Dodaj do ulubionych

Poznaniacy pytają: kto ma rządzić na moim podwó...

22.06.10, 10:41
Reforma ma niedociągnięcia, jednak jest i tak lepsza niż propozycja prezydenta
Grobelnego. Zastrzeżenie budzi nadmiar obowiązków, które mogą przez
społeczników nie być kompetentnie realizowane. Ale może ona istotnie
zaktywizować społeczność lokalną. To mieszkańcy najlepiej wiedzą, gdzie się
potykają na chodniku, gdzie ich dzieci uczą się lepiej, a gdzie gorzej, gdzie
są większe dziury, gdzie ruch jest źle zorganizowany. Fundamentalne założenie
reformy jest pozytywne.

Ale są też problemy liczbowe i tożsamościowe. Nie może być - jak na
Grunwaldzie - że łączy się dwie społeczności o różnej tożsamości, a jedna ma
10-15% głosów.
Co gorsza Stary Grunwald podzielono 4 lata temu i włączono do Os. Kopernika
bez wiedzy większości z nas. Odwiedziłem ponad sto mieszkań, ponad
dziewięćdziesiąt osób poparło ideę, ok. 10% osób było przeciwnych podpisywaniu
czegokolwiek, a świadomość bycia częścią osiedla Kopernika miało chyba 5 osób.
I przez 4 lata nikt nic nie wie, nic się nie dzieje.
Proponowane odłączenie 2/3 Starego Grunwaldu i połączenie ich z planowanymi do
likwidacji osiedlami Ostroroga i Przybyszewskiego, spełnia warunki ludnościowe
zawarte w propozycji reformy. Trudno odmówić temu zasadności.
Z kolei likwidacja osiedli Ostroroga i Przybyszewskiego poprzez przyłączenie
ich do osiedli skupionych wokół ulic Świt i Ognik sprawi, że ich głos także
nie będzie słyszalny, nie będzie mowy o samostanowieniu, tożsamości, które
dziś Statut Miasta czyni warunkami tworzenia osiedli.

Niech radni łączą obszary tak by spełniały określane przez nich warunki
brzegowe, a nie ingerują w poczucie więzów. Na Ratajach proponuje się łączenie
czterech obszarów niby dla podziału korzyści z CH Malta. Ale zapomina się o CH
Selgros, który również zasila Rataje z drugiej strony, co obala miejski
argument za 40-to tysięcznym osiedlem.
Na Winogradach także próbuje się tworzyć duże osiedle z czeterech dzisiejszych
wbrew woli mieszkańców. I co gorsza planowane osiedle pokrywa się granicami z
administracyjnymi granicami spółdzielni. Dojdzie do przemieszania interesów.
Dziś także administracja tych osiedli pokrywa się z obszarem administracji
spółdzielczej. A postulaty przedstawicieli osiedli zmierzają do łączenia się
tej czwórki w dwie pary, co stworzyło by nowe ciała, wbrew logice spółdzielczej.

Do reformy - chyba - nie ma się co przyczepiać. Ale skrytykować trzeba
podziały i brak konsultacji (założenia reformy były dyskutowane juz od roku,
ale projekt terytorialny i połączenia przygotowano dopiero na przełomie lutego
i marca), ponieważ podanie do wiadomości mieszkańców informacji i oczekiwanie
na ich reakcję przez 7 dni to - bez ogródek - kpina.
Na willowym Starym Grunwaldzie doszło do pożaru, gdyż to obszar wyjątkowo
dobrze wyedukowany (mieszka tu wciąż mimo postępującej degradacji wielu
profesorów, lekarzy, prawników, przedsiębiorców), który do niedawna czekał
wierząc w mądrość zarządzających, ale napięcie wzrastało. Jednak nie całe
miasto jest tak zmobilizowane i zdeterminowane. I to tworząc reformę trzeba
było przewidywać, jeśli nie chce się od mieszkańców potem usłyszeć, że "i tak
nad naszymi głowami", "tu nie chodzi o dobro mieszkańców" itp.

Chciałoby się powiedzieć, to teraz nie krytykujmy, ale działajmy razem dla
najlepszego efektu. Sęk w tym, że to właśnie być może otwartość na reformę i
brak krytyki sprawiły, że reforma nieco zbłądziła. Dziś udaję się na
posiedzenia komisji Rady Miasta nią się zajmującej i będę obserwował dyskusję
radnych.

