkole świetni nauczyciele i w każdej dekadzie uczyły w tej szkole miernoty. Tak było, jest i tak będzie zawsze w szkolnictwie publicznym.
        2. Egzamin ustny z polskiego jest moim zdaniem całkowicie zbędny, i jeśli już komisja chce komuś pokazać, że jest słaby, to może mu dać 6 pkt. Delikwent zda na minimum i do widzenia.
        3. W komisji są dwie osoby. Załóżmy, że ta pani (B) zachowywała się rzeczywiście skandalicznie. Co robiła ta druga osoba? Przecież jest spoza tej szkoły...
        4. Za moich czasów na ustnym polskim LOSOWAŁO SIĘ 3 pytania z całości materiału 4 klas liceum, w tym z gramatyki. Naprawdę nie potrafię zrozumieć, jak można nie umieć przygotować prezentacji, której temat się samemu wybrało z takim wyprzedzeniem!
        5. Jeśli pani (B) jest taka beznadziejna, to co robi samorząd w tej szkole, co robią rodzice i co robią uczniowie, żeby dać dyrekcji jednoznaczny sygnał, że pani jest do niczego?
        • groddes Re: szkoła marzeń? 25.05.10, 20:40
          Ad. 2
          Właśnie o tym mówię.

          Ad. 3
          Owszem, druga osoba nie jest ze szkoły, w której składa się deklarację maturalną. Zależy jednak kto to jest: młoda nauczycielka raczej nie będzie próbowała "postawić się" nauczycielce ze sporym stażem. Po drugie, ta właśnie osoba spoza jest jakby obserwatorem. Może owszem zadawać pytania, ale przewodniczącym tej dwuosobowej komisji jest osoba ze szkoły.

          Ad.4
          Nie chodzi o samą umiejętność przygotowania. Tylko o sposób prezentowania. Nie jest to wbrew pozorom łatwe i tak naprawdę nie ocenia rzeczywistej wiedzy-tylko to, kto ile siedział w bibliotece i jak umiejętnie przepisał i zredagował teksty opracowań, syntez itp. i nauczył się tego na pamięć. Lub, jak ktoś jest większym cwaniakiem i zapłacił komuś za napisanie prezentacji,kupił tzw. gotowca? Osobiście wolałabym zdawać maturę w formie pytań. Byłaby to rzeczywista ocena mojej wiedzy z zakresu języka polskiego-moim zdaniem o wiele sprawiedliwsza i obiektywna.

          Ad.5
          Myślę, że każdy chciał ukończyć liceum bez problemów... Pani B. w gronie pedagogicznym oraz w oczach dyrekcji jest szanowanym nauczycielem, może wyolbrzymiam, ale myślę, że byłaby to walka przegrana-dla nas uczniów.
        • Gość: (gość portalu) Re: szkoła marzeń? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 00:58
          Co robią rodzice? Odpowiem. Sama kończyłam VILO. Moja latorośl też
          tam kontynuuje naukę. Na ostatnim zebraniu rodziców zwróciliśmy się
          do wychowawcy z prośbą o pomoc gdyż jeden z nauczycieli lekceważąco
          traktuje młodzież. Reakcja wychowawcy: Ależ proszę Państwa, przecież
          studia przed nimi! Muszą się przyzwyczaic!
          • sveriga Re: szkoła marzeń? 26.05.10, 08:57
            Ha! coś w tym jest, skoro na studiach ludzie trafiają albo na jeden albo na
            drugi biegun - szacuneczek bądź zgnębienie. Na moje wspomnienia, liceum pomogło
            ukształtować nieco charakter i nauczyło wychodzić niekoniecznie zwycięsko ale z
            podniesioną głową z pojedynków uczeń-nauczyciel. Trening asertywności, nie wiem
            czy zamierzenie, ale poszedł jak tralala. Na studia idzie się później
            spokojniejszym o ile tylko wyniesie się coś z życia licealnego.
        • Gość: ffff Re: szkoła marzeń? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.10, 09:55
          ad 5 - a wiesz że usunięcie nauczyciela ze szkoły jest niemożliwe !!
          zobacz kartę nauczyciela
        • Gość: k Re: szkoła marzeń? IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.10, 12:14
          Po tym egzaminie przekonałam się, że przygotowanie prezentacji jest właściwie
          najmniej ważne. I można ją robić przez pół roku, przygotowywać się rzetelnie i
          dostać 6pkt, bo temat zawierał lektury, komisja była wymagająca, nie
          poszczęściło się i padały niezwykle szczegółowe pytania o np didaskalia
          dramatu(tak!) albo napisać ją dwa dni przed maturą, ale mieć np temat o nazwach
          miejscowości, bez lektur. Wtedy sukces murowany.
          • Gość: belfe(go)r Re: szkoła marzeń? IP: *.icpnet.pl 31.05.10, 17:57
            to sobie trzeba było wybrać temat o nazwach miejscowości a nie biadolić tutaj, że komisja ośmieliła się zadawać szczegółowe pytania - to żenujące...
      • Gość: Gość 1 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 19:53
        Forum zapewnia pewien przegląd opinii. Po opiniach można stwierdzić kiedy piszą uczniowie, kiedy nauczyciele. Wszystkim, którzy zarzucają kolegom i koleżankom brak zainteresowania, próbując odwrócić uwagę od szkoły, pragnę przypomnieć, że rolą szkoły jest uczestniczenie AKTYWNE w procesie wychowawczym młodzieży. Odnosząc się do egzaminu i jego atmosfery, warto, aby prokuratura przesłuchała nie tylko szacowne grono pedagogiczne, ale także uczniów uczestniczących w tym dniu w egzaminie. Każdy z nas lub prawie każdy nie zdał w życiu jakiegoś egzaminu. Jednak nie ocena negatywna pozostawia niesmak, ale jego przebieg i atmosfera. Dziś często czytamy lub słyszymy, w jaki sposób nauczyciele zwracają się do uczniów. Czasem nasuwa się refleksja, czy czują się z tego powodu lepiej? Wydaje im się, że mają nad nami władzę? Nie wiem, czy egzaminujący pedagog śpi spokojnie. Może to on obwinia Anię za brak odporności. Ale, czy nie ma nic do zarzucenia sobie??????? Szacunku i kultury, poszanowania godności, uczymy się także w szkole. W każdym zawodzie powinna być weryfikacja, w zawodzie nauczyciela też. wskazywany na forum śmiech, drwina, ziewanie w trakcie egzaminu wzbudzają podejrzenia, czy wszystko odbyło się zgodnie z zasadami
    • pnti Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą 25.05.10, 20:01
      Doskonale znam sytuację. Problem nie w tym, że nauczyciele nie chcą o
      tym rozmawiać. Raczej boją się, że ktoś uzna, że szkoła jest winna temu
      samobójstwu. Dlatego udaje się, że szkoła nie am z tym nic wspólnego
      (skoro zdarzenie miało miejsce poza jej siedzibą).

