Poznań potrzebuje bogatego wujka

16.07.10, 10:23
Teraz chyba wszyscy rozumieją, dlaczego nie ma chętnych do konkurowania z
Grobelnym? Kto by chciał rządzić nie mając realnych pieniędzy przekładać
papiery i zmieniać plany? Tylko społecznicy by mogli? ;-) Doskonale widać, że
u nas nie tylko PPP raczkuje, ale i marketing.
    • wlodzimierz_nowak Re: Poznań potrzebuje bogatego wujka 16.07.10, 10:24
      wlodzimierz_nowak napisał:

      > Teraz chyba wszyscy rozumieją, dlaczego nie ma chętnych do konkurowania z
      > Grobelnym? Kto by chciał rządzić nie mając realnych pieniędzy przekładać
      > papiery i zmieniać plany? Tylko społecznicy by mogli? ;-) Doskonale widać, że
      > u nas nie tylko PPP raczkuje, ale i marketing.
      Jak można było wymyślić, by miasto wykładało swoje na luksus jakim są termy i
      III rama, a podstawowe usługi dla większości jak baseny dzielnicowe i linie
      tramwajowe budować komercyjnie? Toż to zwyczajnie absurd. Chętni na linie
      tramwajowe? Przy takiej niestabilności polityki i preferencjach dla samochodów?
      A w kwietniu lekką ręką poszło 60 mln na odcinek III ramy na Żegrzu. Sukces
      parkingu pod pl. Wolności? Ponoć zapełnienie średniomiesięczne na poziomie 50%.
      Miasto zamiast segregować parkujących i ściągać tam przyjeżdżających do pracy,
      chce tam upchnąć mieszkańców by jeszcze bardziej zachęcić do opuszczania
      centrum. I ta breja doprawiona maksymalnym zadłużeniem. Poznań tonie w długach,
      a o wyludnianiu jako przyczynie głównej milczy. Wszystko na głowie.
      • Gość: pikador Re: Poznań potrzebuje bogatego wujka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.10, 14:21
        Niestety ma Pan rację Panie Włodzimierzu. Do tej listy można dodać
        jeszcze parę fanaberii obecnych włodarzy miasta.I nie ma tu
        innego wyjścia jak tylko kartką wyborczą odesłać tych Panów i ich
        klientów do Radojewa,Ostrowa i innych przysiółków, z których
        pochodzą.
        Poznaniowi potrzeba GOSPODARZA a nie pseudofinansistów
        i speców od rozwoju własnego i kolegów "królika" biznesu.Poziom
        zadłużenia Poznania jest najwyższy w historii a rzekomi inwestorzy z
        reguły płaca podatki w stolicy lub zagranicą. Za 2-3 lat będziemy
        mieli wszyscy problemy związane z brakiem możliwości finansowania
        już nie rozwoju ale bieżącego utrzymania miasta. W tym także
        secesyjnych kamienic lekką ręką oddawanych za ciężkie-remontowe
        pieniądze ,kolejnym agendom i spółkom miejskim.Ciekawe co wtedy
        usłyszymy od "wadzy" ?
    • jaskowiak_0 Poznań potrzebuje bogatego wujka 16.07.10, 10:38
      Zadłużenie zawsze trzeba spłacić. Obsługa tego zadłużenia już teraz
      jest bardzo kosztowna. Poznań powinien zadbać przede wszystkim o
      przychody. Kluczowe znaczenie w budżecie mają wpływy z podatku PIT
      (ponad 30%), a te będą maleć, bowiem zamożni Poznaniacy wyjeżdżają z
      Poznania. To efekt błędów polityki Grobelnego. W obecnej sytuacji na
      rynku w miarę tanio można przejmować przedsiębiorstwa, które
      nadmiernie się zadłużyły i mają obecnie problem z finansowaniem. Nie
      spodziewałbym się w związku z tym entuzjazmu ze strony inwestorów w
      ramach PPP. Zamiast szukać inwestorów pod baseny osiedlowe, Miasto
      powinno takie inwestycje sfinansować samodzielnie, a tego typu
      projekty, jak Termy Maltańskie finansować poprzez PPP. Transport
      publiczny powinien pozostać własnością Miasta. Inwestorzy potrafią
      lepiej ocenić perspektywy rozwoju Poznania i innych miast.
      Zainwestują w tych miastach, które mają dobre perspektywy na
      przyszłość, a nie w tych, które prowadzą w rankingach Przekroju. W
      2007 roku HCP był wymieniony w raporcie PAN jako przedsiębiorstwo
      innowacyjne, a trzy lata później walczy o przetrwanie.
    • kontemplator07 Poznań potrzebuje bogatego wujka 16.07.10, 11:40
      Miasto w zbyt małym stopniu stosuje instrumenty "samonapędzające"
      rozwój. Analiza polityki komunikacyjnej Londynu od czasu
      wprowadzenia opłat za wjazd do centrum wskazuje na potencjalny
      instrument "number one": nie tylko zredukowano znacznie korki ale
      wywołano znaczny wzrost popytu na metro i odnotowano znaczne
      przyspieszenie ruchu autobusów (dodatkowo wydzielono wiele pasów
      autobusowo-taksówkowych). Diametralnie zmieniła się sytuacja
      wydatków na transport - w miejsce niższych kosztów transportu i
      dopłat zaoferowano znaczna poprawę standardów i zwiększono
      inwestycje na transport publiczny. Wzrosła rentowność, liczba i
      dostępność taksówek (stanowią około 50% pojazdów w ruchu na terenie
      centrum). Zmiana zachowań londyńczyków zwiększyła obroty handlu i
      zainteresowanie terenami przystacyjnymi metra. Myślę, że z PPP w
