exex 12.07.10, 16:41 W końcu ktoś o tym pomyślał:D Brawo za pomysł. Po nalepkę chętnie się zgłoszę. Żeton już mam:) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
gregpio Gadżety sposobem na poznańskich żebraków 14.07.10, 18:33 Dobrze, że w ramach kampanii żebracy nie muszą nosić jakichś symboli na ubraniach albo nie dostają numerków, żeby ich było łatwiej kontrolować... Poza tym ktoś robi na tym niezły biznes. W zeszłym roku wydano 200.000 złotych i zaowocowało to spotkaniem z ok. 280 żebrakami. Wychodzi ok. 715 złotych na spotkanie z żebrakiem... Trochę drogawo, ale pewnie lwią część przejęli organizatorzy kampanii... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jendrek Re: Gadżety sposobem na poznańskich żebraków IP: *.adsl.inetia.pl 14.07.10, 22:38 Poznańskiemu kołtunowi przeszkadzają żebracy ale nie przeszkadzają psie kupy. Odpowiedz Link Zgłoś
emissarius Re: Gadżety sposobem na poznańskich żebraków 14.07.10, 22:45 gregpio napisał: > Dobrze, że w ramach kampanii żebracy nie muszą nosić jakichś symboli na > ubraniach albo nie dostają numerków, żeby ich było łatwiej kontrolować... Celne spostrzeżenie. > Poza tym ktoś robi na tym niezły biznes. W zeszłym roku wydano 200.000 złotych > i zaowocowało to spotkaniem z ok. 280 żebrakami. Wychodzi ok. 715 złotych na > spotkanie z żebrakiem... Trochę drogawo, ale pewnie lwią część przejęli > organizatorzy kampanii... Przypomina to jako żywo "walkę" z bezrobociem przy pomocy funduszy UE. W ramach tej "walki" z bezrobotnymi kupuje się potem kilkadziesiąt luksusowych laptopów, których bezrobotni na oczy nie zobaczą. Chyba, że w TV. Sama "Kampania" nie wydaje się rzeczą złą. Widać, że władze miasta dostrzegają problem, który niestety będzie narastał. Jednak sposób w jaki próbuje się go rozwiązać i to, jak postrzega się tych ludzi z ulicy jest dla mnie nie do zaakceptowania. Oczywiście, wiem. Jest wśród tych osób niemało cwaniaków, którzy znaleźli sobie źródło taniego zarabiania. Są wśród nich ludzie nachalni, bezczelni, czasem wręcz wymuszający datek za drobną usługę. Ale są też ludzie naprawdę wykluczeni, samotni, biedni i niezaradni. Co równie ważne - oni mają prawo tacy być. Czasem trudno im się dziwić... Miasto ma zaś obowiązek próbować im pomóc. Czy jednak może im coś zaoferować? Otóż miasto wkłada wszystkich do jednego wora z opisem: "żebractwo to wybór, nie konieczność". A potem kwituje problem zgrabnym stwierdzeniem "nie ma dających, nie będzie biorących". Chcemy, by nie było biorących, prawda? Niech siedzą w domu i umierają w samotności. Tak bardzo rażą nasze poczucie przyzwoitości i estetyki. Oczywiście nie pozostaną sami. Raz w miesiącu odwiedzi ich urzędnik w postaci listonosza, z żenującą rentą na poziomie minimum biologicznego. Byle tylko nie wychodzili z domu... Wielu z nich nigdy nie wyciągnie ręki po zinstytucjonalizowaną pomoc. Oni też mają swoją godność i dumę. Poza wszystkim rzadko są świadomi, jak z tego korzystać. Każdy z nas może znaleźć się na ulicy. To bardzo łatwe. Przed kilkoma laty w Poznaniu bezdomnym był... lekarz. Doceniam to, że próbuje się coś robić w tej sprawie. Jednak chciałbym, by działania te bardziej dotyczyły systemowego pomagania, aniżeli "rozwiązywania problemu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: empatyczny Re: Gadżety sposobem na poznańskich żebraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.10, 23:00 "Ale są też ludzie naprawdę wykluczeni, samotni, biedni i