l.george.l
10.06.10, 10:37
Znika problem kasowników, automatów, kanarów, czyli koszty produkcji,
dystrybucji, kontroli, rozliczeń i windykacji. Kierowcom wreszcie zaczyna się
opłacać przesiąść do tramwaju, opiekunom dzieci zostaje kilkaset zł w skali
roku w kieszeni. W mieście jest mniej spalin, uspokaja się ruch samochodowy.
Może to by się opłacało? Jaki jest wpływ netto ze sprzedaży biletów? Może da
się go w jakiś sposób zrekompensować? A może i bez tego w ostatecznym bilansie
darmowa komunikacja wyszłaby wszystkim na dobre.