      transporcie publicznym nie mają żadnych problemów.
    • plendz Miasto w zbyt małym stopniu rozmawia 16.07.10, 12:33
      Raczkuje nie tylko PPP i marketing, ale i rozumienie roli samorządu.
      Miasto w zbyt małym stopniu rozmawia, i to nie tylko z inwestorami,
      ale przede wszystkim z mieszkańcami. Nie chodzi mi o struktury
      samorządowe i stowarzyszenia, gdzie działają społecznicy i ludzie
      realizujący jakieś swoje potrzeby/interesy, ale o 'przeciętnego
      Kaczmarka'. Polityka miasta rozwija się w oparciu o strategie,
      które "przyśniły się" włodarzom i urzędnikom, często słabo
      przygotowanym, albo kierującym się idee fixe. Jak widać w przypadku
      braku miejscowych planów zagospodarowania i skandalicznym trybie ich
      uchwalania (vide Sołacz), Miasto idzie na łatwiznę i preferuje wizje
      w skali makro, zapominając o "detalach", które dla mieszkańców
      fyrtli są naistotniejsze.
      W efekcie w Poznaniu trudno o miejsca z klimatem poza ścisłym
      centrum. Trzecie ramy, termy itd. to realizacja wziętych z kosmosu
      obietnic wyborczych, które są dodatkowo ilustracją myślenia i
      kierowania centralnego. Może i są potrzebne, ale realizuje się je na
      siłę i kosztem działań lokalnych, może mniej spektakularnych i
      bardziej 'upierdliwych', ale istotnych.
      Regularnych rozmów z poznaniakami nie jest w stanie prowadzić rada
      osiedla, czy urzędnik z magistratu. Potrzeba wyspecjalizowanych
      projektów i doskonale wyszkolonych ludzi, zarówno na etapie
      ropoznawania problemów i potrzeb, jak na etapie mediacji i
      rozładowywania napięć przy realizacji konkretnych projektów.
      Angielskie, francuskie, czy niemieckie miasta finansują wieloletnie
      projekty naukowe w obszarze tzw. 'urban studies', które nie tylko
      obejmują planistykę i inżynierię, ale w dużym stopniu wykorzystują
      nauki humanistyczne (na które w Polsce nie ma pomysłu).
      Jednym z nielicznych projektów w ramach nauk społecznych
      prowadzonych obecnie w Poznaniu jest badanie sytuacji na rynku pracy
      obywateli krajów nie-unijnych - finansowany z UE. Korzysta się tam
      z wywiadów etnograficznych, które są czasochłonne, ale jak żadne
      inne narzędzie pozwalają przeprowadzić pogłębione analizy
      jakościowe, bezcenne dla pierwszych diagnoz i przygotowania badań
      ilościowych o dobrym standardzie.
      Dlaczego nie można przeznaczyć relatywnie małych środków na lokalne
      socjo-kulturowe badania jakości życia, potrzeb (i pragnień),
      problemów i wizji ich rozwiązania mieszkańców Łazarza, Jeżyc,
      Śródki, Naramowic, Szczepankowa itd? Miasto zyskałoby wiedzę, która
      pozwoliłaby "chirurgicznie" kierować małe środki na rozwiązywanie
      konkretnych kwestii. Wiedzę, która jest bezcenna dla pozyskiwania
      inwestorów, odpowiedniego planowania lokowania np. usług, czy
      infrastruktury. Teraz jest tak, że jak np. radny ma siłę przebicia
      to coś "załatwi".
      A mnie np. wkurza ochydny wygląd rynków, odrapane kamienice, papa na
      dachach, niemożność pójścia do knajpki za winklem, kłopoty z
      parkowaniem na własnym podwórku, brak ścieżek rowerowych i
      konieczność wykonywania slalomu wózkiem dziecięcym w smrodzie,
      pomiędzy kupami i źle postawionymi autami oraz penerami, którzy nie
      mając co zrobić z czasem stoją na chodniku, szczodrze go opetowując
      i opluwając. Rozwala mnie nikła oferta kulturalna i związana z
      wykorzystywaniem wolnego czasu w mojej najbliższej okolicy, a
      mieszkam w centrum... Dlaczego zawsze muszę brać samochód, żeby
      zrobić coś z dzieciakami poza domem? Moje życie i troska o nie ze
      strony miasta nie musi się ograniczać do tego, żeby wygodnie
      dojechać do pracy i odrobić pańszczyznę.
      Dobrze przeprowadzone badania pozwoliłyby Miastu uzyskać informacje
      o takich aspektach od większej liczby osób. Jako osoba dobrze
      zorientowana w kontekście mojego fyrtla, mógłbym z badaczami
      podzielić się moimi wyobrażeniami, opiniami i odczuciami w sposób
      uporządkowany, zilustrowany przykładami z konkretnych ulic i miejsc,
      dotyczącymi konkretnych ludzi i ich prawdziwego, a nie
      statystycznego życia. Miasto zrozumiałoby lepiej, dlaczego ja, osoba
      zawsze identyfikująca się z Poznaniem i kochająca to miasto, jak się
      dorobię to zwieję do np. Puszczykowa i tam wpłacę podatki, a moje
      dzieci będą chodzić do szkół w Poznaniu na koszt niedobitków-
      prawdziwych poznaniaków i neo-chadziajów;-)
      • Gość: 007 Re: Miasto w zbyt małym stopniu rozmawia IP: *.icpnet.pl 16.07.10, 13:18
        znakomita ocena sytuacji. Ludzie są najważniejsi. Zwłaszcza ci,
        którzy posiadają wiedzę fachową i są lokalnymi patriotami.

        Każda władza, a zwłaszcza ta, która ją pozyskała przypadkiem, w
        wyniku zbiegu historii, robi wszystko, by udowodnić, że zasługuje na
        tą pozycję, dzięki WYŁĄCZNIE WŁASNYM ZASŁUGOM.

        Model >wy pracujcie na swoich stanowiskach, a my będziemy za was
        myśleć i wam przewodzić< utwalił się przez kolejne pokolenia. I nie
        jest ważne, czy władzę pełni PZPR czy wszystkie odmiany
        partyjniactwa postsolidarnościowego, mentalność jest ta sama: MY
        MAMY WŁADZĘ I MY MAMY RACJĘ.

        Zastanawia tylko dlaczego głos ludzi, którzy zajmują sie zawodowo
        kształceniem ekonomistów, socjologów, architektów i urbanistów,
        pedagogów społecznych, nie jest zauważalny w debacie publicznej.
        Czyżby jakość tych środowisk była odpowiednia do niesławnej pani
        rektor, ściągającej z internetu i środowisk wspierających
        „wydarzenia kulturalne” z myszką Miki?
        poznan.abnormalsgallery.com/index.php?page=126
    • der-rauber RG idzie po otatnie zwycięstwo a potem.... 16.07.10, 12:48
      Wniosek jest taki, że teraz jeszcze RG wygra wybory, ale po raz ostatni, bo w
      następnej kadencji już nic nie zrobi bo trzeba będzie spłacać zadłużenie.
      Utkniemy w stagnacji jeżeli chodzi o miejskie inwestycje.
      • Gość: Wowgin Re: RG idzie po otatnie zwycięstwo a potem.... IP: *.icpnet.pl 16.07.10, 12:51
        Spoko. Na nadwymiarowej spalarni się odkuje. Wystarczy na emeryturę ;))
    • mn_poz Re: Poznań potrzebuje bogatego wujka 19.07.10, 12:50
      Coś mi mówi, że RG wie więcej niż się nam wydaje. Bo jesli taka
      kicha ma być, to kto by się chciał w to ładować na kolejnych kilka
      lat?
    • cfalek coś słyszę, że PPP ad P&R, przy PST nie wypali 20.07.10, 15:52
      a co będzie dalej...?
Pełna wersja