niezaradni. Co równie ważne - oni mają prawo tacy być. Czasem trudno im się dziwić... Miasto ma zaś obowiązek próbować im pomóc. Czy jednak może im coś zaoferować? " Oni mają prawo tacy być? A miasto ma obowiązek im pomóc? No nie wiem... czy ten wywód "kupy się trzyma"... " > Wielu z nich nigdy nie wyciągnie ręki po zinstytucjonalizowaną pomoc. Oni też m > ają swoją godność i dumę. Poza wszystkim rzadko są świadomi, jak z tego korzyst > ać." Przepraszam, ale "wali" demagogią... > Oczywiście nie pozostaną sami. Raz w miesiącu odwiedzi ich urzędnik w postaci l > istonosza, z żenującą rentą na poziomie minimum biologicznego. Byle tylko nie w > ychodzili z domu..." No to w końcu dobrze, czy źle, że ich odwiedzi listonosz z rentą? Doprecyzuj, lewaku - empatysto, czego byś, tak naprawdę, chciał? Odpowiedz Link Zgłoś
emissarius Re: Gadżety sposobem na poznańskich żebraków 15.07.10, 09:18 Rejestracja i wpis na forum nie nakładają na mnie obowiązku polemizowania z każdym, kto umieści swój wpis pod moim. Sam dokonuje wyboru, a kryteria są dwa: język i szacunek dla poglądów innych. Obawiam się, że niestety nie spełniasz żadnego z powyższych. Zapewniam Cię też, że nie personifikuje postów, a tym samym nie będę ani odrobinę mniej szczęśliwy jeśli Twoje poglądy pozostaną zgoła inne, albo jeśli mnie tu podsumujesz argumentami personalnymi. Jeśli Ci to sprawia frajdę - ulżyj sobie, portal Gazeta.pl oto daje Ci taką możliwość. Zapytam nieśmiało: wypowiadasz się w tej kwestii, bo ile razy byłeś w domach tych ludzi z ulicy? Ile razy z nimi rozmawiałeś? Ile razy pomagałeś? Doprecyzuje mój poprzedni post, specjalnie dla Ciebie: Bezdomność, starość, samotność, ewidentna niezaradność, ubóstwo - w moim odczuciu nie stanowią w żadnym razie powodu by kogoś napiętnować, usuwać, przenosić. Nawet, jeśli po części są zawinione. O ile mi wiadomo nie zabrania tego żaden przepis prawny. Z wielu powodów społeczeństwo powinno, i jest zobowiązane pomagać takim ludziom. Choćby po to, by tego rodzaju problemy nie przerodziły się w zupełnie inne zjawiska, z którymi znacznie trudniej jest walczyć. Tym bardziej, że już przeznacza się na to spore publiczne fundusze. Nasze miasto także ma ku temu środki i organy. Ich zadaniem nie jest dawanie zatrudnienia pracującym tam ludziom, ani korzystanie z niemałych zasobów. Tylko docieranie do takich osób, o których mowa. Oraz różnicowanie tych, którzy są rzeczywiście w trudnej sytuacji, i tych, którzy sprytnie wykorzystują, nagabują, wymuszają. I to już się powoli dzieje, co doceniam. Ciągle jednak jedynym przedstawicielem instytucji państwa, jaki dociera do wielu takich ludzi jest pan listonosz z cienką emeryturką bądź rentką, a to stanowczo zbyt mało by móc wkładać wszystkich do jednego wora, oraz posługiwać się sloganem: "żebractwo to wybór, a nie konieczność". Styl życia, rodzaj hobby. Jeśli nawet odsetek osób rzeczywiście pozostających w trudnej sytuacji to tylko 20% uprawiających proceder żebractwa [moim zdaniem znacznie więcej] - to i tak jest stanowczo za dużo, by wmawiać społeczeństwu, że to rodzaj cwaniactwa, wykorzystywania naiwności i łatwowierności, w celu dorobienia sobie na boku. Zdarza mi się wspomagać tych ludzi na ulicy. Raczej nie mam tu na myśli tych, którzy myją szyby na skrzyżowaniach. Robię to i będę tak postępował dopóty, dopóki będę miał poczucie, że instytucje i organy ku temu powołane wykonują swe zadania ciągle nie dość skutecznie. Odpowiedz Link Zgłoś