      Nauczyciele oczywiście nie są winni, jednak taka postawa świadczy o
      nich jak najgorzej.
      • podszyta_wiatrem Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą 25.05.10, 21:22
        Nie wiemy jak to wyglądało w rzeczywistości. Nie obwiniałabym nauczycieli,
        którzy oblali tę dziewczynę - na pewno nie przypuszczali, że doprowadzi ją to do
        samobójstwa.

        Obwiniam za to szkołę, że zostawiła bez wsparcia dwudziestu paru młodych,
        wrażliwych (często wrażliwszych niż wam się to wydaje) ludzi. Jasne, że nie
        wszyscy się z Anią przyjaźnili. Niektórzy pewnie nawet za nią nie przepadali,
        jednak jej samobójstwo musi być ogromnym szokiem dla nich wszystkich. Powinni
        mieć zapewnioną możliwość rozmowy z psychologiem. No, ale cóż, po co nagłaśniać
        sprawę, a nuż rozejdzie się po kościach?

        Sprawa poziomu ogólniaków kiedyś/teraz:
        Wysoki poziom starej matury to dla mnie mit poprzedniego pokolenia. W
        przygotowaniu do tegorocznej matury, rozwiązywałam arkusze sprzed zmiany -
        niektóre, owszem były trudniejsze, inne - dużo łatwiejsze. Forma wypracowania
        nie podobała mi się, ale forma sprawdzianu dotyczącego danego działu - jak
        najbardziej (mam tu na myśli starą maturę z biologii, nie wiem jak wyglądało to
        w przypadkach innych przedmiotów). Poza tym rozwiązywałam zadania z egzaminów
        wstępnych na medycynę i chociaż nie były łatwe (w końcu to medycyna), to nie był
        to dla mnie jakiś kosmos. A nie jestem jednostką ponadprzeciętną;)
        Poza tym stara matura ustna z języka polskiego, była moim zdaniem o niebo
        łatwiejsza niz ta nowa - co to za problem nauczyć się odpowiedzi na znane
        wcześniej pytania? Robienie prezentacji wymaga własnych poszukiwań, trzeba
        ustalić jakąś tezę, trzeba ją wiarygodnie poprzeć, etc. To tylko wygląda tak
        ładnie - dla mnie, lenia patentowanego, było to nie do zdzierżenia...
        • giraffa33 Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą 25.05.10, 21:42
          Podszyta_wiatrem, fajnie, że byś nie obwiniała nauczycieli, ale widac stąd, że
          mało wiesz o całej sprawie. Tu nie o to chodzi, że dziewczyna oblała maturę, bo
          to się może zdarzyc każdemu. Chodzi o to JAK ją oblała tzn. jak ją potraktowała
          komisja egzaminacyjna. "Nie przypuszczali, że ją to doprowadzi do samobójstwa"
          (???) A od czego mają mózg te stare pudła? Naprawdę tak trudno przewidziec, że
          uczennica, która była nadwrażliwa, denerwowała się wystąpieniami publicznymi,
          może źle zareagowac w sytuacji, gdy ktoś ją poniża, kpi z jej pracy i z niej
          samej? Zanim zaczniesz bronic nauczycieli, poznaj szczegóły, poczytaj co w
          postach powyżej piszą o nich byli i obecni uczniowie VI LO
          • podszyta_wiatrem Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą 25.05.10, 21:53
            Po pierwsze: ci nauczyciele nie znali tej dziewczyny. Nie wiedzieli, że ma
            problemy z wystąpieniami publicznymi, jest nadwrażliwa etc. Bo skąd mieli wiedzieć?
            Chyba, że w waszej szkole nie obowiązuje prawo, które nie pozwala nauczycielowi
            uczącemu egzaminować. Ale wszędzie jest to standartem.

            Po drugie: cokolwiek by powiedzieć o tych ludziach (a wierzę, że potrafili być
            okropni, wredni, a nawet chamscy), nie zmienia to faktu, że nie byli wstanie
            przewidzieć konsekwencji swojego zachowania. Proszę bardzo, zarzuć mi brak
            empatii, ale dla mnie niezdanie matury, zgnojenie, czy kpiny nie są powodem do
            samobójstwa. Najwyraźniej dla komisji także.
            Powiedz mi proszę, jak dużo osób nie zdało matury z tą komisją?

            Rozumiem, że Ania była osobą nadwrażliwą. Rozumiem, że jej stres przed
            publicznymi wypowiedziami był naprawdę olbrzymi, a kpiny ze strony komisji tylko
            pogorszyły sytuacje. Ja to wszystko naprawdę rozumiem. I uważam, że nauczyciele
            egzaminujące są w jakiś sposób odpowiedzialny za to co się stało. Ale
            jednocześnie wiem, że oni nawet nie podejrzewali, że takie mogą być konsekwencje
            tego wszystkiego. I się nie dziwie - ja również bym tego nie przewidziała.
          • Gość: antek98 Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 21:57
            więc tam poza dziewczyną i dwoma pudłami z komisji były inne osoby?
            Ciekawe komu prokurator dał list do przeczytania?
          • Gość: Gosc Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 22:25
            Zgadzam się całkowicie, że nie ważne że, ale jak Ania oblała egzamin. Po drugie
            szkoła nie jest wcale taka duża, żeby nie można było zapoznać się z problemami
            uczniów. Co więcej ktoś powinien o to zadbać, aby uszanować wrażliwość drugiego
            człowieka.Po trzecie pani B jest nauczycielem szkoły, stąd trudno sobie
            wyobrazić, że nie ma o niczym pojęcia.
            • Gość: Zenek 33 Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.10, 22:36
              Uważasz , że o twoich problemach z psychiką należy zapoznać 120
              nauczycieli i innych pracowników szkoły , a każdy egzaminator
              przed egzaminem ma obowiązek znać twoją kartę zdrowia?
              • Gość: Remus Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą IP: *.raab-heim.uni-linz.ac.at 25.05.10, 22:49
                Żaden z tych 120 nauczycieli i innych pracowników szkoły nie ma prawa zachowywać się w sposób chamski w stosunku do ucznia. Tak się składa, że parę lat temu miałem tą nieprzyjemność bycia egzaminowanym przez panią B. Była ona niezwykle chamska, co szczególnie bolało gdyż uczyła nas przez 4 lata i na końcu to reszta komisji musiała bronić ucznia przed nią... Przypuszczam, że Ania nie miała wcześniej z nią do czynienia dlatego było to dla niej wielkim szokiem...
              • Gość: BIMOTA Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.10, 00:31
                120 ?? To ilu tam jest uczniow ??
            • groddes Re: Dyrekcja drży, że kogoś oskarżą 25.05.10, 23:03
              to jest akurat niemożliwe! nie chodzi o to, żeby szczegółowo znać problemy
              każdego ucznia, przecież się nie da. Chodzi o to, żeby nikogo dodatkowo nie
              stresować, nie sprawiać by atmosfera była nieprzyjemna, sam egzamin jest
              olbrzymim stresem.
    • rowerbezkolwol Jaka szkoła tacy uczniowie... 25.05.10, 23:13
      No wybaczcie, ale jeżeli ktoś idzie do takiej bardziej prestiżowej szkoły
      to musi brać pod uwagę, że będzie trudno. Jak chcecie imprezować i obijać się
      to bierzcie inne szkoły i tyle... a nie, że słyszę "Idę do LO VI, bo są lepsi
      nauczyciele, będę miał lepsze wykształcenie", a potem wszyscy marudzą, że jest
      trudno, nauczyciele wymagają etc. Oceny to nie wszystko, w dzisiejszych
      czasach pracodawcy i tak zazwyczaj zwracają uwagę na Twoją osobowość i
      doświadczenie zawodowe...
      • pnti Dobrze, że nie masz dzieci w liceum 25.05.10, 23:37
        Śmieszna jest twoja wypowiedź. Widać, że nie masz najmniejszego
        wyobrażenia, jak wyglądają stosunki w szkołach. Nastolatek nie ma
        żadnych szans w konfrontacji z człowiekiem dorosłym - zwykle 40-50 -
        latkiem. Tak z resztą było także dawniej. Osobiście znam sytuację w
        której ocena prezentacji maturalnych uczniów była zależna od osobistych
        animozji między członkami komisji pracujących w różnych szkołach.

        A tak przy okazji bzdurą jest wyobrażenie, że stres w jakimkolwiek
        stopniu poprawia efektywność nauczania. Równie dobrze mógłbyś
        twierdzić, że głównym czynnikiem dobrego wychowania jest regularne
        bicie własnego dziecka. To bzdura - w pojedynczych autentycznie dobrych
        szkołach wszyscy wiedzą, że nauka jest czymś naturalnym i w gruncie
        rzeczy przyjemnym. Jest po prostu poznawaniem świata.