Obserwuj wątek
    • wlodzimierz_nowak Grunwald w Glosie 22.06.10, 11:10
      www.gloswielkopolski.pl/stronaglowna/272101,nie-sa-bezpanscy-chca-sami-o-sobie-stanowic,id,t.html#skomentuj
      Historyczny Stary Grunwald jest dzielnicą o równie historycznym charakterze jak
      Sołacz. Zaprojektowany został przez poznańskiego twórcę Klinów Zieleni,
      urbanistę Czarneckiego. Niestety inaczej niż Sołacz przecięty jest dwoma
      niezwykle ruchliwymi arteriami komunikacyjnymi.
      To oczywiście pewna kolej rzeczy. Jednak jak takie zabytkowe dzielnice-ogrody są
      chronione można zobaczyć w oddalonym 300 km od Poznania, tyle że na zachód
      Berlinie. Wystarczy zobaczyć jak w takich dzielnicach reguluje się i spowalnia
      ruch samochodowy na Grunewaldzie, czy Zehlendorfie.
      W Poznaniu niestety 100 km/h to normalna prędkość na ul. Grunwaldzkiej i
      Grochowskiej.
      W Poznaniu nie można ograniczyć ruchu TIRów robiących sobie skrót Grochowską,
      choć te mają wyznaczone korytarze po Reymonta-Przybyszewskiego_Bukowskiej albo
      Dąbrowskiego.
      W Poznaniu buduje się od wielu lat sygnalizację na przejściach dla pieszych, ale
      2 z 5 najniebezpieczniejszych przejść dla pieszych na skrzyżowaniu Grunwaldzkiej
      i Ostroroga oraz Grochowskiej i Rycerskiej od lat się takich doczekać nie mogą.
      W Poznaniu bez jakiegokolwiek rozważenia wpływu na otoczenie wydaje się
      zezwolenia na prowadzenie biur w willach, gdy każde takie biuro to 10 albo i
      więcej samochodów. Co gorsza w dzielnicy-ogrodzie gdy ktoś jednak naiwnie chce
      spełnić wymogi, to wycina całą zieleń ogrodu i betonuje podwórze. I nikt z
      odpowiedzialnych za przestrzeń, drogi, zieleń ani zabytki się tym nie interesuje.

      Trawniki należą tu do przeszłości, Grunwaldzka była niegdyś aleją między Rondem
      a ul. Bułgarską, dziś to klepisko wysypane żwirekiem albo całkiem zabetonowane
      na którym stoją samochody pracowników niekontrolowanych przez nikogo biur. Żeby
      zobaczyć kontrast zapraszam do rzeczonych dzielnic w Berlinie, do hamburskiego
      Blankenese i Barmbek, monachijskiego Grunewaldu, frankfurckiego Bockenheim i
      Westend, haskiego Wassenaar, podamsterdamskiego Aardenhout, nad brzeg jeziora
      zurychskiego, czy genewskiego, nad jezioro Como pod Mediolanem, do XVI dzielnicy
      w Paryżu, czy Maisons-Laffite, czy na Pimilco i Kensington w Londynie. Jeśli
      ktoś z Państwa znajdzie tam równie uciążliwe dla mieszkańców działalności
      gospodarcze to proszę dać mi znać. Ja mimo wielu wizyt nie spotkałem. Ale to
      jest niestety Poznań dziś.
    • czerwonylech Poznaniacy pytają: kto ma rządzić na moim podwó... 22.06.10, 13:05
      Przelewanie z pustego w prózne,a przy okazji cos do koryta.Jak to
      między biurokratami.Kafka jest nieśmiertelny.A przy okazji: lokalne
      społecznosci a nie monstra biurokratyczne,najlepiej widza swoje
      problemy,bo z bliska.Pomysły radnych,to rządy pajdokracji
      pozbawionej kompetencji. Przecież do wyborów na radnych stoją zawsze
      amatorzy władzy. Poznaniowi od dawna ptrzebny jest nadzór
      komisaryczny,i nie tylko temu miastu.W miastach jest wielu
      samorządowców z piaskownicy.
    • Gość: Eco-Osholom Re: Poznaniacy pytają: kto ma rządzić na moim pod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.10, 15:16
      Włodek, co do Grunwaldu to masz absolutną rację, z ty, ze jest jeszcze pozostałe
      95% Poznania gdzie jest nie lepiej.
      Natomiast twoja spolegliwość wobec władz w kwestii całokształtu reformy
      samorządów lokalnych jest cokolwiek naiwna.
      Przecież ta "reforma" to temat zastępczy, nie ma problemu z radami osiedli,
      tylko jest problem z Urzędem miasta, to jego trzeba reformować. Ulica to widzi,
      fora internetowe to widzą, media to widzą i eksperci to widzą (dwa raporty na
      ten temat). Ale radni wolą zająć się osiedlami, bo ich urząd karmi.
      I o tym trzeba trąbić. Osiedla są niepokorne, więc trzeba je spacyfikować i
      poddać pod nadzór dyspozycyjnych wobec partii, radnych miejskich albo urzędników
      działaczy. Ci niepokorni mają odpaść.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka