l.george.l
23.07.10, 13:12
Wydawało mi się, że z chamstwem na ulicy mogę spotkać się jedynie w wykonaniu
łysych na sterydach o fizjonomii wskazującej, że ich mózg służy jedynie do
podtrzymywania podstawowych funkcji organizmu. Okazuje się, że eleganckie
kobiety około pięćdziesiątki, sprawiające wrażenie inteligentnych, mogą też
być zdzirami pozbawionymi elementarnych zasad kultury.
Przechodzę po pasach na skrzyżowaniu Słowackiego i Kochanowskiego. Wolno
podjeżdża kobieta szarą Hondą Civic. Jest na podporządkowanej, jestem
przekonany, że się zatrzyma przed pasami. Niestety, przejeżdża mi niemal po
czubkach palców, staje na pasach, zmuszając mnie do obejścia jej samochodu.
Jadę Mieszka I na północ, staję na czerwonym przy PKO, na prawym pasie
równolegle stoi brunetka w Outlanderze. Nie widzę twarzy, bo się po coś
schyla, ale moje ślipka błyskają, bo dostrzegam ładne, czarne włosy, zaczesane
gładko do tyłu, spięte w kitkę. Po chwili się rozczarowuję. Baba stara z petem
między zębami. Ruszamy, ona wciska się przede mnie na lewy pas nie racząc użyć
kierunkowskazu. Po chwili wyrzuca peta przez otwarte okno prosto pod maskę
mojego samochodu.
Co za miasto. Gdzie człowiek się nie ruszy, wszędzie chamstwo.