        • sveriga Re: Dobrze, że nie masz dzieci w liceum 26.05.10, 09:02
          Tobie stres może nie pomagać, innym - szalenie, wiadomo, że nie w stopniu
          wyczerpującym. Było już powiedziane - czynników było zapewne więcej. Jest liceum
          w Poznaniu gdzie "nauka jest czymś naturalnym i w gruncie rzeczy przyjemnym"?
          Poślę tam moje dzieci. Na serio, nastawienie zależy tylko od ucznia, który jak
          się zaweźmie będzie potrafił olać humorki najgorszego nauczyciela traktując go
          po prostu jako człowieka z odchyłą. O takich też należy się troszczyć :P
      • Gość: iksik Re: Jaka szkoła tacy uczniowie... IP: 213.134.132.* 26.05.10, 15:04
        Co to znaczy prestiżowa szkoła??? W mojej ocenie to szkoła która
        pozwala sie czlowiekowi rozwijać i mu w tym pomaga. To szkoła ze
        świetnie wyszkoloną kadrą, kadrą, która dysponuje ogromną wiedzą i
        UWAGA - potrafi tę wiedzę przekazać w przystępny sposób. A tu co?
        Angielski -dno (rozrzerzony), historia -dno (rozszerzona), polski
        jak wyżej, w klasie podkreślam z rozszerzonym programem nauczania z
        tych przedmiotów. Klasie Ani......
        Świetnie wykładana natomiast chemia, biologia.... czy ktoś nad tym
        panuje? Przecież decydując sie na klasę humanistyczną raczej nie
        wybierzemy się później na medycynę... Chociaż historia zna takie
        przypadki.. Bo tyle potrafi zdziałać zdolny nauczyciel. Potrafi
        zainteresować przedmiotem i spowodować że z nielubianego staje sie
        naszą pasją. Ale do tego trzeba nauczyciela z PASJĄ, a nie
        wpadającego w pasję!!! Skrzywdzono, podkreślam z mocą
        SKRZYWDZONO!!!! w tej szkole wielu młodych ludzi i tego WAM kadro
        tej szkoły nie wybaczą ani oni, ani ich bliscy. Wszystkim którzy
        zechcą mnie słuchać będę głosić PRAWDE o tej szkole. A tak sie
        składa, ze opowiadam ze swadą i mam spore grono znajomych. Żal
        jeszcze wychowawczyni tej klasy osoby prawej, rzetelnej, bedącej
        prawdziwym przyjacielem młodzieży. To tyle. Właśnie kończy się
        pogrzeb Ani.................
    • lolafiola ja byłam w podobnej sytuacji co ania 25.05.10, 23:13
      nie znałam dziewczyny, historii do końca dlaczego sie tak stało tez
      zapewne nie poznam, wiem jedno 10 lat temu ta samam Pani prof. mnie
      ulała
      szok niedowierzanie. nigdy sie zle nie uczyłam zawsze sie starałam, a
      z polskiego przewaznie miałam 4 i 5, z pisemnego 4 z utnego buta
      dlaczego??????? w komisji była ów Pani ktorej nie podobały sie moje
      wypowiedzi poniewaz były malo oklepane, nasz profesor miał
      specyficzne podejscie do nauki a ja chłonełam jego wiedze i starałam
      sie to przekazać na moim egzaminie ustnym. niestety nie zostałam
      zrozumiana...
      myślałam ze to jakiś koszmar wszystkie plany legły w gruzach, nauka
      stranie sie po co to wszystko jak jedna osoba przekreśliła moje
      marzenia
      czułam sie okropnie i gdyby nie moi kochani rodzie i kolezanki czy
      chłopak nie wiem czy bym podobnie nie skończyła tym bardziej ze w tym
      wieku psychika jest chwiejna i często bierze góre nad rozumem...
      wspólczuje wszytskim i dziwie sie ze szkoła z taka renomą nie robi
      nic w tej sprawie....
      poprwke zdałam na 5 - pani nie było w komisji- a po zdanym egzaminie
      sama Pani dyrektor przeprosiła mnie i mówiła ze jej jest bardzo
      przykro za to co sie stało bo to sie zdarzyc nie powinno...........

      ps myłsłam ze ta pani juz dawno nie pracuje i juz nie rujnuje zycia
      młodym ludziom a jednak
      • Gość: bbb Re: ja byłam w podobnej sytuacji co ania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.10, 09:58
        jak cię uczył pan G. to obowiązkiem było ulać przez panią B. lub
        panią G.
    • bimota Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 26.05.10, 00:39
      Tak sobie czytam i uswiadomilem sobie, ze tak jest wszedzie...
      Ja chodzilem do innego liceum, wiele lat wczesniej i bylo dokladnie to samo.
      NAjwyrazniej nabijanie sie z ucznow to narodowa rozrywka profesorek z liceow.
      Caly ten kraj jest chory. Ale jaki ma byc, przy takich metodach edukacyjnych...

      Nawet jesli jakims cudem ta pani B. beknie to i tak nic sie nie zmieni. To
      tylko jedna pani B., w jednej szkole...
      • Gość: pompat Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki IP: *.lns5.woo.bigpond.net.au 26.05.10, 09:20
        Tak, to bardzo smutne. Psychopaci sa wsrod nas. Opisane przez
        mlodziez VI liceum metody pedagogiczne pani B przypomnialy mi moja
        mature sprzed 30 lat.
        Wtedy obiecalam sobie, ze jezeli na swojej drodze zycia spotkam
        nauczyciela, ktory bedzie ponizal uczniow uczynie wszystko, aby
        pozbawic go zawodu. Ktos tutaj napisal, ze nie kazdy musi miec
        mature, to prawda, ale tez nie kazdy powinien byc nauczycielem.
        • Gość: blogger motyw anioła IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 16:07
          www.kalkulatory.pl/blog/2010/05/26/motyw-aniola/
          • aegis_of_heart Dziwny wpis. 26.05.10, 16:41
            Po pierwsze zakładam, że autorem jest nauczyciel języka polskiego. Rozumiem, że
            to tylko blog, jednakże na dzień dobry znajduję tam dwa błędy gramatyczne. Czy
            odmiana przez przypadki jest dla Pana zbyt trudna?

            Po drugie, nie rozumiem jaka jest myśl autora. Egzamin ustny z polskiego nie ma
            sensu, więc mają go zdać wszyscy z definicji? Egzamin ustny z polskiego nie ma
            sensu, więc należy komuś pomagać (tylko komu i jak?)?

            Obawiam się, że taka "myśl" nie całkiem licuje z pamięcią o tej dziewczynie. O
            ile można wierzyć komentarzom Internautów, problemem nie był nawet egzamin,
            nawet wyjątkowa wrażliwość tej uczennicy, ale zderzenie tej (nad)wrażliwości z
            wyjątkową obcesowością i tendencyjną surowością egzaminatorki. Miał to być nawet
            nie brak pomocy, ale zwykła agresja.

            Mam nadzieję, że młodzi ludzie z tego liceum wywalczą swoje i wyjdą w przyszłość
            mocniejsi, twardsi psychicznie, bogatsi w empatię i wiedzę co dobro, co zło.
            Zaś najgłębsze kondolencje kieruję do bliskich tej dziewczyny. Zdarzyła się
            straszna tragedia.

            Pozdrawiam.
            • Gość: BIMOTA Re: Dziwny wpis. IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 17:16
              Wogule nie powinno go byc...
            • Gość: hehe Re: Dziwny wpis. IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 20:45
              egzamin ustny z polaka nie ma sensu, więc jest zbędny!
    • Gość: Do nauczycieli Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 16:14
      Dlaczego nie dajecie szansy młodym? w tych pseudo -renomowanych szkołach?
      Czego oczekujecie od uczniów?Czy naprawdę uczen który "robi"prezentacje nie jest
      w stanie "zrobić" jej na 6 pkt? A może to z wami jest coś nie w porządku?
      Czas to sprawdzić !czas sprawdzić matodykę nauczania w szkołach którę mają
      opinię "renomowanych"!
      • Gość: a Sledztwo prowadzi Tusk Klich i Komorowski wiec ok IP: 95.108.0.* 26.05.10, 16:53
        bywatelu nie interesuj się!
        Wszystko jest w porządku!

        Poleciał z państwową wizytą samolot... prywatny, ale wojskowy
        Rząd wszystko przygotuje, ale nic nie zabezpieczy

        Samolot lądował 4, nie 3, nie 2 razy, nie no 1 raz, a może jednak 4?
        Piloci latali na nim 13 lat, ale nie znali samolotu, nie mieli uprawnień, nie
        znali rozyjskiego, ale jednak znali, nie mogli się dogadać, a się dogadali bez
        problemu.

        W kabinie była 1 osoba 16 minut przed i to nie ma nic wspólnego, to była
        kobieta, ale jednak facet, dyrektor, ale generał i nie 16 a minutę przed.

        Obywatelu nie interesuj się!
        Wszystko jest w porządku!

        Nakręcili filmik, ale kto? ten słyszał, ten nie słyszał co mu sie nagrało.
        Wypaliły BORowe pistolety, ale jednak je znaleźli i nie wypaliły, ale jednak
        wypaliły

        Obywatelu nie interesuj się!
        Wszystko jest w porządku!

        Samolot spadł o 08:56, ale może jadnak o 08:41, a może jeszcze wcześniej, a
        może... kto to wie.

        Wszystko działało do końca jak trzeba, ale skrzynek nie damy, choć wasze,
        bierzcie też nasze.
        Petentami jesteśmy, prosimy, a nic nie dostajemy, ale wspólpraca układa sie
        doskonale i do wszystkiego mamy dostęp.

        Obywatelu nie interesuj się!
        Wszystko jest w porządku!

        Macha Klich papierem zapisu rozmów z kokpitu "tu jest odpowiedź na przyczyny
        katastrofy", ale tam nic nie ma, żadnych zapisów

        Obywatelu nie interesuj się!
        Wszystko jest w porządku!

