audiophil2
21.06.10, 21:24
Witam wszystkich.
Chciałbym opisać nieprzyjemna sytuacje, która mnie spotkała w sobotę 19 maja ok. godziny 19.
Jadąc przez rondo Kaponiera od strony UAM w stronę ul Głogowskiej, jak zawsze ustawiłem się na pasie w lewo na lewej jego stronie (tak, aby nie przecinać drogi pojadą jadącym na wprost).
Ruszając na zielonym dość żwawo składając się w lewy łuk widzę maskę pojazdu, który jadąc lewym wewnętrznym pasem próbuje mnie zepchnąć z pasa, po czym przecina mi drogę, i po skosie zjeżdża na mój pas, przecina kolejny i ustawia się za rondem na wysokości przystanku Bałtyk, w kierunku na Bukowską.
I teraz zaczyna się najciekawsze.
Dojeżdżając do niego-, (bo miał czerwone światło), już z daleka widział, co zrobił, i widać było ze jest tego świadomy, bo otwiera szybę i:
Ja pytam, co to było?
Odpowiada:
-Spie...j na ścierzke!!
Ja do niego:
Widzisz tu gdzieś ścieżkę?
Cos tam jeszcze burknął i mnie wyzwał, po czym powiedział ze to ja go wyzwałem, nie wytrzymałem nerwowo już, bo koleś był niezrównoważony chyba psychicznie.
O dziwo wyjątkowo spokojnie(mam na myśli siebie, ponieważ nie pierwszy raz spotykam się z takim baranem)
Złapałem za lusterko sugerując żeby się na nast. raz zastanowił (prostuje nie jestem typem rowerzysty, co urywa kierowcą lusterka)
Pan wpadł w szał- nie jechał sam pasażer nie był w stanie przemówić koledze do rozsądku wystrzelił z samochodu jak z procy, a że ja blisko stałem na pewno ma ślady na drzwiach.
I uderzył mnie tak ze polała mi się krew z nosa.
I teraz, co dalej????
Mama świadka zdarzenia powiedział ze poświadczy, co się stało, również szczęśliwym trafem znajomy sąsiad jechał z tym ze on już widział jak pasażer upycha siłą kierowcę do samochodu.
Nr Rejestracyjny to PO 266HS Srebrny Golf III
Próbowałem nie pozwolić odjechać kierowcy ale Uprzejmi poznańscy kierowcy zaczęli trąbić ze blokujemy pas w sumie 2 samochody i rower, bo świadek jeszcze był, Golfik odjechał po czym zatrzymał się przy Sheratonie na chwile i zwiał.
Tak to wyglądało.
Przepraszam za język ale jestem jeszcze zbyt mocno zdenerwowany całą tą sytuacją