emissarius
26.05.10, 10:56
JEDNAK uważam, że pierwotny tytuł artykułu, czyli "Koniec chaosu w wielkopolskim pogotowiu" - był znacznie bardziej przystający do obecnego stanu rzeczy. Tylko z tym rzekomym końcem bym polemizował.
Nieśmiało zapytam:
Czy reforma wprowadzi zmiany w zakresie obsługi numeru 112? Czy może nadal telefon będzie odbierał pan strażak oddalony o 6.5 km od CPR, tak jak obecnie w Poznaniu?
A co tam słychać w sprawie inwestycji przy ulicy Wiśniowej? Już nieaktualna? Rozumiem. Ileż to tam funduszy zmarnotrawiono? Oczywiście -wiem, winny jest pan minister.
Czy zmiany wpłyną na obsadę karetek i wreszcie pojawią się wykwalifikowani lekarze w zespołach specjalistycznych, czy może nadal nie będzie miało to większego znaczenia, bo przecież liczy się "liczba karetek" w zestawieniach i statystykach?
A może... wprowadzone zmiany wpłyną jakoś na odwieczny konflikt kompetencyjny na styku ratownictwa technicznego i medycznego, i służby nauczą się współpracować?
"Punkt odbioru telefonu" - czy tak się będą teraz nazywały centra powiadomień ratunkowych [CPR]? Ładnie całkiem. ;-) Zwłaszcza jak się ujmie to w formie skrótu.
"Koniec z ręcznym sterowaniem - mówiła wczoraj Agata Blige" - to piękne. A jaką drogą "punkty odbioru telefonu" będą się komunikowały z placówkami w terenie? Tak jak dotąd w Poznaniu, poprzez głuchy telefon? A może... poprzez radiotelefon [każdy na innej częstotliwości]?
A połączenie numeru 112 z CPR, nadal za pomocą komunikacji werbalnej i dyktowania zleceń? Och wiem, oczywiście są to specjalne linie.
Może trochę przesadzam z ironią [niezamierzenie], jednak uważam, że warto brać pod uwagę wszystkie aspekty problemu. Zwłaszcza przy okazji reformy - czyli zmian, które mają poprawić mocno kulejący stan rzeczy. Jest okazja przemyśleć wszystko. Znając realia - przewiduje tu niezły zamęt. Oby tylko "wariant czeski" nie skończył się czeskim filmem, w którym jak wiadomo - nikt nic nie wie.