        NIE INTERESUJCIE SIĘ, NIE DOCIEKAJCIE, PRZYJMIJCIE PRAWDĘ AGENTÓW SŁUŻB
        PROWADZĄCYCH ""DOCHODZENIE"". ONI POWIEDZĄ WAM PRAWDĘ I TYLKO PRAWDĘ, BO ONI SĄ
        OD ZAWSZE PRAWDOMÓWNI!
    • effekt_46 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 26.05.10, 17:36
      W kontekście opisanej tragedii, nasuwa się refleksja, że bardzo
      często do zawodu nauczycielskiego trafiają osoby niedojrzałe
      emocjonalnie, z drastycznymi brakami w kulturze osobistej. Adepci
      zawodu powinni przechodzić testy psychologiczne, które wykazałyby
      zawczasu te cechy osobowości, z powodu których w przyszłości nie
      wolno byłoby niektórym z nich podejmować pracy w charakterze
      nauczyciela czy wychowawcy!
      W wielu krajach nauczyciel to zawód zaufania publicznego. Niestety,
      u nas nie można mieć zaufania do osób, które w sposób lekceważący
      traktują nasze dzieci, podrywają na forum klasy autorytety rodziców,
      przypisują swoim uczniom kłamstwo, bez jakichkolwiek argumentów?
      Nie wnikam w to, jakie szkoły wyższe kończą nauczyciele i jakimi
      kwalifikacjami mogą się legitymować, ale dość powiedzieć, że wielu z
      nich replikuje złe wzorce, wyniesione z okresu własnej edukacji:
      szykanują uczniów, poniżają, krzyczą. Jedynym instrumentem, jakim
      dane im dysponować jest głos, więc wrzeszczą głośniej, niż klasa,
      czasami tupną nogą lub walną, czym popadnie w biurko. W liceum takie
      antywzory zdarzają się może rzadziej, ale niestety są. Na porządku
      dziennym jest za to demotywowanie uczniów, odbieranie im wiary we
      własne możliwości, co w konsekwencji prowadzi do zaniżenia ich
      własnej samooceny.
      Nauczycieli dobrze wykonujących pracę i lubiących drugiego człowieka
      jest naprawdę niewielu. Miałam to szczęście, że trafiali mi się w
      życiu dobrzy i bardzo dobrzy nauczyciele, ale moje dziecko do takich
      szczęściarzy już nie należało.
      W stosunkowo wielu szkołach zauważa się ogólny trend, iż brakuje
      nauczycieli - entuzjastów, chcących zarazić swoją pasją uczniów. Co
      więcej, z opowiadań mojej bliskiej rodziny wiem, że też w szkołach
      niepublicznych zatrudnia się nauczycieli, mogących stanowić
      antywzór!
      Wielu nauczycieli zachowuje się tak, jakby wszystkie rozumy
      pozjadali i robili łaskę uczniom i ich rodzicom, że w ogóle
      pojawiają się w szkole. Ważne dla nich są tylko pieniądze, często
      kierują swoje frustracje w stronę uczniów. A praca w szkole, to
      przecież nie kara! Od początku adepci tego zawodu wiedzą, że nie
      będą mieli pensji prezesów firm, ale mogą liczyć na stałą i pewną
      pracę, mają dłuższe wakacje, regularną wypłatę, trzynastki i urlop
      dla podratowania zdrowia. Czy to tak mało, aby starać się być osobą
      życzliwą i otwartą na drugiego, w tym przypadku - młodego człowieka?
      Nauczyciele winni uświadomić sobie jeden niezaprzeczalny fakt, że
      może istnieć budynek szkolny, może być rzesza nauczycieli
      przeróżnych przedmiotów, ale gdy zabraknie tej najważniejszej w
      szkole postaci - osoby ucznia, cała ta układanka nie będzie miała
      sensu!
      Tak więc drodzy nauczyciele, bądźcie bardziej refleksyjni, bardziej
      chętni do pomocy uczniom, miejcie troszeczkę więcej empatii dla
      swoich podopiecznych, okazujcie szacunek ich rodzicom, a zapewne
      będziemy doświadczać mniej informacji o dramatach uczniowskich.
      P.S. Bardzo jestem wstrząśnięta informacją o samobójstwie
      abiturientki i współczuję jej BLISKIM! Sama mam nieco starszego
      syna, na szczęście już trzy lata po maturze. Jest świetnym
      studentem, który niestety chodząc do tzw. renomowanego LO miał pecha
      trafiać na nauczycieli, w sposobie traktowania uczniów, podobnych do
      opisywanej przez forumowiczów pani B. "Renoma" liceum rosła i chyba
      jeszcze rośnie, dzięki temu, że rodziców uczniów było stać na
      opłacanie kosztownych korepetycji, zaś sami nauczyciele nie
      przemęczali się zbytnio pracą.

      Obecnie syn jest entuzjastą swojego kierunku studiów, dzięki m.in.
      temu, że ma okazję doświadczać zajęć ze wspaniałymi nauczycielami,
      traktującymi swoich studentów, nie jak zło konieczne, ale po prostu
      jako partnerów.
      • Gość: belfer007 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 20:56
        od tego generalizowania rzygać się chce!
        ty myślisz, że w innych krajach jest lepiej? wolne żarty!
        w każdym zawodzie jest pewien odsetek ludzi, którzy się do tego zawodu nie nadają i tyle.
        co uczniowie i ich rodzice robią, żeby pozbyć się kiepskich nauczycieli? nic. uszy po sobie i cicho sza.
        popatrz, ilu uczniów chce się uczyć w 6 lo - czy dlatego, że to są masochiści, czy może dlatego, że mają niemal 100% pewności, że się dostaną na studia, wyposażeni w odpowiedni zasób wiadomości???
        a że czasem trzeba iść na korki? trudno, nie każdy jest geniuszem. wiedza kosztuje.

        • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 26.05.10, 22:16
          Idz sie wyrzygaj...
        • Gość: mama maturzystki Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 22:34
          ty akurat jesteś przykladem beznadziejnego belfra mającego małe pojęcie o
          swiecie.Na zachodzie ,w dobrych szkolach dzieci nie popełniają samobójstw.
          Nauczyciel jest ich przyjacielem.Chodzą do dobrych szkól bo tam znajdują
          zrozumienie,tam mają oparcie w belfrach.Idą tam ,bo wiedzą że w tym trudnym dla
          nich okresie dojrzewania,prędzej znajdą zrozumieniem u belfra niż u rodzica.
          A u nas?Nie chce mi się pisać i oczerniacć nauczycieli z "renomowanych" szkół.
          Całe szczęście ze moje dziecko kończy przygodę z towarzystwem wzajemnej adoracji
          "lepszego" liceum.

        • Gość: mamam maturzystki Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 22:38
          "a że czasem trzeba iść na korki? trudno, nie każdy jest geniuszem. wiedza kosztuje"

          a twoim zasranym obowiązkiem ,nawet jak jesteś miernym nauczycielem jest
          wpojenie tej wiedzy uczniowi na lekcjach.i to za darmo.
          jesli nie potrafisz zmien zawód.
          korki pobierane przez dzieci w dobrych liceach swiadczą o miernocie nauczycieli.
          • Gość: belfer007 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 22:53
            ty mi nie pisz, co jest moim obowiązkiem.
            dobrze wiesz, że niektórym dzieciom "wpajanie" na lekcji nic nie daje, bo zwyczajnie są za głupie.
            a na korki to dzieci chodzą do ufoludków.
            te same ufoludki rano są miernotami (jak ja) a po południu - już za kasę - "wpajają" skutecznie wiedzę...
            • Gość: mm Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 23:03
              ciekawe że nie były głupie jak się dostawały do renomowanych szkól.to te szkoly
              chwalą się że zebrały "śmietankę"
              do ufoludkow nie chodzą ,na korki chodzą do nauczycieli akademickich.chyba ze
              tobie na korkach trafił się dzieciak z renomowanego liceum ,w którym uczysz.a
              to już zakrawa na bezczelność z twojej strony.staraj sie na lekcjach przyswajac
              dzieciom wiedzę.to twój obowiazek.
              • podszyta_wiatrem Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 26.05.10, 23:14
                Coś w tym jest. Do mojej klasy, w "renomowanym liceum" (mam na myśli poznańską
                trójkę), dostało się wiele osób z przeciętnymi wynikami z testów gimnazjalnych,
                za to ze świetnymi ocenami na świadectwie. A im słabsze gimnazjum, tym te oceny
                był wyższe. I potem nagle była grecka tragedia, bo ludzie, którzy przez całe
                życie mieli więcej szóstek niż piątek, musieli zadowolić się średnią 3,0. Stąd
                te korki i inna duperele.
                BTW, sporo z moich znajomych chodziło na korki nie dlatego, że nauczyciel źle
                przekazywal wiedze, ale ponieważ nie potrafili sami się uczyć. Dziwne? Ale
                prawdziwe!
              • Gość: belfer007 Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 26.05.10, 23:18
                żałosnymi insynuacjami usiłujesz przykryć brak argumentów. to takie typowe w naszym kraju, niestety.
                piszesz bzdurę za bzdurą. kto się chwali, że zebrał śmietankę? do "renomowanych" szkół walą uczniowie drzwiami i oknami, sobie obejrzyj tegoroczne wyniki naboru. i wśród tych uczniów zdarzają się, niestety, osoby, które się tam nie nadają. z wielu powodów.
                jedno mnie w tym wszystkim zastanawia: skoro w tych renomowanych szkołach uczą takie miernoty, to jak to się dzieje, że co rok te szkoły są najlepsze w Poznaniu? Na korkach nauczyciele akademiccy wykonują taką dobrą robotę? Pomyśl, zanim napiszesz...
                pamiętaj: uczniowie WYBIERAJĄ szkołę ponadgimnazjalną i nikt ich nie zmusza, żeby iść tam, gdzie pracują miernoty...
            • Gość: Odpowiedz Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.10, 23:51
              No, no z takim godnym podejściem to z pewnością możesz czegoś nauczyć.
              Głupki świetne określenie, umiejętności i profesjonalizm nauczyciela ocenia się
              poprzez poziom jego uczniów. Oczywiście można swoją miernotę tłumaczyć głupotą
              młodzieży. Czyż nie jest łatwiej, pewnie czujesz się wtedy lepiej. Pewnie w
              szkole nie szło ci najlepiej i teraz bierzesz odwet za swoje stracone nadzieje.
              Nauczyciele to często ludzie sfrustrowani, nie nadający się do tego zawodu.
              Praca z młodzieżą to zarządzanie i wzajemny szacunek, ale na ten trzeba
              zapracować a nie mieć go z racji funkcji nauczyciela. Ale to już pewnie dla
              ciebie za trudne
            • Gość: yty Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.10, 14:12
              "te same ufoludki rano są miernotami (jak ja) a po południu - już za kasę -
              "wpajają" skutecznie wiedzę"
              a ilu uczniów 6 lo płaci za korepetycje swoim nauczycielom - przecież to
              tajemnica poliszynela
              a więc rano jest uczeń "głupi, tępy itp" a popołudniu za kasę "wybitny" ot siła
              mamony
              • Gość: do yty Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 27.05.10, 18:39
                a ilu uczniów 6 lo płaci za korepetycje swoim nauczycielom - przecież to tajemnica poliszynela
                marzę o chwili, kiedy za takie teksty odpowie się przed sądem - wtedy dopiero fora internetowe staną się miejscem wymiany myśli, a nie bezkarnego rzucania oskarżeń...
                • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.10, 22:14
                  Mam nadzieje, ze za karanie prawdziwych przestepcow tez sie w koncu wezma...
                • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.10, 22:18
                  A... zeby sprawa byla jasna... Czy nadal oficjalnie w PUBLICZNYCH BEZPLATNYCH
                  szkolach sa dodatkowe OBOWIAZKOWE PLATNE lekcje dla ucznow zdajacych z danego
                  przedmiotu ?

                  Mam podac daty, godziny i cala klase "rzucajaca oskarzenia" ??
                  • Gość: ue Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.man.poznan.pl 28.05.10, 08:37
                    podaj, nie krępuj się...
                    • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 28.05.10, 11:05
                      PRzecie nie tobie, ciolku...
                      • Gość: bib Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 28.05.10, 12:45
                        no tak, jak to zwykle na forum bywa, bimota ma sensacyjne informacje, ale lepiej o nich luźno opowiadać, prawda?
                        NAPISZ, W JAKIEJ SZKOLE PUBLICZNEJ UCZEŃ ZAPŁACIŁ ZA DODATKOWE LEKCJE!
                        • Gość: takisiak Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.sky24.pl 28.05.10, 14:02
                          Tu nie chodziło o lekcje płatne w szkole. Chodziło o nauczycieli, którzy uczą po
                          godzinach za pieniądze. Np. w Maturze Plus, która organizuje kursy
                          przygotowawcze dla maturzystów pracuje kilku nauczycieli Paderka.
                          • bimota Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 28.05.10, 14:48
                            Nie w zadnej Maturze Plus tylko w III (nie wiem jaki ma teraz nr) LO na
                            Strzeleckiej. Nie wiem czy po godzinach, ale byly to lekcje dodatkowe. Jak sie
                            nauczyciele rozliczali ze szkola to nie wiem.
                            • Gość: bib Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 28.05.10, 17:09
                              czyli w IIILO uczniowie płacili swojemu nauczycielowi za lekcje po godzinach, czy tak?
                              • bimota Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 28.05.10, 21:52
                                No przecie mowie...
                                • podszyta_wiatrem Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk 03.06.10, 20:03
                                  Bimota pieprzy bzdury. W tym roku skończyłam III LO. Chodziłam na dodatkowe
                                  lekcje rosyjskiego, łaciny oraz chemii - wszystko w szkole, wszystko w 100%
                                  BEZPŁATNIE. Poza tym nauczyciel uczący nie może udzielać korków swoim uczniom,
                                  co jest w trójce bardzo rygorystycznie przestrzegane.
                                  Ludzie, nie dajcie się zwariować takim ludziom jak bimota, która rzuca na prawo
                                  i lewo oszczerstwami!!!
                                  • Gość: BIMOTA Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.10, 21:02
                                    Czyli zwyczaje sie poprawily ale poziom jak widac mocno spadl...
                              • Gość: ja Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.icpnet.pl 28.05.10, 22:47
                                Czas najwyższy sprawdzić za co nauczyciele biorą kasę od uczniów.I ukrócić ten
                                proceder.Nędzny proceder.
                                Czas nauczać efektywnie na lekcjach.
    • Gość: zana Re: Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystk IP: *.adsl.inetia.pl 30.07.10, 15:07
      ta tragiczna śmierć tej dziewczyny powinna być
      przestrogą i nauczką dla nas wszystkich.
    • konto877 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 30.07.10, 17:25
      Pojęcie śmiercipojawia się w wielu utworach
      wokalistów z całego świata. Temat ten poruszany jest między innymi w piosence
      zespołu Łzy zatytułowanym Anastazja.
    • freelancer1983 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 30.07.10, 18:43
      Szkoda dziewczyny. To przykre, jak młodzi ludzie załamują się po jakichś nieprzewidzianych zdarzeniach. Ta tragiczna śmierć młodej dziewczyny pokazuje jednocześnie, jak małą odporność na stres ma dzisiejsza młodzież.
    • pysiek44 Dlaczego szkoła nie mówi o śmierci maturzystki? 31.07.10, 08:28
      Sam byłem jedną z tysięcy osób którzy podchodzili do matury i oblałem nikt nie zapytał się jak się czuję tylko słyszałem zdasz za rok ale to boli i człowiek ma wtedy wyrzuty sumienia że koledzy i koleżanki idą na wymarzone studia a on nie morze i jeszcze dochodzi ciśnienie ze strony rodziców człowiek zaczyna rozmyślac a potem może
      tragiczna śmierć może nastąpic. Dlatego moim zdaniem powinna byc pomoc ze strony psychologów.
Pełna wersja